Wypadek na Wale Miedzeszyńskim

20.02.07, 09:32
Dziś 20 lutego ok godz 8.00 na Wale Miedzeszyńskim miał miejsce wypadek.
Coś mnie podkusiło by jechać Wałem, jak tylko minąłem rondo stanąłem w korku. Dopiero za zakrętem
poznałem przyczynę. Ciekawie jak gościo to zrobił?
Wrzuciłem parę zdjęć na Foto Forum
fotoforum.gazeta.pl/72,2,782,57662377.html
Mariusz
    • gprs1 Re: Wypadek na Wale Miedzeszyńskim 20.02.07, 10:41
      to chyba działo się zaraz za mną, w tym rejonie byłem ok. 8:10 i jeszcze było
      czysto, ... zjeżdżając z ronda miałem wrażenie że zrobiło się lekko ślisko -
      może koleś ostro ciął i na zakręcie go wyniosło ...
    • pepe_01 Re: Wypadek na Wale Miedzeszyńskim 20.02.07, 11:08
      z 3 zdjęciem chyba zbyt sie pospieszyłeś smile))
      • marius68 Re: Wypadek na Wale Miedzeszyńskim 20.02.07, 11:33
        pepe_01 napisał:
        > z 3 zdjęciem chyba zbyt sie pospieszyłeś smile))

        Fakt, ale robiłem je jedną ręką nie patrząc w kadr. Policjant pogabniał i z tyłu ten tłum spóźnionych do
        pracy kierowców też nie ułatwiał skupienia na robieniu zdjęć.
        Mogłem go nie umieszczać. Ale może ktoś rozpozna się na zdjęciu jako gap stojący na poboczu.
        Mariusz
    • hallski Re: Wypadek na Wale Miedzeszyńskim 20.02.07, 12:52
      a co to za problem zaliczyć dachowanie i skończyć do góry łapkami? na wale jest
      często ślisko, zwłaszcza teraz, jeździ się szybko, więc może się zdarzyć.
      wczoraj było ślisko nawet ok.południa.
      • t.witan Re: Wypadek na Wale Miedzeszyńskim 20.02.07, 13:19
        jak to nie problem to sobie zalicz a ja ci zrobie zdjecie
    • morkub Re: Wypadek na Wale Miedzeszyńskim 20.02.07, 14:40
      Przepraszam, czy tylko ja uważam, że robienie takich zdjęć jest trochę nie na miejscu? Czemu ma tu służyć? Ku przestrodze? Szukaniu taniej sensacji? Nie rozumiem.
      Czy gdyby Tobie, marius, zdażył się wypadek (czego absolutnie nie życzę Tobie ani nikomu innemu), chciałbyś, żebym stała z boku i robiła zdjęcia, które potem zamieściłabym na forum???
      • doomi Re: Wypadek na Wale Miedzeszyńskim 20.02.07, 14:48
        A mnie to nie razi i nie widzę w takich zdjęciach nic "złego". Przecież na
        zdjęciu widać "tylko" samochód, a nie ofiary, jeśli oczywiście takowe były.
        Ja tam przynajmniej przez parę dni będę pamiętała, żeby na wale zdjąć nogę z
        gazu. W dobie brutalnego dziennika telewizyjnego, gazet typu "fakt" itd. takie
        zdjęcia nie są niczym dziwnym. Ale to tylko moje skromne zdanie.
        • morkub Re: Wypadek na Wale Miedzeszyńskim 20.02.07, 15:11
          Wiesz, nie chodzi mi o to, co widać, ale co zdjęcie przedstawia.
          Fotoreportera, dziennikarza rozumiem, gapia niestety nie.
          • doomi Re: Wypadek na Wale Miedzeszyńskim 20.02.07, 15:16
            E tam, przedstawia samochód do góry kołami wink
            dziennikarza rozumiesz? przecież on w takim wypadku nieszczęście ludzkie
            sprzedaje..., kasę za to bierze.
            trochę się droczę, bo akurat z Tobą morkub kłócić się nie zamierzam, ale tak
            poważnie to czym różniłoby się to zdjęcie gdybyś je zobaczyła dajmy na to w
            takiej Linii Otwockiej od tego na forum? poważnie inaczej byś na nie patrzyła?
            • morkub Re: Wypadek na Wale Miedzeszyńskim 21.02.07, 15:54
              No przecież wcale się nie kłócimy smile
              Według mnie na zdjęciu widać samochód po dachowaniu, zgadza się, ale zdjęcie przedstawia skutki wypadku – nie wiem w jakim stopniu tragicznego, jeśli tak to mogę ująć.
              Co do dziennikarza, to miałam na myśli ‘normalnego’ fotoreportera normalnej gazety, a nie jakiegoś paparazzi czy pracownika gazet typu SE czy F, żerujących na ludzkim nieszczęściu. Taki ‘normalny’ dziennikarz jakiejś, dajmy na to, miejskiej gazety, jedzie tam, gdzie go wysyłają, czy będzie to wypadek, czy przecięcie wstęgi. Taka praca. Za którą stoi także jakaś etyka zawodowa, choć osobnym tematem może być to, czy się jej przestrzega czy nie. Taki fotograf ma po prostu społeczne przyzwolenie na tego typu działanie.

              Nie traktuj tego osobiście, bo nie tylko Ty napisałaś coś takiego, ale wydaje mi się, że wypowiedzi typu ‘przez kilka dni w tym miejscu nie będę gazować’ brzmią trochę cynicznie. A co będzie za te kilka dni? Albo w innym miejscu? Wiem, wypowiadam się z innej perspektywy, bo nie jestem (jeszcze) kierowcą, ale takie zdania raczej nie zmniejszają moich obaw. Ale to już chyba temat do dokończenia poza forum smile
      • feelek brawo Mariusz! 20.02.07, 16:39
        morkub napisała:
        " Przepraszam, czy tylko ja uważam, że robienie takich zdjęć jest trochę nie na
        miejscu? Czemu ma tu służyć? Ku przestrodze? Szukaniu taniej sensacji? Nie rozum
        iem."
        zdjęcia pokazują, łapią na gorąco, że coś się na naszej codziennej drodze
        przecież zdażyło, coś dramatycznego (chyba na szczęście tylko dramatycznego)
        jakie szukanie taniej sensacji?
        czy nie za bardzo się czepiamy?
        brawo Mariusz

        • wielebny123 Re: brawo Mariusz! 20.02.07, 21:11
          Masz rację Feelek - za bardzo się czepiamy (no nie wszyscy oczywiście). Mariusz
          obajwił się jako dokumentator życia codziennego (a w zasadzie nie całkiem
          codziennej sytuacji). Moim zdaniem te zdjęcia w niczym nie są gorsze od
          kolejnych na fotoforum kwiatków czy innych ptaszków.

          A jeśli ktoś po obejrzeniu tych zdjęć chociaż raz zdejmie nogę z gazu to tak
          jakby do tego jakiś cel społeczny został osiągnięty...
      • marius68 Re: Wypadek na Wale Miedzeszyńskim 21.02.07, 10:14
        morkub napisała:
        > Przepraszam, czy tylko ja uważam, że robienie takich zdjęć jest trochę nie na m
        > iejscu? Czemu ma tu służyć? Ku przestrodze? Szukaniu taniej sensacji? Nie rozum
        > iem.
        > Czy gdyby Tobie, marius, zdażył się wypadek (czego absolutnie nie życzę Tobie a
        > ni nikomu innemu), chciałbyś, żebym stała z boku i robiła zdjęcia, które potem
        > zamieściłabym na forum???
        >

        Zauważ, że nie robiłem zdjęć sprawcy zamieszania, który był wyciągany z samochodu na moich oczach.
        A zdjęcia samochodu do góry nogami, czy to będzie ten konkretny czy nie daj Boże mój są przestrogą
        dla tych którzy jeżdżą Wałem tak jakby była to co najmniej autostrada.
        Mi ten wypadek też dał do myślenia.
        Pozdrawiam
        Mariusz
        • feelek Mariusz, Mariusz! 21.02.07, 11:09
          Mariusz napisał:
          "Zauważ, że nie robiłem zdjęć sprawcy zamieszania, który był wyciągany z samocho
          du na moich oczach."
          nie byłoby niczym złym gdybyś takie zdjęcie zrobił, ale gdybyś je opublikował
          jeszcze raz:
          naprawdę chapeaux bas (czy jakoś tak) za relację: 1,5 godziny po zdarzeniu już
          w internecie
          w porównaniu z aktualnością materiałów w JnŚ a choćby i LO czy TR too rekord
          Świata
          ----------------------
          czekam na TVJ czy choćby RJ ale to chyba długo jeszcze
        • morkub Re: Wypadek na Wale Miedzeszyńskim 21.02.07, 15:51
          Zauważyłam.
          Zastanawia mnie to, gdzie jest granica, której przekroczyć nie wolno? Skoro można, nie będąc do tego w żaden sposób uprawnionym, sfotografować i opublikować zdjęcie rozbitego samochodu bez kierowcy, to można także zdjęcie samochodu i np. buta ofiary? Albo samochodu i kałuży krwi? Bo rozumiem, że ofiar już nie.
          Nie bierz tego do siebie, to tylko takie teoretyczne rozważania.
          Chodzi mi o to, że taki wypadek, niezależnie od tego, kto mu zawinił, jest strasznym przeżyciem dla osób w nim uczestniczących, nawet jeśli wyjdą z niego bez obrażeń. Wiem z autopsji. I ostatnią rzeczą, jakiej można by sobie w tym momencie życzyć, jest fotografowanie miejsca wypadku przez przypadkowego gapia. Nawet w słusznym celu, jaki Tobie przyświęcał. Nawet jeśli tego nie zauważą. Chodzi mi o odrobinę szacunku – nie pomagasz, bo tym zajęli się już inni, to choć nie napawaj oczu czyimś nieszczęściem. Tak, wiem, te słowa powinnam skierować raczej do gapiów, którzy tam stali.
          Według mnie Twoja słowna relacja była wystarczającą przestrogą, a dodanie fotek służyło jedynie podniesieniu dramatyzmu.

          Wiem, nie jestem obiektywna.
          • wielebny123 Re: Wypadek na Wale Miedzeszyńskim 21.02.07, 20:17
            Granicę wyznacza obowiązujące prawo. Wystarczy się z nim zapoznać.
            • truski1 Re: Wypadek na Wale Miedzeszyńskim 22.02.07, 08:00
              Morkub, wiesz zastanowiła mnie bardzo Twoja wypowiedź. Jak przeczytałam Twój
              pierwszy wpis to sobie pomyślałam, czemu się czepiasz????. Zdjęcie jak
              zdjęcie.... Ale teraz to naprawdę zastanawiające. Zgadzam się z Tobą. Na
              szczęście nigdy nie przeżyłam czegoś takiego, ale moi znajomi tak. Oni nawet
              nie chcą o tym mówić. Na pytanie odpowiadają, to nie ważne. Ważne, że żyjemy.
              • 111majka Re: Wypadek na Wale Miedzeszyńskim 22.02.07, 08:05
                No i to chyba jest rozwiązanie tego problemu. Dla jednych jest to zwykłe zdjęcie (phi, samochod na
                dachu), dla innych odrażajace wspomnienie. I normalne są oba podejścia do tego tematu.
            • mar_cie Re: Wypadek na Wale Miedzeszyńskim 22.02.07, 10:15
              Mam podobne odczucia do michalina.pl, od kiedy obejrzałem zdjęcia z poważnego
              wypadku (większość ludzi oceniła by je za ogromnie niemoralne) ukazujące nie
              tylko auta ale także ofiary, mam duże opory przed ciśnięciem gazu.
              Jak przypomnę sobie te zdjęcia to mnie wzdryga, ale chyba jestem dzięki temu
              bezpieczniejszym kierowcą.
              • jurij12 Re: Wypadek na Wale Miedzeszyńskim 22.02.07, 15:45
                bylem w drugim samochodzie ktory dojechal do miejsca wypadku... (niestety ten
                co byl przede mna i dwa z boku ominely cale wydarzenie i sobie pojechaly...)

                samego wydarzenia nie widzialem tylko efekt koncowy...
                w samochodzie byl tylko kierowca-kobieta w srednim wieku, na poczatku sprawiala
                wrazenie nieprzytomnej (nie bylo z nia kontaktu), silnik jeszcze pracowal, bylo
                troche problemu z jego wyciagnieciem ale jakiemus gosciowi udalo sie wejsc do
                srodka przez tylne drzwi i go wyjac,
                po kilku minutach (2-3)poszkodowana zaczela dawac znaki zycia a pozniej
                zupelnie odzyskala swiadomosc, wisiala do gory nogami na pasach (pasy chyba
                uratowaly jej zycie), byla w szoku ale chyba nic powazniejszego sie jej nie
                stalo, na poczatku nie chcielismy jej odpinac bo moglo byc jakis uszkodzenie
                kregoslupa i tylko delikatnie podlozylismy cos miekkiego pod glowe ktora
                opierala o zbita szybe i tak chcielismy ja zostawic,jak poszedlem do swojego
                samochodu zjechac na pobocze (bo zostawilem go na srodku lewego pasa) i
                wrocilem na miejsce to kobieta byla juz wyniesiona obok samochodu
                (nie wiem czy dobrze kojarze ale chyba sama odpiela sie z pasow) i nawet ktos
                zadzwonil pod wskazany przez nia numer z informacja o zdarzeniu, po jakis 10
                min przyjechala policja a pozniej karetka i ja zabrali,

                kobieta twierdzila ze uderzyl w nia jakis jasny samochod (zreszta znalazl sie
                tez swiadek ktory widzial odjezdzajacego srebrnego nissana- przytomnie zapisal
                numer rej) ale kierowca uciekl z miejsca wypadku,
                na pierwszym zdjeciu widac wgniecenie (od strony kierowcy!) czyli z lewej
                strony - najprawdopodobniej poszkodowana wyjezdzala z drogi serwisowej wzdluz
                Walu i wlaczala sie do ruchu, czyzby poszkodowana byla jednoczesnie sprawca
                wypadku? (chyba inaczej to bedzie wygladalo gdy ktos ucieka z miejsca wypadku)
                ale to juz sprawa policyji



          • michalin.pl Spojrzalem w strone Swietokrzyskiej 22.02.07, 08:32
            W wypadku (nomen omen) takich zdjec zawsze
            jest granica, ktora mozna bardzo latwo przekroczyc.

            To, co dla jednych bedzie ostrzezeniem przed
            przekraczaniem predkosci dla innych bedzie
            szukaniem taniej sensacji.
            Problem w tym, ze granice kazdy wyznacza sam,
            na podstawia swoich doswiadczen.

            Widzialem kidys jak w Warszawie na skrzyzowaniu
            Marszalkowskiej i Swietokrzyskiej byl wypadek
            i samochod dachowal. W sytuacji, w ktorej
            nie mialo prawa dojsc do az takiej kolicji
            (bo byl to bardzo niegozny wypadek, stluczka
            zaledwie). Wszystko stalo sie doslownie w ulamku
            senkundy - spojrzalem w strone Swietokrzyskiej
            usluszalem huk, natychmiast spojarzalem na
            skrzyzowanie i juz bylo po wszystkim.
            Potem przez (niestety tylko) pewien czas jezdzilem wolniej.

            Po zdjeciach Mariusza znowu bede jezdzil wolniej.
            Byc moze dzieki temu kogos nie zabije.
            --
            michalin.pl
Inne wątki na temat:
Pełna wersja