Największe grzechy polskich kierowców

IP: 193.0.242.* 05.11.09, 12:17
pod takim znakiem powinna być cyfra z liczbą punktów za jego złamanie - dałoby do myślenia (np. przy przejściu wykrzyknik i 11+)
    • Gość: Gość Re: Największe grzechy polskich kierowców IP: 94.245.127.* 05.11.09, 12:51
      co to za auto na zdjeciu?
    • Gość: Apok Re: Największe grzechy polskich kierowców IP: *.pgd.pl 05.11.09, 13:08
      Chyba Xara:)
    • Gość: Pawel Re: Największe grzechy polskich kierowców IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.09, 13:17
      Mi to wygląda na Saaba 900
    • ionen76 Re: Największe grzechy polskich kierowców 05.11.09, 13:49
      Wydaje mi się, że to Saab 9-3 a wypadek był jakiś czas temu w Warszawie na ulicy Spacerowej, czyli w miejscu gdzie dosyć często ktoś zawija się na latarni.
    • boomslang99 Re: Największe grzechy polskich kierowców 05.11.09, 14:00
      Dobry, pouczający tekst. Prezentowane porady wydają się oczywiste ale mogą wywołać odrobinę refleksji nawet u tzw. starych szosowych wyjadaczy
    • fayahdg Re: Największe grzechy polskich kierowców 05.11.09, 15:55
      Saab 9-3 na 100% :D
    • Gość: piotr Re: Największe grzechy polskich kierowców IP: 89.240.222.* 05.11.09, 19:32
      Jeśli Polacy źle reagują na pojazdy uprzywilejowane to zapraszam do UK to zobaczycie jak można skutecznie nie reagować na takie pojazdy
    • Gość: pompon Re: Największe grzechy polskich kierowców IP: *.tktelekom.pl 05.11.09, 21:19
      bzdury, mity i troche prawdy - zaczynając od pozycji za kierownicą - pozycja "rajdowa" wcale nie jest dobra do długiej jazdy - ale przecież mamy samych rajdowców i scigaczy - od iluś tam lat się usiłuje wmówić, że taka pozycja jest naj, naj, naj,
      dalej wielu z tych porad nie da się stosować w praktyce
      hamowanie pulsacyjne - może jeden kierowca na tysiąc zahamuje w ten sposób w sytuacji naprawdę niebezpiecznej - po prostu nie ma na to czasu - można sobie tak hamować dojeżdżając do skrzyżowania w sposób planowany....
    • Gość: epigon Re: Największe grzechy polskich kierowców IP: *.dip.t-dialin.net 05.11.09, 21:39
      niestety tacy sa Polacy na drodze jak i w zyciu
      powinni wrocic do sobie wlasciwych czasow i okolicznosci i zaczac jezdzic wylacznie furmankami
      byloby to z pozytkiem dla srodowiska, ich samych i Bogu ducha winnego otoczenia
      a jaki samochod sie zawinal na slupie to temat zastepczy i bez znaczenia
      zastanawiam sie jak mozna w ogole takie komentarze pisac-pewno tresc nie dotarla,a sie oglada tylko obrazki...
    • Gość: bartek Re: Największe grzechy polskich kierowców IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.09, 22:53
      Doby tekst. Taką treść w formie ulotki powinni dostać wszyscy kierowcy, a tym bardziej młodzi, tuż po odebraniu prawka.

      Polscy kierowcy to niestety wciąż intelektualny CIEMNOGRÓD. Zero kultury...to mało powiedziane. Sytuacje można mnożyć: dojeżdzając do krzyżówki widzę z oddali palącę się czerwone światło, zwalniam hamując silnikiem, spokojnie dojeżdzam,przed sobą mam troche miejsca. Znajdzie się jednak kretyn,nadpobudliwy,który nie wytrzyma, musi wyprzedzić i zajechać przede mną, a do świateł miał zaledwie 20-30 metrów. Musi poczuć się jak Fernando Alonso na "positon one".
