truski1
22.02.06, 10:35
Witam serdecznie i wielkie dzięki za odzew.Ciekaw jestem jakiego typu
problemy miałaś Majka z dr przedszkola i czy tego o którym piszę.My rodzice
jesteśmy zdesperowani, nie wiemy już co robić. Pobawiliśmy sie w małego
detektywa i o poczynaniach dr wiemy dosyć wiele. W przedszkolu oprócz
lepszych niż w Michalinie warunków lokalowych, mamy super nauczycielki (może
z wyjątkiem 1-2)jednak nie ma współpracy między rodzicami, nauczycielami i
dr. Narzuca jedynie słuszne racje. A nie daj boże żeby ktoś sie
przeciwstawił...... to napewno będzei widział gdzie jego miejsce w szeregu.
Krętactwa, manipulowanie faktami i oszukiwanie rodziców to jest to co jej
wychodzi najlepiej. Poprosiliśmy o powieszenie papieru toaletowego w kabinach-
określiła to jako „fanaberie rodziców”. To że dzieci wracają do domu z
brudną i odparzoną pupą jej nie interesuje. Bo one (3-4 letnie) powinny
wiedzieć, że papier toaletowy wisi na zewnątrz i trzeba go wziąć jak się
idzie załatwić potrzebę. To wina rodziców, bo nie nauczyli swoich pociech
samodzielności w higienie osobistej. Jest niereformowalna (choć papier już
wisi), a nie daj boże zapytać o finanse i rozliczenia...... Cóż trafiła sie
jej grupa rodziców, którym nie jest obojętne co dzieje się w przedszkolu i
pieniędzmi które wpłacają. No i zaczeło się..... i trwa po dzień dzisiejszy.
To tylko lekki początek, jeżeli macie jakieś swoje wrażenia z kontaktów z
Panią "B", to bardzo chętnie wysłucham. Jeżeli chcecie wiedzieć szczegóły
poczynań Pani "B"- jestem do dyspozycji....Nie można stać obojętnie i udawać
że się niczego nie widzi, tylko dlatego że z powodu "braku miejsc" dziecko
nie zostanie przyjęte do przedszkola