z życia psów (i nie tylko)

15.04.12, 01:10
na stronach internetowych www.jozefow.pl znalazłem:

W związku z dużym zainteresowaniem sprawami psów Straż Miejska przypomina:
Art. 166 kodeksu wykroczeń: puszczenie luzem psa w lesie (za wyjątkiem polowania) - zagrożone karą grzywny w wysokości 20 - 500 zł lub karze nagany.
dalej w tym samym "artykuliku":
"...Zwolnienie psa ze smyczy, ale z nałożonym kagańcem, jest dozwolone jedynie w miejscach mało uczęszczanych przez ludzi. (przyp. aut. UWAGA: nie dotyczy terenów leśnych, na których w ogóle nie wolno puszczać psa luzem za wyjątkiem polowania)


nie wiem co na to powiedzą psy ale mnie ten artykulik zaambarasował.

bo jak to: mnie nie wolno iść z pieskiem na spacer, piesek w kagańcu i go puścić na jakim odludziu aby sobie piesek pobiegał ?
na nic wiec rada lekarza kardiologa dla mego Taty (83) aby chodził z pieskiem na długie spacery bo nie będzie staruszek ciągał się z Zuska na smyczy przez 5 km!,
przewiduje kłopoty w utrzymaniu kondycji przez cale plemie Huskych - maja biegać swoje codzienne 20 km na smyczy?
to mi pachnie brakiem jakichś sensownych przepisów w odniesieniu do takich miejsc jak Józefów: co są 1/2 lasem, 1/2 miastem i 1/2 wsią w jednym:
...w Polsce nie wolno także wjeżdżać do lasu samochodem ... wiec: nie wolno jechać ulica Dobra, Głowna... dobre pytanie od którego momentu bo np. taki Cinqueterre, co za Rejtana w czystym lesie mieszka to już z cala pewnością jeździ do siebie nielegalnie...a pewno i ja tez
to czysty absurd ale tak w istocie pono jest.
tylko pieski jakoś sobie z tego nic nie robią, choć to pewno tez ich sprawy i jak napisał jakiś anonim na stronach miejskich jest "...duże zainteresowanie sprawami psów...".
    • surmia Re: z życia psów (i nie tylko) 15.04.12, 09:46
      feelek, no co ty? To już było w dużej ilości.
      Sprawdziłam szybko - faktycznie akurat w tamtym wątku się nie wypowiadałeś - więc wklejam linka, żebyś choć poczytał. Może akurat przegapiłeś jakimś cudem?
      forum.gazeta.pl/forum/w,19980,133822938,133822938,Wstydliwy_problem_.html
      Jakieś zainteresowanie rozpętało chyba nasze forum, bo nawet w korespondencji z burmistrzem jakaś zatroskana właścicielka lub właściciel pieska pytał burmistrza, czy to prawda, że psów puszczać nie wolno nigdzie bez smyczy i kagańca. Burmistrz przyznał, że jednak tak jest. Obawiał się, ale tak przyznał wink

      Według mnie i w świetle wątku o prędkości i radarach, te psy i ich właściciele to ogroooooooomne pole do popisu dla Straży Miejskiej. I tu się zgodzę z tymi, którzy nie lubią radarów. Faktycznie SM tylko lata z radarami, zamiast zająć się np. bezpańskimi psami. Czy pańciami z pieskami wielkości małego źrebaka, bez smyczy, bez kagańca, biegającymi luźno ulicami Józefowa.
      • feelek Re: z życia psów (i nie tylko) 15.04.12, 22:54
        sorry Surmia,
        sorry,
        sorry surmia
        ale mnie tamten watek nie dotyczy
        mi nie idzie o psie kupy [brrr...] tylko o jakies zabawne nadinterpretowanie prawa przez p. Anonima redagujacego www. jozefow.pl
        bo w koncu jak to?

