feelek
26.03.08, 17:50
smutna historia
braliśmy udział w żałobnym nabożeństwie po śmierci naszej koleżanki, co ją
zabił samochodem jakiś szaleniec w sąsiedniej miejscowości.
po nabożeństwie postanowiliśmy ją powspominać w jednej z j-skich knajp.
siedzimy, wspominamy, zamawiamy.
niestety, o 10 knajpa się zamknęła, przenieśliśmy wspominki do naszego salonu
już u nas za (po)świątecznym stołem był i taki wątek - nasi goście - bywalcy
takze Warszawy i jej knajp nie oszczędzili knajpy, z której wyszliśmy:
wspominali jak to gdzieś na Podwalu szefowa ochrzaniła personel gdy ten zaczął
ustawiać zbyt wcześnie krzesła na stołach...
padały adekwatne przykłady z innych miejsc na Ziemi.
no wiecie - to jest Józefów - powiedziałem im wszystkim
bo co miałem powiedzieć?
że w jednej z knajp (już nie istnieje) onegdaj wyprosiły nasze towarzystwo
panie bo, jak powiedziały za chwilę mają autobus?
że w jednej z pizzerii pan do nas nie podchodził tak z pół godziny a jak się w
końcu upomnieliśmy to powiedział, ze nie podszedł bo go nie poprosiliśmy?
że w ogóle tu się chyba w j. nic nie utrzyma bo co się jaka fajna knajpa
otworzy i jakoś utrwali w świadomości to z braku zainteresowania pada albo
...psieje?