doomi
23.09.07, 18:11
Ja mam kompostownik i bardzo sobie chwalę samodzielnie
wyprodkukowany kompościk
www.jozefow.pl/WWW/MJ/OS/KOMPOST/kompost.html
O kompostowaniu słów kilka (po raz drugi)
W marcu tego roku podczas festynu przed Miejskim Ośrodkiem Kultury
starałam się Państwa przekonać do prowadzenia przydomowych
kompostowników. Ponieważ zbliża się pora jesiennych porządków na
działkach, temat powraca i staje się znów aktualny.
Założenie kompostowniki jest proste. Gotowe kompostowniki lub
termokompostowniki można kupić w marketach budowlanych lub sklepach
ogrodniczych. Możemy również zrobić kompostownik sami, pamiętając o
tym, by gromadzone odpadki miały zapewniony dopływ powietrza i
odpowiednią wilgotność. Latem kompost podlewamy, jesienią i zimą
warto osłonić go przed nadmiarem wilgoci. Dopływ powietrza zapewnią
ścianki boczne - z luźno ułożonych desek lub siatki ogrodniczej oraz
mieszanie kompostu od czasu do czasu.
Warto zadbać, aby nasz samodzielnie wykonany kompostownik miał dwie
komory: do jednej wrzucamy na bieżąco nasze odpady, a w drugiej
spokojnie rozkłada się to, co zebraliśmy wcześniej. Przed zimą warto
opatulić kompost, aby procesy biologiczne mogły nadal przebiegać
(choć wolniej niż latem). Najlepiej zrobić to przykrywając
zgromadzony materiał grubą warstwą liści.
Na kompostownik nie potrzeba wiele miejsca - zmieści się nawet na
malutkiej działce. Dobrze prowadzony kompost nie wydziela przykrych
zapachów. Pomocne są preparaty biologiczne (do nabycia w sklepach
ogrodniczych), dżdżownice lub po prostu zaszczepienie nowego
kompostu dawką tego już dojrzałego. Wprowadzając do kompostownika
dżdżownice kalifornijskie (są wyjątkowo wydajne i wbrew nazwie
całkiem dobrze znoszą klimat nadwiślański) pamiętajmy o niezbędnej
im do budowanie jajeczek celulozie. Znajdziemy ją w papierowych
wytłoczkach do jajek, torebkach po mące, cukrze itp., filtrach do
kawy). Papier przed wrzuceniem do kompostownia warto rozdrobnić.
Kompostując domowe odpady kuchenne (obierki, fusy od kawy i herbaty)
zmniejszamy w znaczny sposób ilość śmieci wrzucanych do pojemnika.
Sprawiamy również, że to, co do niego trafia, nie jest uciążliwe
zapachowo. Dzięki temu rzadziej możemy opróżniać pojemnik i
zmniejszyć ponoszone koszty.
Do kompostu możemy też wrzucać odpady zielone z ogrodu (trawa z
koszenia, chwasty, liście). Pozbywamy się problemu: co z tym zrobić -
spalić czy zapłacić za dodatkowe pojemniki lub worki. Palenie
raczej nie sprzyja nam i środowisku, ponadto jest obwarowane
przepisami określonymi przez Radę Miasta w Regulaminie utrzymania
czystości i porządku i bywa uciążliwe dla sąsiadów. Możemy jednak
zlecić firmie odbierającej od nas śmieci odbiór odpadów ogrodowych,
a ona zgodnie z prawem nie powinna zawieźć ich na składowisko, tylko
do kompostowni. Jeżeli można, warto tego unikać. Po pierwsze -
obciąża to naszą kieszeń - zapłacimy około 10 zł za worek. Po
drugie - nasze śmieci będą wożone kilkanaście lub kilkadziesiąt
kilometrów, czyli przyczynimy się do dodatkowej emisji
zanieczyszczeń do powietrza. Po trzecie powstały kompost będzie
służył komuś innemu. A może służyć nam! Józefowskie piaski bardzo
sobie chwalą dodatkową dawkę substancji odżywczych. Kompost poprawia
strukturę gleby, wzbogaca ją w materię organiczną i jest naprawdę
dobrym i bezpiecznym nawozem naturalnym. Można go stosować pod
rośliny ozdobne, drzewa i krzewy a nawet pod warzywa lub do
zasilenia trawnika (jeżeli powstały kompost nie jest w pełni
jednorodny warto go wtedy przesiać i rozłożyć na trawniku po
ostatnim koszeniu - jak wiosną trawka odbije nie będzie go widać).
Kompostując odpady ulegające biodegradacji ograniczamy ich ilość na
składowiskach. Polska ma w tym zakresie zobowiązania wynikające z
traktatu akcesyjnego i ich niedotrzymanie wiążę się z karami
finansowymi, na które złożą się wszyscy podatnicy. Równie ważne jest
to, że procesy rozkładu tych odpadów są wyjątkowo uciążliwe -
odcieki stanowią ryzyko zanieczyszczenia wód gruntowych, zaś
powstające gazy stwarzają uciążliwość zapachową, a nawet mogą się
zapalić.
Niektórym się wydaje, że nic się nie stanie, jeżeli swoje śmieci
ogrodowe wyniosą lub wywiozą do lasu. Nie jest to rozwiązanie godne
polecenia. Z reguły nie jest to las tego, który takie odpady wywozi.
Las również ma właściciela, takie działanie można porównać do
sypania śmieci komuś do ogrodu. Przy takim jak w Józefowie nasyceniu
ludźmi i ich śmieciami, okoliczne lasy już nie bardzo chcą wchłaniać
materię organiczną. Pojawiają się hałdy zielska zarastające
roślinnością obcą tutejszym leśnym siedliskom. Może nie jest to
jakieś wielkie zagrożenie dla środowiska, ale czy piękne?... A
zdarzają się i tacy, którzy skrupulatnie swoją trawę czy liście
pakują w wory i wystawiają te wory gdzieś w lesie.
Problemem mogą być gałęzie z wycinanych lub przycinanych drzew lub
krzewów. Te grubsze można spalić w kominku lub w piecu (spora część
budynków jest nadal ogrzewana piecami na paliwa stałe, a drewno to
przyjazny środowisku, bo odnawialny surowiec energetyczny). Popiół
drzewny też można dodać do kompostu - nic się nie zmarnuje. Resztę
gałęzi warto rozdrobnić (pojawiają się już firmy oferujące nie tylko
wycinkę drzew, ale również rozdrobnienie gałęzi) i dodać do kompostu
lub zużyć do wyściółkowania powierzchni pod krzewami. Ponieważ
odpady pochodzące z drzew liściastych zawierają dużo garbników mogą
powodować spowolnienie wzrostu roślin w pobliżu. Dlatego też lepiej
do ściółkowania używać odpadów rozdrobnionych i przekompostowanych.
Stosując kompost w ogrodzie trzeba pamiętać o wymaganiach roślin
dotyczących odczynu gleby. Zwłaszcza gdy kompostujemy igły sosnowe
nasz nawóz może być zbyt kwaśny (choć różanecznikom na pewno się
spodoba). Warto wtedy dodać do kompostu nawozu wapniowego (np.
dolomitu) i problem z głowy. Jednak nawożenie i uprawa roślin w
ogrodach Józefowa to zupełnie odrębny temat.
Małgorzata Fiedukowicz
Kierownik Referatu Zamówień Publicznych i Ochrony Środowiska UM
Józefowa