feelek
19.04.12, 18:27
mały przyczynek do wielkiego słowa demokracja
Sobie jeden z drugim czytający pomyślą, że bufonadę jakąś kolejny internauta odstawia i będzie tylko śmiesznie.
nie, nie będzie tylko śmiesznie.
mam na celu podanie kilku przemyśleń w sprawie demokracji jako rzeczy dla nas wszystkich jak najbardziej ... praktycznej.
W swoich wolnych chwilach, gdy kurz zarabiania już ze wszystkich opadnie, robimy rozmaite rzeczy. Ten TV ogląda, inny czatuje, ów piwko/wódeczkę sączy. Tacy jak my tutaj - internauci - za cel sobie wzięli aby w klawiaturę uderzając, już to dzielić się z innymi swymi przemyśleniami, już to czasem chcąc coś konkretnego załatwić.
I tu cel mej pisaniny: tu , na tym forum nie tylko po to klepiemy w klawisze aby czas zapełnić. takie rzeczy jak jeden festyn charytatywny, kilkanaście akcji pomocy powodzianom/ pogorzelcom, dało wymierne konkrety (albo konkretne wymierności) w postaci : kilkudziesięciu tysięcy złotych dla j - skich dzieciaczków , innych osób w nagłej potrzebie. O rzeczy typu: wypuszczenie w niebo fajerwerków na Nowy Rok, wspominam wyłącznie po to aby podeprzeć postawioną niżej tezę:
warto za pomocą netu i czegoś takiego jak forum dyskusyjne lokalne mieć wpływ. Choćby i nieduży.
podczas jednej z takich tutaj dyskusji, padła propozycja aby nadać jednemu z rond nazwę . Pomysły były rozmaite: patriotyczne, historyczne, zakręcone etc. nie o to chodzi jakie one były. Bardziej o to, że net może okazać się pożytecznym NARZĘDZIEM demokracji na jak najniższym szczeblu.
Bo jak się to odbywa w dotychczasowym trybie? Sam, będąc członkiem jednej z dużych ogólnopolskich partii politycznych (DOPP), biorę udział w procedurze nadania nazwy jednemu z rond warszawskich: i jest tak: wewnątrz koła tej partii drogą e- mailową rozesłano wici 1. z prośbą o propozycje nazwy 2. z prośbą o głosowanie nad konkretną nazwą. po tym przegłosowana propozycja trafiła na sesję rady dzielnicy i tam, po przegłosowaniu stała się obowiązującą nazwą (właściwie to staje się).
u nas: byliśmy świadkami nadawania nazwy gimnazjum, kilka tygodni temu dowiedzieliśmy się o nadaniu jednemu z rond j- skich nazwy Księdza Jerzego Popiełuszki. Tylko częściowo znam kulisy procedury nadania nazwy gimnazjum, nie wiem jak się to odbyło w wypadku ronda.
W opisanych wyżej wypadkach i podobnych im, często obserwujemy, często sami ulegamy niesłusznemu, moim zdaniem, wrażeniu, że odbywają się one drogą manipulacji: oto jakaś grupa siadła w zaciszu gabinetów i nadała tę czy inną nazwę.
Tak było w wypadku nadawania nazwy gimnazjum: padały i tu na forum takie opinie. Rozgorzała dyskusja, która wyciągała argumenty: coś się dzieje bez nas. W znacznej części niesłuszne to były argumenty bo wpływ przynajmniej jeśli idzie o nazwę gimnazjum był.
Nie o wylewanie żalu nad rozlanym mlekiem tu idzie bynajmniej. Sam gdybym zobaczył nazwę tego warszawskiego ronda, o którym wspominałem, poczułbym się pominięty. Chodzi o co innego, o wspaniałą możliwość rozszerzenia demokracji w niewielkim, prawda, stopniu ale istotną.
Przy okazji jednej z adekwatnych dyskusji na forum józefowskim padały propozycje aby ronda tutejsze ponazywać. Rond w Józefowie jest obecnie 7 a powstaną zapewne kolejne. 2 z nich mają nazwy:1. Rondo Andriollego w ciągu ulicy Piłsudskiego - skrzyżowanie z ulicą Wiązowską kierującą na wiadukt nad torami, 2. wspomniane Rondo Księdza Popiełuszki w Michalinie po zachodniej stronie przy kolejowym przejeździe.
Internet z jego forami, facebokami, twitterami jest wspaniałym miejscem na tego typu działanie:
należy zebrać pod stosownym pismem kilkadziesiąt podpisów i przedstawić propozycję nazwy Radzie Miasta.
