kowalik26
22.10.07, 08:09
Niedzielne, wczesne przedpołudnie. Świeci słońce ale temperatura
oscyluje troszke powyżej zera. Wracamy z rodzinnego spaceru z psem.
Uwagę żony przykuwa coś maleńkiego leżącego pod płotem. Podchodzimy
bliżej. Pod płotem dwa małe kociaki - 3-4 tygodniowe. Trzęsą się z
zimna i tuląc do siebie starają złapać choć troszeczkę życiodajnego
ciepła. Skąd sie tam wzięły? Czyżby ktoś wędrując do pobliskiego
kościoła "przy okazji" pozbył się kłopotu? Przeżyły. Córka została
kocią mamą kotki o nowym wdzięcznym imieniu "Chwila" i kocurka
nazwanego "Moment". Wygrzała, nakarmiła za pomocą strzykawki. W
przyszłym tygodniu umieszczę zdjęcia kociaków na fotoforum. Ale mimo
szczęśliwego zakończenia całej historii gdzieś w środku boli, że
potrafimy być tak okrutni. Przecież jest tyle rozwiązań
alternatywnych.

((