"Godzina W" w Józefowie

30.07.13, 18:53
jozefow.pl/WWW/AKT/130730A/info.html
Hmm, to nie tylko fałszywy alarm...
    • em-kwadrat Re: "Godzina W" w Józefowie 31.07.13, 07:58
      Tekst zmieniono. Już nie ma "fałszywego alarmu", ale dalej informacja jest niepełna.
      Może należy dodać choćby takie zdanie "W ten sposób Mazowsze uczci pamięć powstańców warszawskich"
      tvnwarszawa.tvn24.pl/informacje,news,godzina-w-zawyja-syreny-w-calym-wojewodztwie,94344.html
      Jaśniej już nie mogę...
    • bbb21 Re: "Godzina W" w Józefowie 31.07.13, 08:32
      żenada sad
    • surmia Re: "Godzina W" w Józefowie 31.07.13, 09:49
      Fałszywy alarm - to brzmiało fantastycznie.
      Teraz jest głośna próba syren. Też pięknie, choć mniej malowniczo.
      W zeszłym roku też nie było nic o obchodach i czczeniu, tylko o próbie. Może tak musi być?

      Swoją drogą, ciekawa jestem, jak by brzmiała cicha próba syren...
      • 0bywatelx Fałszywy alarm 31.07.13, 11:37
        A co mamy świętować? 200 tys. zamordowanych, 500 tys. wysiedlonych z których 150 tys. trafiło do obozów koncentracyjnych i zniszczone miasto?

        Bo jeśli oddajemy hołd tym, którzy zginęli, to śpiewanie skocznych piosenek i występy orkiestry dętej pasują jak kwiatek do kożucha.

        Oczywiście "fałszywy alarm" to głupota piramidalna i brak dobrego smaku.

        "Od dziecka każdy się tu uczy przegrywać
        To narodowa nasza jest recydywa
        Z szablą w ręku i na cokole
        Wciąż musi swędzieć wciąż musi boleć"
        • feelek Re: Fałszywy alarm 01.08.13, 11:51
          Ja myślę, że jest co świętować
          jak koledze nie po drodze, droga wolna
          PS. mnie, może bardziej niż koledze (choć nie ma się IMO co tu licytować) żal przedwojennej Wwy, "Paryża Północy", bez żadnej przesady, secesji zastąpionej modernistycznymi szaletami- blokami lat 60, 70...
          Sobie nie wyobrażam jednak aby 1 sierpnia nie był, zgodnie z postulatem kolegi, dniem niepowszednim,nie był okazją do uroczystego wyróżnienia z codzienności, był dniem takim samym jak 31 lipca czy 2 sierpnia.
          Doprawdy powściągnijmy nasze nadmierne chęci do oceniania: było / nie było potrzebne decyzja była mądra/ głupia.
          Nie było i miejmy nadzieje nie będzie kolejnego takiego dnia w naszej historii:
          tyleż tragicznego co i pięknego zarazem
          nie, nie przyznam koledze racji
          • feelek Re: Fałszywy alarm 01.08.13, 11:53
            Sorry, za dużo zaprzeczeń w 1 zdaniu:
            może tak:
            "... uważam, że ten dzień zasługuje na wyróżnienie w potoku powszedniości...."
        • 0bywatelx Re: Fałszywy alarm 01.08.13, 12:30
          Feelek mnie nie chodzi o przemilczenie o dnia wybuchu Powstania Warszawskiego, tylko o złożenie hołdu poległym, a nie popkulturowe tańce na grobach.

          Zginęło 200 tysięcy cywilnych mieszkańców Warszawy, którzy nie mają do tej pory pomnika, a wydaje się kasę na rekonstrukcje, koncerty /zobaczymy te tłumy na koncercie Nowaczewskiego/. Daleki jestem od oceniania tych którzy podjęli tę nieszczęsną decyzję dotyczącą walki, bo każdy historyk badający ten temat, ma inne zdanie, a co dopiero forumowy laik.

          Dla mnie to jest dzień zadumy, trochę podobnie jak Zaduszki. Dlatego zwyczaj z syreną, zatrzymaniem się na minutę o 17:00 jest dla mnie najbardziej trafną formą świętowania.

