2old
04.10.13, 10:37
Na tych ulicach powstają progi zwalniające.
I chwała za to włodarzom miasta, bo choć stan nawierzchni wydaje się uniemożliwiać osiąganie nadmiernych prędkości, wielu kierowców (zapewne wozów służbowych

) bez problemów mknie tam szybciej niż rozsądek i przepisy nakazują...
Problem jest w sposobie budowy tychże progów. Wykonawca, dość powiedzmy, nonszalancko podchodzi do problemu oznakowania - w zasadzie nie ma żadnego. Brak jakichkolwiek znaków uprzedzających o robotach drogowych, o wyrytych w poprzek jezdni pasach nawierzchni oraz o już wykonanych progach w kolorze zlewającym się z asfaltem - praktycznie nie do zauważenia.
Wczoraj wieczorem byłem świadkiem pokonania takiegoż przez nieświadomego kierowcę - iskry sypały się wokół. Dziś rano na Reymonta zastałem za takim wykrotem ślady oleju - ich ilość wskazywała na uszkodzoną miskę oleju.
Uważajmy!
...wykonawcy gratuluję zaś mocnych nerwów i zapewne zasobnego portfela, pozwalającego spokojnie oczekiwać na roszczenia poszkodowanych oraz, zdawałoby się oczywiste, mandatów stosownych służb. Ale chyba tamtędy nie jeżdżą...
BTW: tak samo wyglądało wiosenne usuwanie uszkodzonych fragmentów jezdni, zresztą prowadzonych chyba przez tą samą ekipę. Wedy uznałem to za wypadek przy pracy, lecz teraz wygląda to na nowy standard robót drogowych...
...I jeszcze moja skromna prośba do Zarządcy dróg miejskich (choć pewnie tu nie zagląda): szanujmy siebie i swoje nerwy - oznakowanie robót drogowych jest (za klasykiem: ) oczywistą oczywistością; wszak ustalono je jeszcze w XX wieku...