feelek
14.08.13, 13:54
coś pozytywnego
wszyscy baliśmy się ( i boimy), że cała ta śmieciowa rewolucja się nie uda...
ja duże zagrożenie widziałem w swoistym konserwatyzmie osób>80
jak mój Tato:
"...- eee a poco to komu potrzebne?
- Tato , a słyszałeś o grzechu ekologicznym?
- Lipa i bajki....
(i w istocie, z ambony to tylko o tym, że Polska ginie, a o potrzebie recyklowania ani nic, niestety)
było nie było , zrobiliśmy w lamusie domek recyklera i wszystko ..... działa jak w zegarku szwajcarskim...
...no może zegarek szwajcarski to licencja cokolwiek radziecka:
mylą się Ojcu liczne daty odbioru, ostatnio wystawił worki nie w tę sobotę bo pomylił kartki w biuletynie: stronę wschodnią - z zachodnią , odbiory z domów wielorodzinnych pomyliły się Ojcu z jednorodzinnymi,
wywiesza kartkę flamastrem wypisaną, że śmieci są 5 m od bramy (gdy sobie twórcy reformy życzą aby je przytaskał i zostawił przed...),
wyprasza pana, w soboty jedynie czynnym PSZOK, o odbiór odpadów poremontowych (te jego były owszem poremontowe ale bo puszki po farbach, to do oddania w punkcie na Wyszyńskiego, czynne pon- pt)...
ja i tak podziwiam tę jego cierpliwość i chęć przystosowania się do tego wszystkiego, cokolwiek skomplikowanego modelu odbioru (skoro nie wyrzucamy do kompostu skorupek jajek to co z nimi? to jasne jak słońce: skorupki odkładamy w osobnej torebce i wyrzucamy do ogólnych/zmieszanych/niesegregowanych)...
może znalazł sobie misję ?
jeśli tak, to ja się cieszę