Ludzie bezmyślnie parkujący na osiedlowej drodze.

29.04.10, 21:57
Witajcie!

Mam problem...

Otóż kilka lat temu powstał obok mojego bloku elegancki brukowany podjazd.

Mapka problemu : img717.imageshack.us/img717/2482/parkingkf.jpg

Problemem są parkujące na górze samochody, zaznaczone czerwonym okręgiem.

O co się rozchodzi?
Ano o to, że do bloku 1 i bloku 2 _regularnie_ podjeżdżają karetki pogotowia. Jedyny dojazd do tych bloków jest w miejscu zaznaczonym czerwonym okręgiem. Jeśli zastawią je samochody - przejazdu do potrzebujących po prostu nie ma...

I nieważne czy chodzi o karetkę, straż czy policję. Chcę uniknąć sytuacji, w której ludzie zaczną działać dopiero jak wydarzy się jakaś tragedia.

Jeśli obydwa miejsca są zastawione, a jakaś służba ratunkowa musi dojechać do bloków 1 i 2, to kierowca wysiada z auta i trzęsie tymi samochodami, żeby włączył się alarm i właściciel je przeparkował.
Jeśli alarmu nie ma, to prawie nic nie da się zrobić.
A - paradoksalnie - zazwyczaj parkują tam auta które owego alarmu nie posiadają.

Jest to droga wewnętrzna, osiedlowa - dzwonienie po policję/straż miejską nic nie da.

Wziąłem więc sprawy w swoje ręce, zrobiłem odpowiednią mapkę, oraz opis problemu wraz z lekkim "atakiem" na osoby które tam parkują - są to bowiem ludzie w pełni zdrowi i zazwyczaj bardzo młodzi.

Kartki te dozorczyni przykleiła do wszystkich wejściowych drzwi od bloków - zapewne każdy je przeczytał.

Poruszyłem tam też problem innych miejsc w którym można na tym PODJEŹDZIE zaparkować,a które to skutecznie uniemożliwiają podjechanie aut ciężarowych blisko wejść do klatek (dostawa ciężkich rzeczy itp.)

"Niedowidzącym", którzy mimo to tam parkują - wkładam te kartki za wycieraczki. Nie tylko ja - widać mieszkańcom spodobał się pomysł i ktoś skserował kartki mojego autorstwa i sam wkłada je również za wycieraczki.

Przez około 2 tyg. rzeczywiście był spokój - miejsca te były puste.
Ale teraz znowu zaczyna tam parkować kto chce. Olewam tutaj przyjezdnych, którzy o problemie po prostu nie wiedzą - w końcu jak zaparkuje tam jeden samochód, to ciągle jest przejazd. Ale niestety, znowu parkują tutaj niemyślący lenie, którzy zamieszkują nasze bloki.

Czerwonymi małymi kółkami zaznaczyłem na mapce miejsca w którym są latarnie. Co sądzicie o tym, aby zrobić jakieś tablice z "prośbą" o nieparkowanie tam? Tak sobie myślę - gdy tablica będzie metalowa, to po paru dniach ktoś ją zwinie. Jak inna, to pewnie po prostu zniszczy... I ciągle będzie musiała to być prośba. Czyli coś, co kierowca może zlekceważyć.
A koszt będę musiał pokryć ja.

Dlatego zastanawiam się, czy mogę sam namalować na owej kostce białą farbą koperty wraz z napisem "zakaz parkowania". Oczywiście prawnie żadnego zakazu tam nie ma...

Zanim zwrócę się z tą sprawą do administracji, chciałbym sam coś zrobić - bo na akcję administracji będziemy czekać pewnie co najmniej kilka miesięcy, o ile w ogóle zobaczą oni ten problem...

Choć jeśli nie będzie innego wyjścia - to w końcu tak zrobię.

Oczywiście w grę nie wchodzą noże, gwoździe itp. Nie przesadzajmy ;-) Choć czasem niektóre pacany aż się o to proszą...

Drodzy forumowicze, liczę na Waszą pomoc;-)
Pełna wersja