alcobar
21.09.12, 17:24
koniec miesiąca. Z dużym niepokojem zwróciłem uwagę na małą aktywność "jedynie słusznych" Józefowiaków. Ich honor uratowało kilka postów jak np. te z pomysłem zakazu koszenia w soboty, jazdy rowerem po chodniku czy palenia liści. Mój znajomy również zwrócił uwagę, że jakby "inwencja twórcza" osłabła. Nawet zmobilizował mnie, żeby w jego imieniu poruszyć ten temat. Jest zatroskany, że tak czcigodne umysły leniuchują. Ja przyłaczając sie do jego troski wzywam Was! Powstańcie! Ne spoczywajcie na laurach! Piszcie następne, nikomu nie potrzebe posty. To czysta kwintesencja życia i nie ma znaczenia, że jest to jak życie pierwotniaka - pantofelka. Że te przemyślenia po długim trawieniu w umyśle w postaci niestrawionych resztek wydalane są przez cytopygę na klawiaturę a potem na forum.
...... Znajomy opowiedział mi zabawną historię swojej sasiadki z ubiegłego tygodnia... Stara Józefowianka (już ponad 85 lat) chciała w ostatni, słoneczny weekend ugościć swoję wnuki i prawnuki. Zgrabiła trochę listków i chrustu w ogrodzie. Chciała zapalić małe ognisko i upiec w nim ziemniaki a nad ogniem kiełbaski. Gdy tylko pierwsze jezyki dymu dotarły do sąsiada ten w białych skarpetkach i mokasynkach - nowy józefowski wydarł się przez płot, że dym jest szkodliwy. Babcia się zestresowała, prawnuczki uceikły ze strachu do domu tylko trója wnuków miała zabawę bo zalewała ognisko wodą ( na marginesie podobno zrobił sie jeszcze wiekszy dym). Starowinka nie zrobiła ani pieczonych ziemniaków ani kiełbaski..... Stara, głupia baba... myślała, że będzei sobie robiła co chce....