    • Gość: Anty Re: Największe grzechy polskich kierowców IP: *.zone5.bethere.co.uk 06.11.09, 01:13
      Prędkość czy agresywna jazda? Dlaczego wrzucone do jednego wora? Niemcy po autostradach prują i 250km/h, a wypadków dużo mniej, bo po pierwsze jeżdżą spokojnie, a po drugie mają dobre drogi.
    • Gość: Powolny Re: Największe grzechy polskich kierowców IP: 188.105.231.* 06.11.09, 01:49
      Fajny tekst, lecz dla frustratow za dlugi i za madry.
    • Gość: dxxb Re: Największe grzechy polskich kierowców IP: *.compower.pl 06.11.09, 02:12
      Niemcy jeżdżą po 250 na autostradach ale mają zupełnie inną kulturę jazdy tam lewy pas służy do wyprzedzania... a nie jak w Polsce do jazdy 80-tką.. I jak ktoś widzi auto jadące szybciej od niego od razu zjeżdża.. Gdy ktoś widzi, ze inny kierowca chce się włączyc do ruchu ustępuje... a nie a CH**U nie wjedziesz :D kiedy tak w Polsce będzie :D?
    • Gość: dxxb Re: Największe grzechy polskich kierowców IP: *.compower.pl 06.11.09, 02:14
      AHA! i jak niemiec zjedzie z autostrady to w terenie zabudowanym jedzie 50 :) a nie 250
    • Gość: gosc Re: Największe grzechy polskich kierowców IP: *.gla.ac.uk 06.11.09, 02:19
      A ja twierdze, zjechawszy troche Europy, ze polscy kierowcy, przy wszystkich wadach i bolaczkach, a przede wszystkim przy fatalnym stanie drog i nieco gorszych samochodach w stosunku do zagranicy, sa calkiem niezlymi driverami. Przy obecnym stanie drog i stanie technicznym aut tacy Niemcy czy Angole zabijaliby sie dwa razy czesciej. Umiemy wychodzic obronna reka z roznych nieprzewidzianych sytuacji na naszych waskich i zatloczonych drogach. Tylko wiecej rozsadku, wyobrazni i szacunku, a nie bedzie tak zle. A pijusow karac dolegliwie finansowo.
    • Gość: Gość Re: Największe grzechy polskich kierowców IP: 85.96.163.* 06.11.09, 06:38
      Ograniczenia dotyczace alkoholu sa w tej chwili po prostu bezsensowne. Powinno byc minimum tak jak we Francji - 0.8 lub jeszcze troche wiecej, tak aby odroznic ludzi ktorzy moga jechac od tych co juz faktycznie nie moga.
      Zaostrzanie abstrakcyjnej normy prowadzi do tego ze ludzie albo swiadomie ja olewaja albo nastepnego dnia niezdaja sobie sprawy ze czuja sie juz dobrze ale jeszcze maja powyzej.
      To jest dokladnie tak jak ze znakami, jak sie ustwaia tyle ograniczen do 40 przy kazdym kosciele to ludzie tez tego nieakceptuja.
      Znaki powinny byc realne, na przyklad w polsce na zakrecie jak jest 50 to mozna jechac 80. We wloszech jak by ktos tak jechal to by po prostu z tego zakretu wylecial.

      Reasumujac: jak sie chce kierowac kazdym zachowaniem kierowcy - to wlasnie tak wychodzi. Politycy twierdza ze sie staraja a kierowcy po prostu olewaja niezyciowe i abstrakcyjne normy.
    • 3xm Re: Największe grzechy polskich kierowców 06.11.09, 07:10
      Wszystko piękne z tymi fotelikami, słuszne i bezpieczne, ale proszę wyjaśnić to kilkuletniemu dziecku. Rodzic mając do wyboru wyjące z tyłu dziecko (które też obniża jego koncentrację, zwiększa stres), które nie chce siedzieć w foteliku i jazdę bez fotelika wybierze to drugie.
      Po drugie. dziecko w pewnym wieku potrafi samo już odpiąć pas i zejść z fotelika. Oczywiście idealny kierowca powinien zatrzymać auto i nie kontynuować jazdy póki dziecko nie wsiądzie ponownie. Tylko niech sobie ktoś wyobrazi taką podróż, zwłaszcza na długiej trasie z przystankami co 5 minut.

      A co do lewego pasa... to jak jadę na ekspresówce lewym pasem 110 i z tyłu miga mi światłami taki co mu się spieszy i pędzi 150 lub więcej to ważniejsze, że ja po chamsku go blokuję, czy to, że on jedzie niezgodnie z przepisami? To może jak ktoś wyprzedza na trzeciego to chamstwem jest to, że jadące z naprzeciwka samochody do rowów nie zjeżdżają?
    • Gość: wienio Re: Największe grzechy polskich kierowców IP: *.chello.pl 06.11.09, 07:37
      Ograniczenia dotyczace alkoholu sa w tej chwili po prostu bezsensowne. Powinno byc minimum tak jak we Francji - 0.8 lub jeszcze troche wiecej, tak aby odroznic ludzi ktorzy moga jechac od tych co juz faktycznie nie moga.
      Zaostrzanie abstrakcyjnej normy prowadzi do tego ze ludzie albo swiadomie ja olewaja albo nastepnego dnia niezdaja sobie sprawy ze czuja sie juz dobrze ale jeszcze maja powyzej.
      To jest dokladnie tak jak ze znakami, jak sie ustwaia tyle ograniczen do 40 przy kazdym kosciele to ludzie tez tego nieakceptuja.
      Znaki powinny byc realne, na przyklad w polsce na zakrecie jak jest 50 to mozna jechac 80. We wloszech jak by ktos tak jechal to by po prostu z tego zakretu wylecial.


      Na przykładzie powyższym,dodałbym jeszcze jeden punkt:mistrzostwo świata w wynajdowaniu pretekstów służących usprawiedliwianiu własnej głupoty.
      Zawsze oni,nigdy ja.
    • Gość: puzdro Re: Największe grzechy polskich kierowców IP: *.as.kn.pl 06.11.09, 07:46
      @ 3xm. jasne, najważniejszy komfort kierowcy. A że jadące poza fotelikiem dziecko przy stosunkowo mało poważnej kolizji skończy w worku to trudno, nie? Grunt, żeby tatusiowi nic nad głową nie brzęczało. Zastanów się człowieku, zanim napiszesz taki debilizm, bo jeszcze ktoś to weźmie na poważnie i Cię posłucha.

      Moja dwójka bez najmniejszego problemu dawała się przekonać do jazdy w fotelikach (obaj już wyrośli). Ja wiem, ze wygodniej jest zrezygnować z fotelika niż wytłumaczyć, ale zastanów sie o czyje dobro ci chodzi. A przynajmniej powinno chodzić...
    • Gość: trooper Re: Największe grzechy polskich kierowców IP: 213.192.65.* 06.11.09, 08:57
      > A co do lewego pasa... to jak jadę na ekspresówce lewym pasem 110
      > i z tyłu miga mi światłami taki co mu się spieszy i pędzi 150 lub więcej to ważniejsze,
      > że ja po chamsku go blokuję, czy to, że on jedzie niezgodnie z przepisami?
      Jeśli w tym czasie wyprzedzasz samochody jadące prawym pasem wolniej od Ciebie , to ten z tyłu jest chamem, że Ci mruga.
      Natomiast jeżeli trzymasz się uporczywie lewego pasa, choć możesz bez zmniejszania prędkości zjechać przynajmniej na jakiś czas na prawy pas, to ten z tyłu dobrze robi, że przepędza Cię z lewego, który służy do wyprzedzania. Prędkość tu nie gra roli. Najbardziej wkurzający są właśnie tacy "nauczyciele" blokujący lewy pas bez powodu.
    • Gość: gość Re: Największe grzechy polskich kierowców IP: *.chello.pl 06.11.09, 09:05
      Szkoda Sabika.
    • Gość: trooper Re: Największe grzechy polskich kierowców IP: 213.192.65.* 06.11.09, 09:10
      Bardzo dobre uwagi i porady!!! Dawno nie czytałem tak trafnego artykułu. Polecam wszystkim spis porad "Jak jeździć, żeby uniknąć stłuczki i wypadku". Przeczytałem - i stwierdziłem że w jakiś 80-90% tak właśnie postępuję - i jak dotąd opłaciło mi się to, choć naprawdę lubię jeździć energicznie. W tych punktach zawarta jest po prostu prawda, której stosowanie na co dzień pomaga, i to bardzo.
      Do tych punktów dopisałbym jeszcze coś o znaczeniu lusterek - ciągła, wręcz mimowolna obserwacja, nieoceniona przy zmianie pasa, kiedy wiemy czego można się spodziewać. Przy zmianie na prawy - obowiązkowo szybki rzut oka przez ramię w prawo, błyskawiczny, bo jednak sytuacja zmienia się bardzo dynamicznie i już wiele razy coś tam w martwej strefie się znalazło. Może zabrzmi to dziwnie, ale przez lata ani razu nikomu nie zajechałem drogi przy zmianie pasa. A samemu wyczułem już setki kierowców, którzy właśnie zamierzali zrobić to wobec mnie. W wielu sytuacjach przydaje się oparcie palca na klaksonie, którego nie bójmy się używać, a także wcześniejsze przełożenie nogi na pedał hamulca.
      Do pieszych i kierowców - przeraża mnie sytuacja, w której na jezdni dwukierunkowej w jedną ze stron samochody stoją w korku, a w przeciwną suną z niemałą prędkością. Samochody stojące w korku robią odstęp przed przejściem dla pieszych, taki tuman wchodzi i idzie przed siebie, prosto pod auto jadące w przeciwnym kierunku. Dlatego zawsze zwalniam do max. ok. 30 km/h w takiej sytuacji, choćby ten z tyłu za mną miał się wściec. Piesi to barany, a ja nie chcę mieć baranich kopyt wbitych przez szybę do kabiny.
      No i kompletną masakrą są drogi pozamiejskie, bez poboczy, w nocy, gdy z przeciwka zbliża się inny samochód. Niestety, samemu nie moge uzyć długich, więc jadę ciut wolniej, ale i tak nie zdołam zobaczyć w światłach mijania szarego człowieka odpowiednio wcześniej, w chwili gdy auto z naprzeciwka jest już bardzo blisko - widzę tylko jasność tego z naprzeciwka i czarną dziurę na prawym poboczu. Nie lubię tego.
      Jeszcze raz - dobre rady, warto je przemyśleć i zacząć stosować.
    • Gość: trooper Re: Największe grzechy polskich kierowców IP: 213.192.65.* 06.11.09, 09:14
      Dopiszę jeszcze jako uzupełnienie do tematu lusterek i zmiany pasa - sami starajmy się jechać tak, aby zminimalizować chwilę, w której jedzie się w martwej strefie ("po przekątnej") samochodu na pasie obok. Albo wyprzedźmy, albo trzymajmy się bardziej z tyłu, w ostateczności zrównajmy się.
    • Gość: Gość Re: Największe grzechy polskich kierowców IP: 217.153.157.* 06.11.09, 09:27
      Szkoda, że takich tekstów nie czytają ci co powinni. A jeśli nawet przeczytają ( ze zrozumieniem) i tak maja wszystko w d...ie. Są przecież panami szos. Po co im jakieś przepisy! Sami wiedza lepiej jak jechać, wyprzedzać, kogo przepuścić itd. Prawo drogowe ogranicza ich wolność. Ci co stosują się do przepisów to dla nich frajerzy, którzy przeszkadzają panom szos, którym się ciągle śpieszy. Muszą wymrzeć (lub pozabijać się) pokolenia panów szos, żeby cokolwiek zmieniło się na polskich drogach (jakie by one nie były).
Pełna wersja