kozland
15.12.06, 01:47
zdarzyło się w 1988 w Turcji
czas jakiś po rozpoczęciu budowy domu w J. mój dobry kolega wybrał się z
innymi jak on studentami geografii UW na naukową eksploracyjną wyprawę do
Turcji.
Zjeździli już ją byli całą, a właściwie jej zachodnią część, byli w Stambule,
Ankarze, Kaiseri, Konyi, zjeździli Kapadocję, Antalię, Fetiye
Wszędzie doznawali niezwykłej gościny: właściciele straganów na wyścigi
zapraszali ich do swoich domów, dosłownie uchylali nieba, częstowali
wyszukanymi specjałami kuchni tureckiej. W Ankarze listy polecające z
uniwerka umożliwiły im wygodne prawie darmowe goszczenie się w akademikach
miejscowego uniwerka (oczywiście chłopaki i dziewczyny w odległych częściach
miasta).
Zbliżał się koniec wyprawy. Dnia w którym wydarzyła się opowiadana historia
koledzy zwiedzali Bodrum - starożytny Halikarnas, miejsce jednego z cudów
świata: Mauzoleum Mauzolosa, a własciwie to co z niego zostało. Kąpali się w
Morzu Egejskim , obok kobiety plażowały topless - Europa.
Wieczorem postanowili odbyć krótką podróż do Efezu, ostatniego miasta
zaplanowanego do zwiedzenia. Podróż niezadługa bo to kilkadziesiąt km.
Cały spędzony w Turcji miesiąc, sposób traktowania ich przez Turków to była
nieustanna mieszanka odczuć: raz były to badawcze spojrzenia facetów gdy
koleżanka samotnie zapuściła się między stragany innym razem znowu te
plażowiczki bez biustonoszy.
To ostatnie przeważyło gdy koleżeństwo: 2 dziewczyny i 2 chłopaków
postanowili krótką popołudniową podróż odbyć autostopem.
Wyszli po prostu na drogę i zaczęli zatrzymywać.
Od jakiegoś czasu robili to w towarzystwie 2 Turków - studentów, też
autostopowiczów.
W końcu udało się zatrzymać potężną wywrotkę i ... na pace przejechać ze 30
km.
Wysadzeni na stacji benzynowej stwierdzili, że zapadł zmrok. Zastanawiali się
co robić dalej, można było spróbować przenocoować na tej stacji, wielokrotnie
to robili zjeżdżając Europę Zachodnią. Krótki 40 km odcinek do przebycia
kusił. Udało się zatrzymać kolejną wywrotę gigant, okazało się że wysyp
wywrot to z powodu jakiejś gigantycznej budowy elektrowni wodnej , tamy czy
czegoś takiego, światła tej budowy minęli po drodze.
Dziwne ale kierowca i jego pomocnik w szoferce a także jeden z Młodych Turków
(nadal podróżowali w 6) jadący z tamtymi w szoferce coś kręcili: po minięciu
świateł budowy tamy po kilku kilometrach zawrócili znowu minęli budowę i po
jakimś czasie skręcili w las...
cdn.
dobranoc
K (F)