Chcę przypomnieć , że padały propozycje:
1. nazw kolorowych typu rondo niebieskie, zielone i wtedy estetyczne elementy betonowe ronda w odpowiednim kolorze - pozwalałoby to łatwiej orientować się w terenie, jadąc np. do ronda Niebieskiego i znajdując je zbudowanym z niebieskich elementów
2. upominano się o upamiętnienie takich józefowian nieżyjących jak muzyk Tadeusz Nalepa, olimpijczyk medalista w skoku o tyczce Tadeusz Ślusarski
nie w konkretnych propozycjach rzecz.
Bo mogą padać inne. Jak znam życie znajdzie się grupa członków np. Sodalicji Mariańskiej czy Kółka Różańcowego, która za szczytne uzna aby które z tych rond nazwać imieniem JPII czy choćby jednego z licznych zasłużonych dla naszej religijnej społeczności księdza. pamiętamy, że mamy już ulicę Księdza Malinowskiego zasłużonego dla Parafii na Błotach.
To bardzo dobrze, że pojawiają się inicjatywy nazywania rozmaitych ulic nazwami zasłużonych kapłanów czy świętych. Mieści się to doskonale w europejskiej tradycji, więc mamy: St. Tropez ( Święty Trapista (?) - Francja), St. Moritz (Święty Maurycy - Szwajcaria), Agios Nikolaus (Święty Mikołaj - Grecja) etc. Wyczerpuje to ambicje ludzi głęboko wierzących.
Nic nie stoi na przeszkodzie temu aby tematyka tych jednych z nielicznych do nazwania józefowskich miejsc była inna: osób zasłużonych/ znanych na zewnątrz a mieszkających tu (Andriolli, wspomniani Nalepa, Ślusarski), także imiona historyczno - patriotyczno - polityczne mogłyby być reprezentowane (padały np. propozycje Płk. Kuklińskiego)
nie o propozycje w końcu tu idzie a o to aby była zagwarantowana różnorodność. Mogłoby być po trosze wszystkiego: nazw religijnych (jeden patron - Popiełuszko już jest), historycznych, muzycznych, zasłużenie - lokalnych (jest już Andriolli) etc.
jeszcze o co innego tu idzie: miast narzekać na wszechogarniającą niemoc, miast narzekać na "onych" co to za nas decydują o wszystkim, zróbmy cokolwiek, choćby i tak niewiele aby urzeczywistnić swe własne marzenia: np. o muzyku Nalepie jako patronie czegokolwiek w J. : luzaku, hippisie...już widzę jakie instalacje przy tym rondzie gdzie przykładasz ucho do jakiej metalowej gitary a tam sączy się: "...kiedy byłem, kiedy byłem małym chłopcem hej...!"...
W przeciwnym wypadku obudzimy się pewnego dnia i jak się nas zapytają jak dojechać od ronda Księdza ...do Ronda Biskupa... przez Rondo Kardynała ... to sami do siebie już tylko miejmy pretensję. Przy czym nie ma w tym ostatnim zdaniu ani nanograma antyklerykalizmu: każdy ma prawo wystąpić z inicjatywą nadania nazwy. Trzeba tylko, jak wspomniałem, zebrać kilkadziesiąt podpisów pod odpowiednio zredagowanym pismem. Jeżeli inicjatorzy nazwania imieniem jakiegoś czcigodnego Księdza czy Biskupa zgłoszą się ze swoją inicjatywą wcześniej to do nikogo nie można będzie mieć pretensji. Poza sobą samym.
A żyć w takim różnorodnym MikroŚwiecie, gdzie swoje nazwane miejsce ma i Wielki Muzyk - Luzak i Sportowiec Medalista Sąsiad z Ulicy Obok i Zasłużony Ksiądz Co Miejscową Parafię Erygował (????) jest chyba najfajniej.
Zawsze też, gdyby propozycji było więcej, można rozpisać konkurs i głosować - jak w wypadku gimnazjum.
No, koledzy internauci z FJ - kto zakłada pierwszy Komitet Nadania Nazwy...?
PS. że to mało ważne? a może to jaki temat zastępczy? ktoś mi kazał?
na każde z ww. pytań moja odpowiedź jest...własciwie nieistotna...o krytykę też mało dbam...jak nie będzie odzewu to trudno będziemy mieli ronda kilku patronów wziętych wyłącznie z Biblii albo im. "Poległych pod Smoleńskiem" albo im."Ofiar Terroru Stalinowskiego lat 1944-1956"
a co tam...