Dodaj do ulubionych

ciekawe czy u nas by się sprawdziło?

20.11.07, 08:58
motoryzacja.interia.pl/hity_dnia/news/bez-znakow-drogowych,820855,415

Obserwuj wątek
    • marchewa1.1 Re: ciekawe czy u nas by się sprawdziło? 20.11.07, 09:52
      Znaki wcale nie są potrzebne!
      Sobota, 25 listopada (10:32)

      Drahten to 43-tysięczne holenderskie miasteczko położone przy
      autostradzie
      Amsterdam-Groningen. Co je wyróżnia? Brak jakichkolwiek znaków
      drogowych.

      Na wszystkich skrzyżowaniach obowiązuje zasada: "pierwszeństwo ma
      nadjeżdżający z prawej". Skrzyżowania wyróżnione są nawierzchnią
      koloru
      czerwonego, a kierowcy, dojeżdżając do nich, dają sobie znaki, który
      ma
      przejechać pierwszy. I faktycznie to działa.

      Choć obowiązują przede wszystkim przepisy ogólne, samochody
      poruszają się po
      mieście bardzo płynnie. Miejscowy inżynier ruchu, Heinz Moderman,
      który
      wprowadzał system w życie, ma się czym pochwalić. Liczba wypadków
      zmniejszyła się o ponad 70%.

      W niektórych dzielnicach niemal w ogóle nie dochodzi do kolizji.
      Sporo
      pomogło także ograniczenie prędkości w Drahten do 30 km/h. Niska
      prędkość
      jazdy ulicami pozwala innym płynniej włączać się w sznur jadących
      samochodów
      i m.in. dzięki temu nie tworzą się korki. Na skrzyżowaniach
      świadomość, że
      jesteśmy zdani na siebie i uwagę innych, wzmacnia koncentrację
      kierowców.
      Oczywiście, nie wystarczy tylko usunąć znaki i wyłączyć sygnalizację
      świetlną. Wprowadzenie tego projektu wymagało modernizacji wielu
      skrzyżowań
      i innego rozplanowania ruchu w szczególności na głównych ulicach.
      Przy czym
      Drahten nie jest wcale prowincjonalnym miasteczkiem - każdej doby
      przez jego
      główną ulicę przetacza się 12 tys. samochodów.

      W mieście obserwowaliśmy niespotykane u nas zachowania kierowców.
      Samochody
      zatrzymują się przed przejściami dla pieszych, kierowcy ciężarówek
      dogadują
      się wzrokiem z rowerzystami. Prawie nikt nie jeździ szybciej niż 30
      km/h.
      Rozmawialiśmy z kilkoma kierowcami i nie spotkaliśmy ani jednego,
      któremu to
      rozwiązanie nie spodobałoby się. Jeździ się wolniej, jednak wcale to
      nie
      znaczy, że przebycie tej samej trasy trwa dłużej. "Wcześniej
      potrzebowałem
      na dojazd z domu do pracy 20 minut, teraz 10 minut" - mówi Lars
      Kanten.
      Znikła agresja wśród kierowców. Nikt na nikogo nie trąbi, nikogo nie
      wyprzedza.

      Iris Grump jeździ teraz o wiele lepiej, czuje się pewniej za
      kierownicą i
      bezpieczniej w swoim mieście. Poza tym dzięki temu systemowi
      oszczędza się
      mnóstwo pieniędzy. Każdy znak drogowy w Holandii kosztuje 350 euro,
      a roczne
      utrzymanie sygnalizacji świetlnej to aż 15 tys. euro.

      Źródło informacji: Motor
      • shelmahh Re: ciekawe czy u nas by się sprawdziło? 20.11.07, 10:03
        no ciekawy pomysl ale u nas chyba chodzi nie o to by likwidowac znaki ale by
        stawiac je zgodnie z prawem co niekoniecznie ma miejsce w Polsce

        masz przyklad na mrowczej pomiedzy miedzeszynem i radoscia..masz pelno
        skrzyzowan rownorzednych ale z drogami gruntowymi co (podobno) jest niezgodne z
        prawem ale skoro stawianie znakow lezy w gestii burmistrzow i stad takie
        zamieszanie..wystarczy,ze ktos zglosi sprawe,ze za szybko jezdza a burmistrz
        jest nadgorliwy i mamy wlasnie taka sytuacje jak na mrowczej!

        • marchewa1.1 Re: ciekawe czy u nas by się sprawdziło? 20.11.07, 10:23
          zaproponowałem temat do dyskusji myślą o rozwiązaniach, które można
          by wprowadzić w długim okresie. stawianie nowych znaków,
          spowalniaczy typu "leżący policjant" czy ustawianie fotoradarów
          kojaży mi się z "Folwarkiem Zwierzęcym" i nie sądze aby kolejne
          zakazy lub nakazy coć dobrego wniosły do sprawy np. bezpieczeństwa
          na drogach, nawet w "małej" społeczności. W tym pomyśle z Holandii
          podoba mi się prostota rozwiązań i ekonomia ich wprowadzenia. W
          naszych warunkach może jeszcze za wcześnie ale w perspektywie kilku
          lub kilkunastu lat czemu nie.
          Dzięki za odpowiedz
          • drnorbk Re: ciekawe czy u nas by się sprawdziło? 22.11.07, 09:16
            Ja tez nie jestem za stawianiem tysiecy znakow, sygnalizacji swietlnych czy
            spowalniaczy - ale dopiero jak spoleczenstwo zostanie na tyle wyedukowane w
            kulturze jazdy, ze takie rzeczy nie beda w ogole potrzebne lub potrzebne tylko w
            znikomych ilosciach.
            Bo jak na dzien dzisiejszy zmusic kierowcow aby nie jezdzili uliczka dojazdowa
            jak wariaci, tak ze strach jest isc uliczka, a problemem jest wyjazd czy wjazd
            na wlasna posesje? jak wymusic aby kierowcy nie omijali spowalniaczy chodnikiem,
            czasem prawie wjezdzajac na pieszych? Jak zmusic rowerzystow do tego aby
            oswietlenie ich pojazdu bylo kompletne i sprawne i aby nie jezdzili parami obok
            siebie tylko jeden za drugim? Jak zmobilizowac pieszych aby ubierali sie w miare
            mozliwosci w jasne ubrania a sobie i przede wszystkim dzieciom zakladali
            odblaski? I nie chodzili czasem po jezdni jak swiete krowy?
            jak zmusic kierowcow do uzywania kierunkowskazow a takze ..... samochodowych
            popielniczek? wink)) To tez brak kultury - osobistej i
            jazdy .... wink
            • marchewa1.1 Re: ciekawe czy u nas by się sprawdziło? 22.11.07, 10:25
              masz dużo racji. przede wszystkim kultura ale wydaje mi się że
              ograniczenia (np znaki, spowalniacze itp)nic nie dadzą (tak jak
              piszesz spowalniacz można ominąć a znaku nie zauważyć, o odblaskach
              dla dziecka zapomnieć itd). chyba lepszym rozwiązaniem jest edukacja
              (patrz kultura) i sprawny system kar i nagród. jak ktoś będzie
              chciał się popisać swoją nową bryczką albo "umiejętnościami"
              rozjeżdzania pieszych to żadne znaki mu w tym nie przeszkodzą
              • doomi Re: ciekawe czy u nas by się sprawdziło? 22.11.07, 13:48
                U na by się nie sprawdziło niestety sad
                Polacy to jakiś dziwny naród, który nie szanuje siebie nawzajem.
                Dlatego budujemy wysokie ogrodzenia, a nie niskie płotki jak na
                przykład w Belgii czy w ogóle z nich nie rezygnujemy jak w Stanach.
                U nas czyjeś (bez dozoru) znaczy niczyje... vide wątek o działkach
                forumowiczów, na które "sąsiedzi" wrzucają swoje śmieci, albo
                wycinają z nich drzewa.
                Ludzie nawet w takiej małej mieścince jak Józefów nie czują się ze
                sobą społecznie związani. Mówię oczywiście o ogóle, bo są nieliczne
                wyjątki, ale to ciągle za mało.
                Tak jak piszecie, trzeba zacząć od kultury, od siebie i swoich
                dzieci. Chociaż ja chwilami pasuję.
                W podstawówce dawałam takie rady synowi - jak cię ktoś zaczepi to
                odejdź, nie odpowiadaj agresją, bądź mądrzejszy.
                Teraz - po kilku latach, już w gimnazjum, mówię - jak cię ktoś
                zaczepi to wal w zęby, więcej nie podskoczy.
                Smutne, ale prawdziwe sad

                Jakoś nie wierzę, że u nas będzie tak jak opisałeś marchewa w
                pierwszym poście. Tworzę tu swoją małą ojczyznę, działam społecznie,
                ale chwilami ręce mi opadają. Nie wiem na ile mi starczy zapału i
                czy się nie zamienię niedługo w złośliwą babę co trąbi na sąsiada bo
                za długo z posesji wyjeżdża wink

                w sumie to się rozpisałam, a chciałam napisać tylko, że to od nas
                wszystko zależy. A takie sytuacje jak drnbork opisuje świadczą o
                tym, że nawet jak ktoś jeździ na "swojej" uliczce wolniej, to już
                gdzie indziej ma to w nosie sad
                I tacy właśnie jesteśmy.
                • marchewa1.1 Re: ciekawe czy u nas by się sprawdziło? 22.11.07, 14:48
                  eeee.. chyba nie jest z nami (społeczeństwem lub społecznością) tak
                  źle. przypomnij "nas" sobie np 10 czy 15 lat temu. trochę się po
                  świecie powłuczyliśmy, telewizji naoglądaliśmy i ogłady jakiejś
                  nabraliśmy. może to jeszcze nie to co w innych krajach ale ja np
                  buduje właśnie ogrodzenie i ku wielkiemu zdziwieniu moich np
                  starszych wysokość będzie 1.60. Oni (starsi) myślą że zwariowałem że
                  tak nisko bo w ich głowach siedzą czasy gdzie myślano: im wyżej tym
                  bezpiecznej (i to nie tylko w temacie ogrodzenia)myśle więc, że
                  Twoja praca społeczna czy nawet takie rozmowo-pisanie na forum
                  udowadnia że jest coraz więcej ludzi ktorym sie chociać chce pogadać
                  o czyms co mozna zmienic lub ulepszyc. a pamietam 10 lat temu zawsze
                  na cos nowego byla reakcja: nic sie nie uda, nie ma sensu bla, bla,
                  bla. no i nie bylo forum
                  pozdro
                • shelmahh doomi? 22.11.07, 15:15
                  "Dlatego budujemy wysokie ogrodzenia, a nie niskie płotki jak na
                  przykład w Belgii czy w ogóle z nich nie rezygnujemy jak w Stanach."

                  prawie nie wierze w to co czytam wink

                  pozdrowki
    • shelmahh progi zwalaniajace :) 22.11.07, 16:26
      czyli doluje mnie to bardzo bardzo jak jade ale ciesze sie,ze mieszkancy ulicy,
      na ktorej sa takie ladne progi zwalaniajace zamontowane, tez musza po tym
      jezdzic i niszczyc zawieszenie tongue_out
    • marchewa1.1 Re: pierszeństwo z prawej - WSZĘDZIE! 08.03.08, 18:51
      oglądałem ostatnio w tvn program o takim rozwiązaniu. w innych
      gminach, w naszym kraju (!) pierwszeństwo z prawej strony na każdym
      skrzyżowaniu, sprawdza się. jest bezpiecznie i nic nie kosztuje.
      może warto o tym pogadać na forum a w przyszłości z władzami miasta
      pozdrawiam
      m.
    • marchewa1.1 Re: ciekawe czy u nas by się sprawdziło? 26.09.08, 13:27
      W ramach programu "wspólna przestrzeń" zniesiono znaki drogowe

      W mieście Bohmte w środkowych Niemczech od dziś nie ma znaków
      drogowych i nie działa sygnalizacja świetlna. W ten nietypowy sposób
      władze miasta zamierzają zwiększyć bezpieczeństwo na ulicach.

      Bohmte jest pierwszym niemieckim miastem, które przystąpiło do
      realizowanego pod patronatem Unii Europejskiej programu - "Wspólna
      przestrzeń". Jego podstawowa zasada brzmi: mniej reguł, więcej
      bezpieczeństwa.

      W praktyce oznacza to ograniczenie prędkości, likwidację świateł na
      skrzyżowaniach, zbędnych znaków drogowych i wspólne korzystanie z
      przestrzeni ruchu drogowego przez wszystkich użytkowników -
      kierowców, rowerzystów i pieszych. Burmistrz Bohmte, Klaus
      Goedejohann, tłumaczy, że w związku z brakiem ulic wyraźnie
      oddzielonych od chodników, wszyscy muszą na siebie uważać.

      Eksperyment w niemieckim mieście rozpoczął się przed dwoma laty.
      Wówczas zlikwidowano znaki drogowe i sygnalizację świetlną na dwóch
      skrzyżowaniach. Mieszkańcom spodobało się takie rozwiązanie. W
      połowie maja tego roku usunięto 60 procent wszystkich znaków. Od
      tego czasu w Bohmte nie zdarzył się ani jeden wypadek czy stłuczka.

      Dziś, w obecności przewodniczącego Parlamentu Europejskiego Hansa-
      Gerta Poetteringa, Bohmte zostało przyjęte w poczet miast
      realizujących projekt "Shared Space". Eksperyment już od lat z
      powodzeniem funkcjonuje w kilku miastach w Holandii, Belgii, Danii i
      Wielkiej Brytanii.

Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka