Dla łowców okazji

21.05.10, 11:00
Było wiele razy, ale można odnieść wrażenie że 1 taki artykuł dziennie to też
mało.
Link
    • czpajew problemem są klienci a nie sprzedający 21.05.10, 12:25
      moim zdaniem problem leży bardziej w klientach niż w sprzedawcach - niby każdy
      wie, że okazji nie ma, że co tanie to drogie, że żeby mieć coś porządnego to
      trzeba zapłacić, że nic za darmo nie ma itp itd - ale jak przychodzi co do czego
      to się okazuje że akurat dla niego stworzono wyjątek - moi znajomi też na
      okazjach stracili, ale to chyba muszą pokolenia przejść, żeby coś się zmieniło -
      bardzo złożona sprawa, ale bez tego ani rusz

      Zresztą ja swoje obecne auto kupowałem za granicą, dałem koło 34 (za same auto),
      u nas takie chodzą po 28-32 - i to ze wszystkim (zarobek, akcyza, rejestracja) -
      okazje mogą się zdarzać, ale nie mogą być czymś powszechnym (takie modele na
      stronach niemieckich, belgijskich czy holenderskich chodzą po 8000-10000 euro) i
      też nie raz byłem wręcz wyśmiany, że głupota to była jechać gdzieś skoro w
      Polsce są takie same i do tego tańsze

      ale ja szczerze powiedziawszy mało się znam na samochodach, i przygotowując się
      to kupna stwierdziłem, że jeśli ktoś będzie mnie chciał oszukać to zrobi to bez
      większego problemu (sam nieraz się napalałem na jakiś egzemplarz i wiem jaka to
      ogromna, wyłączająca myślenie, siła) - dlatego zrezygnowałem z zakupu w Polsce,
      a że mam dobrego znajomego za granicą to skorzystałem z możliwości

      trzeba mierzyć siły na zamiary i tu jest chyba problem, przy kupnie nie ma
      takiego co się nie zna, wstyd się nie znać, to jest taka pycha, a grzech pychy
      to bardzo ciężki grzech

      a ja cóż mam nadzieję, że to co kupiłem okaże się słusznym zakupem (na razie,
      odpukać, tak jest)
      • sven_b Re: problemem są klienci a nie sprzedający 21.05.10, 13:26
        Sęk w tym, że za Twoim rozsądkiem idzie jeszcze zdolność nabywacza. Przeciętny
        rodak ma inne prirytety - wielki sen o posiadaniu i niewielkie fundusze. W ten
        sposób wyhodował komisowego cwaniaka. Opisany przypadek przypomina mi lustrzaną
        sytuację. Telefon z prośbą o doradzenie. Pomysł sprowadzenia szybko upada. Za
        daleko, za drogo. Zostaje oferta krajowa. Pomysł sprawdzenia przed zakupem upada
        - to kosztuje. Wreszcie jest radosny telefon, taki jak ty masz, ale taniej. W
        krótkim czasie (nie)zaskakująco częsty bywalec serwisów. Zjadł już tyle, że
        kalkulowałaby się opcja 1 - wyjazd po pewniaka. No ale jak piszesz, problemem
        jest klient.
        • ughj Re: problemem są klienci a nie sprzedający 21.05.10, 14:52
          Dlatego ja poszedłem jeszcze dalej i kupiłem nowego. Nie gnałem za granice, nie
          jeździłem ze znajomymi po komisach i giełdach, nie śliniłem się na widok okazji.
          Bo niby nic ale czas spędzony na dojazdach, oględzinach, giełdach, telefonach,
          necie jest dla mnie cenny. Nie wspomnę o świętym spokoju który jest bezcenny.

          • gamdan Re: problemem są sprzedający 22.05.10, 00:39
            Za ten spokój zapłaciłeś jakieś 20% wartości swojego auta, czyli tyle o ile spada jego cena rynkowa zaraz po opuszczeniu salonu.
            Warto?

            A wiesz dlaczego tak jest?
            Bo w Polsce nie istnieje niepisany kodeks tzw. dobrego handlu.
            Czyli każdy używany pojazd jest sprawdzony u dilera lub przez rzeczoznawcę. Diler lub rzeczoznawca wydaje pisemną opinię po przeglądzie, a tym samym bierze odpowiedzialność.

            Jeśli sprzedawca zapewnia o braku wad pojazdu, a takie wady wyjdą w ASO, to za przegląd płaci sprzedający, który chciał oszukać. Jeśli wad rzeczywiście nie ma to płaci ewentualny nabywca.

            Każdy diler powinien dbać o posiadanie dokładnej bazy danych, dotyczących historii pojazdu, który sprzedał. Po to, aby nabywca używanego pojazdu mógł sprawdzić tę historię. Przecież diler będzie zarabiał na udostępnieniu tych danych.

            Dilerowi będzie się to opłacało podwójnie, bo jeśli chętny na używany pojazd sprawdzi, że sprzedający oszukuje to jest duża szansa, ze zdecyduje się na kupno pojazdu nowego.

            Zdrowe jasne zasady w handlu używanymi samochodami spowodują, że właściciel będzie bardziej dbał o swoje auto, o jego przeglądy, o fachowo wykonane naprawy, o dokumentację auta itp. To też będzie z korzyścią dla dilera.

            Taki zdrowy układ będzie też proekologiczny.
            Poprawi się też ogólny stan techniczny pojazdów poruszających się po naszych drogach. Zwiększy się bezpieczeństwo.
            Z dróg znikną wraki i inne blacho-smrody.

            Zaczniemy kupować więcej nowych aut (znowu korzyść dla dilerów).
            Nowe auta przestaną tak bardzo tracić na wartości.

            Co przeszkadza, że tego nie ma?

            • statystyczny.polak Re: problemem są sprzedający 07.06.10, 08:54
              gamdan napisał:

              > Za ten spokój zapłaciłeś jakieś 20% wartości swojego auta, czyli
              tyle o ile spa
              > da jego cena rynkowa zaraz po opuszczeniu salonu.
              > Warto?

              Chyba nie po to kupuje się wóz z salonu zeby go odsprzedać zaraz za
              bramą salonu. Przy takim rozumowaniu najlepiej kupować auta w cenach
              1-2tys. zł. Jak coś się zepsuje, to nie naprawiać tylko brać
              następną padlinę.
            • tinley Re: problemem są sprzedający 08.06.10, 08:48
              > Każdy diler powinien dbać o posiadanie dokładnej bazy danych, dotyczących histo
              > rii pojazdu, który sprzedał. Po to, aby nabywca używanego pojazdu mógł sprawdzi
              > ć tę historię. Przecież diler będzie zarabiał na udostępnieniu tych danych.

              raczysz żartować? przecież to załozenie sobie stryczka na szyję bardziej niz
              sposób na zwiększenie sprzedaży. zwłaszcza w Polsce gdzie w salonach kupuje ten
              kto musi albo ten kto ma za dużo kasy do wydania. Co się dilerowi opłaca? To
              zeby klient ne wiedział zbyt wiele o aucie - zwłaszcza tym nowym, nafaszerowanym
              elektroniką. Kupi używke to i tak na serwis po miesiącu przyjedzie i na tym
              zarabia. gdyby baza danych ogólnodostępna była sposobem na zarobek u dilera to
              zaręczam ze otworzyliby taką w trymiga a tak to trzeba sie starać aby czegoś się
              dowiedzieć.
              Nowego auta bym już nie kupił - takowe stoi u mnie co prawda w garażu ale to
              auto na firmę wiec wiadomo.. Nie kupiłbym też auta od polskiego handlarza a już
              kontrola zapala mi się jak widzę "oferty" na pożal się Boże otomoto czy innym
              badziewiu. Tam to dopiero kwiatki... cuda wianki na wodzie. Auta tańsze niz w
              niemczech czy Francji.. Polacy to bogaty naród widać skoro sprzedaja super auta
              po cenie nizszej niz rynkowa. A na poważnie to wystarczy wejsć na byle zachodni
              portal zeby zobaczyć że cieżko kupić cokolwiek pewnego w cenach allegrowych czy
              otomoto. przecież niemiec czy holender to nei głupek i nie sprzeda w202 w którym
              nie ma sie do czego przyczepić za równowartość 10000zł po czym trafia to na
              allegro za cenę 15000 w stnie idealnym bezwypadkowym od babci jeżdżącej na
              okłady borowiną do sanatorium. Kupujesz takie auto i pół biedy jak robiono
              blacharkę a jak się przekonujesz ze pompa wtryskowa to wrak, wtryski uszkodzone
              albo turbina w cdi padnięta to coż.... albo dokładasz kilka tysiączków i masz
              auto po cenie rynkowej albo szukasz kolejnego frajera co cuś takiego kupił.
              ostatnio widziałem się ze znajomym . kupił Peugeot307. SW jak mówi. Sw? się
              pytam... to ma szklany dach. a on na to : jaki szklany... nic nie wiem na ten temat.
              Podchodze, patrzę... silnik bodaj 1.4, blacha na dachu a z tyłu klapa 307sw. Nic
              tylko ręce rozłożyć.

              > Zaczniemy kupować więcej nowych aut (znowu korzyść dla dilerów).
              > Nowe auta przestaną tak bardzo tracić na wartości.

              no dobrze... rozejrzyj się wokół i zobacz ilu ludzi stać na nowe salonowe auto.
              gros nowych aut kupują firmy a nie osoby prywatne
          • maciekqbn Re: problemem są klienci a nie sprzedający 22.05.10, 22:23
            ughj napisał:

            > Dlatego ja poszedłem jeszcze dalej i kupiłem nowego.
            > (...)
            >
            >Nie wspomnę o świętym spokoju który jest bezcenny.
            >

            I tu możesz się mocno zdziwić. Tak jak mój bart, który kupił nówkę Skodę Fabię z
            salonu. Dziwnym trafem ciągle były z nią jakieś "drobne" problemy. Średnio 2
            razy w miesiącu serwis (owszem, za darmo - gwarancja, ale wcoorwić się można).
            No i przy którejś wizycie w serwisie pani obsługująca "papierologię" wygadała
            się: "aaaa, to ta co z lawety spadła".

            No i co?

            Sądzic się szkoda czasu. Brat się wcoorwił, auto sprzedał (kupił za 40k PLN
            sprzedał po półtorej roku za 19k PLN). Od tego czasu mówi "nigdy nowych
            samochodów" - przedtem porównywał używany samochód do używanej żony itp. głupoty.
          • organista_pl Re: problemem są klienci a nie sprzedający 23.05.10, 10:46
            taa nówka jest bezzcenna tylko syneczku pooglądaj TVN Turbo to zobaczysz te
            nówki co sie pierdoooolą a potem salon ma w dupie kupującego
          • tocqueville Re: problemem są klienci a nie sprzedający 23.05.10, 11:38
            kupno nówki nie daje żadnej gwarancji bezawaryjności - znam takich co kupili
            nówkę i siedzą w serwisie raz w miesiącu.
            inna sprawa, że kupuję używki bo tylko na takie mnie stać (nowe auta takim
            jakimi jeżdzę kosztują 100 tys., a na coś gorszegosię nie przerzucę - trudno się
            rezygnuje z komfortu)
            • ughj do moich przedmówców... 24.05.10, 08:34
              Czy ja napisałem, że kupiłem nowy po to by mieć bezawaryjny pojazd? Wiadomo, że
              trafić można na egzemplarz nowy który stale będzie w serwisie jak również na
              używkę 20letnią co jeszcze 10lat bezawaryjnie pojeździ.
              Chodziło o to że już wcześniej miałem handlarzowstręt jak po raz enty oglądałem
              okazje (bezawaryjnych, pierwszych właścicieli, garażowanych). Teraz chciałem
              mieć od tego spokój.
              Bardzo prawdopodobne że za ten spokój zapłaciłem 20% więcej ale raz w życiu
              chyba można mieć nowy z salonu a nie stale wypierdzianymi używkami niewiadomego
              pochodzenia się poruszać. Idąc dalej, dlaczego nie kupujecie używanych lodówek,
              pralek, tapczanów, telewizorów itd? Przecież dużo ludzi chce to opchnąć prawie
              za bezcen.
              • czpajew Cena i tylko cena 24.05.10, 09:07
                pralka, kuchenka, tapczan to (+/-) pół pensji (do pensji) i nawet jak się trafi
                bubel to ból jest mniejszy

                a samochód i to nowy to tak średnio 20 pensji, a taki lepszy to nawet i 100
                pensji potrafi kosztować

                jedno jest osiągalne dla zdecydowanej większości niemalże od ręki, a drugie już
                mniej - ot i cała tajemnica

                a wracając do sprawy, na pewno milej, przyjemniej, sympatyczniej, lepiej,
                pewniej jest kupować nówkę niż używkę - ale jak kogoś nie stać na taki luksus to
                trzeba sobie radzić inaczej - i tu zaczynają się schody
                • wojtek33 Re: Cena i tylko cena 24.05.10, 09:47
                  No ale ten używany to dalej min. 10 pensji, czyli zdecydowanie więcej
                  niż lodówka.
                  • czpajew No to jeździj lodówką 24.05.10, 11:21
                  • schweppes1 Re: Cena i tylko cena 07.06.10, 01:24
                    Jakie min. 10? Przyjmując średnią krajową, czyli 2500 netto, to za jedną, dwie
                    czy trzy pensje można kupić już coś sprawnego, jeżdżącego, przyzwoitego,
                    kilkunastoletniego np. poczciwego Mercedesa 190. Za 10 pensji, czyli 25 000 zł
                    mamy samochód kilkuletni. I będzie służył taki Mercuś nie(wiele) gorzej niż
                    nówka sztuka.
                  • schweppes1 Re: Cena i tylko cena 07.06.10, 01:43
                    A traktując sprawę jeszcze bardziej statystycznie, to u nas przeciętny samochód
                    ma 13-14 lat, i taki samochód, mocno uśredniając kosztuje ok. 3 pensje (Polacy
                    lubią przepłacać kupując VW, dlatego aż tak drogo wychodzi).

                    Tak więc statystyczny Polak podchodzi do sprawy z dystansem i nie szarpie się na
                    samochód - wydaje na niego ze 3 pensje...
                    • statystyczny.polak Re: Cena i tylko cena 07.06.10, 09:06
                      schweppes1 napisał:
                      > Tak więc statystyczny Polak podchodzi do sprawy z dystansem i nie
                      szarpie się na samochód - wydaje na niego ze 3 pensje...

                      FAktycznie, w zeszłym roku podszedłem do sprawy z dystansem.
                      Sprzedałem dwa wozidła, jedno powypadkowe kupione jako bezwypadkowe
                      od handlarzyny z Wielkopolski, drugie salonowe ale męczące w
                      użytkowaniu. Polazłem do salonu i kupiłem dwa wozidła. Za około 10
                      lat wozidła pójdą na otomoto. A jak się zaczną sypać to je opchnę
                      szybciej, bo łowców okazji łatwo w tym kraju znaleźć.
    • antyrybiarz okazja hmmm to fikcja w 50% 21.05.10, 15:51
      Winni SA tylko klienci, winni sami sobie . To oni napędzają ten
      rynek oszustw. Winni SA swojej niewiedzy i braku przygotowania do
      zawarcia takich transakcji. