Dodaj do ulubionych

Ktora jozefowska podstawowka lepsza?

18.08.06, 13:03
Witam.
Od niedawna jestem mieszkancem Michalina. W przyszlym roku nasze dziecko
idzie do zerowki. Napiszcie, ktora podstawowke polecacie dla 6-latka? Jakie
sa zalety i wady odbu szkol?
Dziekuje z gory!
Cinqueterre
Obserwuj wątek
    • doomi Re: Ktora jozefowska podstawowka lepsza? 18.08.06, 13:14
      A teraz się zacznie ;D
      Moim zdaniem dwójka. Osobiste odczucia pominę, natomiast faktem jest, że w tym
      roku szóstoklasiści z dwójki wypadli lepiej w teście na koniec szóstej klasy.
      Różnica była niewielka, ale jednak.

      A tak poważnie to myślę, że obie szkoły tak naprawdę są porównywalne. Ja
      mieszkam w takim miejscu, gdzie brałam pod uwagę posłanie dziecka do obu szkół
      (podobna odległość). Wybrałam jednak dwójkę, ponieważ moje dzieci mają
      bezpieczniejszą do niej drogę. I tak: nie przechodzą przez tory, ani przez
      żadne bardzo ruchliwe skrzyżowania. Wyjątkiem jest graniczna, ale tam dzieci
      przeprowadza przez pasy Pani "Stopka". No i nie powiem, względy sentymentalne
      też miały jakieś znaczenie - sama jestem absolwentką dwójki smile

      Na tym forum więszkość forumowiczów to absolwenci jedynki, więc myślę, że
      pewnie będą polecać tamtą szkołę (co zresztą jest naturalne).

      Ja oprócz samej szkoły zainteresowałabym się wychowawcami do jakich dziecko ma
      szansę uczęszczać w początkowych latach nauki. Bo to podstawa.

      Aha, w dwójce działa bardzo prężnie "stowarzyszenie uśmiech dla dwójki",
      dzieciaki korzystają ze świetnie wyposażonej pracowni dentystycznej (z
      pracownią rtg). Zero kolejek, przemiła obsługa. Mój panikarz sam chodzi do
      dentysty w szkole, więc to mówi samo za siebie.


      Skopiowałam ze strony szkoły co jeszcze zakupili:
      CO JUŻ KUPILIŚMY

      1. Aparat RTG do gabinetu stomatologicznego wraz z oprzyrządowaniem,
      uzyskaniem potrzebnych zezwoleń i montażem

      2. Podest (projekt i wykonanie) wykorzystywany na festynach i
      uroczystościach szkolnych

      3. Tuba do nagłośnienia imprez plenerowych

      4. Sfinansowanie kosztów naprawy szkolnej aparatury nagłaśniającej

      5. Pianino elektroniczne - profesjonalny instrument, łączący cechy pianina
      i keyboardu. Będzie potrzebne na lekcjach muzyki, a także w czasie imprez
      szkolnych

      6. Zaciemnienie okien w szkolnej sali gimnastycznej



      • malinela Re: Ktora jozefowska podstawowka lepsza? 18.08.06, 17:00
        Moim zdaniem jedynka ;o)
        Jest laureatem prestiżowego programu Szkoła z klasą:

        szkolazklasa.gazeta.pl/szkolazklasa/2,58422,,,,5187201,P_SZKOLA_Z_KLASA.html

        Moja siostrzenica jest szczęśliwą abiturientką zerówki, dlatego moja wiedza
        ogranicza się do zerówki i wywiadu środowiskowego na temat klas 1-3 i to tylko
        w jedynce, choć zgadzam się z doomi, obie podstawówki są porównywalne.

        O zerówce mogę mówić w samych superlatywach - wysoki poziom nauczania, dobra
        atmosfera, panie wsłuchane w potrzeby dzieci.

        Trzeba pamiętać, że to jest podstawówka publiczna, tym samym od szczęścia
        zależy, w jakiej grupie rówieśników znajdzie się dziecko. Być może moja
        siostrzenica miała szczęście, ale w jej grupie nie było dzieci, które miałyby
        problemy z nauką. Co równie ważne, nie było "fali". Znam mamę, która przeniosła
        dziecko z dwójki do jedynki, bo dzieci mu dokuczały. Loteria ? a może w jedynce
        tak jest.

        Jeśli chodzi o nauczycielki zerówki i klas 1-3 wszystkie mają dobrą opinię
        wśród rodziców, jak i środowiska związanego ze szkolnictwem.

        Powodzenia w wyborze.

        ps
        Doomi, to jakie my mamy wspomnienia związane z podstawówką nie ma większego
        znaczenia, bo to zupełnie inna podstawówka... i całe szczęście!
        ps2
        Ale pamiętasz, że byliśmy lepsi w kosza;o)



        • doomi Re: Ktora jozefowska podstawowka lepsza? 18.08.06, 18:04
          > Moim zdaniem jedynka ;o)
          > Jest laureatem prestiżowego programu Szkoła z klasą:
          >

          Dwójka też smile

          Znam mamę, która przeniosła
          >
          > dziecko z dwójki do jedynki, bo dzieci mu dokuczały. Loteria ? a może w
          jedynce
          >
          > tak jest.


          W klasie mojej córki jest dziewczynka, którą rodzice przenieśli z jedynki, za
          to w zeszłym roku jedna mama zabrała dziecko od nas do jedynki, więc ile ludzi
          tyle opinii i decyzji.

          > Ale pamiętasz, że byliśmy lepsi w kosza;o)
          >

          Pamiętam, zresztą "za moich czasów" w ogóle raczej jedynka miała lepszą opinię.
          Ale jak sama mówisz, to już nie są te same szkoły smile I dobrze!

          Tak czy siak nadal uważam, że co byśmy nie napisały te szkoły są tak naprawdę
          podobne (poziom, warunki lokalowe, kadra, a nawet ilość uczniów). Zresztą Urząd
          miasta też chyba obie szkoły traktuje równo. W tym samym czasie obie przeszły
          termoizolację i wymianę okien, teraz robione są dachy.

          Ja bardzo dużą uwagę przywiązuję do tego, aby moje dzieci miały możliwość
          socjalizowania się z kolegami. Czyli aby szkoła była ich naturalnym
          środowiskiem - mają mieć możliwość sami do niej dojść i wrócić, spotykać się ze
          szkolnymi kolegami na osiedlu, wspólnej jazdy na rowerach itd. Jestem skrajną
          przeciwniczką wszelkich dojazdów do szkół (nie mówię oczywiście o przypadkach
          kiedy jest to konieczne). A znam to z autopsji i wiem o czym mówię.
          Poświęciłabym nawet szkołę lepszą na rzecz gorszej, jeśli miałaby ona być
          oddalona znacznie od naszego miejsca zamieszkania.

          • doomi Re: Ktora jozefowska podstawowka lepsza? 18.08.06, 18:12
            Aha, muszę jeszcze dodać, że w dwójce kadra pedagogiczna i dyrekcja jest
            wyczulona na przemoc. Dzieci nie są w takich sytuacjach pozostawiane same
            sobie. Przerabialiśmy w klasie syna różne sytuacje i muszę powiedzieć, że
            rekacja ze strony szkoły była natychmiastowa. Na pewno sporym problemem jest
            fakt, że jest to właśnie jak słusznie napisała malinela szkoła publiczna, więc
            chodzą do niej różne dzieci, więc dużo zależy od szczęścia (jakie dzieci trafią
            się w klasie naszego). Co więcej, nawet w skrajnych przypadkach dzisiejsza
            szkoła ma praktycznie związane ręce, czyli w przypadku dzieci bardzo trudnych
            (hm, a raczej trudnych, nie mających ochotę na współpracę rodziców) szkoła
            niewiele może zrobić. Czasami zdarzają się rodzice, którzy przynoszą
            zaświadczenie na przykład o ADHD i jest to dla nich jak tarcza obronna. Bo
            przecież ma ADHD i nie mógł się powstrzymać, to nie jego wina, a jego choroby,
            a tak w ogóle to inne dzieci zaczynają, a on/ona się tylko broni. To oczywiście
            taki skrajny przypadek.
            Chodzi mi tylko o to, że to nie kwestia jedynki czy dwójki, ale kwestia
            odpowiedzialności za własne dziecko, uczciwości wobec innych itd.
            Ciężkie przypadki trafiają na pewno do każdej szkoły, wiem natomiast, że w
            dwójce nie chowają głowy w piasek i takie sytaucje są rozwiązywane na bieżąco
            (chociaż z różnym skutkiem).

            Sądzę jednak, że w jedynce jest tak samo smile
            • doomi Re: Ktora jozefowska podstawowka lepsza? 18.08.06, 18:22
              malinela napisała:
              "Jeśli chodzi o nauczycielki zerówki i klas 1-3 wszystkie mają dobrą opinię
              wśród rodziców, jak i środowiska związanego ze szkolnictwem"

              A z takim podejściem do sprawy to się nie zgodzę wink, bo wszędzie są panie
              lepsze i gorsze, bardziej lubianie i mniej. To normalne. W dwójce też są panie
              które poleciłabym z czystym sumieniem i takie od których trzeba się trzymać z
              daleka wink Co więcej, znajdzie się i taki "nauczyciel", który znalazł się tu
              chyba za karę ;P

              Ot życie!
              • cinqueterre Re: Ktora jozefowska podstawowka lepsza? 21.08.06, 11:09
                Tak jak myslalem, glosy sa podzielone : ) A zatem moze jakies inne kryteria?
                Np. ktora z nich jest bardziej kameralna (mniej dzieci, a co za tym idzie -
                sadze - wieksza opieka nauczycieli)? Czy dzieci z Michalina chodza czesciej do
                dwojki? W podtekscie chodzi mi o to, aby syn mial po szkole blisko kolegow z
                klasy... Czy gimbus, ktory zabiera dzieci z Willowej jedzie do obu szkol?
                Pozdrawiam Janusz
                • doomi Re: Ktora jozefowska podstawowka lepsza? 21.08.06, 12:23
                  Janusz, już pisałam wcześniej, że w obu szkołach jest podobna liczba dzieci. Są
                  podobnej wielkości. Generalnie w szkołach podstawowych obowiązuje rejonizacja,
                  czyli w marcu-kwietniu rodzice dzieci sześcioletnich dostają zawiadowmienie ze
                  swojej szkoły o rozpoczęciu do niej zapisów. Tak więc generalnie dzieci z
                  michalina chodzą do dwójki. Willowa to też rejon dwójki. Oczywiście są
                  odstępstwa, bo jeśli rodzic się uprze to dyrekcja przyjmuje dzieci także spoza
                  rejonu.
                  Autobus jadący przez willową na pewno dowiezie dziecko do dwójki, czy także do
                  jedynki nie wiem. Na stronie miasta są trasy szkolnych autobusów więc się
                  zorientuj.
                    • krzysio1972 Re: Ktora jozefowska podstawowka lepsza? 28.08.06, 12:05
                      marcelina333 napisała:

                      > Zdecydowanie dwójka. Pracuję w oświacie, więc wiem co mówię.

                      To nam troche rozjasn, dlaczego zdecydowanie dwojka, bo ja moge napisac
                      'zdecydowanie jedynka, bo tak' i wlasciwie wyjdzie na to samo, sila argumentacji
                      podobna wink
                      Jestem sam zainteresowany, dwoch moich siostrzencow w tym roku idzie do jedynki
                      do zerowki, a za pare lat moj syn i poza osoba pani dyrektor nie widze
                      problemow. A sentyment duzy, jestem absolwentem jedynki (a byly to czasy
                      niepodwazalnej dominacji jedynki zarowno na polu sportowym jak i edukacyjnym),
                      kliku moich nauczycieli nadal uczy, moi znajomi tam ucza, dzieci moich znajomych
                      ucza sie tam, badz beda sie uczyc. I tu wlasnie pojawia sie kolejne kryterium
                      wyboru, wg mnie dobrze jest jesli dziecko bedzie sie uczyc razem ze swoimi
                      kolegami z podworka, ja sam bede sie lepiej czul wsrod rodzicow i nauczycieli,
                      ktorych znam, z ktorymi sam sie kiedys wychowywalem. Obecnie szkoly sa
                      porownywalne, taze moze najwazniesze okazac sie utozsamianie z taka 'mala
                      ojczyzna' zlokalizowana wokol szkoly.


        • truski1 Re: Ktora jozefowska podstawowka lepsza? 11.09.06, 10:21
          wielkie dziękie za taki odzew. Zaptałam, bo ja co prawda tego placu zabawa w
          jedynce nie widziałam, ale podobno bardzo smutno on wygląda. Zaproponowałam by
          RR w szkole (czy tez rodzice z zerówek) się skrzykneli i coś z tym zrobili,
          może jakis wspólne malowanie w sobotę czy też po godzinach pracy. Moze
          podchwycą temat i coś zrobią.
          • doomi Re: Ktora jozefowska podstawowka lepsza? 20.09.06, 11:57
            A w dwójce same nowości. Ostatnio zaproponowano uczniom nowe kółka
            zainteresowań: fotografii cyfrowej, programowania HTML, astrologiczne,
            programowania LOGO.

            Oprócz tego instnieje zespół piosenki józefinki, kółko taneczne czikita, kółko
            języka angielskiego, plastyczne, teatralne, matematyczne, polonistyczne,
            przyrodnicze, dziennikarskie, przyrodnicze, globe, chór, sks, zajęcia
            korekcyjne, można też uczyć się dodatkowo włoskiego, niemieckiego i
            francuskiego.
            Być może czegoś nie wymieniłam smile

            W każdym razie napisałam o tym, co szkoła proponuje naszym dzieciakom ZA DARMO!
    • skwarka30 Re: Ktora jozefowska podstawowka lepsza? 05.02.07, 12:22
      z tego co piszecie, dwojka podniosla poziom. Jestem jej absolwentka i powiem
      Wam, ze "za moich czasow" czyli dobre kilkanascie lat temu dwojka miala
      zdecydowanie gorsza opinie od jedynki. Zarowno pod wzgledem kadry, osiagniec
      jak i poziomu nauczania. Wiec nie dziwi mnie, ze wiekszosc absolwentow poleca
      jedynke - tyle, ze czasy sie jak widac zmienily (co cieszy, bo moj siostrzeniec
      we wrzesniu idzie do zerowki do dwojki).

      Nauczyciele w dwojce reprezentowali (nie wiem, czy jeszcze tam pracuja, wiec
      nie bede rzucala po nazwiskach) - zenujacy poziom kultury osobistej i wiedzy.
      Metody wychowawcze tez pozostawialy wiele do zyczenia.

      Wyniki i osiagniecia naukowe: jedynka miala znacznie wyzszy odsetek osob, ktore
      dostaly sie do szkol srednich niz dwojka.

      Fakt, ze dwojka miala wieksza liste laureatow olipmiad, ale to bylo spowodowane
      tym, ze pojedyncze egzemplarze zawyzyly srednia statystyczna (w moim roczniku
      jedna dziewczyna byla laureatka olimiad z 4 przedmiotow...)

      Wazny jest tez dystans z domu do szkoly - nie zawsze bedziesz mogla je odwiesc.
      Wez tez pod uwage koniecznosc przechodzenia przez tory kolejowe i w jakim to
      mialoby byc miejscu - z tego powodu wiele dzieci z Michalina chodzilo mimo
      wszystko do podstawowki w Falenicy.
          • lamelka007 Re: Poproszę o nowe opinie o "0"szkole przy Grani 21.03.07, 12:54
            Będzie o całodziennejsmile
            Ja i moja pociecha jesteśmy zadowolone. Nie jest to „wysokie C” (zważywszy na
            warunki lokalowe)ale nie mam większych zastrzeżeń.
            Zerówka mojej córki jest bardzo liczna – 32 osoby w tym 26 chłopców, w związku
            z tym udało się dojść do porozumienia i dyrektor zatrudnił dodatkową panią –
            pomoc (w szkolnej zerówce przy normalnej liczbie dzieci kogoś takiego nie ma).
            Druga rzeczą wprowadzoną pierwszy raz jest podział gromadki na 2 stadka w
            których każda z pań (są ich 2 plus pomoc) realizuje zakres dydaktyczny – to tak
            jakby było 16 osób w klasiesmile
            Szkoła generalnie robi dobre wrażenie – tak z wejścia, jest czysto, często
            widać krzątające się panie sprzątaczki, nie ma „bydła” – klasa całodzienna jest
            na parterze obok biblioteki a cała reszta szkoły jest wyżej.
            Bardzo prężnie działa rada rodziców, która ma stowarzyszenie użytku
            publicznego, organizowane są kilka razy do roku różne akcje mające na celu
            zbieranie pieniędzy: z tych środków jest np. gabinet dentystyczny, pracownia
            komputerowa.
            Pan Dyrektor ma czas dla rodziców i rozmawia zawsze gdy zostaje o to
            poproszony i stara się aby żaden problem nie pozostawał bez rozwiązania.
            Szkoła ma monitoring, w środku dnia jest zamknięta krata w drzwiach wyjściach
            ale jest domofon, przy pomocy którego można skontaktować się z zerówką
            Planowana jest budowa parkingu i wjazdu do szkoły od strony ul. Wawerskiej –
            plany podobno są szkoła czeka na kasę z miasta.
            Jest dużo zajęć pozalekcyjnych: językowych, artystycznych i sportowych. Minusem
            jest to że jest jedna sala gimnastyczna ale jest coś na rzeczy i ma być
            budowana druga - początek inwestycji najprawdopodobniej 2008 roku.
            Jedna z naszych Pań idzie do klasy pierwszej. Nie wiem czy zostanie pani
            Paulina ale jeśli tak to tylko z pożytkiem dla dzieci. O innych Paniach od
            zerówek nie napiszę bo ich nie znam.
            To tak na szybko. Gdybyś miała pytania to spróbuje na nie dopowiedziećsmile

            • bbb21 Re: Poproszę o nowe opinie o "0"szkole przy Grani 22.03.07, 08:49
              dziękuję za bardzo wyczerpujące informacje smile
              czy dobrze zrozumiałam, że 32 osoby są w jednej sali?
              Na parterze obok biblioteki miałam kiedys zajęcia z plastyki (tak się chyba ten
              przedmiot nazywał). Szkoła robi bardzo dobre wrażenie, byłam tam jesienią ub.
              roku., Pamietam ją ze swoich podstawówkowych czasów: była blado-beżowa, ponura.
              Dzięki jeszcze raz.
              Pozdrawiam
                • blueberry15 Re: Poproszę o nowe opinie o "0"szkole przy Grani 24.03.07, 16:34
                  Witam,
                  Mój syn chodzi o zerówki całodziennej w szkole przy Granicznej i jestem tak
                  bardzo niezadowolona z tego, co się tam dzieje, że w ogóle rezygnuję z tej
                  szkoły i do pierwszej klasy posyłam go zupełnie gdzieindziej. Grupa jest bardzo
                  liczna, więc jedynym pomysłem pań prowadzących jest pacyfikacja, czyli nie mów,
                  nie ruszaj się, nie biegaj, nie oddychaj, i najlepiej zachowuj się tak, jakby
                  cię nie było. Uważam, że jeśli dziecko jest choć trochę lepsze i bystrzejsze od
                  tzw. średniej krajowej, to w tej szkole po prostu się zmarnuje, bo będzie
                  musiało równać do gorszych. Innym problemen jest niekończący się korowód pań,
                  które opiekują się dziećmi po południu. Codziennie inna. Nie sposób dowiedzieć
                  się od nich, co dzieci robiły wcześniej, bo: "wie pani, ja to tylko mam
                  zastępstwo". Wycieczek bardzo mało, ciekawych zajęć zero. Więc wszystkich
                  przestrzegam przed zerówką w tej szkole.
                    • blueberry15 Re: Poproszę o nowe opinie o "0"szkole przy Grani 26.03.07, 15:19
                      Żeby zadowolić wszystkich, trzeba być przeciętnym, bo tylko przeciętność trafia
                      w gust tak zwanej większości. A w przypadku tej szkoły słowo "przeciętny" to i
                      tak komplement. I to dany na wyrost. Szkoła, czy może raczej zerówka, bo nie
                      wiem, co dzieje się w starszych klasach, jest po prostu słaba. Nie znam innej,
                      gdzie dzieciom zabrania się pożyczania sobie różnych rzeczy, na przykład kredek
                      i ołówków. W normalnej dobrej szkole promuje się zachowania prospołeczne, tu
                      się ich zabrania. I nie znam innej szkoły, gdzie w piękny słoneczny dzień nie
                      wychodzi się za karę na plac zabaw. Jak również nie słyszałam o normalnej,
                      przyjaznej dziecku szkole, gdzie trzeba podpisać każdą kredkę z osobna, na
                      podwieczorek, zamiast kanapki lub owocu, dostaje się batoniki, i gdzie system
                      kar (czarne i białe kropki) jest dużo ważniejszy niż system nagórd. Jeśli o
                      mnie chodzi, te 230 złotych, które muszę co miesiąc płacić, uważam za
                      zmarnowane. I tyle.
                          • muffinek2 Re: Poproszę o nowe opinie o "0"szkole przy Grani 27.03.07, 12:08
                            Oj, wlasnie sie wystraszylam, bo dzis zapisalam moje dziecko do zerowki na
                            Granicznej.
                            Oczywiscie, ze kazdy widzi co chce, ale w kwestii faktow, czyli czy
                            rzeczywiscie dzieci dostaja batoniki na podwieczorek? no tego to ja nie znosze,
                            lamelko napisalas, ze ostatnio sporo sie poprawilo, co to znaczy?

                            a moze ktos cos napisze o drugiej zerowce w Jozefowie?
                            • borsuk09 Re: Poproszę o nowe opinie o "0"szkole przy Grani 27.03.07, 12:24
                              w kwestii batoników,
                              bo kilku interwencjach rodziców, batoników ma nie być,
                              moje dziecko ostatnio było zadowolone z podwieczorków , dostali ( zgodnie z
                              sugestiami rodziców) chałkę z masłem- była pycha!
                              Kiedyś były całe jabłka - teraz ma byc np połówka jabłka plus jakać kanapka
                              czy np chałka. Mnie zniechęca " ogólna niemoc" wszystko trzeba wychodzic, od
                              Dyrektora po Burmistrza itp. To ,że 32 osobowa grupa została podzielona na dwie
                              to zasługa rodziców ,którzy aktywnie wiercą Dyrekcji i Burmistrzowi
                              przysłowiową "dziurę w brzuchu",tak samo jak to ,że została zatrudniona
                              dodatkowa Pani do pomocy .
                              • muffinek2 Re: Poproszę o nowe opinie o "0"szkole przy Grani 27.03.07, 12:30
                                borsuk09 napisała:

                                > w kwestii batoników,
                                > bo kilku interwencjach rodziców, batoników ma nie być,
                                > moje dziecko ostatnio było zadowolone z podwieczorków , dostali ( zgodnie z
                                > sugestiami rodziców) chałkę z masłem- była pycha!
                                uff, to się nieco uspokoiłam, dzięki za informację i niech żyje buła z masłem!

                                dziecko mojej kolezanki chodzi do prywatnej szkoly na Wale, też dzieci
                                dostawały batoniki na podwieczorek, bo interwencji rodziców przestały je
                                dostawać, reakcja była szybka, ale wychodzić też to trzeba było
                                  • jozefovicz Re: Poproszę o nowe opinie o "0"szkole przy Grani 27.03.07, 12:52
                                    Sory, ale teksty "miasto stac aby zasponsorowac" tylko mnie upewniaja ze dobrze
                                    od poczatku cie odbieralem: typ rozhisteryzowanej i do tego mocno roszczeniowej
                                    mamuski.
                                    Akurato o agnielski sie dowiadywalem zapisujac dziecko do szkoly i to rodzice
                                    chcieli aby dzieci uczyl ten a nie inny nauczyciel za taka wlasnie kwote. I
                                    akurat angielski w zerowce uwazam za zbedny, a juz na pewno nie jako
                                    koniecznosc. Trzeba dziecku dac szanse przyzwyczaic sie do nowe szkoly, do pan,
                                    kolegow itd. Zerowka to jest taki okres przejsciowy miedzy przedszkolem i
                                    szkola i tak to nalezy traktowac. Chron mnie opatrznosci od takich rodzicow w
                                    przyszlym roku.
                            • lamelka007 Re: Poproszę o nowe opinie o "0"szkole przy Grani 27.03.07, 12:39
                              nie wydaje mi się że to powód do strachusmile
                              pisząc o zeróce całodziennej dla jednej z forumek chciałm przedstawić jak
                              najbardziej ogólne informacje o tym jaka jest szkoła, jakie są tam warunki -
                              nie wnikając w szegółowy sytuacje w danej grupie. z bardzo prostego powodu - co
                              grupa to inna sytuacja, inne problemy.
                              chciałm pokazać, że jeśli jest problem to należy go zgłosić lub/i zaproponować
                              inne rozwiązanie a wtedy problem jest rozwiązywany - tak jak w przypadku
                              nieszczęsnych podwieczorków. już nie dostają batoników. są to np. kanapki,
                              rogalik plus do tego coś do picia lub owoc.
                              a fakt jest taki, że aby coś uległo zmianie to trzeba zakomunikować odpowiednim
                              osobom o takiej potrzebie. nikt nie jest doskonały. jeśli nie ma bdźców
                              mówiących o tym, że coś jest nie tak to jak ma to zmienić?
                              sprawy, które poruszają moi adwersarze to problemy bardziej złożne. i nie da
                              się ich ot tak rozstrzygnąć. jak chcesz mojej subiektywnej opinii to mogę
                              napisać na skrzynkę. tymczasem pozdrawiamsmile
                      • lamelka007 Re: Poproszę o nowe opinie o "0"szkole przy Grani 27.03.07, 08:07
                        - Mojemu dziecku i jeszcze paru innym (konsultowałm) nikt nie zabrania
                        pożyczania kredek.
                        - owszem, dzieci RAZ nie wyszły za karę ale po reakcji rodziców na to zdarzenie
                        jestem pewna, że nikt więcej nie będzie miał takich pomysłów!!!
                        - kredek NIE TRZEBA podpisywać - taka była sugestia pań nauczycielek w reakcji
                        na skargę rodzica, z którą udał się do dyrekcji aby poskarżyć się, że dziecku
                        kredki giną!
                        - były problemy z podwieczorkami ale zostało to zgłoszone i wiele się zmieniło
                        - są też czerwone kropki - za dobre zachowanie - a jak ktoś ma cały tydzień
                        czerwone kropki dostaje nagrodę
                        ale każdy widzi to co chce !
                        • truski1 Re: Poproszę o nowe opinie o "0"szkole przy Grani 27.03.07, 08:58
                          Nie znam warunków ani klimatu w dwójkowej zerówce. Ale wydaje mi się, ze zawsze
                          można się jakoś dogadać. Zgłosić ewentualne uwagi i będą one wysłuchane. Jest
                          tam świetny dyrektor, który nie jest głuchy na potrzeby rodziców. Piszesz, ze
                          nie ma wycieczek, a zaproponowałaś, by jakieś były???? Przecież to dodatkowe
                          koszty. Wiesz mi że namówienie wszystkich rodziców do tego by ich dzieci
                          pojechały gdzieś na wycieczkę wcale nie jest łatwym zadaniem. Zebranie
                          pieniędzy, przekonanie innych do słuszności twoich propozycji. Wierz mi czasami
                          graniczy z cudem. Wiem to z własnego doświadczenia działam w RR w przedszkolu.
                          Ostatnio zarówno my jak i dyrekcja miałyśmy awantury co do słuszności
                          uiszczenia opłaty na fundusz z którego korzystają wszyscy. Opłacane są
                          teatrzyki, koncerty, prezenty na mikołaja dzień dziecka itd. Ale okazuje się,
                          ze dla niektórych to nie jest oczywiste. Ostatnio jeden pan nie chciał nic
                          kupić dziecku na kiermaszu, bo stwierdził, ze to dzieci powinny sprzedawać a
                          nie panie. Nie pomogły błagania dziecka – Tato dlaczego taki jesteś.... Ale
                          niestety ile ludzi tyle opinii. Nie dogodzisz wszystkim. Ale opłata za rytmikę
                          to trochę wysoka. My w przedszkolu płacimy 17 zł
                          • borsuk09 Re: Poproszę o nowe opinie o "0"szkole przy Grani 27.03.07, 10:47
                            Moje dziecko ,tez chodzi do omawianej zerówki , ja równiez nie jestem
                            zadowolona i zabieram je do innej szkoły.
                            Na zajęcia dodatkowe moje dziecko zbyt chętnie nie chodzi.
                            Co do kosztów to trzeba doliczyc jeszcze język angielski 370 zł za semetr(74zł
                            miesięcznie ) w sumie koszt zerówki to ponad 330zł miesięcznie.
                            Co do nauki angielskiego, to nie uczęszczają na te zajęcia wszystkie dzieci -
                            tu jest prawdziwa segregacja - z Panią idą tylko te ,których rodzice płacą i
                            dzieci te sa przez Panią wyczytywane.
                            Jeżeli chodzi o kropki , odbieram to jako system kar :masz być idealny ( tzn
                            siedziec cicho - wyprostowany, nie odzywać się nie pytany !). Piękna tresura !
                            ps. moje dziecko ma tylko jedną białą kropkę, reszta to czerwone. a biała to
                            kara za trzymanie rąk w kieszeniach - bardzo wychowawcze!
                            A pożyczać kredek nie można ! Pod karą kropki!
                            • jozefovicz Re: Poproszę o nowe opinie o "0"szkole przy Grani 27.03.07, 12:20
                              He, to w koncu jak to jest z ta szkola? Co prawda i tak moje dziecko idzie tam
                              od wrzesnia bez wzgledu na to co tu przeczytam, ale nie powiem dobrze wiedziec
                              na co sie trzeba przygotowac. Nie zebym bronil opinii lamelki, ale opinia tej
                              drugiej pani zdaje sie byc mocno rozhisteryzowana. A co w tym dziwnego ze na
                              agnielski chodza tylko te dzieci, ktorych rodzice placa? w przedszkolu niby
                              bylo inaczej? Tylko rodzice moga miec zal do siebie za owa "segregacje". W
                              koncu to oni domagali sie dodatkowego jezyka obcego, a ze nie wszystkich stac,
                              albo tez nie maja ochoty dzieci zapisywac w tym miejscu, tylko moze gdzies
                              indziej to chyba ich sprawa. Gowniazeria w takich postach wychodzi. Dzieci
                              kredek pozyczac nie moga, tez sie wychowawczyni nie dziwie, skoro potem
                              histeryczki przychodza ze kredki gina. Mam wrazenie ze takie posty pisza
                              niezrownowazone mamusie ktore chcialyby zeby z ich dzieckiem obchodzono sie jak
                              z jajkiem, bo ich dziecko jest wybitne, najzdolniejsze i nalezy traktowac je
                              wyjatkowo.
                              A prawda jest taka drogie mamuski, ze przejscie z przedszkola do szkoly to duze
                              wyzwanie dla psychiki malego ucznia. O ile jednak dziecko szybko adaptuje sie
                              do nowych warunkow, to rodzice juz niekoniecznie. Tak wlasnie oceniam dwa posty
                              rozhisteryzowanych mamusiek.
                              A ucieczka przed problemem, to rzeczywiscie fantastyczny pomysl ;] dziekuje w
                              imieniu reszty rodzicow, bedzie troche luzniej.
                              • truski1 Re: "0" w jedynce 27.03.07, 13:38
                                Muffinka- pytałąś o zerówkę w jedynce. Moje dziecko jeszcze tam nie uczęszcza,
                                ale na pewno będzie. Mam jednak trochę informacji. Poza skargami na siostrę
                                zakonną, która podobno jest nie koniecznie, nie ma jakiś problemów. Potrafi np.
                                zostawić dzieci same, bo np. skończyła zajęcia i nie interesuje jej, ze rodzice
                                jeszcze po swoje pociechy nie przyszły. Nie pomyśli by np. zaprowadzić je na
                                świetlicę i zostawić na drzwiach kartkę. Albo np. zostawia je z innymi
                                rodzicami, nie pytając czy zaopiekują się pozostałymi do czasu przybycia ich
                                rodziców. Ale zostało już to zgłoszone i chyba jakoś dyrekcja wpłynie na
                                siostrę. (dla niewtajemniczonych lekcja religii jest ostatnią).
                                Stołówka podobno jest ok. Nie słyszałam by ktoś skarżył się na posiłki.
                                Panie są bardzo chętne aby dzieciaki gdzieś chodziły, odpowiadają na każda
                                formę współpracy. Ostatnio były wraz z dziećmi na przedstawieniu, które
                                zorganizowało nasze przedszkole (RR) Przyszły wszystkie 4 zerówki. Rodzice też
                                tam załatwiają jakieś wyjścia do kina, wycieczki.
                                Lokalowo nie jest najlepiej, ale jak ktoś kiedyś gdzieś napisał- szkoła nie
                                jest z gumy. Dzieci przybywa, szkoła się nie rozbudowuje. Ale to inny temat.
                                Problem zacznie się od września, szczególnie jeżeli chodzi o 1 klasy, bo już
                                jest więcej chętnych niż miejsc, a jeżeli wszyscy są z tzw rejonu, będą
                                przyjęci. Może się okazać, ze klasy będą 30 paro osobowe, chyba, ze burmistrz
                                da kasę na utworzenie kolejnego oddziału. Ale ta kwestia dotyczy obu szkół.
                                U nas dyrekcja też wysłuchuje rodziców- ale niestety nie przekłada się to na
                                porozumienie z nauczycielami-i tu jest pat. Nauczycielom coraz mniej się chce
                                tam pracować. Ale nie chce się w to wgłębiać ich sprawa jak to organizują.
                                Przekonam się sama jak moje dziecko zacznie tam chodzić. Wtedy jak będzie to
                                się w jakiś sposób odbijało to bardziej się tym zainteresuję, albo i nie.
                                  • luka06 Re: "0" w jedynce 27.03.07, 15:05
                                    Ja też dorzucę parę zdań nt zerówki na Granicznej. Bo czytając niektóre wpisy
                                    możnaby odnieść wrażenie, że nic dobrego w tej szkole (klasie) się nie dzieje.
                                    Klasa jest liczna, ale przypomnę, że to rodzice na jednym z pierwszych zebrań
                                    nie zdecydowali się na podział klasy (a taki wariant proponował Dyrektor). Wtedy
                                    jeszcze nie wiedzieliśmy o tym, że jedna z Pań odejdzie (ze wzgl. osobistych) i
                                    nasze dzieci przez kilka miesięcy były skazane na zastępstwa (co może świadczyć
                                    o ostrożnym dobieraniu kadry). Z tego co wiem w drugiej szkole sytuacja była
                                    podobna i dzieci też ciągle miały inną Panią. Podział klasy na dwie grupy (po
                                    interwencji rodziców) okazał się dobrym rozwiązaniem. To z kolei może być
                                    dowodem na to, że niektórzy z rodziców tylko narzekają a inni działają (i chwała
                                    im za to).
                                    A tak w ogóle to jestem pełna podziwu dla nauczycielek, które po całym dniu są
                                    jeszcze uśmiechnięte. Chętnie odpowiadają na pytania i są otwarte na propozycje
                                    i uwagi (co często podkreślają).
                                    Oczywiście dla "lepszego" dziecka za odpowiednie pieniądze na pewno znajdzie się
                                    "lepsza" szkoła. Zastanawiam się tylko co będzie jeśli po roku i ta nowa szkoła
                                    okaże się nie dość dobra? Kolejna zmiana?
                                    Poza tym już w tym roku Pan Dyrektor zapowiedział, że powstaną cztery pierwsze
                                    klasy co powinno rozwiązać problem "nadliczebności" klas (ponadto kilkoro
                                    niezadowolonych rodziców zabierze swoje dzieci do "lepszych" szkół)
                                    • bbb21 Re: "0" SP Graniczna 27.03.07, 15:47
                                      do "0" jest podobno bardzo dużo chętnych dzieci od września.
                                      Jesli rodzice są chętni do negocjowania z nauczycielem i dyrektorem to jest
                                      bardzo ważne. Natomaist nie ma nigdzie idealnych sytuacji i naprawdę często
                                      bywa tak, że to rodzice wymyślają jakieś niestworzone rzeczy itp. I wybaczcie,
                                      że to napiszę, ale są czasem strasznie rozwydrzeni.
                                      Zgadzam się z jednym z przedmówców, że to sami rodzice powodują takie a nie
                                      inne zachowania nauczycieli czy wychowawców (mam na myśli historię z kredkami).
                                      Słyszałam o podobnym zdarzeniu w przedszkolu z samochodem dziecka.

                                      Dla dziecka kolejne nowe środowisko to wielka zmiana i te z dzieci, które
                                      adaptują się dłużej w nowym miejscu mogą to bardzo przeżywać.
                                      Życzę sobie, aby moje dziecko, które zapewne też będzie chodziło do tej szkoły,
                                      było z niej zadowolone. I to będzie też zależało ode mnie.
                                      Pozdrawiam
                                • do73 Re: "0" w jedynce 27.03.07, 20:20
                                  Doświadczenia z zerówki w jedynce mam sprzed dwóch lat. Myślę, że było całkiem
                                  nieźle. Problemy, jakie się przydarzały, związane były z zachowaniem kilku
                                  uczniów a nie kadry.
                                  Moja córa chodziła do zerówki całodziennej. Grupą opiekowały się na zmianę dwie
                                  Panie. Starały się organizwać zajęcia tak, aby były ciekawe. Były organizowane
                                  wycieczki do kina, teatru. Był też wyjazd na warsztaty, na których formowały
                                  figurki z gliny, malowały, szkliwiły i wypalały je (nie pamiętam w jakiej
                                  miejscowości to było). Były oczywiście wycieczki po Józefowie.
                                  Religia jest w zerówce - ktoś o to pytał. Siostra jest trochę mało
                                  zorganizowana, ale moja córa bardzo chętnie uczestniczyła w zajęciach.
                                  Minus zerówki całodziennej - to niezbyt duża sala, ale dzieci czasem mogły
                                  wychodzić na świetlicę, która jest obok.
                                  Wyżywienie ogólnie OK, choć czasem problematyczne było wyegzekwowanie
                                  zapewnienia dla mojej panny posiłków bez czekolady zamiast np. nutelii czy
                                  właśnie batonika czy pierników w czekoladzie (zdarzały się batoniki, ale nie
                                  było to nagminne)
                                  Angielski w jedynce bezpłatnie jest od I klasy. W zerówce myślę, że można sobie
                                  darować. Nie pamiętam, czy dwa lata temu była możliwość uczęszczania na odpłatny
                                  angielski.
                                  Zapewniona jest za to całkowicie bezpłatna opieka logopedy (zajęcia
                                  cotygodniowe) - na starcie wszystkie dzieci są testowane pod kątem potrzeby
                                  takich zajęć. Pani logopeda jest naprawdę kompetentna i co bardzo ważne - lubią
                                  ją dzieci i chętnie chodzą na zajęcia.
                                  Co do kredek i innych przyborów szkolnych - to złożyłam na pierwszym zebraniu
                                  propozycję, aby zakupić wspólnie wyprawkę dla wszystkich, tak jak robiliśmy to w
                                  przedszkolu, ale niestety byli rodzice, którzy nie wyrazili na to zgody. A
                                  szkoda, bo wtedy nie byłoby problemu z pożyczaniem, zabieraniem itp. Wszystkie
                                  kredki, zeszyty, bloki itd. musiały być podpisane.

                                  Generalnie zarówno ja, jak i moja córa byłysmy zadowolone z zerówki w jedynce smile
                                  W tym roku zapisuję tam moją drugą córę smile
                                  • blueberry15 Re: "0" w jedynce 27.03.07, 22:03
                                    Witam forumowiczów,

                                    Będzie o Dwójce, nie Jedynce, bo mój post zaginął gdzieś w cyberprzestrzeni,
                                    więc muszę pisać jeszcze raz. Jeśli się odnajdzie i będziecie czytali dwa razy
                                    to samo, wybaczcie.
                                    Czuję się wywołana do tablicy niektórymi postami, więc dorzucam kolejne trzy
                                    grosze. Nim jednak zacznę, mam gorącą prośbę do józefoviaka: jeśli nie
                                    potrafisz dyskutować tak, by nie obrażać osób z którymi się nie zgadzasz,
                                    ogranicz swoje występy publiczne do imienin u cioci albo do wieców Samoobrony.
                                    Nie jestem "gówniarzerją" ani "rozhisteryzowaną mamuśką" i wypraszam sobie
                                    podobne epitety. Chyba że chcesz, żebym odnosiła się do twoich uwag
                                    słowami "niektórzy prostacy"... Ale chyba nie o to chodzi.
                                    A teraz do sedna, czyli zerówki w Dwójce. Mam wrażenie, że krytykując ją
                                    naruszyłam miejscowe małomiasteczkowe tabu, które o miejscowej szkole, kościele
                                    i przychodni nakazuje mówić albo dobrze, albo wcale.
                                    Jeśli skrytykowałam zerówkę całodzienną, to nie po to, żeby sobie ponarzekać,
                                    tylko po to, by pokazać jej słabe strony. Myślę, że osoby, które chcą posłać
                                    tam dzieci, powinny mieć pełen obraz sytuacji. Lamelka pisze, że ostatnio wiele
                                    się tam zmieniło na lepsze. Możliwe. Szkoda, że od początku roku minęło już
                                    siedem miesięcy. A oto jak wygląda moja wersja zdarzeń, w punktach.

                                    1. Wyjątkowo liczna grupa została podzielona dopiero w styczniu, choć od
                                    samego początku mówiliśmy dyrektorowi, że będzie problem. Rzeczywiście
                                    zaproponował podział grupy. Jaki? Ano taki, żeby rodzice przenieśli część
                                    dzieci do zerówek kończących się o 13. W takim razie jaki sens miało
                                    zapisywanie dziecka do zerówki całodziennej.

                                    2. "Ostrożne dobieranie kadry" trwało od końca października do końca stycznia,
                                    czyli równe trzy miesiące. Moim zdaniem nie świadczy to o dbałości, tylko o
                                    nieporadności dyrekcji.

                                    3. Problem batoników i słodyczy na podwieczorek doczekał się finału w lutym,
                                    czyli po pół roku.

                                    4. W tym roku szkolnym w zerówce nie ma nawet jednej obowiązkowej godziny
                                    angielskiego. Część dzieci miała angielski w przedszkolu i rodzice słusznie
                                    oczekiwali, że nauka będzie kontynuowana. Dlatego sami musieliśmy znaleźć
                                    szkołę językową, co może nie jest całkiem bez sensu. Dlatego angielski, o
                                    którym mowa w postach nie jest dodatkową opcją dla dzieci histerycznych mam,
                                    tylko jedyną możliwością.

                                    5. Dzieci bardzo rzadko jeżdżą do muzeów (były tylko raz, w Muzeum
                                    Geologicznym), do kina, do teatru. Do końca roku zostały trzy miesiące. Może
                                    coś się zmieni...

                                    6. Ani razu nie odbyła się żadna impreza integrująca rodziców i dzieci. Mam na
                                    myśli uroczysty dzień babci i dziadka, wspólną Wigilię, malowanie pisanek przed
                                    Wielkanocą, itp.

                                    Tak wyglądają fakty, a z tymi jak wiadomo nie ma sensu dyskutować. Chyba że
                                    ktoś uważa, że skoro takie są, to już jest ich problem, czyli faktów.
                                    Oczywiście można wyręczyć szkołę we wszystkim. Chodzić, prosić, wiercić
                                    dziurę w brzuchu, organizować... Można wziąć na siebie to zadanie, pod
                                    warunkiem, że za nic się nie płaci. Wiadomo, darowanemu koniowi..., itp. Tyle
                                    że całodzienna zerówka kosztuje. I moim zdaniem ten, kto za nią dobrowolnie
                                    płaci, ma prawo wymagać czegoś w zamian.
                                    Ja w każdym razie nie widzę siebie w roli kaowca, bo mam swoją pracę. I w
                                    godzinach pracy pracuję, a nie na przykład wydzwaniam po teatrach czy dyskutuję
                                    na forum mieszkańców Józefowa. A o dziesiątej wieczorem kasy teatrów
                                    dziecięcych są zwykle zamknięte.
                                    Tyle z mojej strony. Wszystkim amatorom walki z lokalnymi wiatrakami życzę
                                    wytrwałości...
                                    • magdam110 Re: "0" w jedynce 28.03.07, 07:34
                                      Moje dzieci co prawda do przedszkola chodziły pięć lat temu ale za angielski
                                      musiałam dodatkowo płacić. Wydaje mi się że to że lekcje angielskiego w
                                      programie nauczania są od pierwszej klasy wynika z przepisów a nie z dobrej czy
                                      złej woli dyrektora szkoły.
                                      • do73 Re: "0" w jedynce 28.03.07, 08:08
                                        To, że bezpłatne lekcje nauczania angielskiego są od I klasy, zależy od dobrej
                                        woli burmistrza, który je finansuje, oraz szkoły, która je organizuje (tak
                                        przynajmniej nas poinformowano.
                                        • doomi szkoły - opinie 28.03.07, 10:21
                                          Oj troszkę smutno się czyta niektóre posty. Nie z powodu różnicy zdań, tylko
                                          niektórych emocje poniosły zupełnie niepotrzebnie.

