darobaro1000
24.09.07, 09:31
Witam jestem tatą 2 latka, który jeszcze przed wakacjami był
wpuszczany w tygodniu na plac zabaw najpierw bez ograniczeń (przez
dłuższy czas po zbudowaniu placu nawet bez ograniczeń czasowych),
potem od ok. godz. 11.30 (bo bawiło się tam przedszkole od ul.
Sosnowej), a teraz dopiero od godz. 14-tej, a pamietajmy że za kilka
dni o 16-tej będzie już ciemno (poza tym sucha informacja niemalże w
trybie administracyjnym pojawiła się juz po fakcie o korzytsaniu do
tej godziny przez następne - tym razem nowe prywatno-publiczne
przedszkole sic!).
Poza tym jeszcze niedawno (raz dwa razy w tygodniu) plac bywał
kompletnie zamnknięty na cztery spusty). Piszę o tym ponieważ
jestem ciekawy czy zaistniała sytuacja i przedmiotowe
traktowanie "jeszcze nie przedszkolaków", dotyczy tylko mnie.
Rozumiem, że przedszkole może a nawet powinno korzystać z tego
terenu ale nie kosztem dzieci, dla których jest to jedyna praktyczna
forma spędzenia aktywnego czasu na zabawie z innnymi równieśnikami,
takż enie uczęszczającymi jeszcze do przedszkola.
Dlaczego npzredszkloe nie może korzystac z placu do godz. 11.30? nie
do 14-tej, przy tym wydaje mi się że ta godzina 14-ta jest tylko w
teorii, ponieważ o tej porze na placu nie ma już żadnego
pzredszkolaka.
Dla mnie natomiast godzina 11-11.30 jest bardzo istotna ponieważ o
godzinie 13-16 to mój mały już dawno śpi.
Przepraszaam za zbyt długie rozwinięcie tematu, ale bulwersuje mnie
podejście do tego teamatu osób admnistrujących tym placem zabaw-
"przecież nikt niczego nie nam nie zgłasza", "nic nie wiemy o jego
zamykaniu na całe dni" itp.