        gmina ustala przepis: "...mozesz sobie pieska spuscic ze smyczy tam gdzie jest malo ludzi...", przepis sprzeczny z prawem ? (: zdaniem p. Anonima, autora tej notatki ustawa o lasach zezwala na to tylko w wypadku polowania)

        wnioski mi przychodza do glowy m. in. takie:
        1. radni w naszej gminie, gdzie wlasciwie nie wiadomo gdzie las sie konczy a gdzie zaczyna uchwalaja prawo sprzeczne z prawem nadrzednym, ta ustawa o lasach?
        2. to komentuje ktos na lamach strony www miejskiej i poucza czytajacych ze to prawo, uchwalone przez pp. radnych tak na 60% terenu gminy nie obowiazuje?
        3. wlasciwie nie wiadomo gdzie jest tak a gdzie tak, bo gdzie tu las jest a gdzie go nie ma? gdzie sie koczy a gdzie zaczyna?

        to IMHO wymaga jakiej wiekszej dyskusji i uregulowania innego niz ustawa o lasach kt. dotyczy np. Borow Tucholskich, gdzie las sie ciagnie kilometrami i nikt tam w okolicy nie mieszka oraz Jozefowa, calego Pasma Otwockiego, gdzie my tu w lasach de facto mieszkamy a gdzie zgodnie z obow. prawem nie wolno nawet wjezdzac samochodem

        zyjemy w miejscu gdzie prawo obowiazujace (ustawa o lasach) to czysta fikcja


        PS.choc w sprawie pieskow i ich zakazowi spuszczania ze smyczy (oczyw. gdy sa w kagancach) sie z Toba droga Surmia kompletnie nie zgadzam, nie bede powielal arg.: Wostr'a, Piano - Barti, moze probl. jest w tym, ze mieszkamy w roznych czesciach j. - tu u nas w kier. np. Gory Lotnika przypada 1 spacerujacy pies z wlascicielem/1 km kwadr./1 godzine. wiec i probl. jest inny niz w gestej zabudowie.
        pzdr.
        f.
        • surmia Re: z życia psów (i nie tylko) 16.04.12, 10:28
          Ok. Wydawało mi się, że tam nie tylko o kupach.
          Zgadzam się ze wszystkimi, co do nieścisłości prawa.
          Ale...
          Gdyby to prawo, ustalane w takim kształcie nie tylko u nas, zaczęło być przestrzegane, to szybko wyjaśniłoby się, gdzie las, a gdzie nielas.
          To spuszczanie psa ze smyczy "tam gdzie mało ludzi" będzie miało swój koniec, gdy na tym terenie trafi się ktoś, komu będzie to przeszkadzać. I w takiej sytuacji pies nie będzie miał większych praw niż ta osoba. Las, jak wiemy nie posiada drzwi. Myśleć należy.

          Całe zamieszanie wokół tych nieszczęsnych psów wywołali i nadal wywołują ludzie nieodpowiedzialni. Posiadacze niebezpiecznych, dużych psów, którzy mają głupie przekonanie, że panują nad swoim zwierzęciem. I przez takich ludzi dojdzie do tego, że ludzie będą wzywali SM, bo zobaczą na ulicy kogoś z luźnym, malutkim psem, mimo, że ten pies faktycznie zainteresowany jest wyłącznie trawnikiem i jego zapachami.
          Zobaczycie, że kiedyś tak będzie. No, może już nie zobaczycie...może zobaczą nasze dzieci czy wnuki?
          Ale to jeszcze daleka droga. Chyba, że coś się zmieni w sprawie np. podatków czy przepisów posiadania psów w ogóle.
          Generalnie psów jest za dużo i są zbyt łatwo dostępne. Za tanie znaczy. A jak coś jest tanie, to znaczy, że nie trzeba o to dbać. I stąd całe zło i problemy.

          Ciekawe ile psów ma w Józku zapłacony podatek? W sensie - ile tych psów u nas jest. Tak z ciekawości.

          A, i jeszcze jedno feelku drogi - ja też uwielbiam, gdy pies biega sobie luzem w lesie. Gdy można patrzeć jaki jest szczęśliwy i uśmiechnięty. To bardzo przyjemne.
          I wierz mi, nie wzywam SM do każdego psa biegającego po ulicy czy lesie. Sądzę, że nikt tego nie robi oprócz jakichś wyjątkowych sytuacji.

          To tak jak z radarami - one jednak gdzieś są i mają prawo zrobić zdjęcie. Kiedyś nas to dopadnie. Prędzej czy później, ale jednak.

          Z pozdrowieniami dla wszystkich posiadaczy psów,
          zazdroszcząca surmia smile
          • feelek Re: z życia psów (i nie tylko) 16.04.12, 19:09
            a mnie ciekawi co inne:
            1. ile w J. odnotowano wypadków pogryzienia przez psy? tu pewno pomocny byby wywiad z jakim listonoszem.
            2. czy bywają u nas jakie groźne eventy z pieskami?

            Surmia wrzuci linki zapewne

            nam młodego jak jeszcze miał lat 7 taki miejscowy "jazgot" capnął kompletnie bez powodu, po złośliwości w łydkę. wystraszona sąsiadka z kompl. książeczek szczepień stała rano przy bramie, paskudziło się to mu z miesiąc...wiadomo takie male jazgoty są najgorsze
            • surmia Re: z życia psów (i nie tylko) 16.04.12, 22:06
              Tu nie chodzi o pogryzienia. Tu chodzi o zapobieganie ewentualnym pogryzieniom. Po to są przepisy dotyczące wyprowadzania psów. Od pogryzień są inne sankcje. Już dotkliwe, niestety.

              Tak jak z radarami. Łapią, bo zbyt szybka jazda może doprowadzić do wypadku.
              Tylko, że za radar się płaci i to niemało. A za psa luzem jeszcze nie.
              Musimy jeszcze dojrzeć do tego. Dojrzejemy, nie ma obaw.
              • feelek Re: z życia psów (i nie tylko) 16.04.12, 22:50
                obyś się tylko nie obudziła czasem którego dnia, gdy psy z buziami w kagańcach chodzą majestatycznie poboczem chodnika i co któremu się ... z d... to zaraz leci właściciel z torebeczka...
                jednemu pieskowi się w nocy wyrwało:
                - hau, h....
                nie, drugie hau już nie zdążyło sie wyrwac: sąsiad z naprzeciw nacisnął w komórce odpow. opcje, co info via wifi pomknela do centrali monitoringu gminnego potem do hasla wytatuowanego za pieska uchem i piesek juz nie zdazyl sie odsczekac...

                wiekszosc pieskowa szczególnie Huskie już dawno z domów nie wychodzi:
                lataja dookola stolu w salonie chcac utrzymac forme

                taaaak zaiste ilosc wypadkow z udzialem psow spadla w j. w 2032 do zera.
                • surmia Re: z życia psów (i nie tylko) 16.04.12, 23:13
                  wiesz co feelek? Ja wierzę, że tak będzie. I wierzę, że dzięki takim bzdurnym jak uważasz przepisom, przede wszystkim nie będzie ludzi, którzy rozmnażają i kolekcjonują psy, licząc, że same się sobą zajmą. Zresztą nie tylko psy.
                  Wierzę, bo takie miejsca na ziemi już są i to od dawna. To, ze jesteśmy opóźnieni, to nie znaczy, że będziemy w tym opóźnieniu trwać.
                  • feelek Re: z życia psów (i nie tylko) 17.04.12, 15:46
                    Surmia:
                    Wierzę, bo takie miejsca na ziemi już są i to od dawna. To, ze jesteśmy opóźnieni, to nie znaczy, że będziemy w tym opóźnieniu trwać.
                    feelek:
                    o tak, z cala pewnoscia sa takie miejsca:
                    w takiej np. Szwajcarii, co o niej nie da sie w żaden sposob powiedzieć, "...zejest opóźniona, w onej Szwajcarii:
                    zapomnij o kąpieli po 22.00 w wannie, gdzie woda uderza o sciankę wanny, o praniu po 22.00, oni tam w domach maja karabiny wiec lepiej uważać

                    w USA po wyroku sadowym pieskom usuwa sie operacyjnie struny glosowe i one potem juz tylko mogą tak szczekać jakby kto głos w TV wyłączył

                    w Brukseli koniki za dorożka aby nie sr... maja z tylu takie worki podczepione, z przodu tez maja takie worki i z nich jedzą, ale nie jest pewne czy te worki są co jakiś czas zamieniane miejscami, ja w każdym razie tego nie zauważyłem

                    jakie to szczęście czasem uswiadomic sobie, ze nie zawsze i nie we wszystkim należymy do scislej czołówki postepowego Świata:
                    jazda w czołówce wiąże sie jak wiadomo z możliwą zadyszką...
                    a i trasę można czasem pomylić to i potem zawracać trzeba

                    ja w każdym razie wolę chodzić z pieskiem po lesie i cieszyć się jak sobie po onym biega.
                    Lesie ten piesek.
                    tak było, tak jest i tak, Inszallah, będzie !
              • wostr Re: z życia psów (i nie tylko) 18.04.12, 00:53
                Najlepszym sposobem na zapobieganie pogryzieniom są wysokie kary za nie i ich skuteczna egzekucja.

                Jedynym skutkiem tworzenia przepisów "zapobiegających" jest ich nieprzestrzeganie przez większość ludzi.

                A gdyby za takie pogryzienie dostał jeden z drugim karę od kilku tysięcy wzwyż, to zaraz pół J chodziłoby na smyczy.

                Pozdr.
    • obywatel25 Re: z życia psów (i nie tylko) 16.04.12, 17:40
      chachacha, skojarzyłem sobie takie powiedzonko ,,psy szczekają, karawana jedzie dalej" smile
      myślę sobie że odnosi się do wielu tematów które są poruszane na tym i nie tylko, forumiesmile
      i każden(a) czytający może sobie interpretować na swój sposób, ma prawosmile
      pozdrawiam
    • dj.rydzyk ja psa wolno nie puszczam 17.04.12, 14:27
      Mam dobermanowatego psiaka ze schroniska. dobry piesek ale wariat, ze wszystkimi chce się witać i bawić.

      Ale to tylko pies - nie mam gwarancji, ze nie pogna za innym psem, albo sarną. Że po drodze nie potrąci kogoś spokojnie idącego lasem, albo nie obszczeka leżacego pod krzakiem żula. Dlatego - choć kiedyś to robiłem - teraz nie spuszczam go ze smyczy. Gdybym miał jamnika albo innego kota - pewnie nie miałbym skrupułów ale czarnego dużego psa ludzie się boją i mają do tego prawo.

      Spacerować a nawet biegać z psem na smyczy można. Są uchwyty biodrowe, elastyczne linki. Dla chcącego nic trudnego.

      Natomiast bzdurą - z mojego punktu widzenia - jest wyjątek (od zakazu spuszczania ze smyczy i bez kagańca) zrobiony dla psów myśliwskich w trakcie polowań.

      • surmia Re: ja psa wolno nie puszczam 17.04.12, 16:27
        dj.rydzyk - lejesz miód na moje serce smile

        Feelku, a co sądzisz na temat zmian w naszym zapóźnionym prawie, dotyczących psów na łańcuchu? Że tan pies, ma prawo do wolności przynajmniej 12 godzin na dobę, i do łańcucha nie krótszego niż3 metry. Jak na Polskę to szok. Też się z nimi nie zgadzasz? Też bzdurne, brukselskie?
        A zaostrzanie kar dla znęcających się nad zwierzętami? A zakaz sprzedaży bazarowej?
        Są i takie przepisy, które nakazują ludziom opiekować się zwierzętami w określony sposób. Np. nie spuszczać ich ze smyczy na terenach zamieszkałych. Między innymi dla dobra zwierzęcia.
        I już.
        • jozee Re: ja psa wolno nie puszczam 17.04.12, 17:31
          Dobry pies to jest pies na rowerze.Z tej perspektywy lepiej widać zło i ludziom żyje się lepiej.Lepszym psem jest uśmiechnięty pies na rowerze, a najlepszy to taki, który uśmiechnięty jedzie na rowerze i wykazuje ludzkie odruchy.Bo pies też człowiek.
        • feelek Re: ja psa wolno nie puszczam 17.04.12, 18:53
          Surmia:
          Feelku, a co sądzisz...
          etc.
          feelek:
          nie wiem, w ogóle moich piesków na łańcuchu nie trzymałem/trzymam
          jak jes jakie prawo o ilości jakich metrów choćby i łańcucha i godzin pssiej wolności, a mnie w zupełności nie dotyczy,
          to nijak nie umiem się skupić
          moja odpowiedx więc jest:
          nie sądzę nic na ten temat

          też bo nad zwierzętami się nie znęcam
          no chyba , że idzie o Kitka, co przegryzł ostatnim razem: tekstylną siatkę, reklamówkę, folię - osłonkę i dostał się do parówek stojących w przedpokoju...już mu miałem przywalić ...zwyciężył podziw dla jego - kociej inteligencji i sprytu

          czasem mam problem nad tym czyby się jednak nad nim - skubańcem nie poznęcać jednak:
          co zrobić ze sk... gdy 2 raz odgryzł głowę Kubusiowi - kolejnemu kanarkowi z kolekcji rodziców: i kto tu w końcu byłby uznany za znęcającego się nad zwierzętami: on czy ja?
          spodziewam się, że jak zwykle okazałoby się, że my - ludzie jesteśmy winni
          więcej:
          my ludzie znad Wisły -
          zapóźnieni ze swoim zapóźnionym, niepostępowym prawem
          • feelek Re: ja psa wolno nie puszczam 17.04.12, 23:00
            Surmia:
            > Feelku, a co sądzisz...
            sądzę, że niektórzy mają problem z pogodzeniem miłości do zwierząt, np. psów z tym niespójnym prawem o puszczaniu ich w kagańcach aby sobie pobiegały. Stąd takie kurozjum jak pisanie przez Surmię/surmię, że rzekomy zakaz puszczania piesków aby sobie pobiegały jest dla ich dobra (sic!)
            • jozee Re: ja psa wolno nie puszczam 18.04.12, 06:51
              Jak dobrze, że nie zostałeś tym radnym.Siedzisz sobie w kapciach i dyskutujesz sam ze sobą o wyższości psa nad człowiekiem.Możesz mnie nazywać wicepierdołą, zniosę wszystko byleby twoje internetowe uniesienia dawały mi sygnał, że żyjesz i masz się dobrze.
              • feelek Re: ja psa wolno nie puszczam 18.04.12, 09:27
                jozee napisał:

                > Jak dobrze, że nie zostałeś tym radnym.Siedzisz sobie w kapciach i dyskutujesz
                > sam ze sobą o wyższości psa nad człowiekiem.Możesz mnie nazywać wicepierdołą, z
                > niosę wszystko byleby twoje internetowe uniesienia dawały mi sygnał, że żyjesz
                > i masz się dobrze.

                w Syrenach z Tytana Kurta Vonneguta [cytat z pamięci]:
                ...te istoty porozumiewały się za pomocą 2 przekazów:
                1. "...jestem tutaj, jestem tutaj..."
                2. "...dobrze, że jesteś, dobrze, że jesteś..."

                oba przekazy, były całkowitym, spójnym dialogiem, który mógł być prowadzony w nieskończoność i od nieskończonego czasu był prowadzony, przy czym odbywałoo się to w dowolnej kolejności: na przemian każdy z przekazów mógł być traktowany jako deklaracja a następny jako odpowiedź i na odwrót...
                • feelek Re: ja psa wolno nie puszczam 18.04.12, 09:30
                  właściwie to wpadłem tutaj aby podzielić się wiedzą nabytą przy kolacji:
                  w Szwajcarii, mieście porównywalnym wielkością do J., choć o innym , miejskim charakterze nie widziano piesków w kagańcach. Biegają sobie po parku miejskim i jakoś nikomu to nie przeszkadza.
                  no zapóźnieni są, Surmia nez pas?
                  • surmia Re: ja psa wolno nie puszczam 18.04.12, 09:56
                    Feelek, ja już nie mogę...

                    Zapóźnieni są ludzie, nie przepisy i prawo.
                    Zakaz wyprowadzania psów bez smyczy i kagańca funkcjonuje od lat. Od bardzo wielu lat.

                    Jeśli ktoś twierdzi, że miejskie przepisy są głupie i daje temu wyraz twierdząc, że nie stosował się, nie stosuje i nie będzie się stosował, to to jest dla mnie dziwne i niezrozumiałe.
                    W twoim przypadku to wygląda jeszcze mniej ciekawie, bo, jak przytomnie zauważył jooze, chciałeś być radnym w tym dziwnym mieście z dziwnymi przepisami.

                    Kończę więc temat, życząc ci umiejętności dostrzeżenia potrzeb innych mieszkańców.
                    • feelek Re: ja psa wolno nie puszczam 18.04.12, 13:03
                      Relax Surmia! Relax!
                      przeczytaj pls. wszystkie moje wpisy w tym wątku
                      i odpowiedz:
                      gdzie ja:
                      ...twierdzę, że nie stosował się, nie stosuje i nie będzie się stosował, (cytat za Surmia etc etc)

                      Zakaz wyprowadzania psów bez smyczy i kagańca funkcjonuje od lat. Od bardzo wielu lat.
                      sorry, powyższe stwierdzenie jest zwyczajnie nieprawdziwe - nie znam bardziej martwego prawa w Polsce niż to, ten zakaz NIE FUNKCJONUJE
                      i b. przepraszam czytających, że piszę takie oczywistości ale biorę tu udział w dyskusji - na nieprawdziwy(IMHO) arg. podaję mój

                      w tym tu wątku nie chodzi bynajmniej o to, co Ci się Surmia wydaje ale o to, że prawo jest sprzeczne ,

                      inną rzeczą na którą próbowałem zwrócić tutaj uwagę (a nie na problem psich kup) było to, że ktoś na stronach miejskich zaczął nadinterpretować to sprzeczne prawo, mówiąc które z tych praw trzeba przestrzegać a które jest nieważne - przepisy uchwalone przez pp. radnych
                      I to jest IMHO b. śmieszne.


                      PS. uwagi nt. mojej przydatności do bycia radnym przyjmuję z pokorą:
                      tak, w istocie to wielka szkoda

                      rozwój tej dyskusji i kierowanie jej w strony mi obce, każe zastanowić się nad sensownością i przydatnością tego wszystkiego: prób dyskusji gdy nie są spełniane podstawowe wymogi:
                      1. czytanie zamieszczanych wpisów przez biorących udział w dyskusji
                      2. podawanie argumentów związanych z tematem wątku
                      3.podawanie kontrargumentów związanych z tematem wątku
                      4.zmiana tematu wątku na inny, podawanie kontrargumentów nie na temat
                      etc. etc.
                      • surmia Re: ja psa wolno nie puszczam 18.04.12, 14:19
                        To już naprawę ostatni raz, akurat mam przerwę.

                        feelek 17.04.12, 15:46
                        (...)
                        ja w każdym razie wolę chodzić z pieskiem po lesie i cieszyć się jak sobie po onym biega.
                        Lesie ten piesek.
                        tak było, tak jest i tak, Inszallah, będzie !


                        To stwierdzenie wydaje mi się jasną deklaracją co do puszczania psa luzem.

                        feelek dalej:

                        Zakaz wyprowadzania psów bez smyczy i kagańca funkcjonuje od lat. Od bardzo wielu lat.
                        sorry, powyższe stwierdzenie jest zwyczajnie nieprawdziwe - nie znam bardziej martwego prawa w Polsce niż to, ten zakaz NIE FUNKCJONUJE


                        Właśnie o to chodzi żeby zaczął funkcjonować. O tym się toczy dyskusja na forum już od dłuższego czasu. Ale do tego trzeba zmienić myślenie niektórych jednostek.

                        w tym tu wątku nie chodzi bynajmniej o to, co Ci się Surmia wydaje ale o to, że prawo jest sprzeczne

                        Prawo nie jest sprzeczne tylko nie ma komu go doprecyzować poprzez sankcje. Nic mi się nie wydaje - jak trafisz na kogoś komu sie będzie chciało i kogo pogryzie twój pies - prawo stanie się jasne. Tak znienacka. I boleśnie, choć nie tak jak powinno.

                        the end
                        • feelek Re: ja psa wolno nie puszczam 18.04.12, 16:50
                          polecam z Wostr'a:
                          Najlepszym sposobem na zapobieganie pogryzieniom są wysokie kary za nie i ich skuteczna egzekucja.
                          feelek:
                          ...czego dowodem jest przeregulowana mocno Szwajcaria, gdzie jednak pieski biegają bez smyczy, jak się okazuje, a kary za pogryzienie są rujnujące

                          Wostr cd.:
                          Jedynym skutkiem tworzenia przepisów "zapobiegających" jest ich nieprzestrzeganie przez większość ludzi.
                          dodajmy: nieprzestrzeganie od tak z 50 - 60 lat, pomimo masowego wywieszania tabliczek z napisem: "...psy wyprowadzamy w kagańcach i na smyczy..."

                          jak kto ma być jakim takim choćby i radnym/posłem czy innym tam twórcą prawa to nie bynajmniej tylko po to aby je (to prawo) wzorowo przestrzegać,
                          także po to aby kreować dyskusję nad jego, tego dotychczasowego prawa, sensownością /bezsensownością i dalej - jego ewentualnym zmian ( gdy wyjdzie na to, że bezsensowne ono jest, to prawo),
                          co niniejszym, na koniec tej dyskusji, pomimo periodycznych, ewentualnych obaw o utratę sympatii /poparcia ze strony kogokolwiek, solennie obiecuję.
                          wszystkim którzy sobie tego życzą.
                          Pozdr.
                          f.
                        • feelek Re: ja psa wolno nie puszczam 18.04.12, 22:47
                          Surmia:
                          To stwierdzenie wydaje mi się jasną deklaracją co do puszczania psa luzem.

                          feelek odp.:
                          tak ale nie deklaracją łamania prawa [gminnego], kt. pozwala etc etc.

                          no pozdrawiam
              • feelek Re: ja psa wolno nie puszczam 18.04.12, 17:04
                oj tam oj tam:
                cofał nie będę (tego wice - p.) bo było za co (walczył wtedy Juzee z całym miastem żeśmy głupie są bo zachciało nam się fajerwerków) a podlizywać się nie będę, koniunkturalista nie jestem,
                thks anyway za uszczypliwo - zjadliwe ale jednak wyrazy sympatii ...
                póki jeszcze się komu pisać tu chce,
                ciekawe ile nas tu czyta? obstawiam, że obecnie 20 - 30 osób
                zawsze coś
Pełna wersja