Bo pas się kończy...

03.01.10, 18:47
Temat często tu poruszany, ostatnio (trochę niefortunnie) przez hrderducha tutaj.
Ucieczka z pasa zanikającego o wiele za wcześnie, jak najszybciej i nie wykorzystywanie pełnej szerokości drogi.
Zawężanie drogi, tworzenie zatorów, blokowanie kilku skrzyżowań.
Ci, którzy decydują się na jazdę pasem zanikającym do jego końca i dopiero tam wjeżdżający w kolejkę, określani są przez Zaradnych mianem Cwaniaków, bo nie odstali "swojego" w korku.

Gdzie kończy się zaradność a zaczyna bezmyślność?
Kto jest jeszcze po prostu rozsądny a kto już jest bezczelnym cwaniakiem?

Na drodze jakoś nie mam problemów z rozróżnieniem normaln(iejsz)ych od cwaniaków, mam nadzieję, że przykładem swojego sposobu jazdy raczej podpowiadam niż irytuję...

Przykład filmowy tego, o czym piszę.
    • jarod17 Re: Bo pas się kończy... 03.01.10, 19:16
      Tylko, że tutaj prawy pas po jakimś czasie staje się pasem do skrętu w prawo.
      Czyli chciałbyś, żeby w tej sytuacji wszyscy jechali na 2 pasy? I żeby wszyscy,
      którzy chcą skręcić stali w korku razem z tymi jadącymi prosto?
      • mejson.e Re: Bo pas się kończy... 03.01.10, 20:00
        jarod17 napisał:

        > Tylko, że tutaj prawy pas po jakimś czasie staje się pasem do skrętu w prawo.
        > Czyli chciałbyś, żeby w tej sytuacji wszyscy jechali na 2 pasy? I żeby wszyscy,
        > którzy chcą skręcić stali w korku razem z tymi jadącymi prosto?

        Oczywiście.
        Odblokowałoby to poprzednie skrzyżowanie a skręcających w prawo jest dużo mniej
        niż jadących prosto - kilka procent zaledwie.
        I mogą skręcić wcześniej - w prawo jest tam przejazd, prosto już nie...
    • 01boryna Re: Bo pas się kończy... 03.01.10, 20:00
      juz kiedys o tym pisalem, po kolejnej wizycie w Polsce. Wpuszczanie z
      zanikajacego pasa jest sprawdzianem doroslenia, europeizacji polskich kierowcow.
      Ile ja musialem sie nastac, ile fuckow naogladac ile nadziwic ze mozna
      podjezdzac na grubosc lakieru...
      Kiedys problemem byla uprzejmosc na codzien, potem wpuszczanie z
      podporzadkowanej czy wpuszczanie przed siebie wogole,potem nierozjezdzanie
      butow pieszym na przejsciu, zakladanie opon zimowych, przykladow mozna by
      mnozyc. Zbyt wielu kierowcow przskoczylo jakis prog cywilizacyjny i zbyt szybko
      zasiadlo za kierownica zapominajac ze opanowanie samochodu to nie wszystko.
      Miejmy nadzieje ze kierowcy nabeda oglady....
    • rraaddeekk Re: Bo pas się kończy... 03.01.10, 20:21
      Mimo wszystko jest jakiś pozyw.
      Nie robiono Ci raczej problemów, gdy wskakiwałeś na lewy pas.

      • mejson.e Re: Bo pas się kończy... 03.01.10, 22:23
        rraaddeekk napisał:

        > Mimo wszystko jest jakiś pozyw.
        > Nie robiono Ci raczej problemów, gdy wskakiwałeś na lewy pas.

        Oczywiście że jest pozytyw.
        Bardzo rzadko mam problemy (w Warszawie!) z wjazdem "na zamek", pod warunkiem,
        że robię to grzecznie i wyraźnie. ;-)
        • wolfgang87 Re: Bo pas się kończy... 03.01.10, 22:53
          Ale tez i (przynajmniej w tejze Warszawie) mozna zaobserwowac wlasnie takie sytuacje, ze cala czereda grzecznie stoi na swoim docelowym pasie, a pas, ktory zniknie jest pusty.
          Ale akurat rozumiem sytuacje: zmiana pasa jest nieco stresujaca (w naszym kraju), wiec moze juz lepiej pojechac nieco dluzej, ale zaoszczedzic sobie nerwow.