                                          Odniosę się tylko do niektórych rzeczy: krytyka jest wskazana jak najbardziej,
                                          także krytyka miejscowego tabu: szkół, przedszkoli czy przychodni. Ale krytyka
                                          konstruktywna. Jeśli komuś szkoła się nie podoba, to ma prawo zabrać z niej
                                          swoje dziecko, ale jak już ktoś napisał, nie jest to żadne rozwiązanie
                                          sytuacji. Zwłaszcza że problemy o których piszecie są do przeskoczenia.

                                          Pewnie że lepiej czekać aż inny rodzic za nas wszystko załatwi, a potem jeszcze
                                          narzekać, że działał nie dość szybko (to uwaga ogólna, chociaż zainspirowana
                                          gdzieś wyżej).
                                          A prawda jest taka, że bez wsparcia i nacisku rodziców szkoła oferuje
                                          tylko "pakiet podstawowy". Słusznie napisała do73 że nawet lekcje języka
                                          angielskiego musieliśmy sobie "wywalczyć", choć akurat w naszym
                                          wypadku "wywalczenie" to po prostu zgłoszenie prośby na zebraniu szkolnym i
                                          rada wychowawczyni, aby napisać w tej sprawie list do dyrekcji. Dzięki temu
                                          moje dziecko miało angielski od drugiej klasy, a następne roczniki już od
                                          pierwszej.

                                          Prawdą jest również, że trafiają się różne klasy (tu mówię głównie o
                                          rodzicach), a więc takie, gdzie nic się nie dzieje, bo najnormalniej w świecie
                                          nie ma się kto tym zająć i takie, gdzie dzieci mają full atrakcji.

                                          Ale przyczyny takiego stanu rzeczy są dwie: choć zabrzmi to może dziwnie,
                                          czasami trafia się klasa biedniejsza, czasami bogatsza. Tak samo jak trafiają
                                          się w klasie rodzice społeczni i aspołeczni. I dużo zależy od tego jak te siły
                                          się rozłożą. A wszystko to piszę z praktyki i obserwacji.
                                          Co więcej, moje dziecko zmieniło szkołę z powodu przeprowadzki z warszawskiej
                                          na józefowską i po prostu oniemieliśmy z zachwytu. A muszę przyznać, że bałam
                                          się tego bardzo i raczej spodziewałam się zmiany na gorsze. Żeby być jednak
                                          szczerą i sprawiedliwą muszę przyznać, że zachwyt dotyczył głównie organizacji,
                                          zajęć pozalekcyjych, atmosfery, wspaniałej pracy świetlicy i... dyrekcji
                                          otwartej na sugestie rodziców. Poziom niestety jest gorszy i to zauważalnie.
                                          Ale nic to, to jest szkoła podstawowa i moi koledzy - absolwenci dwójkowi
                                          pokończyli w większości bardzo dobre uczelnie.

                                          Do czego zmierzam? Ano do tego, że zamiast załamywać ręce sama działam i nie
                                          oglądam się na nikogo. Miałam momenty zwątpienia bo kilka razy spotkała mnie
                                          krytyka takich rodziców jak wyżej: wszystko było źle, prezenty mikołajkowe
                                          kiepskie, a wycieczki nie dość wspaniałe. I nie chodzi o to, żeby dzwonić po
                                          teatrach w godzinach pracy, ale o to, że na festynie szkolnym (który odbywa się
                                          w soboty) nie było ani jednej osoby chętnej do pomocy w zorganizowaniu stoiska.
                                          Okazało się, że to był jakiś klasowy marazm, bo po roku nastąpiły małe roszady
                                          dzieci (a więc i rodziców) i nagle okazało się że można.

                                          W tym roku rodzice dzieci "dwójkowych" zapewne wiedzą, że będzie organizowany
                                          następny festyn pod hasłem "unia eruopejska". Festyn, który wymaga ogromu
                                          zaangażowania ze strony rodziców, trzeba dzieciom zrobić stroje narodowe,
                                          wymyśleć program artystyczny (bo w trzeciej klasie to jeszcze sami nie
                                          wymyślą), przygotować potrawy regionalne, stoisko itd. Ogrom pracy! I wiecie
                                          co? zaangażowała się połowa rodziców w mojej klasie. Nawet ja, która obraziłam
                                          się na cały świat po jednym z zebrań wink Powiem szczerze, że wmontowałam się na
                                          maksa, bo muszę przygotować 44 pompony chirliderskie w barwach niemiec i w
                                          dodatku 12 maja obstawiam grilla. Ale wiecie co? Ogromnie się cieszę, bo widzę
                                          że rodzice zaczęli się wreszcie integrować: ktoś inny kupuje kiełbski, bułeczki
                                          i inne pierdoły, ktoś inny robi regionalne sałatki, piecze ciasta, kupuje
                                          flagę... tata, który się nigdy na zebraniach nie odzywał zrobi dzieciom nadruki
                                          na koszulkach zakupionych przez jeszcze innego rodzica. Ktoś przygotuje
                                          dzieciom płytę z podkładem muzycznym, ktoś nauczy kroków i będzie super.
                                          Ale to wszystko by się nie udało bez ogromnego zaangażowania ponad 10 osób.
                                          Czy w każej klasie znajdzie się taka dziesiątka?

                                          I jeszcze jedna refleksja: widziałam jak dziewczyny walczyły o przedszkole. Nie
                                          wszystkie metody popieram, ale osiągnęły cel. A przecież z tego co czytałam
                                          taka sytuacja trwała od lat. Co robili poprzedni rodzice? przeczekiwali,
                                          zapisywali dzieci gdzie indziej, chociaż tu mieliby dwa kroki lub... zabierali.

                                          Więc faktycznie rodzice dzielą się na trzy grupy: roszczeniowych, olewających
                                          wszystko i takich co staną na głowie jeśli trzeba żeby zamiast "pakietu
                                          podstawowego" był "pakiet ekstra"

                                          Do jakiej grupy należycie? wink
                                          • borsuk09 Re: szkoły - opinie 28.03.07, 13:31
                                            widzisz doomi,
                                            zle nas oceniłaś, może nie jestesmy tak aktywne jak lamelka ( i chwała jej za
                                            to ) ale chętnie zgłaszałyśmy się do pomocy, czy to do udania sie z delegacją
                                            do burmistrza, czy do pomocy przy imprezach. byliśmy jednymi z niewielu
                                            rodziców , którzy zgłosili sie chociażby do przyniesienia dodatkowych artykułów
                                            szkolnych czy też poczęstunku na wigilię dla dzieci ( podajże 12 osób wpisało
                                            się na listę i coś przyniosło na 32), w kwestii kredek to chciałam kupić kredki
                                            i zostawić jako wspólne ale to i tak by nic nie zmieniło.
                                            Mam dobry kontakt z Panią Dorotą i Panią Pauliną i bardzo je lubię, nie było
                                            tez zastrzezeń do nich.
                                            Najczęściej sytuacje nieprzyjemne zdarzały sie na zastępstwach - i dotyczyły z
                                            tego co wiem jednej Pani, której się niektóre dzieci boją -w kazdym bądź
                                            razie sprawa była poruszona i ma być dobrze.
                                            Jeżeli chodzi o Panie na zastępstwach ( dyzurujące popołudniami )to naprawdę
                                            trudno sie od nich czegoś dowiedzieć.
                                            Prosiliscie o opinie to podzieliłam się swoją , nie mam ochoty wdawac sie z
                                            nikim w pyskówki ani nikogo obrażać. Mówimy o pewnych rzeczach także po to by
                                            uczulić przyszłych "zerówkowych rodziców" na pewne rzeczy i aby szybciej mogli
                                            sobie z nimi poradzić.
                                            Mój syn chętnie się uczyl angielskiego w przedszkolu i to z niezłym skutkiem o
                                            czym się przekonałam w wakacje. Skoro nauka jest przyjemnością i przynosi
                                            rezultaty to miło by było jakby mogły uczyć się angielskiego wszystkie dzieci.

                                            Z doświadczenia wiem,że szkoła co jakiś czas dzwoni po okolicznych firmach
                                            szukając sponsorów na różne pomoce szkolne ( mapy, atlasy itp ), więc
                                            sponsoring nie jest czymś nowym .
                                            tyle odemnie
                                            • doomi Re: szkoły - opinie 28.03.07, 14:16
                                              Nikogo kogo nie znam nie oceniam. Oceniłam tylko wypowiedzi na forum a to duża
                                              różnica.
                                              Zresztą Twój ostatni post jest w zupełnie w innym tonie niż poprzednie i o to
                                              chyba chodzi. Bo krytyka jest potrzebna wszędzie, tylko zależy w jakim stylu.
                                              Nie zamierzam jednak się tutaj wymądrzać, bo też przechodziłam różne etapy
                                              szkolnego rodzicielstwa.

                                              Masz rację, smutno gdy na 32 osoby zaangażowanych jest tylko 12. Ale czasami na
                                              całą klasę jest ich tylko 2 lub 3. I te trzy osoby też muszą sobie pewnie
                                              czasami odpowiadać na pytanie "w imię czego ja to w sumie robię, skoro wszyscy
                                              inni mają gdzieś". Sama tak miałam.
                                              A jaką niewdzięczną rolą jest zbieranie kasy na cokolwiek... gdy na Twój widok
                                              niektórzy rodzice uciekają wink i dylemat, dlaczego mamy wiecznie sponsorować
                                              niektóre dzieci (wcale nie te najbiedniejsze).

                                              Ale ja w tej chwili znowu uogólniam i odbiegam od "Waszych" zerówkowych
                                              problemów. Chciałam tylko pokazać, że naprawdę wiele można zmienić samym
                                              nastawieniem i chęcią...

                                              Życzę w każdym razie, żebyście były zadowolone ze swoich wyborów: czy
                                              zabierzecie swoje dzieci z tej szkoły czy nie smile

                                              Pozdrawiam i bez urazy proszęsmile

                                              > Z doświadczenia wiem,że szkoła co jakiś czas dzwoni po okolicznych firmach
                                              > szukając sponsorów na różne pomoce szkolne ( mapy, atlasy itp ), więc
                                              > sponsoring nie jest czymś nowym .
                                              > tyle odemnie

                                              Do tego nie mogę się odnieść, bo tak naprawdę nie bardzo rozumiem o co chodzi z
                                              tym sponsoringiem, w jakim sensie to piszesz.
                                              • doomi Re: szkoły - opinie 28.03.07, 14:22
                                                Przepraszam, przeczytałam jeszcze raz uważnie Twoje wypowiedzi i już wiem o co
                                                chodzi z tym sponsoringiem. Chodzi Ci o to, że ktoś mógłby zasponsorować naukę
                                                angielskiego przez dzieci z zerówki całodziennej...
                                                wybacz, ale to absurd. Czym innym jest zakup pomocy szkolnej, czy laptopa (był
                                                taki przypadek w szkole), sprzętu gimnastycznego itd. czyli rzeczy z których
                                                może korzystać wiele dzieci w szkole, a czym innym sponsorowanie nauki języka
                                                dla grupki dzieci... no ale może ja mam inne pojęcie sponsoringu dla szkoły.
                                                • borsuk09 Re: szkoły - opinie 28.03.07, 15:23
                                                  Doomi,
                                                  w jednej z wawerskich szkół - państowych,
                                                  cała klasa uczęszcza na angielski dwa razy w tygodniu.
                                                  sponsorzy pomogli i kilka "groszy" dorzuciła gmina,
                                                  i od zerówki dzieci chodziły na angielski. Klasa liczy 17 osób.
                                                  Syn koleżanki mówi, że najlepsza zabawa to jest na angielskim.
                                                  Nie chodzi mi o sponsoring grupki dzieci ale a zorganizowanie angielskiego dla
                                                  całej klasy.
                                                  • doomi Re: szkoły - opinie 28.03.07, 15:31
                                                    Jedna klasa na tle całej szkoły to dla mnie właśnie mała grupka.

                                                    Nic nie stoi na przeszkodzie, żebyś zawalczyła o dofinansowanie miasta i
                                                    znalazła sponsora!
                                    • luka06 Re: "0" w jedynce 28.03.07, 12:52
                                      bluberry15 muszę odnieść się do "Twojej wersji zdarzeń" nie po to żeby Cię
                                      przekonywać, ale dlatego, że "osoby, które chcą posłać tam dzieci, powinny mieć
                                      pełen obraz sytuacji". Napisałaś też, że "Tak wyglądają fakty, a z tymi jak
                                      wiadomo nie ma sensu dyskutować" - nie będę więc dyskutować tylko przedstawię
                                      "moją wersję zdarzeń".
                                      Ad.1. Na drugim spotkaniu rodziców z p.Dyrektorem i nauczycielkami Dyrektor
                                      zaproponował trzy rozwiązania tej trudnej sytuacji. Jeden z wariantów zakładał
                                      podział klasy na dwie 16-sto osobowe grupy, co wymagałoby zatrudnienia dwóch
                                      dodatkowych osób. Odbyło się też głosowanie rodziców. I wszyscy obecni
                                      jednogłośnie zgodzili się nie dzielić klasy (podział wiązałby się z wędrówkami
                                      dzieci po salach a tego rodzice chcieli uniknąć, no i także zmian związanych z
                                      podziałem klasy i nowymi nauczycielami). Zajęcia edukacyjne miały się odbywać od
                                      9.00 do 12.00 a od 12.00 do 17.00 wyjścia na plac zabaw i zabawa.
                                      Ad.2. Podobno w drugiej szkole też długo trwało znalezienie nowej nauczycielki,
                                      więc może to problem bardziej złożony niż tylko "nieudolność".
                                      Ad.4 W przedszkolu dzieci mają angielski ale nie jest on obowiązkowy i trzeba za
                                      niego dodatkowo płacić. I podobnie jest w zerówkach. Nadal są to oddziały
                                      przedszkolne, z tym że w szkołach. Zaproponowano nam angielski prowadzony przez
                                      Panią, która od lat uczy w tej szkole. Część rodziców jednak nie była zadowolona
                                      z tej propozycji i na własną rękę poszukała zewnętrznej szkoły językowej. W
                                      przypadku "0" dyrekcja niczego nie narzuca - można nie chodzić na angielski,
                                      można zaproponować dowolną szkołę i jeżeli znajdą się chętni to szkoła
                                      udostępnia sale (wolny rynek). Dopiero od I klasy szkoła przejmuje na siebie
                                      obowiązek organizowania zajęć.
                                      Ad.5. Rzeczywiście w muzeum dzieci były raz i raz w teatrze. W najbliższym
                                      czasie dzieci pojadą jeszcze do Muzeum Archeologicznego i do teatru. Poza tym
                                      biorą udział we wszystkich (lub prawie wszystkich) imprezach, które odbywają się
                                      w MOK-u (oczywiście dla dzieci).
                                      Ad.6. O integracji w tym przypadku trudno mówić ale odbyły się Jasełka
                                      przygotowane przez dzieci dla rodziców, babć i dziadków.
                                      I to by było na tyle.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka