Józefów idzie spać

26.03.08, 17:50
smutna historia
braliśmy udział w żałobnym nabożeństwie po śmierci naszej koleżanki, co ją
zabił samochodem jakiś szaleniec w sąsiedniej miejscowości.
po nabożeństwie postanowiliśmy ją powspominać w jednej z j-skich knajp.
siedzimy, wspominamy, zamawiamy.
niestety, o 10 knajpa się zamknęła, przenieśliśmy wspominki do naszego salonu
już u nas za (po)świątecznym stołem był i taki wątek - nasi goście - bywalcy
takze Warszawy i jej knajp nie oszczędzili knajpy, z której wyszliśmy:
wspominali jak to gdzieś na Podwalu szefowa ochrzaniła personel gdy ten zaczął
ustawiać zbyt wcześnie krzesła na stołach...
padały adekwatne przykłady z innych miejsc na Ziemi.
no wiecie - to jest Józefów - powiedziałem im wszystkim
bo co miałem powiedzieć?
że w jednej z knajp (już nie istnieje) onegdaj wyprosiły nasze towarzystwo
panie bo, jak powiedziały za chwilę mają autobus?
że w jednej z pizzerii pan do nas nie podchodził tak z pół godziny a jak się w
końcu upomnieliśmy to powiedział, ze nie podszedł bo go nie poprosiliśmy?
że w ogóle tu się chyba w j. nic nie utrzyma bo co się jaka fajna knajpa
otworzy i jakoś utrwali w świadomości to z braku zainteresowania pada albo
...psieje?

    • doomi Re: Józefów idzie spać 26.03.08, 22:59
      Chyba wiem o której knajpie piszesz feelku...
      ostatnio potrzebowałam pilnie i nagle miejsc do poplotkowania dla 10
      osób w sobotni wieczór. Ale tam właśnie się nie dało, bo do 22-ej.
      Masakra i wielki żal, że tak kończy kolejna knajpa.
      Czyżby tak wiele zależało od lokalizacji?
      Jedno avocado na 18 tys. miasteczko chyba nie załatwia sprawy sad

      Chyba za rzadko robimy spędy forumowe wink
      wszystko przez nas!
      • feelek kiedy to było Avokado .... 27.03.08, 09:44
        ....to było w Avokado właśnie
        (nie wiem czemu to utajniłem)
        przykro, ale to prawda
        że knajpiarze w j. nie znają podstawowej na całym Świecie obowiązującej zasady
        że knajpa jest czynna do wyjścia ostatniego gościa.
        • surmia Re: kiedy to było Avokado .... 27.03.08, 09:46
          Oj, czyżby coś się tam zmieniło? Ja tam siedziałam czasem o wiele dłużej...
          • doomi Re: kiedy to było Avokado .... 27.03.08, 12:33
            ups, no to faktycznie katastrofa bo ja do tej pory na avocado nie
            miałam prawa narzekać i byli otwarci do 24-ej.
            Ale wiem, że tam sąsiedzi ostro protestowali, że głośno, więc może
            wprowadzili to ograniczenie ze względu na "ciszę nocną" wink
            A ja miałam na myśli "swojaka", bo tam już od dłuższego czasu do 22-
            ej i coraz skromniejsze menu, bo z gości to mają chyba głównie
            trzech stałych-wielbicieli-piwa wink
Inne wątki na temat:
Pełna wersja