          Sorry, ale nie jestem fanem dzieci biegających z karabinami maszynowymi, przemówień, partyzanckich piosenek, bez względu na okoliczności.
          • alcobar Wstrzymywałem się ale nie wytrzymałem.. 01.08.13, 22:30
            To jest właśnie ta jaskrawa linia podziału!
            Ile tysięcy oficerów zabitych w Katyniu, Ostaszkowie, Kozielsku było z Warszawy i okolic?
            Ilu z nich miało liczne rodziny w Warszawie? Jakim trzeba być ignorantem? Moi dziadkowie ze strony matki i ojca byli rodzimymi Warszawiakami. W mieszkaniu dziadków ze strony matki odbywały sie konspiracyjne zebrania AK przed Powstaniem. Mąż siostry babci, oficer AK był więziony przez gestapo w Zamku w Lublinie. Z ogromną trudnością został przez organizację i rodzinę wykupiony. Uciekł do Warszawy. Mimo fałszywych papierów został ponownie aresztowany. Wykupiono go z Szucha za wagon cukru i kg złota. Zginął prawdopodobnie 3 dnia powstania. Nie ma grobu i jest uznany za zaginionego. Dziadek wywiózł rodzinę na letnisko w lipcu do Świdra. Przyjechał do nich ostatnim pociągiem przed wybuchem Powstania. Dlaczego o tym piszę? Ponieważ po zajęciu wschodniej strony Wisły przez Sowietów został doprowadzony do NKWD i przesłuchiwany na okoliczność właśnie tego ostatniego wyjazdu z Warszawy. Dodatkowo wypytywano go o szwagra (męża siostry mojej babci). Jak doskonale NKWD miało rozpracowaną informację na temat każdego patrioty polskiego? Warto się zastanowić jaką NKWD musiało mieć w Polsce agenturę wśród obywateli (zapewne polskich komunistów). Czy uważasz, że rodziny tysięcy ludzi, zabitych przez Sowietów strzałem w tył głowy nie podejrzewało co się z nimi stało? Przecież Niemcy opublikowali informacje o Katyniu. Niemcy rozpoczęli prace ekshumacyjne i 11 kwietnia Agencja Transocean nadała komunikat o odnalezieniu w Lesie Katyńskim zwłok 10 tys. polskich oficerów. 13 kwietnia 1943 roku informacje te powtórzyło Radio Berlin. Polacy wiedzieli jak Bolszewicy rozpoczęli wojnę z Polską 17 września 1939 roku i jak mordowali Polaków. Czego Polacy mogli spodziewać się po wkraczającej Armii Czerwonej? Następnych wyłapania kilkudziesięciu tysięcy młodych patriotów i zabicia ich strzałem w tył głowy. Jaki mieli wybór? Zastanów się co sam byś zrobił w takiej sytuacji? Czy wiesz, że Krzysztof Kamil Baczyński, który zginął w pierwszych dniach Powstania Warszawskiego, był poszukiwany przez ubeków cztery lata po wojnie? Wolałbym zginąć z karabinem w ręku niż od kulki w łeb w ubeckiej piwnicy. Zakłamanie środowisk próbujących zniszczyć polską tradycję sięgnęło rynsztoka. Wzięli się za powstanie i to ci co ich bracia lub ojcowie byli w w strukturach UBecji.
            Tak jest to jest tragiczna prawda.Ich wnuki są wśród nas i kreują rzeczywistość. Wystarczy włączyć telewizor. Tyle w temacie.
            • feelek Re: Wstrzymywałem się ale nie wytrzymałem.. 01.08.13, 22:58
              Ja wolałbym inne podejście:
              Załóżmy, że nie ma żadnej:
              "... linii podziału..."
              uważam to za sztuczne:
              te wszystkie
              "... linie podziału..."
              podejdź kolega najprościej:
              ... było takie tragiczne choć i piękne wydarzenie,
              było, nikt nie zaprzecza, że
              i piękne
              i tragiczne
              nie ma tu żadnych linii podziału
              no chyba, że kto chce dzielić
              dyskusja nt. było/nie było potrzebne staje się powoli akademicka i tyle

              Ja nie mam ani 5% tak pięknych jak Kolega tradycji rodzinnych
              Dziadek w przeddzień Powstania wyjechał bo w konspiracji nie był i nic o Powstaniu nie wiedział
              nie była ona, Konspiracja, jak się teraz wmawia ruchem powszechnym, choć była ruchem masowym ( jedno nie wyklucza drugiego)

              wyjechał do swego gospodarstwa a 2 miesiące później przyjmował u siebie warszawiaków (w sumie kilka osób, trochę pomagali w pracach rolniczych) szczęście, że mógł być tak przydatny
              • alcobar feelek 02.08.13, 00:13
                zgadzam się z Twoimi słowami.. Nie wytrzymałem na słowa inne i nie Twoje.
                " Daleki jestem od oceniania tych którzy podjęli tę nieszczęsną decyzję dotyczącą walk"
                W tych słowach widzimy to o czym piszę. Najpierw udaje się bezstronność w ocenie a kawałek dalej pisze się bez ogródek "nieszczęsna decyzja". To w końcu jak daleki od oceny czy ocenia?
                Ja też nie oceniam. Wyrażam jedynie to co słyszałem od żyjących jeszcze kilkanaście lat temu licznych członków rodziny.
                Feelek co do ruchu oporu to on był bez podziałów na miasta i wsie na ludzi z wykształceniem i prostych. Łączył ich wszystkich patriotyzm. Nieco wcześniej, w 1943 w lecie dziadek zawiózł żonę i dzieci w rodzinne strony mojej babci - Okolice Radzynia Podlaskiego. Tam właśnie w AK działał mąż siostry babci. Gestapo gdy dowiedziało się, że przyjechał z Warszawy szwagier ukrywającego w partyzantce Zdzicha natychmiast próbowało aresztować dziadka.
                Ukryła go na strychu pod sianem gospodyni, z bardzo biednego gospodarstwa. Szukali w obejściu ale cudem dziadka nie znaleźli. To byli bardzo biedni chłopi. Co roku aż do śmierci dziadek jeździł do nich z wielkim szacunkiem i podziękowaniem za uratowanie życia. Byłem z dziadkiem tam wiele razy. Raz nawet gdy żyła jeszcze ta starowinka, w latach 70-tych, siedziała w izbie, chałupa strzechą krytą, ona chyba z 90 lat ale mimo wieku z pamięci recytowała całego Pana Tadeusza. Feelku, podział jest tylko na tych co mają dobrą i złą wolę.
                • feelek Re: feelek 02.08.13, 03:42
                  jak kto nie był w konspiracji to miał złą wolę?
                  tyle zrozumiałem z kolegi EXCathedra - Alcobara

                  PS.słyszało się to i owo o historii AK, zapewniam kolegę....
                  najw. teraz problem, że baba wygwizdująca Bartoszewskiego zwyczajnie nie wiedziała w którym roku było to powstanie, specjalnie ją zapytałem
                  i to jest taki emblemat - coś , co spowodowało, że po raz pierwszy od 20 lat nie byłem na Powązkach 1 sierpnia o 17.00.
                  • alcobar Re: feelek 02.08.13, 08:33
                    Feelek, nie, źle mnie zrozumiałeś. Ja kompletnie nie odnoszę się do oceniania ludzi w tamtym czasie. Nic takiego nie napisałem - "jak kto nie był w konspiracji to miał złą wolę". Gdzie coś takiego wyczytałeś z mojego tekstu? Wręcz przeciwnie. Napisałem, że bez względu na stan, zamieszkanie, zamożność były postawy wpierania się, pomocy i patriotyzmu. Mi tylko i wyłącznie chodzi o postawy dzisiejsze - dorabianie teorii. Jak już wszyscy powstańcy umrą zacznie się pisać, że zmuszono młodzież do samobójczej walki, następnie zacznie się wmawiać inne idiotyzmy (np. że Zośka i Rudy byli gejami bo tak się do siebie z estymą odnosili - i znowu nie chodzi o to czy ktoś był gejem tylko o to, że na siłę stara się dopasować fakty do założonej tezy a teza to ośmieszyć, zdeprecjonować i zniszczyć). Pisałem tylko o tym co wiem i usłyszałem w mojej rodzinie od uczestników Powstania. Nie byli to generałowie ani pułkownicy ani żadni wysocy rangą żołnierze żebym mógł podejrzewać ich o wypaczanie spontaniczności zrywu w przekazie tamtych dni. Reasumując - przekaz był taki, że hitleryzm był potworną zbrodnią ale to czego obawiano się po bolszewikach było jeszcze straszniejsze. Nie zapominaj, że wtedy traktowało się wschód jak dzicz. Tak, wtedy tak myślano. I nie zapominaj, że po I wojnie światowej, po odzyskaniu niepodległości mieliśmy jedną wojnę - Wojnę polsko - bolszewicką 1919-1921. W 1944 roku gdy Armia Czerwona stała na wschodnim brzegu Wisły przyszli powstańcy nie obawiali się tylko utraty niepodległości na rzecz Związku Sowieckiego ale obawiali się o życie całych swoich rodzin, małych dzieci , matek i sióstr. Obawiali się losu takiego dla nich jaki spotkał Polaków na Wołyniu rok wcześniej. Nawet Niemcy nie byli tak zwyrodniali, żeby rozdzierać dzieci, wypruwać brzuchy. Taki obraz rysował się w perspektywie tysiącom Warszawiaków po wejściu Armii Czerwonej do Warszawy, do tej Warszawy. Tak mi mówiono, że bali się dzikiej hordy bolszewickich dzikusów, którzy wezmą odwet za przegraną Bitwę Warszawską ( w efekcie wojnę) w sierpniu 1921 roku. Jak pisałem wcześniej słyszałem to na własne uszy, że obawiano się nie tylko utraty niepodległości na rzecz Sowietów ale również zagłady narodu. Więc jaki mieli wybór. Dzisiaj podważanie ich wyboru jest niegodne i tylko o tym piszę. Woleli zginąć walcząc niż w piwnicach NKWD. Bronili również jak sądzili losu swoich rodzin.
                    • feelek Re: feelek 02.08.13, 11:11
                      Drogi AlcoBarze!
                      wyluzuj!
                      gdzie kto tu zaprzecza twojej linii wypowiedzi?
                      no może wypowiedź o tym bezsensie zniszczenia miasta, wyginięcia 200 000, wypędzenia 800 000.... jest czymś co Cię bulwersuje
                      ale te żale, pretensje są uzasadnione bo każdemu żal tej Wwy co jej nie ma

                      co nie znaczy, że kto tu deprecjonuje akt Powstania

                      myślę i apeluję:
                      że żal to chyba nikt nie zaprzeczy
                      że piękno patriotycznego zrywu - jw
                      że podział na zwolenników i przeciwników pozostanie do końca Świata jw

                      możemy się tu pięknie różnić i niech tak zostanie

                      i tylko wygwizdujące babska wyp...lić do magla, gdzie ich miejsce!
                      howgh
                      pzdr.
                      f.
    • surmia Re: "Godzina W" w Józefowie 01.08.13, 17:19
      I co? To już?
      Wyło jakieś 3 sekundy.
      Rączka do kręcenia się urwała, czy jak?

      Dla mnie ten sygnał 1 sierpnia coś znaczy. Jest to historia, która dotyka także mojej rodziny. Moment zadumy. Bez rozważania, co było dobre, a co złe. Było, i to jest fakt.
      I ta symboliczna syrena jest bardzo ważna. Wtedy też wyły.

      W tym roku ta nasza, próbna, wyła zbyt krótko.
    • mlody.realista Re: "Godzina W" w Józefowie 01.08.13, 23:37
      a ja się pytam dlaczego na dzisiejszej uroczystości zabrakło hymnu Państwowego?

      Cześć i Chwała Bohaterom - wszystkim walczącym w Powstaniu Warszawskim 1944.
      • feelek Re: "Godzina W" w Józefowie 02.08.13, 03:43
        gdzie nie było hymnu?
        w Józefowie?
        • mlody.realista Re: "Godzina W" w Józefowie 02.08.13, 11:14
          Tak w Józefowie
          • feelek Re: "Godzina W" w Józefowie 03.08.13, 01:51
            no to jak nic:
            Burmistrza trza zdjąć!
            taki niepatriot z niego?
            no, no....
Pełna wersja