kowalik26
28.04.07, 18:25
No właśnie, jak z tym podlewaniem. Z jednej strony trzeba, bo w Józku bez
podlewania nie ma szans na cokolwiek żywego. Ba.. nawet namawiamy żeby
podlewać sosny celem wzmocnienia i ochrony przed szkodnikami. Z drugiej
strony mamy zaopatrzenie w wodę z dwóch źródeł:
1. własne ujęcie - z reguły czerpiące z zasobów podziemnych NIEODNAWIALNYCH!!
2. z wodociągu - woda kosztowna, przystosowana do konsumpcji.
Podlewając i jedną i druga wodę po prostu "wywalamy" w powietrze - część
paruje już z ziemi reszta z liści i igieł. Bardzo niewielka ilość dochodzi do
podziemnych wód powierzchniowych.
Mam trochę wyrzuty sumienia. Wydaje mi się, że bardzo nonszalancko korzystamy
z zasobów wodnych.
U siebie mam zamiar zastosować rozwiązanie podejrzane gdzieś w Polsce:
ponieważ mam wolny, szczelny, 10 metrowy zbiornik po szambie(w tym roku
podłączyłem się do kanalizacji) to chcę do niego podłączyć rynny i gromadzić
w nim wodę deszczową do podlewania.
Jakie są wasze odczucia odnośnie korzystania z wody?
Może macie inne pomysły/rozwiązania w tym temacie?