Akty wandalizmu w mieście

19.11.08, 15:19
www.jozefow.pl/WWW/AKT/081118A/info.html
www.jozefow.pl/WWW/AKT/081115B/info.html
    • shelmahh Re: Akty wandalizmu w mieście 19.11.08, 15:40
      jestem w szoku! plac zabaw zniszczony?

      drzewka na wyszyńskiego niedaleko komendy
      lustro

      co za debile się kręcą po Jóżku i jaki fun mają niszcząc to wszystko?

      gdzie te osławione patrole policyjne i monitoring?

    • surmia Re: Akty wandalizmu w mieście 19.11.08, 15:45
      Niczego mi tak nie żal, jak tych jarząbków, które uwielbiam.
      Co za kretyn to zrobił?
      Bardzo dobrze, że pisze się o takich rzeczach. Może wreszcie ci, którzy są
      świadkami takich wyczynów zastanowią się i wskażą winnych. Przecież ktoś to
      musiał widzieć. A może kiedyś jeden z drugim załapie się nieświadomie na
      monitoring? Takim rozbuchanym tumanom przydałoby się trochę pracy w mieście w
      zamian za szkody, których dokonali.
      • shelmahh Re: Akty wandalizmu w mieście 19.11.08, 22:21
        a mi żal placu zabaw sad dzieci wymiękły i ja też :\
        • bbb21 Re: Akty wandalizmu w mieście 19.11.08, 22:28
          mi też żal pacu zabaw sad
          teraz to już w ogóle tu pustka, choć ostatnio i tak ten plac był
          bardzo zaniedbany sad
          szkoda
          • feelek Re: Akty wandalizmu w mieście 19.11.08, 23:07
            wymiękam

            taaa a w takim Singapurze za takie coś jest kara chłosty...20 drewnianych kijów
            na gołą dupę

            nadziei nie tracę ale to nie jest Ta wiadomość
            cóż wytrwałości
            --------------
            plac zabaw w Michalinie był zaniedbany???
            to było coś sprzed 2-3 lat, jak pamiętam
            porównania z tym przy basenie nie wytrzymywał ale to była b. dobra jakość
            ale jak się ma takich współziomków
            • shelmahh Re: Akty wandalizmu w mieście 20.11.08, 11:44
              niezależnie od tego trzeba być niezłym debilem by niszczyć plac zabaw!

              ale dalej nie wiem co na to nasza dzielna policja? gdzie te patrole co je było
              widać w okolicy wyborów i krótko po?
    • marchewa1.1 czyja wina lub nie wina? 20.11.08, 12:13
      witam. moim skromnym zdaniem całą WINĘ za takie zachowania ponoszą
      opiekunowie/rodzice tych pseudo wyluzowanych osób. i nie ma
      znaczenia w jakim są wieku, bo pewne nawyki wynosi się z domu. a
      policjia lub str. miejska nie jest w stanie być wszędzie w jednym
      czasie. na marginesie, to uciekłym z takiego miejsca, w którym na
      każdym rogu stoi mundurowy lub tajniak i obserwuje co się dzieje.
      podobne zdanie mam o kamerach. plac zabaw jak najbardziej, tu
      kamerka by się przydała ale na każdej ulicy pełen monitoring to już
      lekkie przegięcie.
      pozdrawiam
      m.
      • doomi Re: czyja wina lub nie wina? 20.11.08, 12:36
        O to to! Dobrze piszesz marchewa!
        Przecież to zrobiły "nasze dzieci".

        Dobrze Szef to podsumował:

        "Ania 3.11.2008r.


        Po raz kolejny zwracam się z prośbą o zainstalowanie monitoringu przu placu
        zabaw przy ul. Asnyka. Po raz kolejny plac jest totalnie zdemolowany: zniszczone
        ławki, huśtawki, zjeżdzalnia. Na terenie placu jest mnostwo butelek i smieci
        swiadczacych o odbywajacych sie tam nocnych libacjach. Czy ciagle naprawianie
        sprzetu jest bardziej oplacalne??? A co z dziecmi, ktore znowy nie maja sie
        gdzie bawiC??? Bo nowego obiecanego placu tez przeciez nie będzie!



        Teren placu zabaw podczas ostatniego długiego weekendu został zdemolowany. W
        chwili obecnej teren jest zamknięty. Dewastację o której Pani także wspomina
        zrobiły nasze dzieci, tylko trochę większe. Dobrze byłoby, gdyby rodzice
        wiedzieli co robią ich pociechy. Na razie nie możemy objąć każdego punktu
        monitoringiem. Jest to zbyt droga inwestycja."

        • shelmahh Re: czyja wina lub nie wina? 20.11.08, 12:39
          co??????????? kto tak arogancko odpisał?
          • doomi Re: czyja wina lub nie wina? 20.11.08, 13:00
            A tam koło tego placu to nie mieszkają jacyś ludzie? nie widzieli co się działo
            wieczorami czy w weekendy? Nikt tamtędy nie przechodził?
            Litości! Sami sobie winni jesteśmy.
            Ja tam sobie mogę ponarzekać, bo nawet jak głupi kosz na śmieci podpala
            gówniarzeria to dzwonię na policję. I jeszcze o tym bezczelnie piszę na forum.
            Narażając się zresztą na różne komentarze.
            A są tacy co wolą komentować i się oburzać z powodu "postawy obywatelskiej" i w
            ogóle torpedować wszystkie pomysły "bo nic to nie da", "nic nikomu nie zrobią" i
            mamy wokół co mamy sad

            REAGUJ! to powinno być pierwsze przykazanie!

            • malcontent Re: czyja wina lub nie wina? 20.11.08, 13:14
              doomi napisała:
              > REAGUJ! to powinno być pierwsze przykazanie!

              Święte słowa doomi.
              Przez ponad 2 lata denerwowalem się na źle zaparkowane samochody
              wzdłuż Sienkiewicza. Nigdy nie widzialem Policji.
              Czara goryczy przelala się w dniu wyborów 2 lata temu.

              Policja wlepiała mandat parze staruszków tak na oko ok. 70, którzy
              śmieli zaparkować na Sienkiewicza, by spełnić swój obywatelski
              obowiązek i zagłosować w pobliskim lokalu wyborczym w SP2.
              Od tamtego czasu dzwonimy prawie co weekend. Czasami trzeba wymienić
              kilkanaście zdań aby ich przekonać do przyjazdu. Ale jak zglaszasz
              naruszenie prawa to nie mogą tego zignorować.
              • maryshaa Re: czyja wina lub nie wina? 20.11.08, 15:50
                Jak mieszkałam w Otwocku, w którym był taki czas, że dużo się działo
                niedobrego ( nie wiem jak jest teraz, bo po pierwsze się
                wyprowadziłam rok temu, a poza tym ostatnimi czasy trochę
                mniej "kusiłam los" jak mi pstro z głowy wyleciało smile ) Ale po tym
                jak się napatrzyłam w liceum jak ludziom za przeproszeniem mordy
                obijają i po moim własnym nieprzyjemnym incydencie zaczęłam zgłaszać
                każdą nawet drobną szarpaninę jaką widzę na ulicy, pijanych
                wałęsających się po ulicach po zmierzchu ( bo uważam takich
                zataczających się typów za bardzo niebezpiecznych na drodze po
                zmierzchu... dla kierowców i pieszych, przystanków i placów zabaw)...
                Uważam tak samo ja doomi, że samym marudzeniem nic się nie zmieni.
                Kiedyś czułam się jak kapuś dzwoniąc i zgłaszając, że leży pijak
                gdzieś na trawniku, bo miałam wyrzuty, że przeze mnie go na Kolską
                wywiozą.. ale potem dotarło do mnie, że on stanowi duże zagrożenie (
                nie wiadomo nigdy co takiemu wpadnie do łba, lub czy nie wlezie
                komuś prosto pod koła) a taka Kolska go może czegoś nauczy...
                Upraszczam, ale chodzi mi o to, że zgłaszanie czegoś na policję to
                nie donosicielstwo, tylko dbanie o bezpieczeństwo i komfort siebie i
                reszty mieszkańców danego miejsca.
                • shelmahh Re: czyja wina lub nie wina? 21.11.08, 09:56
                  no to nie jest tak do końca..kolska niczego nie uczy poza tym,że w budżecie
                  domowym żona takiego delikwenta będzie miała mniej o 300 pln na mleko dla dzieci :\

                  fajnie,że wykazujesz się postawą obywatelską ale jeśli cały ciężar zapewnienia
                  bezpieczeństwa w mieście zostanie przerzucony na mieszkańców (którzy mają
                  dzwonić, informować, przekonywać, że może jednak warto przyjechać) to mi ręce
                  opadają.

                  sąsiedzi placu zabaw nie mają obowiązku siedzieć całe noce w oknach by
                  obserwować czy tam ktoś wódę po krzakach pije i coś demoluje przy okazji..od
                  tego jest policja i te nieszczęsne patrole, których de facto na ulicach nie ma!!!

                  i chcę się czuć bezpiecznie w moim mieście ale policja ma to gdzieś (bo nie ma
                  etatów!)

                  • syr5 Re: czyja wina lub nie wina? 21.11.08, 10:08
                    obowiazku siedzenia w okach nie maja, ale ... umowmy sie... taka
                    demolka nie odbywa sie w ciszy. Pewnie polowa z nich tkwila w oknach
                    za zaslonkami obserwujac akcje i myslac "pewnie ktos juz zadzwonil"
                  • marius68 Re: czyja wina lub nie wina? 21.11.08, 11:00
                    shelmahh napisał:
                    jeśli cały ciężar zapewnienia bezpieczeństwa w mieście zostanie
                    przerzucony na mieszkańców ... to mi ręce opadają.
                    ...od tego jest policja

                    Niezależnie od ilości patroli statystycznie rzecz biorąc to nam
                    mieszkańcom łatwiej zauważyć nieprawidłowości i łamanie prawa w
                    naszej okolicy.
                    Chyba nie chciałbyś aby na każdym rogu stał patrol?
                    Totalne państwo policyjne. Ile by to kosztowało?
                    Chyba taniej by było pokrywać straty niż płacić za tyle etatów.
                    Przy ponad 200 ulicach jak wyobrażasz sobie tyle patroli aby poczuć
                    się totalnie bezpiecznie?
                    Te dodatkowe które w swoim czasie chodziły po józefowie były
                    opłacane przez UM. Ja nie chciałbym aby z moich podatków zamiast na
                    nowe ulice, chodniki i place zabaw kasa miała pójść na
                    kilkadziesiąt, czy kilkaset etatów.
                    Bez naszej współpracy ze straża miejską i policją nie wytępimy ani
                    wandalizmu, ani zaśmiecania w mieście przy prawie 24 kilometrach
                    kwadratowych powierzchni.
                    Mariusz


                    • marius68 Re: czyja wina lub nie wina? 21.11.08, 11:13
                      shelmahh napisał:
                      jeśli cały ciężar zapewnienia bezpieczeństwa w mieście zostanie
                      przerzucony na mieszkańców ... to mi ręce opadają.
                      ...od tego jest policja

                      Nikt nie każe ci wychylić się zza tej firanki i zwrócić uwagę tym
                      wyrostkom, chociaż to też byłoby wskazane.
                      Rozumiem że niektorzy mogą mieć opory, odczuwać strach, bać się
                      wyśmiania czy pobicia.
                      Wystarczy zadzwonić.

                      Na jednej z ulicy Józefowa miało miejce włamanie. Ktoś zauważył
                      człowieka, który stoi przy furtce sąsiada i nerwowo się rozgląda.
                      Zoorinetowawszy się że jest obserwowany oddalił się kilkaset metrów
                      w kierunku zaparkowanego samochodu i odjechał.
                      Wezwana policja stwierdziła włamanie w domu sąsiada. Całe szczęście
                      że spłoszenizlodzieje nie wiele zdołali wynieść. Po numerach
                      samochodu policja doszła do sprawców.
                      Czy sadzisz że bez sąsiedzkiej czujności można by było złapać
                      sprawców?
                      Mariusz
                      • shelmahh Re: czyja wina lub nie wina? 21.11.08, 12:27
                        Mariusz: nie dam głowy, że ktoś to widział. mam okna pcv i mało słychać u mnie
                        :\ ktoś sobie może na ulicy krzyczeć a u mnie cisza,że hoho smile i słusznie w sumie

                        a druga sprawa,że pochodzę z miasta policyjnego czyli Legionowa..i wiem,że
                        patrol na każdym rogu ulicy to normalka i masa tajniackich samochodów na
                        mieście..trzepanie małolatów to normalne działanie w Legionowie - kieszenie na
                        wierzch, nogi szeroko a jak idziesz po 22:00 i wyglądasz na nastolatka to masz
                        na bank pisane spotkanie z policją, która Cię spisze na wszelki wypadek a
                        jeszcze w ramach atrakcji wieczornych przeszuka!

                        i do takich akcji w sumie jestem przyzwyczajony bo wracając nocami od dziewczyny
                        wielokrotnie sam miałem takie "przyjemności" zagwarantowane.

                        i jeśli ktoś ma demolować moje miasto to chcę by policja działała tak jak w
                        legionowie..Józefów jest tak mały,że nawet nie chce mi się tego komentować ilu
                        potrzeba policjantów w nocy na nieoznakowane patrole. i to nie jest kwestia
                        państwa policyjnego a naszego bezpieczeństwa..legionowo ma to "szczęście", że
                        jest tam centrum szkolenia policji i stąd taka masa niebieskich na
                        mieście..Józefów ma być bezpieczny..sąsiad ma w nocy spać a nie siedzieć w
                        oknie.ja też nie zamierzam przez pół nocy sprawdzać kto się kręci po mojej
                        ulicy..a ja nie widzę patrolu od ładnych kilkunastu miesięcy a kiedyś widziałem
                        ich parę razy dziennie...

                        bez komentarza!

                        będą się zbliżać wybory to znowu się pojawią...
                      • paninata Re: czyja wina lub nie wina? 26.11.08, 09:15
                        marius68 napisał:
                        > wystarczy zadzwonić (na policję).
                        Sytuację, którą tu opisałeś znam z autopsji i niestety nie jest tak różowo, jak
                        to opisałeś. Fakty są takie, że mimo 2 telefonów wykonanych na policję przez 40
                        min niestety nie przyjechał żaden patrol. W tym czasie podejrzany typ cały czas
                        kręcił się po okolicy,pewnie nie był sam więc nie mógł odjechać bez wspólnika.
                        Policja przyjechała dopiero na 2 dzień, kiedy dostała oficjalne zgłoszenie od
                        właścicieli domu, którzy zawiadomieni przez nas wrócili z urlopu. Na nasze
                        pretensje o brak działań próbowali udowadniać, że nocna wizyta podejrzanego
                        dresa,nie jest powiązana z włamaniem. Przesłuchując innych sąsiadów w tej
                        sprawie policjant wyraził ubolewanie z powodu sąsiedztwa na jakie są oni
                        skazani, mówiąc..."jakich wy macie sąsiadów ( w domyśle: pieniaczy, wścibskich,
                        itp) Dzięki zapisanemu przez nas nr. rejestracyjnemu samochodu policja
                        rzeczywiście zatrzymała podejrzanego. Właścicielem okazał się notoryczny
                        włamywacz, który przyjechał tu na gościnne występy z Warszawy. Tylko, że już
                        musieli go wypuścić z braku dowodów. I to będzie chyba finał tej sprawy.
                        Więc widzisz, że nie wystarczy zadzwonić. Gdyby policja podjęła interwencję,
                        pewnie złapaliby włamywaczy na gorącym uczynku. A tak bandyta chodzi sobie dalej
                        wolny a policja bezradnie rozkłada ręce. Sąsiedzka czujność na nic się zda,
                        jeżeli policja nie będzie wykonywała swojej pracy rzetelnie.
                        • shelmahh Re: czyja wina lub nie wina? 26.11.08, 10:53
                          tyle,że to wszystko ma drugą stronę medalu
                          często policja musi zajmować się błahymi sprawami -> pies chciał kogoś pogryźć,
                          menel leżał pod sklepem, sąsiad pali śmieci i cuchnie na całą okolicę..sam byłem
                          świadkiem jak na komisariat wpadł dziadek, który godzinę męczył posterunkowego
                          na temat tego,że sąsiad wyzwał go od najgorszych i co on ma zrobić..takich
                          przypadków jest wiele a policjantów raczej mamy niewielu..za każdym razem trzeba
                          spisać jakiś wyczesany mega protokół z zajścia i na każdego zainteresowanego
                          przypada wtedy 1,5h

                          jak ludzie nie będą zawracać głupotami głów policjantom to będą mieli więcej
                          czasu na poważne sprawy typu włamania itp..chyba,że zatrudnimy więcej policjantów...
                          • paninata Re: czyja wina lub nie wina? 26.11.08, 14:11
                            shelmahh napisał:
                            >często policja musi zajmować się błahymi sprawami
                            No tak, ale i od takich spraw jest policja, no bo kogo niby zawiadamiać? Straż
                            miejska pracuje do 16, a nie zawiadamiać nikogo to też nie jest dobre rozwiązanie.
                            >chyba, że zatrudnimy więcej policjantów.
                            Owszem, ale odbierzemy im wtedy koronny argument o brakach kadrowych i czym będą
                            wtedy tłumaczyli swoją niemoc? Teraz przesadziłam oczywiście, ale uważam, że nie
                            można zrzucać wszystkiego na polskie realia (niedofinansowanie, biurokrację czy
                            braki kadrowe), niekiedy to delikatnie mówiąc opieszałość policji powoduje
                            nasze niezadowolenie z jej pracy a raczej służby, bo tym przecież powinna być
                            praca w policji. No ale cóż, mimo moich doświadczeń z policją następnym razem
                            gdy będę świadkiem jakiegoś przestępstwa, czy chuligaństwa i tak zadzwonię do
                            nich z informacją licząc na to,że może tym razem zrehabilitują się w moich
                            oczach i podejmą jakąś interwencję.
                            • shelmahh Re: czyja wina lub nie wina? 26.11.08, 14:30
                              i słusznie..trzeba dzwonić ale to tak jak z karetkami..czasem nie może
                              przyjechać bo pojechała do kogoś z gorączką w ramach grypy, chociaż komuś
                              właśnie stanęło serce..

                              chociaż muszę przyznać, że akurat karetki (a te w tym roku były w moim domu
                              kilkukrotnie) przyjeżdżają w max 5 min!!!
                          • partyzant82 Re: czyja wina lub nie wina? 26.11.08, 17:23
                            shelmahh napisał:

                            > tyle,że to wszystko ma drugą stronę medalu
                            > często policja musi zajmować się błahymi sprawami -> pies chciał kogoś pogr
                            > yźć,
                            > menel leżał pod sklepem, sąsiad pali śmieci i cuchnie na całą okolicę...

                            I od tych spraw mamy straż miejską. A policję męczyć trzeba. Ukradli mi rower -
                            wiedziałem, że nie odzyskam, ale zgłosiłem. Widzę coś naprawdę niebezpiecznego -
                            dzwonię do nich. Dwóch pijanych meneli ułożyło mi się w wejściu na klatkę
                            schodową - dzwonię na 112. Podobnie jak młodzi rajdowcy "przypalają laczka" w
                            nocy nie dając mi spać. Sorry Winnetou, taka ich praca. Podoba mi się motto
                            policji z amerykańskich filmów "To serve and protect". W PL sobie na to jeszcze
                            poczekamy...
                            • surmia Re: czyja wina lub nie wina? 26.11.08, 18:37
                              Ale Straż Miejską mamy tylko do 18.00. Dobrze mówię? Do 18 czy jeszcze wcześniej
                              kończą pracę?
                              A większość wybryków odbywa się dobrze po zmroku...zostaje Policja do nękania. W
                              zasadzie ta Straż mało potrzebna jest...
                              • partyzant82 Re: czyja wina lub nie wina? 30.11.08, 21:06
                                surmia napisała:

                                > Ale Straż Miejską mamy tylko do 18.00

                                (...)

                                > W zasadzie ta Straż mało potrzebna jest...

                                Z obydwoma problemami należałoby uderzyć do Sz.P. Burmistrza smile
    • surmia Re: Akty wandalizmu w mieście 21.11.08, 10:32
      Nasze dzieci to zrobiły...
      Tak. Nasze. Ale może one właśnie mają rodziców, którzy nie radzą sobie jako rodzice?

      Może np. mamusia pije, tatuś pije, żyją wyłącznie z zasiłków - dziecko ma
      doskonały przykład - nie muszę pracować i tak dostanę kasę, wszystko co nie jest
      moje, jest niczyje. Więc można niszczyć. Pewnie, że nie wszystkie dzieci z
      patologicznych rodzin stają się tzw. "marginesem", ale mają do tego świetny
      start. Czy kiedykolwiek czytaliście ile kasy z miejskiego budżetu przeznacza się
      na walkę z alkoholizmem? Czy to w ogóle przynosi efekty? Chory jest polski
      system zasiłków - bodziec do nicnierobienia. Stąd tyle osób - zdrowych, młodych,
      silnych - przekonanych, że wszystko im się należy.

      Dlatego uważam, że te "dzieci" które niszczą wszystko dookoła i stanowią realne
      zagrożenie dla innych powinny być jednak uważane za "nasze". Ich rodzice sobie
      nie radzą, więc może poradzi sobie z nimi np. policja? Może taki kontakt właśnie
      pomoże im "pozbierać się"? Może dotrze do nich, że jednak ktoś dzwoni po tę
      policję i nie są tak do końca bezkarni? Według mnie to jest przejaw
      odpowiedzialności za nich a nie jakaś chora nagonka.

      Poza tym, przecież oni zepsuli NASZE rzeczy. Gdyby się włamali na nasze
      podwórko, to dzwonilibyśmy po pomoc na bank. A na ulicy?....

      To efekt myślenia źle o współpracy policja - zwykły człowiek. Taka zaszłość z
      czasów komuny...
      • shelmahh Re: Akty wandalizmu w mieście 21.11.08, 12:38
        oj surmia..nie masz doświadczeń w kontakcie z policją i masz jakieś
        idealistyczne podejście o dobrej roli policji w relacji z małoletnimi

        tutaj jest krótka piłka: małolata łapie policja na jakimś występku..najpierw
        koleś dostaje wpiernicz (pałka po piętach, bicie po nerach - nic nie widać, nie
        można nic udowodnić) aby mu przeszła ochota na rozrabianie (to jest ten element
        resocjalizacyjny)..jak myślisz co wtedy myśli taki małolat? staje się grzeczny?
        wprost przeciwnie! policja staje się wrogiem nr 1!

        potem dołek, przesłuchanie i wypuszczenie bo mała szkodliwość społeczna czynu
        itp..nawet jeśli będzie miał sprawę to i tak go do terminu rozprawywypuszczają
        (np za zdemolowanie placu zabaw)..potem dostaje karę: 6mcy w zawieszeniu i
        grzywna 500 zł.

        każdy kto miał kontakt z policją w charakterze podejrzanego ten prawie,że z
        automatu stanie się przeciwnikiem policji!

        każdy cios wymierzony małolatowi (a wiedz,że to jest normalka) działa wprost
        przeciwnie..

        masz prawo takich rzeczy nie wiedzieć..to nie komuna..to nasza teraźniejszość!
        policja ma swoje metody by małolat stał się jeszcze większym przestępcą niż był
        w momencie zatrzymania :\

        ja też nie wyssałem złości na policję z mlekiem matki..skutecznie mi pomogli w
        tym, by nie będąc przestępcą ich nie lubić..wystarczyły mi nocne powroty do domu
        od dziewczyny i przeszukiwania, wyzwiska, straszenie by pojąć co większość
        prewencji ma w głowie..a może czego nie ma..na pewno nie ma rozumu do
        prostowania małolatów!
        • doomi Re: Akty wandalizmu w mieście 21.11.08, 12:53
          I mając takie przeżycia z rodzinnego miasta chcesz nam to samo zafundować tutaj?
          "i jeśli ktoś ma demolować moje miasto to chcę by policja działała tak jak w
          legionowie."

          Czyli ma policja łapać tych młodych bandytów w Józku czy nie?

          Z jednej strony chcesz czuć się bezpiecznie a z drugiej jesteś takim ogromnym
          przeciwnikiem działań policji. No póki co to innych służb powołanych do tego
          typu działań nie ma w kraju...
          Czyli konkrety shelmahh, co proponujesz? bo wiadomo - okna pcv - nic nie
          słychać, policji nie kablować - bo małolat wpierdziel dostanie, a zresztą w
          sumie i po co - przecież niska szkodliwość czynu.

          Kamery wszędzie? - daj ludziom żyć. Już tak miałam na swojej już na szczęście
          byłej działce, gdzie kamery z placu zabaw łapały mi pół nieruchmości i się
          czułam jak w big brotherze.
          Zresztą już widzę aplauz dla takiego rozwiązania mieszkańców dzielnic
          peryferyjnych. Wiadomo, że "młodzież" przeniesie się po prostu ciut dalej.

          No i w końcu nie możemy akurat w józku narzekać na brak miejsc gdzie młodzież
          może się wyszaleć: dwa czy trzy kluby sportowe, hydrofornia i port w moku, dnis
          z odlowymi zajęciami, place zabaw, skate park, lodowisko, basen, boisko przy
          przedszkolu. Do wyboru do koloru.

          I proszę o konkretną odpowiedź smile

          • shelmahh Re: Akty wandalizmu w mieście 21.11.08, 13:10
            Doomi: jestem zwolennikiem działań policji mających na celu zapobieganie
            przestępstwom - czyli interesują mnie działania prewencyjne oparte na patrolach
            i monitoringu miejskim w newralgicznych miejscach naszego miasta.

            jednocześnie odniosłem się do postu surmii, która ufa,że jeśli policja złapie
            małolata to ten od takiej akcji od razu zmieni podejście do życia..tutaj studzę
            taki entuzjazm bo znam sposoby działania w tym zakresie i wiem, że niestety
            efekt jest odwrotny od zamierzonego (właśnie ze względu na bicie w trakcie
            zatrzymań, przewozu na komisariat, przesłuchaniach itp)

            postawy obywatelskie promowane tu mocno na forum powinny iść w parze z
            działaniami policji..a jak czytam,że wielokrotnie trzeba mocno nalegać by ktoś
            interweniował (czy to w sprawie źle zaparkowanych samochodów, kogoś kto rozgląda
            się po domach w poszukiwaniu łupów) to krew mi się gotuje

            na razie jest tak: policja nie działa, obywatele tak..nie widzisz tu niczego
            dziwnego?
            • shelmahh Re: Akty wandalizmu w mieście 21.11.08, 13:19
              z resztą doomi co ja będę o kimś tam pisał. zgubiłem tablicę rejestracyjną.
              poszedłem na policję z informacją o tym fakcie i prośbą o jakiś kwitek, że mam
              zagubioną tablicę (w razie zatrzymania przez drogówkę).

              nikt nie chciał ze mną rozmawiać :\
              i na moją usilną prośbę wyszedł do mnie policjant, który ze służbową flegmą
              oznajmił mi, że zgłaszanie takich akcji nie leży w moim interesie wink

              koniec końców nic nie załatwiłem tongue_out

              ale śmiechy jakie słyszałem z pokoju obok (godzina 12:00 w południe) gdzie pani
              policjantka z panem policjantem nieźle się bawili dały mi do myślenia, że po
              prostu przeszkadzam im w rozrywce :\
              • doomi Re: Akty wandalizmu w mieście 21.11.08, 13:34
                No i co zrobiłeś w tej sytuacji?

                Zanim odpiszesz, napiszę co zrobiłabym ja: poprosiłabym o pisemną odpowiedź, że
                odmawia wypisania mi kwitka i w ogóle interwencji.
                A po wyjściu z komisariatu natychmiastowy telefon do komendy otwockiej -
                nadzorującej nasz komisariat.
                Jeśli ludzie reagują jak Ty cytutję "koniec końców nic nie załatwiłem" to co się
                dziwić, że następnego interesanta też zleją?
                po mojej wizycie by nie zlali :] jestem pewna :]
                (i nie żebym broniła panów policjantów, bo miałam do czynienia całkiem niedawno
                ze strażą miejską wink i wiem, że to trochę nerwów kosztuje).
                W moim przekonaniu warto jednak o tę normalność powalczyć.
            • doomi Re: Akty wandalizmu w mieście 21.11.08, 13:26
              No ale w tym Legionowie to lali po piętach, czy działali prewencyjnie, bo nadal
              nie wiem? bo z jednej strony chcesz żeby było jak tam, a z drugiej tak strasznie
              te działania tamtejszej policji negujesz.

              A żeby postawy obywatelskie promowane tu mocno na forum szły w parze działaniami
              policji to... no właśnie shelmahh co? no trzeba jednak czasami zza tej
              firaneczki wyjrzeć. A to przecież Ty pisałeś że nikt nie ma takiego obowiązku,
              że okna są za grube, że dzwonić nie ma po co, bo i tak za późno przyjeżdżają i
              tak dalej.

              Faktem jest, że nigdy nie miałam przygód z policją o jakich piszesz, tak
              naprawdę to nigdy nie miałam smile chociaż nastoletnie życie spędziłam w dość
              "bandyckiej" dzielnicy Otwocka - chyba zresztą najgorszej - Świdrze. Wracałam
              też z różnych imprez w środku nocy, także z kolegami i nie przypominam sobie
              żeby ktoś miał takie akcje o jakich piszesz. Szczerze mówiąc to aż mi się nie
              chce wierzyć, żeby chłopaka co odprowadza dziewczynę do domu katowano w
              radiowozie. Myślę że w swoich opowieściach przesadzasz, albo nie mówisz nam
              całej prawdy...

              Reasumując, jeśli chcemy porządku w mieście, to czy nam się podoba, czy nie,
              musimy z policją współpracować, a jeśli jest tak, że nie chcą reagować to
              naciskać, wymagać, dzwonić wyżej. Upierdliwie i z premedytacją wymagać należnych
              nam - obywatelom praw!
              Jak dla mnie super proste rozwiązanie smile
              • surmia Re: Akty wandalizmu w mieście 21.11.08, 13:40
                Oczywiście!

                A ja drogi shelmahh faktycznie z policją nie miałam przyjemności w tak intymnych
                kontaktach, jakie opisujesz, ale, tak jak pisze doomi - nic innego nie mamy!

                I nie pisz o opieszałości policji - oni są właśnie dlatego tacy, że ludziom się
                nie chce.

                Zgłaszałam kiedyś w komisariacie sprawę, dla mnie bardzo poważną. Pan policjant
                orzekł już na wstępie, że i tak nic nie załatwię, że tego się nie ściga, że to
                właściwie Straż Miejska i takie tam pierdoły. A ja uparta jestem. Oczywiście
                przedtem nieco poczytałam o podobnych sprawach i upewniłam się w kompetencjach
                policji w tym temacie.
                Nie ustąpiłam. Zostałam wysłuchana, zaprotokołowana i odhaczona.
                Proste? Proste!
                • surmia Re: Akty wandalizmu w mieście 21.11.08, 13:45
                  A! Jeszcze o tym laniu na komisariacie.

                  Czy u nas też biją?

                  Czy to całe bicie to przypadkiem nie jest jakiś mit? To, że policja używała
                  przemocy to wszyscy wiemy. Ale czy teraz też używa? Poza jakimiś pojedynczymi
                  egzemplarzami?
                  • shelmahh Re: Akty wandalizmu w mieście 21.11.08, 13:51
                    nie wiem jak jest w józku z tym biciem..nie znam nikogo z józka kto by miał tę
                    "przyjemność" za coś siedzieć na dołku.

                    jedyne relacje mam od znajomych kibiców (dorośli panowie, z rodzinami, dziećmi,
                    na dobrych stanowiskach), że leją jak popadnie (kobiety też) zanim dojdzie do
                    jakiejś rozróby..mam znajomego fotografa sportowego na meczach i potwierdza mi
                    to,że policja sama często wszczyna awantury bo komuś puszczają nerwy i pała
                    idzie w ruch. potem po zatrzymaniu (wszystkich jak leci) też biją w ramach tej
                    resocjalizacji co jak napisałem wcześniej wywołuje odwrotny skutek

                    pzdr
                • shelmahh Re: Akty wandalizmu w mieście 21.11.08, 13:47
                  tylko czy pomimo załatwienia tematu formalnie, coś dalej się wydarzyło w tej
                  sprawie?

                  bo ja pomimo zgłaszania wielu spraw na policję, związanych z kradzieżami
                  (rowery, samochód, radia samochodowe) i tak nigdy nie zostałem pozytywnie
                  zaskoczony tym,że jednak coś znaleźli - pisałem już o tym kiedyś - po kradzieży
                  samochodu w Józku pan policjant oznajmił mi,że pewnie zabrali go na ryby nad
                  wisłę i rano się znajdzie a oni w nocy nie będą tam jeździć :\

                  a tak na marginesie: ile patroli będzie dziś wieczorem/w nocy chodzić po Józku i
                  ile samochodów nieoznakowanych będzie patrolować okolicę w ciągu nocy?
                  • surmia Re: Akty wandalizmu w mieście 21.11.08, 13:51
                    Się wydarzyło! Bo policjanci MUSIELI zadziałać, bo przecież był ślad w papierach
                    i jakoś musieli to zakończyć. Przede wszystkim już się nie powtórzyło, bo gdyby
                    się powtórzyło to dzięki temu, że zgłaszałam potraktowane byłoby jako recydywa i
                    wtedy dopiero by się wydarzyło! A tylko o to mi chodziło.

                    Z kradzieżami to jest trochę inna sprawa. I trochę nie za bardzo, że wyciągasz
                    te argumenty w tej akurat dyskusji...To caaaaałkowicie osobny temat.
                    • shelmahh Re: Akty wandalizmu w mieście 21.11.08, 13:52
                      no niestety miałem tego pecha, że zdarzyło mi się być okradzionym kilkukrotnie
                      (w tym raz zniknął samochód)..nie mogę pisać o sprawach, których nie znam z
                      autopsji smile
                      • surmia Re: Akty wandalizmu w mieście 21.11.08, 13:54
                        Ależ znasz je z autopsji...to u nas połamali, poniszczyli i nakradli. Chodzi o
                        to, czy zadzwoniłbyś po policję, gdybyś to widział?
                        • shelmahh Re: Akty wandalizmu w mieście 21.11.08, 14:12
                          zadzwoniłbym na 100%!

                          tak jak dzwoniłem 3x w życiu, że na przejeździe w legionowie jest pijany dróżnik
                          i nie zamyka szlabanu! o!
                          • surmia Re: Akty wandalizmu w mieście 21.11.08, 14:15
                            I o taką odpowiedź chodziło. Moje gratulacje! wink wink wink
                            • marius68 Akty wandalizmu w mieście 22.11.08, 12:24
                              ze strony UM Józefowa

                              Nieprzewidywalne pomysły lokalnych chuliganów !

                              Dzisiejszej nocy w okolicy ulicy 11 Listopada róg Konopnickiej i
                              Asnyka miało miejsce zadziwiające zdarzenie. Józefowska chuliganeria
                              rzucała łańcuchami rowerowymi na przewody elektryczne. Doszło do
                              zwarcia drutów. Efektem tych zachowań są popalone urządzenia
                              elektryczne w wielu domach oraz brak dopływu prądu.

                              Prośba do Mieszkańców o natychmiastową reakcję. Tylko dzięki
                              szybkiej informacji podanej Policji (789 21 07) jest szansa
                              wyeliminowania tego typu występków.
                              • jsb1685 Re: Akty wandalizmu w mieście 22.11.08, 14:47
                                Co za skarjny debilizm, tymi łańcuchami to powinni po plecach
                                dostać. Nie rozumiem jednej rzeczy, czemu na siłe lansowana jest
                                teza, że to Józefowska chuliganeria, równie dobrze mogą to być
                                gościnne wystepy dresiarni falenickiej lub otwockiej.
                                • syr5 Re: Akty wandalizmu w mieście 24.11.08, 10:48
                                  Coz, nie ma placu zabaw do demolowania, to znalezli sobie inne
                                  zajecie... to przeciez ta sama okolica.
              • shelmahh Re: Akty wandalizmu w mieście 21.11.08, 13:43
                doomi: ja napisałem Ci konkretną odpowiedź..Ty rozwijasz się i płyniesz w kilku
                kierunkach..

                1. nikt mnie nie bił w legionowie ale byłem szykanowany i straszony pobiciem za
                kręcenie się po nocy poza domem (tutaj rolę odegrał mój niepokorny wygląd, który
                miałem w owym okresie)

                2. nikt też nikogo za niewinność nie bije..jeśli złapią małolata na jakimś
                występku to ma duże szanse dostać wpiernicz.o tym pisałem a nie o tym,że mnie
                pobili..raz tylko dostałem pałą po plecach za chodzenie w niedozwolonym miejscu
                przez tory :\

                3. i pomimo mojej niechęci zawsze staram się współpracować z policją bo myślę za
                każdym razem, że jednak coś wskóram - i za każdym razem się nacinam bo nic nie
                udaje mi się normalnie załatwić. na szczęście jestem już w takim wieku,że się
                mnie już tak nie czepiają jak kiedyś i nie mam już takich przygód :]

                4. przez okno nie wyglądam za często tongue_out po pierwsze nie mam po co a po drugie i
                tak nie mam czasu na wszystko co chciałbym robić w domu wink

      • beretbaby Re: Akty wandalizmu w mieście 22.11.08, 15:29
        surmia napisała:
        >Może np. mamusia pije, tatuś pije, żyją wyłącznie z zasiłków....
        Może np. mamusia za dużo pracuje, tatuś za dużo pracuje, żyją tylko by pomnażać
        majątek.
        >Pewnie, że nie wszystkie dzieci rodzin stają się tzw "marginesem", ale mają do
        tego świetny start.
        Nader często również dzieci z tzw. "porządnych rodzin" dopuszczają się aktów
        wandalizmu. Więc nie uogólniajmy. Ja zwróciłabym uwagę na inny aspekt tego typu
        spraw. Większość rodziców czytając o takich, czy innych wyczynach dzieci z góry
        zakłada, że nie dotyczy to ich pociech.W myśl zasady- każdy winny, tylko nie
        moje dziecko. Rodzice często boją się dowiedzieć czegoś złego o swoim dziecku,
        wolą żyć w nieświadomości, bo tak jest wygodniej. Gdy byłam na zebraniu w liceum
        mojego syna wychowawczyni na początku zebrania obwieściła nam, "..w klasie są
        udokumentowane przypadki zażywania narkotyków".I na tej informacji zakończyła
        ten wątek. Byłam jedynym rodzicem, który zażądał podania nazwisk, ponieważ jako
        matka chciałabym wiedzieć, czy chodzi o moje dziecko, albo jego bliskiego
        kolegę, czy koleżankę. Reszcie rodziców ta lakoniczna informacja w zupełności by
        wystarczyła, bo ".. to na pewno nie moje dziecko." Drugą ważną kwestią, jaką
        chciałabym tu poruszyć jest niezrozumiały dla mnie opór rodziców przed
        przekazywaniem "złych" informacji rodzicom innych dzieci. Tu obowiązuje zasada
        nie wtykania nosa, bo a nuż inni sobie tego sobie nie życzą. Ale gdy już jednak
        zdecydujemy się na "donos" często reakcja rodzica jest zadziwiająca. To
        interweniujący jest wrogiem, który śmie posądzać o coś nasze wspaniałe dziecko.
        Reasumując uważam,że gdybyśmy w odpowiednim czasie reagowali u rodziców, a ci
        podejmowali odpowiednie działania wychowawcze pewnie do wielu ekscesów by po
        prostu nie doszło. Dzisiaj wolimy czekać na większe akty wandalizmu,by
        powiadomić policję. Wtedy dopiero czujemy, że spełniliśmy obywatelski obowiązek.


































        • shelmahh Re: Akty wandalizmu w mieście 23.11.08, 11:25
          w myśl polskiego prawa zażywanie narkotyków nie jest przestępstwem i
          teoretycznie Tobie nic do tego, że ktoś w klasie Twojego dziecka coś tam sobie
          bierze..karane jest posiadanie..ale żeby kogoś wskazac palcem, musi byc wyrok
          sądowy - a co by było gdyby okaza lo się, że uczeń skręca sobie tytoń w bibułki?

          rozumiem Twoja ciekawośc apropos nazwisk ale tego typu sytuacje podlegają pewnej
          procedurze..jeśli nauczyciel ma uzasadnione podejrzenie to ma obowiązek wezwac
          policję, która dokona przeszukania,zatrzymania i poinformowania rodziców - bez
          jakiś pokazówek bo to w sumie dośc trudna sytuacja dla danej rodziny..

          ale dodam, że zgadzam się z Tobą apropos dzieci z dobrych domów..to nie te
          dzieci z rodzin patologicznych a właśnie znudzone dostatnim życiem dzieci z
          dobrych domów często podejmują ryzykowne działania..to one mają kasę na dragi i
          alko..to one się częściej nudzą a ich rodziców nie ma często w domu..świat nie
          jest czarno biały i fajnie, że zwracasz uwagę na to, że nie zawsze
          biedny=młodociany przestępca :]

          pzdr
          • doomi czasami "przykład" dają dorośli... 24.11.08, 12:57
            z LO
            "
            Złośliwy sąsiad

            Trzy lata więzienia za głupią złośliwość może dostać 44-letni mieszkaniec
            Józefowa, który swoim sąsiadom wraz z wspólnikiem zatkał komin. Zatrzymany przez
            policję usłyszał już zarzut narażenia na niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia.


            We wtorek, 11 listopada po południu samotnie mieszkające w Józefowie małżeństwo,
            jak co dzień, rozpaliło w piecu ogień. Po pewnym czasie, ku ich zdziwieniu, cały
            dom zaczął wypełniać się dymem. Domownicy szybko ugasili ogień. Niestety,
            wietrzenie pomieszczeń trwało prawie całą noc. Nic nie dzieje się bez przyczyny.
            Mieszkańcy jakoś przetrzymali tę noc. Nazajutrz kobieta weszła na dach i
            zajrzała do komina. Zdziwiona, wyjęła z niego... męską kurtkę, którą komin
            został zatkany. O zdarzeniu powiadomiono policjantów z KP Józefów. Ci uwinęli
            się ze sprawą bardzo szybko. Jeszcze tego samego dnia wyjaśnili wszystkie
            niewiadome i, co najważniejsze, zatrzymali dwóch sprawców. Obaj to mieszkańcy
            Józefowa: 32-letni Bogdan L. i 44-letni Stanisław P. Jak się okazało, pierwszy z
            nich jest sąsiadem małżeństwa. Nieco wcześniej chciał od nich pożyczyć
            pieniądze, ci jednak odmówili. Postanowił zatem zrobić im na złość. Do głowy
            wpadł mu pomysł z zatkaniem komina. Namówił do tego swego starszego kolegę i
            wspólnie kurtką Bogdana L. skutecznie zatkali komin. Aż strach pomyśleć, co
            mogłoby się stać, gdyby małżeństwo po rozpaleniu w piecu poszło spać...
            Obaj złośliwcy usłyszeli już zarzuty narażenia na niebezpieczeństwo utraty życia
            lub zdrowia. Grozi im za to do 3 lat więzienia.
            Adalbert "
            • partyzant82 Re: czasami "przykład" dają dorośli... 24.11.08, 17:16
              doomi napisała:

              > z LO
              (...)
              > Namówił do tego swego starszego kolegę i
              > wspólnie kurtką Bogdana L. skutecznie zatkali komin.

              Z tego, że tak szybko zostali złapani wnioskuję, że pewnie w kurtce Bogdan
              zostawił swój dowód wink

              A odnosząc się do głównego wątku, to jestem bezwzględnym zwolennikiem dzwonienia
              na policję we wszystkich sprawach związanych z bezpieczeństwem, szczególnie zaś
              w kwestii chuligańskich "wybryków".
              • shelmahh Re: czasami "przykład" dają dorośli... 24.11.08, 19:09
                ale tutaj raczej wszyscy są zgodni..

                co innego, że w mojej ocenie policja słabo wywiązuje się ze swoich obowiązków :\

                nie mieszkamy w jakimś mega mieście,żeby problemem było skuteczne patrolowanie
                naszej okolicy

                raczej jesteśmy pozostawieni sami sobie
                • jsb1685 Re: czasami "przykład" dają dorośli... 24.11.08, 19:45
                  Ja z kolei nie chce aby Józefów wyglądał jak Warszawa w czasie
                  okupacji, wszędzie umundurowane patrole, może jeszcze godzina
                  policyjna by sie przydała. Takie patrole niczego nie załatwiają,
                  Policja powinna działać dyskretnie, im mniej Państwa tym lepiej. To
                  nas nas powinien spoczywać główny ciężar i odpowiedzialność za nasze
                  miasto.
                  • shelmahh Re: czasami "przykład" dają dorośli... 24.11.08, 19:55
                    nie myślałem nigdy, że będę to pisał ale właśnie tak powinno byc - patrole na
                    ulicach, nieoznakowane radiowozy, spisywanie nietrzeźwych zawodników krążących
                    po mieście wieczorami..

                    plus monitoring w kluczowych punktach miasta i chodzi mi o miejsca użyteczności
                    publicznej - place zabaw, parki, główne ulice, ronda.

                    niestety brak policji powoduje takie akcje jakie mamy na zdjęciach z pierwszego
                    postu..na nas ma spoczywac obowiązek łapania złodziei, zwykłych bandytów,
                    pijaków i wszelkiej maści meneli? to na co idą nasze podatki?

                    jsb: mam pomysł..weź męża, znajomych i stwórzcie patrole obywatelskie skoro to
                    na nas ma spoczywac obowiązek dbania o swoje bezpieczeństwo..tylko załatw od
                    razu likwidację komisariatu i przekazanie części podatków idących na utrzymanie
                    policji do naszych kieszeni aby wszystko było załatwione od a do z

                    policja ma narzędzia do tego by zapewnic nam spokój i niezdemolowane place
                    zabaw..gorzej, że nie ma na to pieniędzy..ale nie martwmy się..przed wyborami
                    się poprawi
                    • partyzant82 Re: czasami "przykład" dają dorośli... 25.11.08, 14:33
                      shelmahh napisał:

                      > niestety brak policji powoduje takie akcje jakie mamy na zdjęciach z pierwszego
                      > postu..

                      Zajrzałem zainteresowany i aż mną wstrząsnęło. Jakim bezmózgiem, jakim debilem,
                      jakim kretynem trzeba być, żeby przejść kilkadziesiąt metrów metodycznie łamiąc
                      młode drzewka, jedno za drugim. Na palancie, który dokonał tego czynu z chęcią
                      połamał bym parę drągów. Niech no lepiej policja go dorwie, bo lud ma skłonność
                      do samosądów wink
    • zboczku5 Re: Akty wandalizmu w mieście 27.11.08, 21:53
      Więcej imprez ze sportami walki, aby poziom agresji wśród młodych
      adeptów wzrastał maksymalnie - to niedługo nie zostanie w
      mieście "kamień na kamieniu".
      Oni muszą wykazać swoją wyższość (to jest wezwanie czasu) nad
      drzewkiem lub śmietniczką.
      Tak ukształtowane chraktery idą w świat i na ringu (życia) potrafią
      istnieć 18 lub 3 sek.
      Nie Policja a RODZICE (czy są ?) !!!
    • marchewa1.1 Re: Akty wandalizmu w mieście 23.12.08, 07:30
      w mojej okolicy zniszczono chyba wszystkie nowo postawione znaki z
      nazwami ulic. szkoda.
      • gaba29 Re: Akty wandalizmu w mieście 01.01.09, 22:19
        Mam pytanie do mieszkańców: które rejony Józefowa są najbardziej niebezpieczne?
        najbardziej narażone na wandalizm i którędy wędrują podejrzane typy?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja