mock_meets_marlowe
22.08.08, 11:03
Skarga, którą przesłałem już do lokalnej prasy:
Dnia 19 sierpnia br. podróżowałem rano z Otwocka do Warszawy. Około
godz. 6.40 na przystanku Hoża wsiadłem do niebieskiego autobusu
marki Setra (numer rejestracyjny WOT71NS) i poprosiłem o bilet.
Ponieważ kierowca oświadczył że nie ma drobnych, żeby wydać mi całą
resztę z wręczonych mu 50 zł, wydał mi ją tylko do wysokości 10 zł,
a po brakujące 40 zł miałem się zgłosić później. Niestety w czasie
drogi autobus stanął (kierowca oświadczył, że popsuł się przewód
paliwowy), a ja przesiadając się w pośpiechu do jadącego za Setrą
autobusu Minibus nie upomniałem się o należną mi resztę. Zgłosiłem
się do kierowcy następnego dnia o tej samej porze i w tym samym
miejscu. Jakież było moje zdumienie, kiedy kierowca oświadczył, że
nie przypomina sobie żadnej sytuacji, w której byłby mi winny jakieś
pieniądze. Poprosiłem o numer telefoniczny czy inny kontakt do
złożenia reklamacji, na co kierowca oznajmił, że to jego autobus, on
tu decyduje i odwoływać się mogę co najwyżej do niego. Doprawdy, to
interesująca interpretacja napisu na bilecie "Prywatne
przedsiębiorstwo komunikacyjne": chyba jednak nawet wtedy obowiązują
jakieś reguły w stosunku do pasażerów, nie mówiąc już o powszechnie
obowiązujących przepisach prawnych przeciwko złodziejom i
naciągaczom. A trudno mi uwierzyć, że kierowca już następnego dnia
nie pamiętał o należnej mi kwocie: chyba że ma zaawansowaną
sklerozę, co z drugiej strony raczej dyskwalifikowałoby go w jego
pracy, w której odpowiada za zdrowie i życie pasażerów.
Muszę przy tym nadmienić, że kierowca o którym mowa, według moich
obserwacji używa ordynarnego języka w obecności pasażerów. Jeżeli
dodać jeszcze, że jego autobus się psuje, nie ma żadnego powodu,
żeby korzystać z jego usług (być może zresztą inni zauważyli to
samo, bo zauważyłem, że stosunkowo niewiele osób wsiada do jego
pojazdu). Ja w każdym razie chciałbym wszystkich przestrzec przed
korzystaniem z wymienionego autobusu.