podlewanie a nasz stosunek do wody

28.04.07, 18:25
No właśnie, jak z tym podlewaniem. Z jednej strony trzeba, bo w Józku bez
podlewania nie ma szans na cokolwiek żywego. Ba.. nawet namawiamy żeby
podlewać sosny celem wzmocnienia i ochrony przed szkodnikami. Z drugiej
strony mamy zaopatrzenie w wodę z dwóch źródeł:
1. własne ujęcie - z reguły czerpiące z zasobów podziemnych NIEODNAWIALNYCH!!
2. z wodociągu - woda kosztowna, przystosowana do konsumpcji.
Podlewając i jedną i druga wodę po prostu "wywalamy" w powietrze - część
paruje już z ziemi reszta z liści i igieł. Bardzo niewielka ilość dochodzi do
podziemnych wód powierzchniowych.
Mam trochę wyrzuty sumienia. Wydaje mi się, że bardzo nonszalancko korzystamy
z zasobów wodnych.
U siebie mam zamiar zastosować rozwiązanie podejrzane gdzieś w Polsce:
ponieważ mam wolny, szczelny, 10 metrowy zbiornik po szambie(w tym roku
podłączyłem się do kanalizacji) to chcę do niego podłączyć rynny i gromadzić
w nim wodę deszczową do podlewania.

Jakie są wasze odczucia odnośnie korzystania z wody?
Może macie inne pomysły/rozwiązania w tym temacie?
    • zuzazuzazuza Re: podlewanie a nasz stosunek do wody 29.04.07, 08:39
      Mysle, ze trzeba zachowac rozsadek tzn:
      1. podlewac wczesnie rano albo po poludniu, a nie w najwiekszy upal;
      2. odpuscic sobie bardzo wymagajace rosliny, w koncu brzozy, jalowce, zarnowce
      i sosenki tez sa piekne;
      3. mozna dodac do ziemi mikoryze (zwieksza odpornosc roslin na susze) albo
      granulki zelu zatrzymujacego wode;
      no i dorzuce juz pozaogrodowo: ekonomiczna zmywarka, pralka i prysznic.
      w kacie ogrodu kompostownik i beczka na deszczowke wink
      • truski1 Re: podlewanie a nasz stosunek do wody 02.05.07, 10:18
        W przedszkolu nr 2 dzieciom już wpaja się wiedzę na temat korzystania z wody.
        Nawet robiły takie kropelki papierowe, które moje dziecko przykleiło w łazience
        i poinformowało nas wszystkich, ze trzeba oszczędzać wodę bo może jej kiedyś
        zabraknąć. A jak wlewałam wodę do wanny to usłyszałam- Mamo nie tak dużo trzeba
        oszczędzać!
        • kowalik26 Re: podlewanie a nasz stosunek do wody 02.05.07, 12:11
          No to wlałaś miód na moje zaniepokojone serce - oby ludzie dorośli uczyli się
          od swoich dzieci smile)) - gratuluję przedszkola!!
          W Józefowie widać jak na dłoni, że woda nie ma nieograniczonych zasobów. Wydaje
          się, że jest suszej z roku na rok. Jeśli lato będzie gorące i bezdeszczowe to
          będzie kolejny rok umierania naszych józefowskich sosen.
        • semenoo Re: podlewanie a nasz stosunek do wody 03.05.07, 15:10
          Masz racje-moim zdaniem wode trzeba oszczędzać. Ja osobiście zmiejszylem
          zużycie wody (a zarazem odprowadzanych ścieków co przy kosztach wywozu nie jest
          bez znaczenia) o 30 % poprzez zostosowanie odpowiednich "urządzeń" dostępnych
          na rynku - szczegóły na priv.
    • abstrakt2003 Pomieszanie z poplątaniem 02.05.07, 13:09
      kowalik26 napisał:

      > No właśnie, jak z tym podlewaniem. Z jednej strony trzeba, bo w Józku bez
      > podlewania nie ma szans na cokolwiek żywego. Ba.. nawet namawiamy żeby
      > podlewać sosny celem wzmocnienia i ochrony przed szkodnikami. Z drugiej
      > strony mamy zaopatrzenie w wodę z dwóch źródeł:
      > 1. własne ujęcie - z reguły czerpiące z zasobów podziemnych NIEODNAWIALNYCH!!
      ==============================================================================
      Jak to nie odnawialnych!!!!???? Pierwszy poziom wodonoscy (bo na terenie
      Józefowa z niego wody w ujęciahc przydomowych saczerpane) jest zasilany i to
      conajmniej z kilku źródeł. Pierwsze, podstawowe to wody opadowe - co z nieba
      spadniei w ziemię wsiąknie jest potem pompowane i z kranu leci (jak ktoś ma
      bardzo płytko położony filtr to ciągnie także to co z nieszczelnych szamb do
      wody się przedostaje). Drugie to wody podziemnie dopływające z terenów
      sąsiednich. Trzecie potencjalne to rzeka Świder (ale ona ma raczej charakter
      drenujący więc ona odprowadza nadmiar wody z Józefowa choć z tym charakterem to
      moge sie mylić - w rejonie Pogorzeli i Dąbrówki mamy doczynienia z ciekami
      ewidentnie infiltrującymi czyli takimi które nie drenują poziomy wodonośne ale
      je zasilają). No i czwarte to rzeka Wisła ale z zastrzerzeniami podobnymi do
      tych wymienionych w przypadku Świdra.
      Posumowując Józefów ma niewyczerpane zasoby wodne. Osobną sprawą jest jakość
      tej wody ale w przypdadku podlewania naprawdę nie ma to znaczenia.
      ==========================================================================
      > 2. z wodociągu - woda kosztowna, przystosowana do konsumpcji.
      > Podlewając i jedną i druga wodę po prostu "wywalamy" w powietrze - część
      > paruje już z ziemi reszta z liści i igieł. Bardzo niewielka ilość dochodzi do
      > podziemnych wód powierzchniowych.
      ==========================================================================
      Chwileczkę!
      Jeśli mówimy o PODLEWANIU to za "zmarnowaną" nalezy uznać tę część wody która
      - wyparowała z powierzchni rośli i gruntu
      - przefiltrowała do poziomu wodonośnego
      I mozna tu mówić o marnotrastwie tylko w sensie EKONOMICZNYM (pomowanie
      kosztuje)
      - woda która została wchłonięta przez rośliny a następnie wyemitowana w czasie
      transpiracji musi zostać uznana za wykorzystaną właściwie.
      W takim celu właśnie podlewamy rośliny.
      ==============================================================================
      > Mam trochę wyrzuty sumienia. Wydaje mi się, że bardzo nonszalancko korzystamy
      > z zasobów wodnych.
      > U siebie mam zamiar zastosować rozwiązanie podejrzane gdzieś w Polsce:
      > ponieważ mam wolny, szczelny, 10 metrowy zbiornik po szambie(w tym roku
      > podłączyłem się do kanalizacji) to chcę do niego podłączyć rynny i gromadzić
      > w nim wodę deszczową do podlewania.
      ============================================================================
      Pomysł taki sobie ale przed jego realizacją musisz bardzo dokładnie wyczyścić i
      ODKAZIĆ ten zbiornik.
      W grę wchodzi solidne płukanie i chlorowanie.
      Jeśli tego nie zrobisz to całe podwórko skazisz sobie bakteriami coli.
      =============================================================================
      >
      > Jakie są wasze odczucia odnośnie korzystania z wody?
      =============================================================================
      W zeszłym roku (na jesieni) zrobiłem studnię 14 m głębokości, pompa o
      wydajności 6000l/h. Będę lał ile dusza zapragnie!
      =============================================================================
      > Może macie inne pomysły/rozwiązania w tym temacie?
      =============================================================================
      • kowalik26 Re: Pomieszanie z poplątaniem 02.05.07, 13:32
        No cóż, nie zgadzam się z Twoją wypowiedzią:
        1. owe poziomy wodonośne wcale nie wyglądają tak dobrze jak to przedstawiasz.
        Nawet poziom pierwszy, faktycznie zasilany np. opadami atmosferycznymi ucieka w
        głąb. Do niedawna koło mnie "pierwsza" woda była osiągalna na poziomie 6
        metrów - dzisiaj na 8 metrach sucho. Jakość tej warstwy też pozostawia wiele do
        życzenia i nie jest zalecane pobieranie z niej wody do celów konsumpcyjnych -
        choćby ze względu na owe szamba sąsiadów. Każda następna warstwa jest lepsza
        jakościowo i bardziej cenna, ale też trudniej odnawialna. Osobiście mam ujęcie
        na 22 metrze i nie uważam aby trzeba było tą wodę jak ładnie napisałeś lać ile
        dusza zapragnie.
        2. Woda wodociągowa, która przeszła cały proces uzdatniania jest zmarnowana
        nawet wtedy gdy paruje z roślinek. To jest woda pobrana, przystosowana fizyko-
        chemicznie, transportowana z przeznaczeniem dla ludzi!! Wylewanie jej w grunt
        jest marnotrawstwem nawet dla roślinek. Z reguły nie mamy wyboru i korzystamy z
        niej i w takim celu ale ... fajne to to nie jest.
        3. o odkażeniu zbiornika - bakteriach w nim obecnych wiem. Ale chciałbym
        usłyszeć dlaczego Twoim zdaniem jest to pomysł "taki sobie"? Jakieś inne
        rozwiązania (oprócz lania ile dusza zapragnie)?
        • abstrakt2003 Re: Pomieszanie z poplątaniem 03.05.07, 05:40
          kowalik26 napisał:

          > No cóż, nie zgadzam się z Twoją wypowiedzią:
          > 1. owe poziomy wodonośne wcale nie wyglądają tak dobrze jak to przedstawiasz.
          > Nawet poziom pierwszy, faktycznie zasilany np. opadami atmosferycznymi ucieka
          w
          >
          > głąb. Do niedawna koło mnie "pierwsza" woda była osiągalna na poziomie 6
          > metrów - dzisiaj na 8 metrach sucho.
          =========================================================================
          Na jakiej podstwaie opoerasz swoją tezę? Jak długo prowadziłeś obserwacje?
          Poziom wód gruntowych ma to do siebie że sie waha. Jest to zjawisko jak
          najbardziej naturalne. Amplituda 2 metrów na naszym terenie nie jest czymś
          niezwykłym.
          =========================================================================
          Jakość tej warstwy też pozostawia wiele do
          >
          > życzenia i nie jest zalecane pobieranie z niej wody do celów konsumpcyjnych -
          > choćby ze względu na owe szamba sąsiadów.
          =========================================================================
          Skażone jest kilka metrów stropowych pierwszego poziomu wodonośnego (ile nie
          powiem ale u mnie na 14 metrach wszystko jest ok). Ta woda nie nadaje siedo
          bezpośredniej konsumpcji ale do podlewania jaknajbardziej.
          Dodam jeszcze że wody gruntowe w trakcie infiltracji w pewnym stopniu ulegają
          samooczysczeniu. Im dłuższa droga filtracji tym oczyszczenie jest
          skuteczniejsze. Pokłady gruntu które musi podonać woda by dotrzeć do poziomu
          wodonośnego działaja jak filtr.
          ======================================================================
          Każda następna warstwa jest lepsza
          > jakościowo i bardziej cenna, ale też trudniej odnawialna.
          ======================================================================
          Na terenie Józefowa i okolic do co najmniej kiludziesięciu metrów mamy
          doczynienia z pierwszym poziomem wodonośnym związamym z piaskami
          plejstoceńskiego tarasu otwockiego lub falenickiego. Kolejne poziomy są
          związane z utworami trzeciorzędowymi i występują na głębokościach poniżej 60
          m. Zaznaczam że jest to tylko oszacowanie na postawie
          Szczegółowej Mapy Geologicznej Polski - arkusze Otwock i Warszawa Wschód. Nie
          dysponuję danymi bezposrednimi pochodzacymi z terenu Józefowa.
          Takwięc rozważania na temat kolejnych poziomów wodonośnych na terenie Józefowa
          w kontekście wykorzystania do celów konsumcyjnych przez właścicieli domków
          jednorodzinnych jest pozbawione sensu gdyż studnie przy takich domkach żatko
          przekraczają glębokość 30 m.
          =============================================================================

          Osobiście mam ujęcie
          > na 22 metrze i nie uważam aby trzeba było tą wodę jak ładnie napisałeś lać
          ile
          > dusza zapragnie.
          ==============================================================================
          Możesz z nią robić co chcesz, w dajacej się przewidzieć przyszłości napewno ci
          jej nie zabraknie.
          ==============================================================================
          > 2. Woda wodociągowa, która przeszła cały proces uzdatniania jest zmarnowana
          > nawet wtedy gdy paruje z roślinek.
          To jest woda pobrana, przystosowana fizyko-
          > chemicznie, transportowana z przeznaczeniem dla ludzi!!
          =================================================================
          Przeznaczenie zależy tylko i wyłącznie od woli kupującego. Za zmarnotwawiną
          można uznać tylko te część wody która nie zostanie wykorzystana do celu
          przewidzianego przez tego kto ją zakupił.
          =================================================================
          Wylewanie jej w grunt
          > jest marnotrawstwem nawet dla roślinek. Z reguły nie mamy wyboru i korzystamy
          z
          >
          > niej i w takim celu ale ... fajne to to nie jest.
          ==================================================================
          Twoje rozważania miały by sens w sytuacji wystąpiena faktycznch niedobprów
          wody. W takiej sytuacji władze wprowadzają ograniczenia co do jej
          wykorzystania.
          Tylko że w Polsce nigdy jeszcze nie mieliśmy doczynienia z sytuacją w której z
          przyczyn naturalnych zaczęło brakować wody do celów konsumcyjnych!
          ===================================================================
          > 3. o odkażeniu zbiornika - bakteriach w nim obecnych wiem. Ale chciałbym
          > usłyszeć dlaczego Twoim zdaniem jest to pomysł "taki sobie"? Jakieś inne
          > rozwiązania (oprócz lania ile dusza zapragnie)?
          ===================================================================
          W tej czy w innej formie ta woda i tak dotrze do gruntu. Ty będziesz decydował
          jedynie o czasie jej dotarcia.
          Poza tym weś pod uwagę że kosztować będzie ciebie samo pompowanie wody ze
          zbiornika.
          W sytuacji gdy masz już ujęcie własne to trochę traci sens.
          Cóż to ża różnica czy pomujesz wodę którą zgromadziłeś w sztucznym zbiorniku
          czy też z naturalnego poziomu wodonośnego. Zwłaszcza że w pewnym sensie to ta
          sama woda.
          Taka retencja ma sens na obszarach o dużym, sezonowym deficycie wody ale nie na
          terenie Józefowa.
          PS
          W jednym przypadku miało by to sens. Wtedy gdy zbiornik retencyjny znajdował by
          sie powyżej powierzchni terenu a podlewanie odbywało się grawitacyjnie.
          Zaoszczędził bys na pompowaniu. Miało by to wymiar zarówno ekonomiczny jaki i
          ekologiczny.
          • abstrakt2003 za ortografy bardzo przepraszam 03.05.07, 18:21
            czytam to co napisałem i oczom nie wierzę.
            PS
            rzadko oczywiście sad
          • kowalik26 Re: Pomieszanie z poplątaniem 04.05.07, 10:53
            Nadal nie zgadzam się z Twoimi wypowiedziami:
            obniżanie poziomu wód gruntowych jest powszechnie obserwowane w całym kraju.
            Obniżenie w Józku poziomu wód gruntowych jest na tyle duże, że odbija się na
            roślinności - zamieranie naszych sosen jest nierozerwalnie z tym związane.
            Obniżenie to jest zrozumiałe zarówno w kontekście kolejnych suchych lat (i tu
            zakładając optymistycznie, że po latach suchych przyjdą lata mokre można się
            nie przejmować - choć te lata mokre nie są takie pewne) jak i w kontekście
            nowych inwestycji w Józefowie i powstających jak grzyby po deszczu domów z
            własnymi ujęciami wody i własnymi lejami depresyjnymi wokół każdego (i to
            zjawisko jest zjawiskiem trwałym - jeśli nie zaczniemy racjonalnie wodą
            gospodarować to Twoja 14 metrowa studnia za 10, 15lat będzie sucha jak pustynia
            Gobi) - obserwacje swoje prowadzę od 25 lat.
            Co do swobodnego dysponowania wodą wodociągową nie masz racji - gdybyś pokrywał
            100% kosztów jej produkcji mógłbyś nią dysponować - póki co jest ona dotowana
            przez gminę, a więc ze wspólnych pieniędzy i marnotrawienie jej w jakiejkolwiek
            postaci nie jest fajne. Czasami nie mamy wyboru, myjemy nią samochód, podlewamy
            rośliny - rozumiem. Ale cały czas trzeba pamiętać, że nie jest to działanie
            godne pochwały i że trzeba tego w miarę możliwości unikać.
            Co do zasobów wody w Polsce - no cóż, jesteśmy krajem o deficycie wody
            pogłębiającym się z roku na rok. Na razie tego jako konsumenci nie odczuwamy
            ale jak twierdzą specjaliści to tylko kwestia czasu i to wcale niedługiego.
            Zdaje się, że w roku ubiegłym w Otwocku był zakaz podlewania roślinek ze
            względu na niedobór wody a w Józefowie było zalecenie Burmistrza daleko idącego
            oszczędzania wody z sugestią np. ograniczania podlewania przydomowych ogródków.
            A więc dokładnie sytuacja o której napisałeś, że z nią nigdy w Polsce nie
            mieliśmy do czynienia (podlewanie to też konsumpcja!).

            Wracając do mojego pomysłu: Moim celem nie jest oszczędzanie kosztów na
            podlewaniu ale wody(na marginesie: koszt pompowania z 22 metrów jest
            niewątpliwie większy niż koszt pompowania z 2 metrów - a więc oszczędność
            ekonomiczna też jest choć niewielka). Możliwość doboru czasu zasilenia gruntu w
            wodę jest nie do pogardzenia - na tym ZAWSZE polega proces podlewania - lejemy
            wtedy gdy roślinkom zaczyna być sucho - w moim przypadku taki dodatkowy deszcz
            na życzenie. Wg mojej oceny Józefów należy do miejsc z dużym deficytem wody -
            myślę, że potwierdzi to każdy kto ma tu choćby trawniczek czy ogródek - bez
            podlewania go po prostu mieć nie będzie. Oszczędna gospodarka zasobami wody
            (jednym z zasobów środowiskowych) jest naszym obowiązkiem wobec następnych
            pokoleń i to bez względu na zasobność kieszeni (kupiłem, moje, zrobię z tym co
            będę chciał!- nie skomentuję takiego sposobu myślenia)
Pełna wersja