Poziom rocznych zarobków a posiadany samochód

05.12.09, 22:20
Analizując tutejsze posty doszedłem do wniosku że większość
piszących posty na forum GW to multimilionerzy nie jeżdżący słabszym
autem od Audi RS6 :)

Chciałbym przeprowadzić badanie jak poziom rocznych dochodów
przekłada się na posiadany samochód oraz czy kupiony jako nowy czy
używany?
A także jak przecięny polak zarzyna rodzinny budżet kupując "nówkę z
salonu" na kredyt żeby pokazać się sąsiadom

Zacznę od siebie:

- 60 tys zł rocznie/Skoda Octavia TDI 2002 rok/kupiony jako 3 latek
w 2006 roku.

    • tocqueville Re: Poziom rocznych zarobków a posiadany samochód 05.12.09, 22:44
      ale dochody na głowę, czy obojga małżonków? :)

      uważam, że ryzykowne jest kupowanie auta droższego niż 1/3 rocznego dochodu
      rodziny - ja nie ryzykuję... :) dlatego kupiłem niedawno ośmiolatka
      na tym forum jestem chyba w grupie najuboższych, bo tu co drugi jeździ suvem
      klasy premium za 200 tys.
      • kontik_71 Re: Poziom rocznych zarobków a posiadany samochód 05.12.09, 22:57
        Tez uwazam, ze 1/3 dochodu rodziny to bezpieczna metoda. Tez ja stosuje
        i dlatego Outback
        • wolfgang87 Re: Poziom rocznych zarobków a posiadany samochód 05.12.09, 23:10
          Bardzo słusznie. Druga 1/3 może iść np na kredyt mieszkaniowy :)
          • wowo5 Re: Poziom rocznych zarobków a posiadany samochód 05.12.09, 23:19
            Acura TL kupiona nowa 4 lata temu za okazyjna cene $29800.
            • marekatlanta71 Re: Poziom rocznych zarobków a posiadany samochód 11.12.09, 18:30
              Dwa Lexusy, oba uzywane - 2008 GS 460 i 2004 SC 430.
        • nfplakto Czyli Polakow nie stac na Skode Fabie! 08.12.09, 21:53
          Wydanie 1/3 rocznych dochodow na samochod to oznacza w przypadku najtanszej
          Skody Fabii za 33500 PLN, ze roczne dochody musza wynosic netto 100500 PLN.
          Srednia pensja brutto w Polsce to 3300 PLN/miesiac czyli 39600 na rok. 2/3
          Polakow zarabia mniej niz ta srednia.

          Podsumowujac: Najtanszy model tej na tym forum wysmiewanej Skody jest samochodem
          dla polskich bogaczy. Wiekszosc Polakow na najtansza Skode nie stac.
          • tocqueville Re: Czyli Polakow nie stac na Skode Fabie! 08.12.09, 22:00
            no Ameryki nie odkryłeś - mnie nie stać na nową fabię (w moim subiektywnym
            odczuciu, choć są tacy, którzy przy mniejszych dochodach kupują nawet droższe auta)
            dla mnie kupowanie używek przez większość Polaków to przejaw racjonalności
      • do.ki Re: Poziom rocznych zarobków a posiadany samochód 05.12.09, 23:43
        > uważam, że ryzykowne jest kupowanie auta droższego niż 1/3 rocznego dochodu
        > rodziny - ja nie ryzykuję... :)

        Brutto czy netto ma byc ten dochod?
        No bo jezeli mozna czesc kosztow wpuscic do dochodu brutto, to chyba trzeba to uwzglednic w twojej regule?
        • tocqueville Re: Poziom rocznych zarobków a posiadany samochód 06.12.09, 09:20
          netto, dochody na "rękę"
          możesz mieć własną regułę :)
          ja tylko uważam, że 1/3 netto to naprawdę maksimum
          • do.ki Re: Poziom rocznych zarobków a posiadany samochód 06.12.09, 16:33
            > ja tylko uważam, że 1/3 netto to naprawdę maksimum

            Bo ja wiem? To jeszcze zalezy jak czesto zmieniasz. Ja zmieniam co 3-4 lata, totez trzymam sie zasady 1/3. Gdybym zmienial co 5-6 lat, moglbym kupowac drozsze.

            No i co z sytuacja gdy z tych dochodow utrzymujesz 2 lub wiecej samochodow? Czy one w sumie musza nie przekraczac 1/3 dochodow?
    • vectro291 Re: Poziom rocznych zarobków a posiadany samochód 06.12.09, 00:09
      Też się nad tym zastanawiałem, jakie trzeba mieć dochody, żeby jeździć autem za
      100 tys PLN. Ja od kilku lat przekraczam 100 tys rocznie netto, a jeżdżę autem
      za 30 tys zł, i nie sądzę abym szybko przeskoczył na coś lepszego. Po prostu nie
      stać mnie.
      • wujaszek_joe Re: Poziom rocznych zarobków a posiadany samochód 06.12.09, 01:27
        bo to jest tak, że zarabia się dużo, a wydaje strasznie dużo;)
        • tomek854 Re: Poziom rocznych zarobków a posiadany samochód 06.12.09, 05:01
          Zawsze można się jeszcze dorobić na saksach :-)

          ja co prawda za granicą mieszkam tylko i pracuję dorywczo (studiuję sobie drugi
          kierunek na full time) ale jeżdżę fabrycznie nowym autem (choć małym). Zupełnie
          inne warunki tutaj są.
          • kontik_71 Re: Poziom rocznych zarobków a posiadany samochód 06.12.09, 08:35
            Mglbys byc bardziej dokladny? Teraz powielasz stereotyp, ze na
            "zachodzie" to wszystkich na wszystko stac.. Obaj wiemy, ze tak
            rozowo to tez nie jest.
            Pare lat temu zwrocil sie do mnie chlopak z prosba o rade. Byl
            kierowca zawodowym i dostal propozyje pracy w Szwajcarii. Mial
            zarabiac ok 3500 CHF, czyli wtedy ponad 9000 PLN. Wydawac sie moglo,
            ze za taaaka kase to mozna zyc i nie umierac.. Niestety czar prysl po
            tym gdy mu podliczylem, ze sciagajac zone i dwojke dzieci to on do
            tego interesu doplaci i zasadniczo bedzie zyl tu w biedziee. Nawet
            zyjac tutj samemu, mialby problem z utrzymaniem i raczej nie bylby w
            stanie wiele zaoszczedzic.
            • sakhal A podobno 06.12.09, 10:05
              Szwajcaria to taki zamozny kraj i wysokim standardzie zycia...
              czy te badania moze robili tylko na bankierach?
              bo kierowca zawodowy to juz ledwo wiaze koniec z koncem? hehe
              • kontik_71 Re: A podobno 06.12.09, 10:10
                A co ma poziom zycia do checi wykorzystania naiwnosci i nieznajomosci
                realiow przez pracownikow sciaganych z innych krajow? Potencjalny
                pracodawca chcial chlopaka wydymac, a ten mial tyle rozumu aby sie
                dopytac czy to co mu proponuja jest naprawde takie fajne jak sie
                wydaje. Mozna sobie tylko zyczyc aby inni tez tak robili, byloby mniej
                nabitych w butelke.
                • sakhal Re: A podobno 06.12.09, 18:35
                  Eee to skoro to wałek był to czemu nie napisałes tego odrazu?
                  A juz wiem czemu, bo by ci ta historia tak pieknie nie wyszła..
                  • kontik_71 Re: A podobno 06.12.09, 19:10
                    Nie zauwazyles jednej rzeczy w mojej historii.. A mianowicie kwoty 9000
                    PLN.. Niestety wiele osob widzi tylko przeliczenie jakiejs kwoty w
                    dewizach na zlotowki i nie bierze pod uwage kosztow zycia w danym
                    kraju. Dopiero porownanie tych dwoch wartosci pokazuje czy wyjazd ma
                    jakikolwiek sens. To co napisal Tomasz (zapomnialem numerek :))
                    potwierdza mit idealnego zycia na "zachodzie".
                    • sakhal Re: A podobno 06.12.09, 22:18
                      Ale kombinujesz.
                      Wystarczy powiedziec ze normalnie pracujac na pełnym etacie, jaka by to
                      praca nie była, czy sklepowej, czy kierowcy autobusu czy inzyniera -
                      mozna godnie zyc. I to nie jest zaden mit.

                      A te 9000pln zauwazylem, tylko nie rozumiem dokad tedy zmierzasz. Jesli
                      takiej osoby nie interesuja koszty zycia to znaczy ze albo nie jest
                      jeszcze dorosla i wczesniej sama sie nie utrzymywała, albo wie co robi
                      (zupki chinskie z pasztetem, mieszkanie w 10 w jednym domu i jeszcze z
                      tego pewnie sporo odłozy, hehe)
                      Te 9000pln to pewnie bardziej dziala na tych co z kraju by nigdy nie
                      wyjechali ale sumy dzialaja im na wyobraznie. A skoro i tak wyjezdzajac
                      nie maja zamiaru to nie rozstrzasaja np ile z tej sumy tak naprawde
                      zostaje w kieszeni na koniec miesiaca...
                      • kontik_71 Re: A podobno 06.12.09, 22:31
                        No tak do konca nie da sie.. Statystyki sa tu niestety dosc brutalne.
                        Mowi Ci cos termin "working poor"? Caly zachod ma z tym duzy problem.

                        POwiedz to tym, ktorzy wyjechali i po paru miesiacach pracy nie mieli
                        na bilet powrotny do Polski..
                        • tomek854 Re: A podobno 07.12.09, 04:12
                          Ja mam tylko jedno "ale".

                          Jeżeli taki koleś miał być zatrudniony jako kierowca TIRa jeżdżący po Europie,
                          to w sumie ja bym na coś takiego poszedł (o ile nie miałbym lepszej opcji).

                          Takiego kierowcy i tak w domu nie ma, i tak je w trasie i musi za jedzenie w
                          Niemczech, Francji czy Włoszech zapłacić tyle samo, niezależnie od tego, czy
                          zarabia w złotówkach, frankach czy eskudach mozambijskich. A dla niego akurat
                          koszty życia w Szwajcarii są praktycznie żadne.

                          Jest taka firma pod Glasgow operująca chłodniami - mają bazę w Szkocji, w
                          Hiszpanii i w Holandii i między tymi krajami głównie jeżdżą. Pracuje u nich
                          mnóstwo Polaków, Węgrów, Słowaków... Kolesie zasuwają 44tonowymi TIRami, są
                          wiecznie w trasie a zarabiają mniej, niż ja zarabiałem w lokalnej firmie jeżdżąc
                          7.5 tonową cięzaróweczką do Londynu i z powrotem - byłem w domu co 3 dni, każdą
                          pauzę weekendową spędzałem we własnym salonie, a nie gdzieś na jakimś parkingu
                          na końcu świata.

                          Ale im się to opłaca - oni pracują w systemie 6 tygodni w trasie / 2 tygodnie
                          wolnego czy jakoś tak - przyjeżdżają na bazę, oddają cięzarówkę, biorą taksówkę
                          na lotnisko i lecą sobie do domu do Polski. A tam, jest znacznie lepiej zarabiać
                          9000 złotych i być w domu przez dwa tygodnie co drugi miesiąc, niż zarabiać 5000
                          i być w domu 48 godzin co któryś weekend...
                          • falszywy_klamca Coś kiepski szofer z ciebie 08.12.09, 09:51
                            6 tygodni. To ma sąsiad używanie z żoną truckera.
                            Jedzenie wielu truckerów kupuje w polszy, a nie wydaje na zbytki na zachodzie.
                            Jakby tak wydawali to całe g... by mieli.
                            • tomek854 Re: Coś kiepski szofer z ciebie 10.12.09, 16:34
                              A celem tej wypowiedzi było... ?
            • tomek854 Re: Poziom rocznych zarobków a posiadany samochód 07.12.09, 04:07
              Oczywiście, że tak. Niemniej jednak twierdzę, że mimo wszystko jest łatwiej.

              Uściślając, na Twoje życzenie: pracuję dorywczo (dzień, czasem 2 w tygodniu +
              około dwa wezwania do tłumaczenia na policję tygodniowo, wcale nie tak swietnie
              płatne, jakby się można spodziewać). Studiuję na pełny etat, nie muszę płacić
              czesnego.

              Moja luba pracuje 3godziny dziennie + sobota, za stawkę bliską minimalnej, także
              studiuje też teoretycznie na pełny etat, ale realnie zajmuje jej to o wiele
              mniej czasu. Zarabia nieco mniej ode mnie, ale ma stypendium, ok 3/4 tego co
              zarabia miesięcznie.

              Wynajmujemy ładne mieszkanie w dobrej dzielnicy, nie oszczędzamy na jedzeniu czy
              rozrywkach (choć też nie szalejemy), wysyłamy parę groszy do Polski na opiekę
              nad chorą matką lubej + lata ona regularnie tam w podobnym celu, średnio co dwa
              miesiące. Co prawda niektóre większe zakupy musimy odkładać z braku gotówki (np.
              wciąż nie udało nam się kupić porządnego aparatu cyfrowego od kiedy ukradli mi
              poprzedni), ale też na niezbędne wydatki starcza - ostatnio popsuł się monitor,
              już piszę na ładnym płaskim (kupiłem używany, ale za to kupiłem też silniejszą
              kartę graficzną). Samochód, moje narzędzie pracy, jest nowiutki, na raty, i
              wliczająć w to rządową dotację za złomowanie starego, wpłaciliśmy jako pierwszą
              wpłatę blisko 40% jego wartości. I nie jest to Kia Picanto czy inne najtańsze
              badziewie na rynku.

              Byłem studentem także w Polsce i wiem doskonale jak to jest. A miałem mieszkanie
              za darmo (mieszkałem u babci, która mieszka z rodzicami), zarabiałem najmniej
              ponad dwukrotność minimalnej stawki (czyli 5 złotych za godzinę) a miałem też o
              wiele lepsze zlecenia (w rodzaju 900 złotych za 4 wieczory siedzenia przed
              komputerem) i i tak było ciężko.

              Więc twierdzę, że mimo wszystko na zachodzie (przynajmniej w UK) jest łatwiej. W
              Szwajcarii może jest inaczej, ale ja np. ze zdumieniem odkryłem, że te same
              produkty w Lidlu w Jeleniej Górze są nawet o 1/3 droższe niż w Lidlu u mnie pod
              domem w Glasgow (a też, chcę zaznaczyć, że nie chodzę do Lidla dlatego, że jest
              tani, zwykle kupuję gdzie indziej, do Lidla zagladam tylko po niektóre produkty,
              których tam nie ma).

              Mam dwa koty, które są tak rozpieszczone, ze nie tykają się żarcia innego nić
              Gourmont (nie pamiętam, jak to się pisze, w każdym razie to najdroższe) i srają
              tylko do piasku, który jest co najmniej 2 razy droższy niż ten który mogę kupić
              w lokalnym sklepie i po który muszę specjalnie jeździć do supermarketu (też
              uważam, że to głupie, ale kobiecie nie wytłumaczysz :P Rozpieściła i już :P)

              Co tam jeszcze - mam w domu internet 16 megabitów na sekundę, bez limitów... Na
              komórce tyle minut, że musiałbym chyuba nie spać po nocach, żeby to wszystko
              wydzwonić...

              Uważam, że jak na studenta, to jest całkiem dobrze. Owszem, mam trochę długów na
              debecie i na karcie kredytowej, ale jest to wynikiem tego, że studia
              rozpoczynałem w pół roku po groźnym wypadku samochodowym związanym z
              kilkumiesięcznym okresem sporadycznej pracy i rehabilitacji - więc w sumie mogę
              powiedzieć, że przez półtora roku studiów jeszcze spłaciłem część długów (choć
              nie tyle, ile bym chciał).

              Pokaż mi studenta w Polsce, który żyje na takich warunkach i nie zasuwa po
              nocach albo nie wisi na garnuszku u mamusi.

              A teraz wyobraź sobie, że nie przyjechałem tu żyć, a jedynie do pracy. Tak było
              na początku, dopiero potem pojawiła się decyzja osiedlenia się na dłużej. A więc
              jak mieszkałem na dzielonym mieszkaniu (na szczęscie ze Szkotami, nie z
              Polakami), na internet chodziłem do biblioteki publicznej a na wycieczki
              jeździłem autostopem nad Loch Lomond, albo autobusem do miejskiego muzeum, to
              odkładałem, pracując za niską stawkę, ponad 100 funtów tygodniowo. A też nie
              żyłem na zupkach chińskich, tylko normalnie jadłem, do tego latałem do Polski
              praktycznie co miesiąc. Samochód, z którego byłem bardzo zadowolony i jeździłem
              nim trzy lata (starą primerę) kupiłem po 4 tygodniach oszczędzania.

              Więc jeżeli miałbym porządną pracę (np. kierowcy TIRa, który zarabia 560 funtów
              na tydzień, czyli dwa razy tyle, ile przynosiłem do domu w tamtym czasie),
              byłbym w stanie w kilka miesięcy odłożyć na porządny samochód.

              Mam nadzieję, że wystarczająco uściśliłem.

              Przy czym to prawda. Różowo nie jest. Są problemy, trzeba pracować, zdarzają się
              różne kłopoty. Ale wciąż, nawet teraz, przy UK rzekomo topiącym się w kryzysie,
              śmiem twierdzić, że życie w UK jest o wiele łatwiejsze niż w kraju ojczystym.
      • kontik_71 Re: Poziom rocznych zarobków a posiadany samochód 06.12.09, 08:25
        vectro291 napisała:
        Ja od kilku lat przekraczam 100 tys rocznie netto, a jeżdżę autem
        za 30 tys zł, i nie sądzę abym szybko przeskoczył na coś lepszego. Po
        prostu nie stać mnie.


        1. Wraz ze wzrostem zarobkow, wzrasta poziom wydatkow
        2. Zasadniczo nie wazne jest ile sie zarabia, tylko ile sie wydaje

        Pewnie od kiedy masz obecne zarobi to "dorobilas" sie kredytu na
        mieszkanie i wydajesz wiecej na zycie codzienne.
        Mam znajoma, dyrektor finansowa sporej firmy. Dziewczyna kupila dwa
        mieszkania, ubiera sie z gornej polki, jezdzi drogim autem i...
        marudzi, ze jej nie stac na wojaze po swiecie! Niestety, nigdy nie
        jest tak, ze czlowieka na wszystko stac.


    • fredoo Re: Poziom rocznych zarobków a posiadany samochód 06.12.09, 09:38
      To bzdura. Znam ludzi,którzy biorą milion dywidendy i jeżądżą
      służbowym Avensis i takich bezrobotnych co mają nową Zafirę.
      Góral mi kiedyś powiedział, że każdy człowiek zje tyle samo a
      samochod jakim jeżdzi i tak po 10 latch jest kupa złomu.
      • kontik_71 Re: Poziom rocznych zarobków a posiadany samochód 06.12.09, 09:50
        Pokazywanie ekstremalnych zachowan nie stanowi dowodu na blednosc
        rozumowania autora.
        Niczego nie udowodniles a jedynie wykazales sie nieznajomoscia kultury
        dyskusji.
        • robiw Re: Poziom rocznych zarobków a posiadany samochód 06.12.09, 11:15
          Witam,
          O czym Wy Panowie mówicie. Prawdopodobnie większość Polaków ma dochody na
          poziomie 20tys. netto rocznie a jeżdżą brykami przewyższającymi ich dochód
          roczny. Po drugie, kupujecie mieszkania za 10-krotność dochodu a Waszym zdaniem
          auto na 7 czy 10 lat za 100% dochodu to dużo? Zwłaszcza jak się ma tą kasę
          odłożoną! W końcu, po trzecie, żyje się raz i skrobać się ze wszystkim chyba nie
          ma sensu - w końcu auto to też przyjemność... robiw
    • inguszetia_2006 Re: Poziom rocznych zarobków a posiadany samochód 06.12.09, 11:32
      Witam,
      To się tak nie da przełożyć prosto. Jak byłam siksą to jeździłam
      mercedesem. Mój pierwszy mąż miał dobre fury. Nie doceniłam ani
      fury, ani męża. Nic dziwnego, bo miałam 20 lat i to nie był czas ani
      na ożenek, ani na mercedesy. Wybrałam wolność.
      Teraz jeżdżę Fordami i choć mogę mieć coś lepszego, nie chcę.
      Wolę pozostać niewidoczna. Dla organów ścigania też.
      Jak będę chciała się polansować to sobie coś wypożyczę;-P
      Pzdr.
      Inguszetia
      • bambo.pl Re: Poziom rocznych zarobków a posiadany samochód 06.12.09, 12:05
        ja mam słuzbowy .
        To najlepsza opcja
        nie kosztuje nic
        • organista_pl Re: Poziom rocznych zarobków a posiadany samochód 06.12.09, 12:24
          bambo.pl przeczytaj raz jeszcze zadane pytanie a potem odpowiadaj głąbie
          kapusciany
          • bambo.pl Re: Poziom rocznych zarobków a posiadany samochód 06.12.09, 13:52
            czuć od kolegi wysublimowany defetyzm :)
            • loyezoo Re: Poziom rocznych zarobków a posiadany samochód 06.12.09, 14:21
              Hmm mimo,że jestem maniakiem motoryzacyjnym to w moim "składzie" mam 3
              auta na które trzeba pracować jakieś 2 tygodnie max:).Może wszystko
              dlatego,że uwielbiam stare (często kultowe) auta i w du.ie mam nowości
              więc za 1/3 rocznej pensji kupuje minimum 10 aut:).Pozdrawiam.

              P/S i na szczęście jak mi się znudzi lub zepsuje po prostu "zrzucam ze
              skarpy"
              • haha30 Re: Poziom rocznych zarobków a posiadany samochód 06.12.09, 16:21
                Zgadzam sie iz o finansowych mozliwosciach decyduja nie wysokosc
                dochodow ale poziom wydatkow. Szczegolnie dotyczy to (bogatej)
                Zagranicy.
                Stale koszty naszego utrzymania i domu oraz biezace wydatki pokrywa
                z wlasnych dochodow maz. Nie wiem (dokladnie) jakie uzyskuje dochody
                (nie mamy wspolnoty majatkowej i nie rozliczamy wspolnie podatkow).
                Moje przychody ok: 30-35 tys. €/rocznie (brutto!) pokrywam z nich
                koszty wlasnych damskich fanaberii (stroje,buty, kosmetyki)
                wszystkie nasze wspolne urlopy oraz zakup i utrzymanie mojego
                auta - lexus GS, r.prod. i zakupu: 2006
            • organista_pl Re: Poziom rocznych zarobków a posiadany samochód 06.12.09, 16:29
              bambo.pl napisała:

              > czuć od kolegi wysublimowany defetyzm :)

              bambo ty nie udawaj inteligenta , nie potrafisz poprawnie odpowiedzieć na zadane
              pytanie a tu wyjeżdżasz ze słownikiem który jest dla ciebie obcy
    • eventhorizon Re: Poziom rocznych zarobków a posiadany samochód 06.12.09, 18:17
      ok 70.000 PLN rocznie netto, jeżdżę 10 letnią Skoda Felicia.
      Samochód jestem baaaardzo daleko na liście moich priorytetów życiowych i
      najfajniej byłoby wcale nie musieć go mieć, ale czasem po prostu się przydaje. W
      sumie to traktuję go jak odkurzacz - ma zadziałać ten raz czy dwa razy w
      tygodniu, kiedy go wyciągam by użyć i nie wyć przy tym za bardzo.
      Żeby było zabawniej, mam dobrego kumpla, który jest wielkim fanem motoryzacji no
      i on "po protu nie jest w stanie tego pojąć" a ja mam z tego zawsze ubaw. A
      prawda jest taka, że gdybym chciał kupić lepszy samochód (a pewnie za jakieś 2-3
      lata będę musiał), to bym sobie po prostu kupił. Ot tak, za gotówkę. Tylko, że
      na razie nie chcę. :)
    • fredoo Re: Poziom rocznych zarobków a posiadany samochód 06.12.09, 19:22
      Zakompleksieni nowobogaccy to musza imponować. Normalni mężczyżni
      jeżdżą tym czym lubią. Mój kolega ma Imprezę bo lubi się pościgać a
      ma codzień jeżdzi fiatem 125p, który kupuje za 1000 zł a jak mu sie
      coś zepsuje to zmienia na nowy.
    • qqbek Re: Poziom rocznych zarobków a posiadany samochód 06.12.09, 21:37
      Jeżdżę 11-letnim BMW, wartym jakieś 45-50 dni mojej pracy (1/8 roku).
      Może przesiądę się na nowsze BMW, ale nie odczuwam takiej potrzeby.
      Samochód to po prostu narzędzie do przyjemnego przemieszczania się z
      A do B. Póki przemieszczanie to jest wygodne i przyjemne, nie widzę
      potrzeby zmiany środka transportu.
      Dziwią mnie ludzie, którzy w myśl zasady "zastaw się a postaw się"
      kupują auta warte ponad ich roczne zarobki, biorąc na nie wieloletnie
      pożyczki.
      Mi odpowiada sytuacja, w której samochód podobny do mojego, kupić
      mogę bez wielkiego wysiłku.
      Kolejne autko kupię za góra 35-40% rocznych dochodów, używane, choć w
      tej kwocie mógłbym już kupić nowe (segmentu B). Stać mnie na naprawy,
      lubię duże auta, nie stać mnie na kredyt (tak, wiem, że brzmi to
      śmiesznie, ale po prostu nie lubię płacić za coś dwa razy, gdy mogę
      raz... kredyty i pożyczki są albo dla rozkręcenia działalności
      gospodarczej, albo dla idiotów na konsumpcję, człowiek rozsądny zaś
      nie konsumuje ponad stan:)
      • fredoo Re: Poziom rocznych zarobków a posiadany samochód 06.12.09, 22:15
        Beemka nawet stara ma styl i tylny napęd. To auto z duszą a nie
        jakas durna bezduszna Toyota.
        A zresztą z gustami się nie dyskutuje.
        • kontik_71 Re: Poziom rocznych zarobków a posiadany samochód 06.12.09, 22:34
          Taa.. szczegolnie ten tylni naped.. dzieki niemu to wlasnie neemki i
          mercedesy upiekszaja barierki ochronne na autostradach..a wystarczy
          odrobina sniegu.. Niesamowite jak sobie ludziska dorabiaja filozofie do
          kawalka stali..
          • iberia.pl Re: Poziom rocznych zarobków a posiadany samochód 06.12.09, 22:43

            kontik_71 napisał:

            > Taa.. szczegolnie ten tylni naped.. dzieki niemu to wlasnie neemki
            i
            > mercedesy upiekszaja barierki ochronne na autostradach..a
            wystarczy
            > odrobina sniegu..


            pewnymi autami po prostu trzeba umiec jezdzic, wot i cala
            filozofia:).
          • qqbek Re: Poziom rocznych zarobków a posiadany samochód 07.12.09, 04:01
            kontik_71 napisał:

            > Taa.. szczegolnie ten tylni naped.. dzieki niemu to wlasnie neemki i
            > mercedesy upiekszaja barierki ochronne na autostradach..a wystarczy
            > odrobina sniegu.. Niesamowite jak sobie ludziska dorabiaja filozofie do
            > kawalka stali..

            Ja jeżdżę BMW od 6 lat. W poślizg wpadłem raz, jeszcze gdy miałem E30 (ta
            starutka trójka)... bo był olej na drodze a ja trochę za szybko wszedłem w
            zakręt. Wyprowadziłem bez problemu.
            To nie filozofia, tylko po prostu świetnie jeżdżące auta. A że trzeba nimi umieć
            jeździć... cóż, problem tych, którzy nie potrafią, a bardzo chcą.

            Niechże spadnie odrobinka śniegu, to pośmieje się z was wszystkich
            "przednionapędowych"... jak pod moimi oknami pod górkę ruszać będziecie...
            powodzenia.

            A tak przy okazji- gdyby Bóg chciał, byśmy wszyscy jeździli z przednim napędem,
            to obuwie kupowalibyśmy na dłonie a nie na stopy;)
            • kontik_71 Re: Poziom rocznych zarobków a posiadany samochód 07.12.09, 07:47
              Wiesz, mnie jest idealnie obojetne kto czym jezdzi.. Drazni mnie
              jedynie dorabianie do tego filozofii.

              A co do ruszania pod sniezona gorke.. hmm ja mmialbym najwieksza szanse
              podjechania pod taka gorke.. Outback byl wlasnie z ta mysla kupowany,
              mial mi ulatwic zycie w gorzyszym terenie w zimie :)
              • qqbek Re: Poziom rocznych zarobków a posiadany samochód 07.12.09, 08:36
                kontik_71 napisał:

                > A co do ruszania pod sniezona gorke.. hmm ja mmialbym najwieksza szanse
                > podjechania pod taka gorke.. Outback byl wlasnie z ta mysla kupowany,
                > mial mi ulatwic zycie w gorzyszym terenie w zimie :)

                No ale pisałeś wcześniej o fatalnych właściwościach jezdnych tylnonapędówek. A
                to prawdą jest właściwie tylko w odniesieniu do Poldka czy też Skody
                105/120/130. Fakt, samochodem 4x4 wjedziesz wszędzie, gdzie tylko na to prześwit
                pozwala. Druga strona medalu jest taka, że w wątku "Ile przejechaliście na 1
                baku" też za bardzo nie będziesz miał co opisać;)

                Co do dorabiania filozofii... być może trochę w tym racji. Ale jeszcze więcej
                dorabiają jej do jeżdżenia konkretną marką ludzie pokroju niektórych moich
                znajomych, którzy dowiedziawszy się, że kupiłem BMW pytali szyderczo, czy
                przerywam doktoranckie i czy już złoty łańcuch kupiłem :D
                • kontik_71 Re: Poziom rocznych zarobków a posiadany samochód 07.12.09, 09:39
                  Pisalem to co widze tutaj na drogach.. Jak tylko zaczyna byc nieco
                  slisko to widac wlasnie tylnonapedowce oblepiajace barierki.. Najnowszy
                  przyklad dzisiaj.. BMW 5 blokujacy swoim tylkiem lewy pas. a nawet
                  snieg nie pada, jest tylko mokro :D

                  Ze srednim spalaniem 8.6 nie mam sie czego wstydzic przy 2,5 litrowym
                  benzyniaku :P
                  • qqbek Re: Poziom rocznych zarobków a posiadany samochód 07.12.09, 10:50
                    kontik_71 napisał:

                    > Pisalem to co widze tutaj na drogach.. Jak tylko zaczyna byc nieco
                    > slisko to widac wlasnie tylnonapedowce oblepiajace barierki.. Najnowszy
                    > przyklad dzisiaj.. BMW 5 blokujacy swoim tylkiem lewy pas. a nawet
                    > snieg nie pada, jest tylko mokro :D

                    Może opon nie zmienił?
                    Gdzieś koło mnie mieszka taki magik (właściciel E34), który na tylnej osi ma
                    łyse letnie a na przedniej prawdziwy mix (dwie różne opony, jedna na alufeldze,
                    druga na stalówce).
                    Mózgu też trzeba używać.
                    > Ze srednim spalaniem 8.6 nie mam sie czego wstydzic przy 2,5 litrowym
                    > benzyniaku :P
              • fredoo Re: Poziom rocznych zarobków a posiadany samochód 07.12.09, 09:16
                To nie filozofia tylko fakt. Powyżej 200 HP produkuje się tylko
                tylny napęd lub 4x4. Wyjątki znam oczywiście. A prawdziwa frajda z
                jazdy jest tylko w tylnym napędzie i jeszcze jak jest szpera. Kto
                nie wie co to jest niech milczy.
                • qqbek Re: Poziom rocznych zarobków a posiadany samochód 07.12.09, 10:47
                  fredoo napisał:

                  > To nie filozofia tylko fakt. Powyżej 200 HP produkuje się tylko
                  > tylny napęd lub 4x4. Wyjątki znam oczywiście. A prawdziwa frajda z
                  > jazdy jest tylko w tylnym napędzie i jeszcze jak jest szpera. Kto
                  > nie wie co to jest niech milczy.

                  No właśnie... szpera... cudowna przekładnia, która pozwala na pełną kontrolę nad
                  mocą. Co komu z 200KM pod maską i napędu na przód, jak mocy tej nigdy nie
                  przełoży na asfalt od samego momentu ruszenia. Bo nawet jak ma dyferencjał ze
                  szperą... to co najwyżej w miejscu kręcić się będą dwa koła a nie jedno:) Napęd
                  na tył i szpera to jest to.
                • ulubiony19 Re: Poziom rocznych zarobków a posiadany samochód 07.12.09, 17:53
                  > To nie filozofia tylko fakt. Powyżej 200 HP produkuje się tylko
                  > tylny napęd lub 4x4. Wyjątki znam oczywiście. A prawdziwa frajda z
                  > jazdy jest tylko w tylnym napędzie i jeszcze jak jest szpera. Kto
                  > nie wie co to jest niech milczy.

                  freedo,takich aut jest masa,sam mam 4 przednionapędowe samochody z
                  mocą pow. 200KM,z czego 3 mają szperkę,a z tych 3 2 jeżdżą:)

                  Musisz mi uwierzyć na słowo,że prawdziwa frajda z jazdy będzie też
                  tam,gdy przednie koła mają więcej roboty;) Dobrze by też było,gdyby
                  taki wóz nie miał ESP...

                  Po tym,co tu przeczytałem,zrobiło mi sie smutno,bo nie uważam,że
                  wszystkie przednionapędówki wymagają mniej zaangażowania,a każdy
                  tylnonapędowy wóz jest trudny do opanowania.
                  I chyba powrócę do samochodu,który miałem kiedyś,stosunkowo nie tak
                  dawno temu.Była to Mazda RX-7-"ciężki" pod wieloma względami
                  rozdział w moim życiu:) Skończyła marnie(samozapłon...),a ja często
                  wychodziłem chyba na buraka:) Byłem na tyle głupi,że każdy zakręt
                  pokonywałem(ale generalnie bez narażania innych) tak,żeby było
                  bardziej efektownie,niż szybko.Wiele miejsc,gdzie byłem moją
                  Mazdą,zachowało specyficzny "tatuaż".Nigdy za jej panowania nie
                  dorobiłem się opon z bieżnikiem... podobnie jak dobrej opinii:)
                  Miała moc,wygląd i całkiem spięty dyfer.Raczej(na pewno) do niej
                  wrócę...

                  Pozdr





            • lupus76 Re: Poziom rocznych zarobków a posiadany samochód 08.12.09, 00:28
              To spróbuj pchać taczkę po schodach do góry. A później spróbuj ją pociągnąć.
              To był koronny argument Andre Citroena, który optował za przednim napędem. I tak
              to Citroen 7 CV Traction Avant napisał nowy rozdział w historii motoryzacji -
              samochód przednionapędowy.
              • robert888 Re: Poziom rocznych zarobków a posiadany samochód 08.12.09, 09:46
                i od tego momentu przyjęło się, że przyzwoite samochody są napędzane
                tylnymi kołami, a taczki - przednimi he he:)
                • jaroslawjerzy Re: Poziom rocznych zarobków a posiadany samochód 10.12.09, 10:19
                  Robert888 - to powiedz mi, czemu Traction Avant mimo stosunkowo
                  niewielkiej mocy stał się szybko ulubionym samochodem europejskich
                  gangsterów... Po prostu rewelacyjnie się prowadził. W czasach, gdy
                  nie było jeszcze wynalazku zwanego zawieszeniem wielowahaczowym,
                  przedni napęd był rewolucją, jeśli chodzi o trakcję. Poza tym 7 i 11
                  były dość nisko zawieszone i miały doży rozstaw kół i osi, co
                  dodatkowo poprawiało właściwości jezdne. Z tych i paru innych
                  względów Traction Avant to w 100% zasłużona legenda.

                  A co do taczki - już bardziej porównałbym do niej BMW, ze wzgl. na twardość zawieszenia. Moja koleżanka ma 730, rocznik '89. Już moje
                  stareńkie, zajeżdżone Clio jest bardziej komfortowe... Strasznie
                  taczkowate - jeszcze bardziej, niż BMW - są też współczesne Seaty.
                  Znam oczywiście argument o pewności pokonywania zakrętów itd., ale
                  ci, którzy ich używają, zapominają o tym, że nie każdy ma potrzebę
                  brania zakrętów setką i chwalenia się czasem, w jaki jego samochód
                  jest w stanie przejechać północną pętlę Nurburgringu.

                  Owszem, z tylnonapędowcem jest najwięcej zabawy, ale nie każdy akurat
                  takiej zabawy oczekuje. Ani tylny, ani przedni napęd nie jest
                  generalnie lepszy czy gorszy - każdy sprawdza się lepiej w nieco
                  innych kwestiach.
    • conveyor Re: Poziom rocznych zarobków a posiadany samochód 06.12.09, 21:51
      30% rocznych dochodow? Cos w tym jest, oba swoje samochody kupowalem wedlug tej zasady nawet o tym nie wiedzac.
      • szopen_cn Re: Poziom rocznych zarobków a posiadany samochód 06.12.09, 22:55
        Sporo zalezy od indywidualnej sytuacji i systemu podatkowego.

        Ja bardzo nie lubie placic wysokich podatkow a lokalny system
        podatkowy w kangurowie pozwala w mojej sytuacji na to by wszelkie
        koszta zwiazane z posiadaniem i uzytkowaniem samochodu odliczyc od
        dochodow brutto jesli samochod jest w specyficznej formie leasingu.

        W tej sytuacji samochod za 50% rocznych dochodow brutto jest
        rozwiazaniem optymalnym.
    • k2i pozwól ludziom sie dowartościować chociaż na forum 07.12.09, 00:44
      a masz więc jak takis ciekawy ...kawaler 26 lat około 38tys rocznie na rękę z premiami....nissan primera 2001 rok na LPG:D, odkładam na chatę, ale jak na razie słabo mi idzie;)
      Dodam że dość skąpy gościu jestem, więc na pewno za audi a6 czy VW passata przepłacać w życiu nie będę.
      Skąpstwo moje też polega na tym że firmową mazdę 6 próbuję zajechać no ale sie jakoś nie da:)
      • des4 temat wątku kupy się nie trzyma 07.12.09, 07:41
        bo uwzględnia tylko dwa wskaźniki czyli cenę smaochodu i poziom
        dochodów osoby wpsisującej się na forum, nic nie jest wspomniane o
        sytuacja rodzinnej, dochodach współmalżonka, liczbie dzieci,
        spłacanych innych kredytach etc etc....

        czym innym jest auto za 100k dla osoby samotnej, spłacającej
        mieszkanie i zarabiajacej 100 k rocznie, czym innym jest dla osoby
        ktora zarabia tyle samo, ale posiadajacej zarabiającego tyle samo
        wspólmałożnka, z dziećmi, spłaconym domem...konfiguracje mozna
        mnożyć...
    • trypel Re: Poziom rocznych zarobków a posiadany samochód 07.12.09, 08:22
      Jakbym nie miał służbowego to bym pewnie stwierdził że mogę sobie pozwolic na
      max 25% zarobków wydanych na auto 1x na 2-3 lata. A ponieważ mam to zakładam że
      żadna z pozostałych zabawek nie może przekroczyć 2miesięcznych zarobków żeby w
      razie czego bez bólu sprzedać potem za 50% ceny :)
    • pan99 Re: Poziom rocznych zarobków a posiadany samochód 07.12.09, 08:36
      na roczne dochody nie mam co patrzeć jako, że moja robota jest
      zmienna. raz zarobie więcej, raz mniej.
      zmieniam auta wtedy kiedy na nie zaoszczędzę, to znaczy odłożę do
      skarpety, nie odejmując sobie niczego od ust. nieraz jest to pół
      roku, nieraz 2 miesiące

      natomiast uważam, że kupno auta na kredyt jest maksymalnym buractwem
      i próbą zaimponowania otoczeniu.
      jeśli kredyt to tylko na biznes, własne mieszkanie lub coś co może
      zwiększyć swoją wartość.
      • des4 Re: Poziom rocznych zarobków a posiadany samochód 07.12.09, 14:01
        dlaczego??? wiele rzecy kupowalem na raty, wliczjąc w to telewizor
        czy nawet nagrywarke dvd...to tez jest buractwo???

        dlaczego chcąc kupić samochod mam czekać aż uzbieram pelna jego
        cenę???
        • pan99 Re: Poziom rocznych zarobków a posiadany samochód 07.12.09, 14:14
          des4 - spokojnie, mnie to nie interesuje na co tam bierzesz kredyt.
          możesz i na skarpetki wspomagać się kredytem.

          ja po prostu nie lubię być dymany przez banki. a jak policzę ile
          kosztuje taki skredytowany wózek to mnie du.pa aż boli.

          ps mimo tego i tak jestem dymany, ponieważ również mam kredyt na
          karku i jak policzę ile pożyczyłem, a ile oddam to nie mogę siedzieć
          potem przez parę minut.
          • des4 Re: Poziom rocznych zarobków a posiadany samochód 08.12.09, 07:42
            zalezy ile bierzesz kredytu...owszem kredyt na 100 czy nawet 90%
            ceny bije po kieszeniu, jednak opcja 50/50 jak dla mnie jest do
            przyjęcia, ja np w tej formule zapłaciłem nieco ponad 3% w skali
            rocznej w kredycie 3-letnim...
    • kaqkaba Re: Poziom rocznych zarobków a posiadany samochód 07.12.09, 09:37
      > A także jak przecięny polak zarzyna rodzinny budżet kupując "nówkę z
      > salonu" na kredyt żeby pokazać się sąsiadom

      Albo, wnioskując z poprzednich postów, jeździ starym trupem bo "zarabia tyle, że
      nie musi nikomu nic udowadniać".
      • jestklawo Re: Poziom rocznych zarobków a posiadany samochód 07.12.09, 14:25

        tomek 854 napisał:

        >a też, chcę zaznaczyć, że nie chodzę do Lidla dlatego, że jest
        >tani, zwykle kupuję gdzie indziej, do Lidla zagladam tylko po
        >niektóre produkty, których tam nie ma).

        a z Biedronką mam kontakt tylko kiedy w TV oglądam materiał o
        łamaniu praw pracowniczych :)

        Chłopie, czego ty sie wstydzisz?
        • loyezoo Re: Poziom rocznych zarobków a posiadany samochód 07.12.09, 20:27
          Niestety załamujące w tym kraju jest to,że samochód jest wyznacznikiem
          statusu społecznego.Na szczęście wśród moich znajomych i rodziny nie ma
          to odniesienia.Chociażby mamuśka:) jeżdżąca autem obecnie wartym może
          7-8tys. będąca szefem dużej firmy.Śmieje się,że 90% pracowników
          przyjeżdża nowszymi i droższymi.Ona ma to w d....poważaniu.
          • tomek854 Re: Poziom rocznych zarobków a posiadany samochód 10.12.09, 16:33
            Ale też ładnych parę lat temu jak mój ojciec, wykładowca akademicki jeździł
            dużym fiatem (ktorego kupiliśmy z realnym przebiegiem 9000 km w 1996 roku jako
            tymczasowe rozwiązanie, ale że świetnie jeździł to jest w rodzinie do dziś) to
            mu czynili aluzje że "nie wypada" zeby wykładowca zajeżdżał "najgorszym autem na
            parkingu".

            W UK ja dojeżdżam na uczelnię tym samym autobusem co mój profesor, więc wiem
            gdzie mieszka. Widziałem go kiedyś wsiadającego do 10 letniego P106...
        • tomek854 Re: Poziom rocznych zarobków a posiadany samochód 10.12.09, 16:31
          > Chłopie, czego ty sie wstydzisz?

          Niczego się nie wstydzę. Lidl jest tani, i są tam dobre produkty, ale jest ich
          tam mało, dlatego kupuję w innych sklepach, co czasem wychodzi drożej.

          Chodziło mi o to, aby opisać swoją sytuację materialną, więc chciałem zaznaczyć,
          ze stać mnie na to, żeby kupować żarcie nie tylko w Lidlu. Oczywiście, ze nie ma
          nic złego w chodzeniu do Lidla :-)

          Ale teraz właśnie się zorientowałem jak to zabrzmiało w świetle tego, ze
          niektórzy twierdzą że kupowanie w Lidlu to siara :-)
      • qqbek Re: Poziom rocznych zarobków a posiadany samochód 07.12.09, 23:24
        kaqkaba napisał:

        > > A także jak przecięny polak zarzyna rodzinny budżet kupując
        "nówkę z
        > > salonu" na kredyt żeby pokazać się sąsiadom
        >
        > Albo, wnioskując z poprzednich postów, jeździ starym trupem bo
        "zarabia tyle, ż
        > e
        > nie musi nikomu nic udowadniać".

        Wiesz, coś w tym jest. Ostatnio mnie sąsiadka zagadnęła w sklepie,
        dlaczego to ja sobie samochodu nowego nie kupię, tylko tym trupem
        jeżdżę (przyganiał kocioł garnkowi akurat, bo sama jeździ starym
        "Paskiem"). Odpowiedziałem, że stać mnie na nowy, ale nie na taki,
        jaki bym chciał (czyli na wypasionego kompakta a nie sedana klasy
        premium). Odpowiedź była tyle śmieszna co typowa: To czemu w leasing
        na firmę nie weźmiesz?

        Nie potrafiła zrozumieć, że nie chcę. Nie muszę i nie mam ochoty.
        • tomek854 Re: Poziom rocznych zarobków a posiadany samochód 10.12.09, 16:35
          Mnie pytali dlaczego jeżdżę 12 letnią primerą. Odpowiadałem "bo to dobry
          samochód jest". Oni wtedy "Ale stać Cię na droższy" a ja na to "Ale po co mam
          kupować droższy skoro ten jest bardzo dobry?"

          nie było odpowiedzi...
    • falszywy_klamca Konkret 08.12.09, 11:01
      18.000 zł rocznie
      Fiat Bravo I 1999 rok, 1.4 12v, wart jakieś 7 tys. zł.

      Czyli trochę więcej jak 1/3 dochodów, tylko, że kupiony za gotówkę z odłożonej
      rezerwy. a nie tak jak u Was, że kredyt goni kredyt.
      • qqbek Re: Konkret 08.12.09, 11:23
        falszywy_klamca napisał:

        > 18.000 zł rocznie
        > Fiat Bravo I 1999 rok, 1.4 12v, wart jakieś 7 tys. zł.
        >
        > Czyli trochę więcej jak 1/3 dochodów, tylko, że kupiony za gotówkę z odłożonej
        > rezerwy. a nie tak jak u Was, że kredyt goni kredyt.

        No jak konkret:
        BMW 316i, 1998, wart jakieś 8000 (bo przeróbka z anglika).
        Astra 1.4, 1994, warta jakieś 4500 (bo ze świeżym gazem).
        A US zobaczy za ten rok jakieś 60000-65000 w PIT.

        Auto na kredyt? Tylko dla idiotów.
    • anna-joanna Z badań wynika, że w krajach Europy Zachodniej... 08.12.09, 20:26
      ludzie (średnio) wydają na auto nie więcej niż roczne oszczędności.
      I chyba
      mają rację. Jak się tak zrobi, to nie trzeba się stresować każdym
      zadrapaniem lakieru.

      Warto też dodać, że na kupno samochodu najlepiej decydować się po
      spłaceniu mieszkania. Ale wiem, że tak można tylko tam, gdzie jest
      sprawna komunikacja publiczna (większe miasta). I że w Polsce ludzie
      biorą kredyty na 30 lat (co uważam za nonsens).
      • roto Re: Z badań wynika, że w krajach Europy Zachodnie 08.12.09, 20:48
        ok. 22 tys. brutto rocznie, kupiłem Fabię z lpg na kredyta na 5 lat
        (nówka salon), mieszkanie wynajmuję w bloku + alimenty dla byłej
        żony i nikomu nic do tego czy stać mnie na taki kredyt, czy nie. Mam
        nówkę, a sąsiadom z bloku gul lata, a że na kredyt, oni tego nie
        wiedzą, za to ich codzienna mina bezcenna..., a ja mam na co
        pracować, bo w życiu trzeba mieć jakiś cel.
        • 50m Re: Z badań wynika, że w krajach Europy Zachodnie 08.12.09, 21:45
          Serio uwazasz ze sasiedzi zazdroszcza ci skody fabii lpg? Jesli to
          prowokacja to marna
          • roto Re: Z badań wynika, że w krajach Europy Zachodnie 08.12.09, 23:30
            50m napisał:

            > Serio uwazasz ze sasiedzi zazdroszcza ci skody fabii lpg? Jesli to
            > prowokacja to marna

            Nie nie żadna prowokacja, ja wiem że Fabia to dla niektórych nie
            samochód, a gaz tylko do kuchenki..., serio to nie wiem czy mi
            zazdroszczą ? sami jeżdżą jakimiś Poldkami , Uniakami i innymi
            ludowozami pamiętającymi upadek komuny, więc jak zobaczyli moją
            nówkę na parkingu, to zaczęli pytać co i jak, czy za gotówkę za ile
            i takie tam. Znają mnie , więc wiedzą jaką mam sytuację, i po ich
            reakcji widziałem, że to niemożliwe aby było mnie stać na nówkę
            salonową... Skłamałem , powiedziałem że za gotówkę wziąłem, a im od
            razu gul w górę. sytuacja jest taka jak Wam opisałem, jestem
            człowiek dość pracowity , to i po robocie na fuchy chodzę, całą
            lewiznę przeznaczam na ratę samochodu, ot i cała tajemnica. Sąsiedzi
            wszystkiego nie wiedzą, ale wyobraźnia działa... (skąd on na to
            ma ? )wiem że Fabia to nie jakieś super tam auto, ale jednak nówka,
            wiem że przepłacam, ale szkoda mi czasu na uzbieranie całej gotówki,
            zresztą co trochę zbiorę to i przepiję (wódowlaniec heh,he ) a ratę
            muszę płacić, nie ma zmiłuj się, inaczej bym nie kupił. cóż takie
            życie. Pozdro
            • qqbek Czyli: zastaw się a postaw się. 10.12.09, 10:29
              Przyjmując taką logikę, jeździłbym nową "trójką" a nie jedenastoletnim
              egzemplarzem :)
              Tylko ani nowa trójka, ani Fabia nijak mi się nie podobają :(
              Swoją drogą, musisz w ciekawej okolicy mieszkać, żeby Fabia wzbudzała
              ekscytację. U mnie sąsiedzi z osiedla niżej niż 2-3 letnia "S" nie schodzą, żeby
              osiągnąć podobny efekt (najśmieszniejsze jest, że jak jeden kupił dwa lata temu
              pierwszą, to teraz już z 5 widuję).
            • tomek854 Re: Z badań wynika, że w krajach Europy Zachodnie 10.12.09, 16:36
              Ja bym wolał jeździć UNO a nie robić po godzinach...
        • tocqueville Re: Z badań wynika, że w krajach Europy Zachodnie 08.12.09, 21:52
          za grubymi nićmi szyta prowokacja :)
          chyba nikt sie nie nabierze na tę fabię
          • qqbek Re: Z badań wynika, że w krajach Europy Zachodnie 10.12.09, 10:32
            tocqueville napisał:

            > za grubymi nićmi szyta prowokacja :)
            > chyba nikt sie nie nabierze na tę fabię

            Niekoniecznie.
            Pomyśl o "Polsce B" w wydaniu powiatowym.
            U nas, na wschodzie, nadal masa takich sennych miasteczek, które klepią pospołu
            biedę i w których nawet malucha nierzadko się widuje.
            Warmia, Pomorze Środkowe, Szkieleczczyzna, Podlaskie... tam nie trzeba zbyt dużo
            wyobraźni, żeby sobie takie miejsce narysować.
        • conveyor Re: Z badań wynika, że w krajach Europy Zachodnie 08.12.09, 21:58
          He, he i jeszcze raz he.
          Ja w sumie wzialem kredyt na samochod bo akurat trafil sie taki, jaki chcialem, i w bardzo dobrym stanie a mialem akurat na polowe i nie chcialo mi sie czekac te 3-4 miesiace, zeby odlozyc reszte.
      • tocqueville Re: Z badań wynika, że w krajach Europy Zachodnie 08.12.09, 21:57

        ja mam kredyt na 30 lat i nie uważam tego za nonsens
        przecież nie musisz tego kredytu spłacać 30 lat!
        brałem na długo bo chciałem mieć niską ratę miesięczną

        • 50m Re: Z badań wynika, że w krajach Europy Zachodnie 08.12.09, 22:06
          Sasiedzi z naprzeciwka pochwalili mi sie ze dom maja na kredyt na 25
          lat, auto tez maja na kredyt..dla mnie to hardcore, albo trzeba miec
          mocna psyche albo sporo wydawac na psychologa ktory co wizyte bedzie
          ci mowil , jestes twardy wytrzymasz splacisz!, dasz rade :)
          pozdrawiam hardcorowcow z kredytami
          • rodzynos Re: Z badań wynika, że w krajach Europy Zachodnie 08.12.09, 22:11
            Widzę że teraz kredyt to zło, a jeszcze rok temu duża część z was była zła ze
            sąsiad miał zdolność kredytową,a wy nie... tyle w tym temacie,a i jeszcze dodam,
            że nie mam żadnych kredytów na szczęście nie były mi potrzebne.
          • tocqueville Re: Z badań wynika, że w krajach Europy Zachodnie 08.12.09, 22:14
            to nie miejsce na dyskusję o kredytach - ale nie rozumiem tego strachu przed
            kredytem na 30 lat, lepsze jest wydawanie kilkunstu stówek na wynajem czy na
            spłatę kredytu? Mnie nie przeraża liczba lat, ale stosunek kredytu do wartości
            mieszkania.
            • qqbek Re: Z badań wynika, że w krajach Europy Zachodnie 10.12.09, 10:48
              tocqueville napisał:

              > to nie miejsce na dyskusję o kredytach - ale nie rozumiem tego strachu przed
              > kredytem na 30 lat, lepsze jest wydawanie kilkunstu stówek na wynajem czy na
              > spłatę kredytu? Mnie nie przeraża liczba lat, ale stosunek kredytu do wartości
              > mieszkania.

              Mnie przeraża.
              Nie sam fakt brania kredytu na 30-lat, ale fakt uwiązania do tego
              mieszkania/domu przez tak długi okres czasu.
              Od kilkunastu lat jestem osobą pracującą, przez ten czas wykonywałem 4 różne
              zawody, w 5 różnych miastach, w 3 państwach.
              Nie interesuje mnie (i nigdy nie interesowała) ciepła posadka w jednym miejscu,
              ograniczająca moje perspektywy zawodowe do jednego miejsca zamieszkania. Bo
              ciepłe posadki też się kończą i wtedy jest dramat.
              Obecnie mam własną działalność gospodarczą i radzę sobie bardzo dobrze, ale nikt
              mi nie obieca, że obecna sytuacja na tym rynku, który sobie wybrałem, za 5 lat
              wyglądać będzie tak samo. Dlatego też nigdy nie założyłbym sobie na szyję pętli
              w postaci 30-letniego kredytu. Mam własne mieszkanie, ale kupiłem je za
              oszczędności, z drobną pomocą rodziny (w 2003 roku, gdy ceny nieruchomości były
              jeszcze niskie). "Kredyt rodzinny" spłaciłem w 2 lata, wyprawiając się w tym
              celu do dobrze płatnej pracy za granicę- w tym czasie mieszkanie samo zarabiało
              na siebie, wynajęte studentom.

              Teraz zamierzam kupić jakąś działkę i powoli zbierać pieniądze na budowę domu.
              Za gotówkę a nie na kredyt.

              Różni nas podejście do tematu... ja, chcąc zmienić miejsce zamieszkania sprzedam
              obecne mieszkanie i dysponuję gotówką na urządzenie się w nowym miejscu. Ktoś,
              kto dziś bierze 30-letni kredyt na mieszkanie/dom, nie mając żadnej gwarancji co
              do cen nieruchomości w przyszłości, uwiązuje się na stałe w jednym miejscu. Bo
              jeśli ceny nie będą rosły w zastraszającym tempie, to nawet po sprzedaniu
              mieszkania za 10 lat, wystarczy takiej osobie na spłatę kwoty bazowej i dużą
              łazienkę w nowym mieszkaniu... na resztę będzie znów zmuszona wziąć kolejny kredyt.
              • tocqueville Re: Z badań wynika, że w krajach Europy Zachodnie 10.12.09, 16:26
                ależ nikt ci nie każe przywiązywać się do mieszkania przez 30 lat.
                w każdej chwili możesz sprzedać i wracasz do punktu wyjścia.

                ty też nie masz żadnej gwarancji cen - wydałeś kupę gotówki na mieszkanie, a jak
                spadną to tak samo to odczujesz.


              • michaelm3 Re: Z badań wynika, że w krajach Europy Zachodnie 10.12.09, 18:26
                qqbek, jeszcze kiedys wydawales sie w miare sensowny! No ale nic, zacznijmy od poczatku:

                Przeraża Cie fakt brania długoterminowego kredytu na mieszkanie? Innej alternatywy dla 23-25 latka z dużego miasta nie ma. Mało realne jest aby będąc w tym wieku, dysponowac sumą ok. 200 tys. zł jakie były potrzebne do kupienia sredniej wielkosci mieszkania w Warszawie w 2005r. W moim przypadku oznaczało to prawie 140 tys. kredytu. Oczywiscie za pieniadze, ktore przeznaczylem na wklad wlasny moglbym pewnie kupic bez zaciagania kredytu jakas chalupe w pcimiu dolnym ale chyba nie tędy droga. A może własnie o to Ci chodzilo - małe, zapyziale miasteczka z mieszkaniami po 1,5 tys/m.kw. ???
                Bez obrazy ale z tego co piszesz wynika, ze z tej dzialalnosci masz lekko ponad 60tys/rok. Ani ja ani żaden z moich znajomych w Warszawie nie okreslilby takiego poziomu zarobków jako rewelacyjnego ale zdaje sobie sprawe z tego, ze w mniejszych miejscowosciach taka kwota może zapewnic pewien komfort.

                Wszystko uzależnione jest od zarobków i jego stosunku do ponoszonych wydatków. W moim przypadku 300-350CHF raty mies. jeszcze do niedawna stanowilo ok 7% dochodów więc kredyt dla mnie praktycznie nie istniał a w zwiazku z tym przerażenie nim rowniez. Teraz dochody nieznacznie zmalaly ale za to wysokosc raty rowniez...
                Z drugiej strony w kazdej chwili moge sie z tego wymiksowac a porownujac roznice cen miedzy '05 a '09 i tak wyjde dobrze zarobiony.

                PS.
                Jako fana BMW i zagorzałego przeciwnika wiestuningu, powypadkowych złomów naprawianych w szopach a także 'anglików' po przekładkach, zabiles mnie historia swojego egzemplarza.
                • qqbek Re: Z badań wynika, że w krajach Europy Zachodnie 11.12.09, 17:34
                  michaelm3 napisał:

                  > qqbek, jeszcze kiedys wydawales sie w miare sensowny! No ale nic, zacznijmy od
                  > poczatku:
                  >
                  > Przeraża Cie fakt brania długoterminowego kredytu na mieszkanie? Innej alternat
                  > ywy dla 23-25 latka z dużego miasta nie ma. Mało realne jest aby będąc w tym wi
                  > eku, dysponowac sumą ok. 200 tys. zł jakie były potrzebne do kupienia sredniej
                  > wielkosci mieszkania w Warszawie w 2005r.

                  Jako 25-latek miałem taką sumę... oszczędne życie na garnuszku rodziny i praca
                  równoległa ze studiami (plus trochę spekulacji giełdowych i nieduży spadek po
                  dziadku).

                  > W moim przypadku oznaczało to prawie
                  > 140 tys. kredytu. Oczywiscie za pieniadze, ktore przeznaczylem na wklad wlasny
                  > moglbym pewnie kupic bez zaciagania kredytu jakas chalupe w pcimiu dolnym ale c
                  > hyba nie tędy droga. A może własnie o to Ci chodzilo - małe, zapyziale miastecz
                  > ka z mieszkaniami po 1,5 tys/m.kw. ???
                  Mieszkam w Lublinie, cena mieszkań w dzielnicy w której mieszkam już dawno
                  przekroczyła 5,5 tysiąca za metr kwadratowy. W 2003 było to jeszcze 3 tysiące.


                  > Bez obrazy ale z tego co piszesz wynika, ze z tej dzialalnosci masz lekko ponad
                  > 60tys/rok. Ani ja ani żaden z moich znajomych w Warszawie nie okreslilby takie
                  > go poziomu zarobków jako rewelacyjnego ale zdaje sobie sprawe z tego, ze w mnie
                  > jszych miejscowosciach taka kwota może zapewnic pewien komfort.

                  Daje znośny komfort. Poza tym nie jestem w życiu sam (kobita też pracuje)

                  > Wszystko uzależnione jest od zarobków i jego stosunku do ponoszonych wydatków.
                  > W moim przypadku 300-350CHF raty mies. jeszcze do niedawna stanowilo ok 7% doch
                  > odów więc kredyt dla mnie praktycznie nie istniał a w zwiazku z tym przerażenie
                  > nim rowniez. Teraz dochody nieznacznie zmalaly ale za to wysokosc raty rowniez
                  > ...
                  > Z drugiej strony w kazdej chwili moge sie z tego wymiksowac a porownujac roznic
                  > e cen miedzy '05 a '09 i tak wyjde dobrze zarobiony.
                  No tak.. ale gdybyś kupił mieszkanie w 2007 to dziś śpiewałbyś cienko:)

                  > PS.
                  > Jako fana BMW i zagorzałego przeciwnika wiestuningu, powypadkowych złomów napra
                  > wianych w szopach a także 'anglików' po przekładkach, zabiles mnie historia swo
                  > jego egzemplarza.
                  Dlaczego?
                  Nigdy nie kryłem się z tą przekładką (na tym forum też).
                  Dbam o swoje BMW:)
                  • qqbek mogło być zbyt mało szczegółowo...a więc jaśniej 11.12.09, 21:27
                    Przekładka w BMW była nie sposobem na tanie kupno BMW.
                    BMW kupiłem przypadkiem, tuż po przeprowadzce do Wielkiej Brytanii, żeby mieć
                    czym dojeżdżać do pracy.
                    Mój Landlord (gość od którego wynajmowałem dom) stwierdził, że jego żona ma mało
                    jeżdżone, poobijane trochę na parkingach, ale za to w doskonałym stanie
                    mechanicznym niespełna 8-letnie BMW, którego chcą się właśnie pozbyć.
                    Tak się z tym autem związałem, że żal mi było je na części sprzedawać jakiejś
                    łachmycie za grosze... więc przełożyłem kierownicę, co akurat w BMW jest
                    zabiegiem prawie kosmetycznym (wymiana maglownicy, wymiana konsoli środkowej,
                    lusterek i lamp).

                    Co w tym złego?

                    Nawet nie kombinowałem z rejestracją, tylko wywaliłem 500 złotych na ekspertyzę
                    biegłego z PZM, żeby być pewnym, że wszystko jest zrobione jak należy.
    • rraaddeekk Re: Poziom rocznych zarobków a posiadany samochód 08.12.09, 22:18
      Czym wyższe zarobki tym większe prawdopodobieństwo braku samochodu (samochód
      służbowy).

      Nie dotyczy własnej działalności gospodarczej.
    • jaroslawjerzy Re: Poziom rocznych zarobków a posiadany samochód 10.12.09, 10:37
      Jednego zdajecie się nie brać pod uwagę: poniżej pewnych dochodów
      wydatki już nie spadają (bo nie można przestać jeść a zamieszkać pod
      mostem też słabo) i choć teoretycznie nadal można by było za
      trzy-czterokrotność pensji kupić w miarę akceptowalną używkę to
      właśnie te stałe wydatki na życie czynią to mało realnym. A efekt
      jest następujący: 24000 mojego rocznego zarobku (nie licząc
      dodatkowej kasy, która wpada, gdy np. zagra się jakąś chałturkę), ok.
      18000 rocznego zarobku mojej Lubej i teoretycznie wygląda to nieźle,
      ale po opłaceniu mieszkania, prądu, netu, kablówki (bez której akurat
      mógłbym żyć, ale dziewczyny - moja Miła i jej córka - się uparły
      niestety) i dość skromnym wyżywieniu naszej trójki zostaje tyle, że
      ledwie utrzymujemy 17-letnie Clio, które dostaliśmy od rodziny mojej
      Pięknej (po której to rodzinie pałętało się od lat, więc chociaż
      historia jest znana i pewna) i ciągle jesteśmy pod kreską. A kredytów
      nie mamy żadnych. Ot, uroki życia w stolicy. :-(
      • mechanicypl Re: Poziom rocznych zarobków a posiadany samochód 10.12.09, 21:19
        dochody ok 30tys rocznie, Honda Accord 2.4 z 2005 kupiona jako
        uzywana , kredytow brak:)
        • jaroslawjerzy Re: Poziom rocznych zarobków a posiadany samochód 11.12.09, 16:51
          No więc właśnie to Twoje 500zł/mies. więcej ode mnie jest tą ogromną
          różnicą...

          Ale może od przyszłego roku będzie lepiej płatna robota :D
          • smutek20 Re: Poziom rocznych zarobków a posiadany samochód 20.03.10, 11:07
            ja sobie kupiłam z oszczędności swoj pierwszy samochód toyote Yaris 3 drzwiową z
            2005 roku. Bo niedawno zrobiłam prawko.
            • jureek Re: Poziom rocznych zarobków a posiadany samochód 20.03.10, 11:34
              Nie mam żadnego samochodu, zarabiam rocznie ponad 100 tys. PLN.
              Jura
    • foreks zbadaj swoj mozdzek 20.03.10, 16:53
      zanim zaczniesz innych badac.
      • hutchence Re: zbadaj swoj mozdzek 20.03.10, 18:28
        Brawo za odkop i odpowiedź na temat. Carry on.
    • sky.83 Re: Poziom rocznych zarobków a posiadany samochód 22.03.10, 20:21
      Około 35000 zł netto rocznego dochodu,jeżdżę Civikiem 1.6iES z 98 roku kupionym
      na kredyt..
Pełna wersja