          Np dojazd do placu Bankowego od poludnia lewym pasem (ktory zmienia sie w lewoskret) z zamiarem jazdy prosto jest mala masakra, bo jest ciasno i nerwowo. Zatem wielu ludzi z lewego na prawy uderza duuzo wczesniej. Dzieki temu lewy jedzie szybciutko :)
        • mechanik1234 Re: Bo pas się kończy... 04.01.10, 18:38
          No właśnie.Takich jak ty "zaradnych inaczej" wstrzymuje się tzw.
          manewrem katowickim" albo uczy pokory i cierpliwości na końcu
          ślepego pasa lub na barierce.
          • hrderduch Re: Bo pas się kończy... 04.01.10, 18:53
            O! Nauczyciel się znalazł :-) Traf na mnie, błagam!
            Mejson pojechał zgodnie z przepisami, każde blokowanie pasa i inne chamskie cuda
            są tego prawa łamaniem. Robi się fotkę i na psy wysyła pirata :-)

            Fakt że jak zobacze takiego jak ty nauczyciela to musze, normalnie musze
            uprzykrzyć mu życie. Kiedyś pojechałem za takim dobre 20km i na jego własnym
            podwórku został wyciągnięty z samochodu i zgodnie z jego własna doktryna "nauczony".
    • hrderduch Re: Bo pas się kończy... 03.01.10, 22:49
      W Nowym Roku winszuję sobie jak najwięcej takich kierowców jak Ty na drodze
      spotykać.
      Pojechałeś dokładnie tak jak ja jeżdże w tym miejscu, pas zmieniłeś w idealnym
      momencie, jak tylko "zorientowałeś się" że jest dla skręcających, aczkolwiek
      nikt sie przyczepić nie może bo zrobiłeś to przed rozpoczęciem linii ciągłej,
      więc zgodnie z prawem.
      Mało tego, ja wpuściłbym Cie od ręki. A dla udrożnienia tego kawałka trzeba
      zrobić prosty myk: 300-400 metrów przez tym zwężeniem zrobić linię ciągłą,
      odwołać ją 50 m przed końcem. Wiesz po co? Żeby muły nie stawały dęba na widok
      znaku i blikując swój pas "natychmiast" musiały z niego uciec. Potem taki
      wpuszczony ma syndrom podziękowania i wpuszcza kolejnego przed siebie, tamten
      następnego i... dzieje się to co na Twoim filmie, czyli właściwy pas stoi, a
      kończący się leci pięknie. Zasada prosta: Jadąc pasem który leci dalej wpuszczam
      jeden samochód w miejscu "ostatecznym", dokładnie jak Ty wjechałeś. Wtedy idzie
      klasyczny zamek jeden na jeden i nie ma ryzyka puszczania przez wpuszczanych o
      czym pisałem wyżej.
      • mejson.e Patent 03.01.10, 23:00
        hrderduch napisała:

        > A dla udrożnienia tego kawałka trzeba
        > zrobić prosty myk: 300-400 metrów przez tym zwężeniem zrobić linię ciągłą,
        > odwołać ją 50 m przed końcem. Wiesz po co? Żeby muły nie stawały dęba na widok
        > znaku i blikując swój pas "natychmiast" musiały z niego uciec.

        Bardzo ciekawy patent. Serio.
        Tylko zamiast ciągłej linii lepszy byłby ... płot. ;-)
        • hrderduch Re: Patent 03.01.10, 23:04
          mejson.e napisał:

          > Tylko zamiast ciągłej linii lepszy byłby ... płot. ;-)

          Może masz rację? Tyle że nie płot tylko takie, jak to nazwac(?), patyczki? Jak
          sa na odcinku przebudowywanego węzła Marsa.
          • mejson.e Re: Patent 03.01.10, 23:18
            hrderduch napisała:


            > Tyle że nie płot tylko takie, jak to nazwac(?), patyczki? Jak
            > sa na odcinku przebudowywanego węzła Marsa.

            Lepszy mur. Betonowy.
            Dlatego...
            • hrderduch Re: Patent 03.01.10, 23:28
              Przekonałes mnie, płot!

