Feelek, nie umieraj!

15.10.12, 14:09
Feelek, jak ci tam w tym sanatorium?Pielęgniarki ładne?Jedzenie dobre?Można przemycić flaszkę do pokoju?Może chociaż jakieś pensjonariuszki są atrakcyjne?U nas bez zmian, czyli niczego nie będzie, a to co jest jest kiepskie i w ogóle dopada nas marazm jesienny w atmosferze grozy i tajemniczości.To znaczy u mnie bo za resztę nie ręczę-reszty nie trzeba, a na pytanie czy może być bez grosika zawsze odpowiadam nie.
    • sn00kie Re: Feelek, nie umieraj! 15.10.12, 20:51
      Daj znać w którym sanatorium tak dobrze jest smile Jak wiadomo NFZ biedny tak więc nie spodziewajmy się Karaibów big_grin
      • zuzakm Re: Feelek, nie umieraj! 15.10.12, 21:43
        a dlaczego zakładasz że jak w sanatorium to z NFZ?smile
        • feelek Re: Feelek, nie umieraj! 16.10.12, 14:49
          Zuzakm:
          a dlaczego zakładasz że jak w sanatorium to z NFZ?smile

          no właśnie *), nas wysłał ZUS

          Wywołany zamieszczam małą relację z Ciechocinka. Będzie ona naznaczona optymizmem, co nie zdziwi kogokolwiek, kto choć trochę mnie zna.

          Więc Cchcnk to, nie dadzą wiary, którzy tam, jak ja, byli poprzednio 46 lat temu: miejsce trzech co najmniej parków klasy warszawskich Łazienek. Podświetlanych fontann, prawdziwych kwietnych kobierców, czarnych i białych łabędzi. Musi tam pracować z kilkunastu zawodowych ogrodników.

          To także miasteczko o arcyciekawej architekturze: współczesnej, modernistycznej (!) - lat 60, 70.... (choć tu należałoby w istotny sposób uzupełnić o wrażenia pesymistyczne - z 30 sanatoriów kilka razi wyraźnym oczekiwaniem na nowego właściciela: powybijane okna, odpadająca elewacja, zero życia...). Architekturze też... świdermajerowskiej (w ilości, że Józefowowi tylko pozazdrościć) lub do żywego ją przypominających - początki C. sięgają starych, dobrych czasów Carów, nie bez kozery najbl. stacja kolejowa to Aleksandrów. Skądś wzięte fundusze pozwoliły na modernizację takich miejskich kąpielisk do żywego przypominających Termy Secheny'ego w Budapeszcie (jak kto nie był - te występujące w "CK Dezerterzy"). Śliczności.

          C. to miejsce kilkudziesięciu uliczek jakości, która w J. będzie kiedyś - asfalt musiał być tam kładziony bardzo niedawno.

          Całość wrażeń jest tak oszałamiająca, in plus, że na usta ciśnie się pytanie: skąd oni na to wszystko biorą? Chyba nie tylko z opłat klimatycznych, choć gości jest tam n x więcej niż miejscowych ?ciechocińczan?

          Resztę obserwacji pominę milczeniem. Opisy starszych pań - wyjących siedemdziesiątek, z makijażem szesnastolatek (ale tych z lat 50. XX w.), posiłkujących się krzepkimi ramionami trzydziestolatków ubranych modą odległej prowincji, pozostawiam bogatej wyobraźni Jozee. wink

Pełna wersja