michal05
08.03.10, 23:49
Dzisiaj z kumplem byliśmy świadkami takiej sytuacji:
Jechaliśmy prawym pasem wiaduktem nad torami, niezbyt szybko (około 60km/h)
kiedy z prędkością około 90km/h wyprzedził nas Dodge Magnum po czym nagle bez
żadnego powodu zaczął awaryjnie hamować. Wyglądało to tak jakby zatrzymał się
niemal na długości kilku metrów. Jadące za nim Renault Kangoo nie miało
żadnych szans na wyhamowanie. Efekt wiadać na zdjęciu:
img138.imageshack.us/i/20100308h.jpg/
Zatrzymaliśmy się z kolegą bo pomyśleliśmy że przydadzą1 się świadkowie iż
przed Dodge'em zupełnie nic nie jechało ani nie wtargnęło na jezdnię. Po
przyjeździe policji facet stwierdził iż "wydawało mu się że kot wbiegł na jezdnię"
Po naszym zaświadczeniu iż na drodze kompletnie nic się działo facet z Dodge'a
przyjął mandat za nieuzasadnione hamowanie. Mandat przyjął również kierowca
Kangoo choć powiedzieliśmy mu że jesteśmy z kolegą potwierdzić naszą wersję
wydarzeń w sądzie.
Dodam jeszcze że na pewno 90% kierowców na miejscu faceta z Kangoo nie miałaby
szans na wyhamowanie a okazało się dodatkowo że facet z zawodu jest kierowcą
karetki pogotowia.
Osobną kwestią jest szokujący brak zniszczeń w amerykańcu, gdybym nie widział
tej sytuacji na własne oczy to ciężko byłoby mi uwierzyć.
Pytanie: jak zachowalibyście się na miejscu kierowcy Renault?