              PS. No ciągle tym samymi drogami jeździmy. Coś mi się wydaje że tamtędy omijasz
              korek na Markach i Toruńskiej, jedzesz przez Małołękę albo Nieporęt. Mylę się?
              Ja proponuję Królewską Drogą, przecinsz w Rembelszczyźnie i wyjeżdżasz przy
              szkole na Kobiałce.
            • rraaddeekk Re: Patent 03.01.10, 23:29
              Żarty, żartami ale na fragmentach E40 pomiędzy Rzeszowem a Łańcutem
              właśnie wybudowano betonowy mur w miejscu linii ciągłej.
        • wolfgang87 Re: Patent 04.01.10, 11:08
          Nic nie wniosę do dyskusji, ale trzeba powiedzieć: patent naprawdę znakomity i wielkiej urody :)
    • chris62 Re: Bo pas się kończy... 04.01.10, 16:36
      Akurat ten przykład powinien byc piętnowany.
      To nie jest kończący się pas tylko pas przeznaczony dla skręcających
      w prawo o czym informują znaki.
      Co innego jechać do końca pasem który zanika np z powodu zwężenia z
      3 do 2 pasów, 2 do 1 itp co popieram w 100% z uwagi na szybszy upływ
      aut np. przed światłami a co innego zasuwać pasem, który po prostu
      jest dla tych, którzy prosto nie jadą.
      Jeżeli wszyscy tak będziemy robić to pomimo, że jak twierdzisz ruch
      jest znikomy dla tych co jadą na prawo to oni i tak sobie postoją bo
      będą musieli odczekac aż tych kilkudziesięciu przed nimi zostanie
      wpuszczonych na lewy pas.
      Nie da się bowiem wtedy zasuwac jak to robiłeśs tylko po prostu
      wszyscy będąa stać i blokować nie 1 a już 2 pasy.
      A osobiście miałem sytuację że skręciłem w prawo na pas rozbiegowy
      który kończył sie po 50m 2 pasmówka zakorkowana chciałem podjechać
      do jego końca i tam sygnalizować zamiar włączenia się do ruchu
      wcześniej zresztą była ciągła linia którę inni przekraczali w
      obrębie skrzyżowania i wciskali się w korek - wtedy nagle bez
      kierunkowskazu z korka wyjechał bus i zablokował mi drogę! tylko
      refleks i sprawne hamulce uchroniły mnie od niechybnej stłuczki -
      otworzyły się prawe drzwi i jakiś Zenek z budowy nadał mi od
      cwaniaków ....Ręce opadają do kostek jak mawia Szymyś Prostaczek.
      • simon_r Re: Bo pas się kończy... 04.01.10, 18:54
        Przeznaczony do skrętu w prawo to on jest dopiero 150m przed skrętem tam gdzie
        zwykła linia przerywana zmienia się w taką grubą (mają one jakieś fachowe
        oznaczenia... jak ktoś chce to niech przytoczy jakie).
        MEJSON ma rację!!... to przez baranów nie dojeżdżających do końca inni są
        wqoorwieni, gdyż w takim miejscu powinien byc stosowany zipper aby ruch był
        płynny i skrzyżowanie z Rembielińską się nie korkowało..
        • jarod17 Re: Bo pas się kończy... 04.01.10, 19:45
          Głupie gadanie. Przecież tutaj i tak dojazd do skrzyżowania czy co tam dalej
          jest prowadzi jednym pasem. Jazda dwoma pasami NIC nie zmieni, tylko zablokuje
          jadących w prawo. Niby ich mało, ale zdziwilibyście się jak ich dużo jakby stali
          wszyscy w korku

          A jazda mejsona w tym miejscu o ile wiedział,jak wygląda to miejsce to typowe
          cwaniactwo.

          Na wyjezdzie z wroclawia w kierunku bielan jest pas do skretu w prawo, wczesniej
          do zjazdow na stacje i inne posesje - i oczywiście cwaniaki wyprzedzają co sie
          da a potem na lewo na pas do jazdy prosto - przecież nic złego nie zrobili,
          wykorzystywali kolejny pas
          • wolfgang87 Re: Bo pas się kończy... 05.01.10, 10:41
            Trochę może zmienić, bo samochody sie upchaja i np 2 km wczesniej jakies skrzyzowanie bedzie drozne. Dzieki temu 2 km do tylu i 1 km w bok moze sie nie zrobi korek. A dzieki temu 2 km do tylu i 1 km w bok i 1 km do tylu moze zrobi sie luzniej. Etc :)

            Przy sprawnym suwaku zageszczenie aut w jednym miejscu nic nie szkodzi, a moze pomoze w jakiejs innej czesci miasta. Na pewno nie zaszkodzi.
            • chris62 Re: Bo pas się kończy... 06.01.10, 16:19
              Tak w stosunku do wcześniejszego skrzyżowania ruch się poprawi przy
              zajęciu 2 pasów no ale najczęściej to jest tak że gostek przejeżdża
              za skrzyżowanie na wolny pas zatrzymuje się i próbuje wcisnąć ten na
              zakorkowany pas przez co uniemożliwia innym przejazd przez
              skrzyżowanie.
              Powinien wtedy jak tutaj mejson podjechać pod koniec pasa za nim
              następni i wciskanie na zakorkowany pas powinno następować tylko w
              obrębie końca zanikającego pasa i to właśnie na zamek - nie byłoby
              nerwów i ryzyka że wcześniej ktoś komuś podjedzie.
              No ale akurat na tym filmie to wyglądało to jak jakas 2 pasmówka
              akurat w remoncie lewego pasa a mejson wykorzystał pas rozbiegowo
              zjazdowy po włączeniu się do ruchu.

              No ale załóżmy że nie ma tych "baranów" co tylko lewy okupują na tym
              filmie i obydwa pasy są zajęte po prostu 2 korki a Mejson ma zamiar
              jechać tym razem w prawo i od tego samego momentu zaczyna
              nagrywanie....Ile potrwa drugi film?
              • mejson.e Re: Bo pas się kończy... 06.01.10, 17:08
                chris62 napisał:


                > No ale załóżmy że nie ma tych "baranów" co tylko lewy okupują na tym
                > filmie i obydwa pasy są zajęte po prostu 2 korki a Mejson ma zamiar
                > jechać tym razem w prawo i od tego samego momentu zaczyna
                > nagrywanie....Ile potrwa drugi film?

                Mejson miał takie potrzeby gdy obydwa pasy były zajęte i ... skręcał w prawo
                wcześniej, zaraz za przejazdem kolejowym, tam też była cywilizacja i drogi... ;-)
    • kos52 Re: Bo pas się kończy... 04.01.10, 20:19
      Wyprzedzono 50 pojazdów na lewym pasie.
      Prosty odcinek jezdni dwupasowej rozwidlającej się na dwa kierunki.
      Tych 50 kierowców - widocznie znając możliwości dalszej jazdy
      ustawiło się w kolejce do tego przejazdu wiedząc, że ten sposób
      jazdy będzie płynniejszy i szybszy niż wjazd z dwu pasów ruchu na
      jeden.
      Ta możliwość jazdy do końca prawym i dalsza w ostatniej chwili
      zmiana jest dla tych co pozamiejscowi (niezorientowani lub udających
      ich), dla pojazdów w akcji itp.
      W przedstawianej sytuacji jazda jednym czy też dwoma pasami nic nie
      zmienia a jedynie dezorganizuje ruch jednokanałowy każdym wcinającym
      się z prawej. Każdy wcinający się z prawego pasa do jazdy wprost
      powoduje dezorganizacje ruchu (zobacz ile razy światła stopu) u tych
      pięćdziesięciu.

      Nauczmy się rozróżniać potrzeby wykorzystywania każdego
      ograniczonego miejsca do jazdy na skrzyżowaniach z wykorzystywaniem
      zasady zamka od miejsc, które tego w żaden sposób nie wymagają.

      Ruch drogowy można i trzeba tak organizować aby nigdy prawy pas przy
      jeździe zgodnej z przebiegiem głównym trasy - NIE ZANIKAŁ - a do
      jazdy w prawo organizowano dodatkowy pas.

      Przedstawiona organizacja ruchu zachęca do jazdy niezgodnej z
      przepisami - do jazdy lewymi pasami.
      • hrderduch Re: Bo pas się kończy... 04.01.10, 20:30
        Odpowiem krótko dlaczego się mylisz:
        Gdyby organizator ruchu chciał aby ruch odbywał się wyłącznie pasem lewym(tym
        właściwym do jazdy na wprost) dałby linię ciągła i oznaczenia strzałkami
        poziomymi już 500-800 metrów wcześniej.
        Skoro jest jak jest trzeba jechac dwoma.

        PS. Zmieniający pas jak Mejson(czy ja zawsze w tym miejscu) wbrew pozorom nie
        wydłuża stania tym za nami, po prostu zmijesza im trochę te chore, ogromne odstępy.
        • galtom do kos i derducha 04.01.10, 20:58
          kos52 napisał:

          > Ta możliwość jazdy do końca prawym i dalsza w ostatniej chwili
          > zmiana jest dla tych co pozamiejscowi (niezorientowani lub
          udających
          > ich), dla pojazdów w akcji itp.

          Gdzie to pisze, ze tam miejscowym nie wolno??? Jest gdzies nakaz
          stania w tej kolejce??? Ludzie!!! Jak lubicie stac to stojcie - WOLNY
          KRAJ TO I STAC WOLNO - ale prosze nie zmuszac do tego innych!!!

          > Każdy wcinający się z prawego pasa do jazdy wprost
          > powoduje dezorganizacje ruchu (zobacz ile razy światła stopu) u
          > tych pięćdziesięciu.

          Tak ale tylko dlatego, ze to 50-siat baranow anie kierowcow. Jak sie
          siedzi jeden drugiem na zderzaku i w korku co chwile szybciej rusza
          (zeby przypadkiem ktos nie wjechal przedemnie) to potem wlasnie
          wszyscy jada tak szarpanie - bo taka fala czerownych stopow wedruje
          jeszcze 40 aut do tylu - mimo, ze przed nie nikt nie wjezdza.

          Troche plynnosci, troche odsetpu i juz - da sie jechac w takich
          sytuacjach nie dotykajac hamulca - raz mam przed soba 3m raz 7m
          czasem ktos przedemnie wjedzie (nerwowo, bo dalej pewnie nie
          wpuszcza) wtedy znow zostawiam troche miejsca - i nie ma problemu,
          skakania, szarpania i nie musze stawac jak ktos sie chce wlaczyc do
          ruchu!!!

          hrderduch napisała:

          > Odpowiem krótko dlaczego się mylisz:
          > Gdyby organizator ruchu chciał aby ruch odbywał się wyłącznie pasem
          lewym(tym
          > właściwym do jazdy na wprost) dałby linię ciągła i oznaczenia
          strzałkami
          > poziomymi już 500-800 metrów wcześniej.

          Zgadzam sie!!!!

          > Skoro jest jak jest trzeba jechac dwoma.
          >
          > PS. Zmieniający pas jak Mejson(czy ja zawsze w tym miejscu) wbrew
          > pozorom nie wydłuża stania tym za nami, po prostu zmijesza im
          > trochę te chore, ogromne odstępy.

          Tu sie nie zgodze. Wlasnie odsetpu caly czas sa potrzebne.
          Dzieki nim na koncu bez stresowo mozna na taki (biegnacy dalej) pas
          wjechac. A jak ktos wlaczajacy sie robi to - ze strachem w oczach to
          nikt nie musi stawac tylko na chwile sie te odsetpu przy pierwszysch
          10 autach zminiejsza.

          Pewnie, ze jak jestesmy na poczatku korka i pasow nikt nie zmienia to
          10m odsetpu to przesada - bo po co - jak auta sie plynnie tocza to i
          2m wystacza - a jak widzimy, ze zbliza sie rozwidlenie, koniec
          drugiego pasa, itp - to wtedy zroby odstep troche wiekszy.

          Mnie wkurza jeszcze jedna rzecz. Przyklad:

          Wyjazd z Bielska na Katowice kolo Tesco.
          Sa dwa pasy i obo, krotki trzeci - wyjazd z parkingu.
          Wlaczamy sie do ruchu. Za chwile lewy sie konczy.
          Zostawiam miejsce, ktos spokojnie zjezdza na prawy i mruga migaczami
          dziekujac.
          Po cholere???
          Kawalek dalej znow z boku z prawej dochodzijedek krotki pas na ktorym
          sa auta jadace od Cieszyna i chcsce do Katowic. Zaden z tych ktorym
          zostawilem miejsce zeby spokojnie i bez nerwow, hamowania, wciskania,
          itp wjechali nie robi tego samego tylko siedzi na zderzaku
          poprzednika. I znow... ja odpuszczam gaz i tocze sie spokojnie na
          "D", czasem z prawej wjedzie jedno auto, czasem dwa - 15m dalej znow
          sa dwa pasy i jest OK. Ale z reguly wszyscy inni na wszystkich pasach
          musza co chwile stwaac.
          Bo jeden chce zjechac ale nie ma gdzie to stoi, drugi stanie b ktos
          mu sie wcisnie, itd... itd...

          To ta bezmyslonosc odpowiada za 3/4 korkow w tym miejscu, za szarpana
          jazde, spalone sprzegla i stracony czas a nie ilosc aut i zwezenie.

          Uwierzcie mi ludzie, ze w porownaniu z Europa to u nas jest luz na
          drogach i nie ma jeszcze wielu aut. Warszawa ma sie pewnie tu troche
          inaczej ale z duzymi Europejskimi stolicali typu Londyn czy Paryz i
          tak sie rownac nie moze wiec nie ma co nazekac - bedzie gorzej jesli
          chodzi o ilosc aut!

          Jak dzis w na zadupiach sa korki bo 500 kierowcow nie umie dzialac
          wspolnie to co bedzie za 10 lat??? Kiedy przybeda w takich miejscach
          dwa pasy jak bedzie gdzie je wybudowac a aut z 500 zrobi sie 5000?
      • mejson.e Re: Bo pas się kończy... 04.01.10, 23:20
        kos52 napisał:


        > W przedstawianej sytuacji jazda jednym czy też dwoma pasami nic nie
        > zmienia a jedynie dezorganizuje ruch jednokanałowy każdym wcinającym
        > się z prawej.

        Używanie tylko lewego pasa powoduje zablokowanie poprzedniego skrzyżowania.
        Gdyby nie używanie prawego pasa (i rozbiegówki) nie udałoby się zjechać z ronda
        przy Łabiszyńskiej.
        A korek jest jeszcze przed rondem.
        Czy tam także należy ustawiać się wyłącznie na lewym pasie?

        Wiem.
        To pytanie retoryczne. ;-)
      • wolfgang87 Re: Bo pas się kończy... 05.01.10, 16:49
        Zaraz zaraz. Dokladnie. A czy tych 50 baranków przypadkiem nie łamie troszkę prawa? Jest nakaz jazdy prawą stroną jezdni, prawym pasem. W tym wypadku prawy pas jest jednoznacznie pusty, lewy jednoznacznie zapchany. Więc jak to?

        Mnie taka organizacja zacheca do jazdy prawym pasem :)
        • mejson.e Re: Bo pas się kończy... 05.01.10, 16:51
          wolfgang87 napisał:

          > Zaraz zaraz. Dokladnie. A czy tych 50 baranków przypadkiem nie łamie troszkę pr
          > awa? Jest nakaz jazdy prawą stroną jezdni, prawym pasem. W tym wypadku prawy pa
          > s jest jednoznacznie pusty, lewy jednoznacznie zapchany. Więc jak to?

          :-)))))

          Dobre!
    • mejson.e Przykład drugi 04.01.10, 23:14
      Fajne wpisy! ;-)
      Dzięki!

      Tam była Warszawa, tutaj powiatowe miasto koło Warszawy.
      Czy moja jazda to też cwaniactwo?
      • kos52 Re: Przykład drugi 04.01.10, 23:44
        Oczywiście pełna zgoda w poprzednim filmie na wykorzystanie prawego
        aby odblokować wcześniejsze skrzyżowanie.

        Tutaj też - aż dziw bierze,że można tak organizować ruch robiąc
        sztuczne korki na lewym przy nieczynnym pasie do skrętu w prawo.

        Czy nikt nie analizuje, obserwuje, planuje, usprawnia ?
        Jeśli nie udaje się zmienić mentalności ludzi - czas na zmiany w
        organizacji.
        • simon_r Re: Przykład drugi 05.01.10, 10:01
          Ależ co tu organizować i usprawniać???... chyba tylko myślenie tych co robią,
          jak to zauważyłeś, sztuczny korek... stado baranków i tak wie swoje i będzie
          uważało jadących prawym pasem za cwaniaków.
          • wolfgang87 Re: Przykład drugi 05.01.10, 17:15
            A to juz niestety temat dla psychologii spolecznej :)
        • mejson.e Re: Przykład drugi 05.01.10, 16:29
          kos52 napisał:

          > aż dziw bierze,że można tak organizować ruch robiąc
          > sztuczne korki na lewym przy nieczynnym pasie do skrętu w prawo.

          Pas do skrętu w prawo jest czynny.
          Chyba, że chodziło Ci np. o słowo "nieużywany"? ;-)
      • edek40 Re: Przykład drugi 05.01.10, 11:13
        > Czy moja jazda to też cwaniactwo?

        W takich miejscach miotaja mna ambiwalentne uczucia i puszczam. Jak bowiem
        rozroznic goscia, ktory nie zna konfiguracji od takiego, ktory zna doskonale. Z
        filmu nie wynika czy rondo ma dwa pasy. Jesli ma, to sabotazysta jest ustawiacz
        znakow. Po prostu nie zna sie na swojej robocie i nie zadal sobie trudu
        sprawdzenia natezenia ruchu na kierunkach - Polska standard. Sa rowniez takie
        miejsca, gdzie korek stoi permanentnie przez wiele godzin. Znaki informujace o
        kierunkach czy tez drogowskazy ustawiane sa przepisowo, co nie koniecznie
        oznacza, ze z glowa. W takich miejsca ustawienie tablicy kierunkowej powinno byc
        sporo wczesniejsze, aby po prostu umozliwic nie znajacym terenu zajecie
        wlasciwego pasa. Ilez to razy widac gramolacego sie ze srodkowego pasa na
        skrajny prawy w nieomal stojacym korku. Oczywiscie zostanie wpuszczony, ale bez
        sensu zablokuje ruch tym jadacym prosto.
        • mejson.e Znajomość konfiguracji 05.01.10, 16:23
          edek40 napisał:


          > W takich miejscach miotaja mna ambiwalentne uczucia i puszczam. Jak bowiem
          > rozroznic goscia, ktory nie zna konfiguracji od takiego, ktory zna doskonale.

          A co to zmienia, czy znam konfigurację, czy nie?
          Jadę pasem do miejsca, gdzie znaki każą mi skręcać albo z niego spie...lać.
          Trzymanie się kurczowo lewego pasa mogłoby nie tylko mnie ale i wielu za mną
          zablokować na przejeździe kolejowym albo skrzyżowaniu.
          Dlatego jadę prawym, mimo świadomości że kończy się kilkaset metrów dalej.

          > nie wynika czy rondo ma dwa pasy. Jesli ma, to sabotazysta jest ustawiacz
          > znakow. Po prostu nie zna sie na swojej robocie i nie zadal sobie trudu
          > sprawdzenia natezenia ruchu na kierunkach - Polska standard.

          Rondo jest dość szerokie, ale ma tylko jeden pas "prosto" i po jednym
          skręcającym na każdym wjeździe.
          Jednakowo z każdej strony niezależnie od natężenia ruchu w konkretnym kierunku.


          > W takich miejsca ustawienie tablicy kierunkowej powinno by
          > c
          > sporo wczesniejsze, aby po prostu umozliwic nie znajacym terenu zajecie
          > wlasciwego pasa.

          Jak pisałem wcześniej - zajęcie "właściwego" pasa zablokowałoby (i blokuje)
          ludzi przed przejazdem kolejowym.
          Ja jadę w takich przypadkach spokojnie prawym, jak widać na filmie nie za
          szybko, próbując wjechać na lewy dopiero przed nakazem skrętu w prawo.
          Liczę się z tym, ze zostanę uznany za cwaniaka i nie wpuszczony, parę razy
          zdarzyło mi się przymusowo pojechać tam w prawo, by dobić do pierwotnej trasy na
          następnym skrzyżowaniu.
          • edek40 Re: Znajomość konfiguracji 06.01.10, 10:50
            > A co to zmienia, czy znam konfigurację, czy nie?
            > Jadę pasem do miejsca, gdzie znaki każą mi skręcać albo z niego spie...lać.
            > Trzymanie się kurczowo lewego pasa mogłoby nie tylko mnie ale i wielu za mną
            > zablokować na przejeździe kolejowym albo skrzyżowaniu.
            > Dlatego jadę prawym, mimo świadomości że kończy się kilkaset metrów dalej.

            Naprawde nie wiem co powiedziec. W tym wypadku jazda dwoma pasami nie poprawi
            przepustowosci ronda. Co najwyzej skroci korek, co rzeczywiscie jest warte
            swieczki. Zablokuje zas skret w prawo. Nie wiem ile aut skreca tu w prawo. Jesli
            sporo, to korek bedzie dluzszy. Wydaje mi sie wiec, ze po prostu ktos calkowicie
            nie wzial pod uwage glownych strumieni ruchu, co powoduje nie potrzebne nerwy i
            frustracje.

            > Liczę się z tym, ze zostanę uznany za cwaniaka i nie wpuszczony, parę razy
            > zdarzyło mi się przymusowo pojechać tam w prawo, by dobić do pierwotnej trasy na
            > następnym skrzyżowaniu.

            No wlasnie. Jadac w ten sposob na pewno nie zablokujesz pasa do skretu w prawo.
            Jesli wiec ktos nieslusznie wezmie Cie za cwaniaka zachowujesz sie jak klasyczny
            "ynteligencik", ktory ustepuje przed chamstwem i agresja. Przyznam, ze dokladnie
            tak wlasnie jezdze. Rownie, a moze nawet przede wszystkim, gdy zgubie sie w
            obcym miescie.
        • wolfgang87 Re: Przykład drugi 05.01.10, 17:14
          2 pasy jak uj!
          Spryt a nie cwaniactwo :)

          Ja mimo wszystko postuluje, zeby jednak zastosowac patent powyzej podany.
          Ze 100 metrow przed skrzyzowaniem ciagla (moze nawet z malym plotkiem, wybrzuszeniem - takim łatwo przejezdnym) a potem przerywana, żeby zmusić do legalnego i bezstresowego suwaka.

          To nie tylko o cwaniactwo/spryt chodzi. Zmiana pasa w takiej sytuacji (mozemy powiedziec: jest jak jest) jest stresujaca.
          - Kierowca musi sie troche wepchnac.
          - Kierowca robi cos innego niz reszta.
          - Musi pamietac, zeby skrecic w odpowiednim miejscu.
          - Etc

          A mozna ustawic sie w kolejce i mimo wszystko: bezstresowo swoje odstac sluchajac fajnie muzyczki. Stad zapewne wziely sie te LEWOLUBNE stada barankow. A teraz juz dziala prawo spolecznosci: robisz inaczej - jestes inny, jestes cwaniak, jestes be!
    • dewulot1 To znowu ja... 05.01.10, 18:06
      Chyba chciales napisac "Case of lane's end" nie "Cause of lane's
      end" :)
      • mejson.e Re: To znowu ja... 05.01.10, 22:05
        dewulot1 napisał:

        > Chyba chciales napisac "Case of lane's end" nie "Cause of lane's
        > end" :)

        Nie. Chciałem napisać "Because of lane's end"...

        Na Ciebie zawsze można liczyć... ;-)
        • dewulot1 Re: To znowu ja... 06.01.10, 02:48
          Dobrze jest po przetlumaczeniu na angielski z powrotem to
          przetlumaczyc na polski i zobaczyc czy wyszlo to samo:)
          • tiges_wiz Re: To znowu ja... 06.01.10, 10:51
            nigdy nie wychodzi to samo ;)
            • dewulot1 Re: To znowu ja... 06.01.10, 19:35
              Tlumaczenie najlepiej wyjasnil Brzechwa w "Ptasim radiu"
              Tirli-wujek, pirli-woda, tirlipirli-wojewoda.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja