kozland
14.12.06, 00:40
tak z 10 lat temu:
wracaliśmy z imprezki w Wawie podwiozła nas kumpela i wysadziła pod domem
była coś tak jak teraz 12.20...
po wejsciu do domu ze zdziwieniem zauwazyłem, ze chyba musieli być rodzice z
niezapowiedzianą wizytą bo w przedpokoju była ściągnięta pościel z pawlacza...
tak sobie myślałem gdzieś przez 10 sekund bo coś mi nie pasowało...
w salonie wszystko się wyjaśniło: rozwalone drzwi balkonowe, brak telewizora,
powywalane wszystko jak po wizycie UB...
przerażeni wybiegliśmy przed dom i zaczęliśmy wrzeszczeć o pomoc ale nikt z
sąsiadów nie usłyszał...
wróciliśmy z wahaniem do domu i wezwaliśmy policję...
przyjechali dosłownie po 3-4 minutach ..
jacyś cywile...
siedzieli może do 5 rano i procedowali...
chodziliśmy z nudów i my po ogrodzie, mało sercwe mi nie stanęło jak z mroku
wyszedł na mnie ...policjant który coś tam sprawdzał...
w ogóle pomimo ich obecnoci czulismy się dość nieswojo
--------------------------------
ze 3 dni potem poszedłem w nocy do toalety i... zamarłem: w ogrodzie chodził
jakiś gościu... nie zapalałem światła a mimo to dojrzał mnie...poświecił
latarką... ja nieruchomy... gościu niespiesznie oddalił się w kierunku bramy
kocim skokiem przesadził ją i się oddalił razem z czujką -drugim takim jak
on... budzę żonę zapalamy wszystkie swiatła w domu, wzywamy policję... znów
zjawiają się b. szybko jeździmy po okolicy... nic
---------------------------------------
rano z ojcem na komisariacie oglądamy album z miejscowymi ... no jak ich
nazwać
którejś z następnych nocy ojciec budzi się z krzykiem, mówi, że przysnił mu
się jeden z albumu...
----------------------------------------
taaa, tak było tu parę lat temu
teraz mamy sąsiadów, lampy na ulicach, pieski, parę innych zabezpieczeń
(serio zastanawialismy się nad kupieniem boa dusiciela)
-----------------------------------------
dobrej nocy
Kozland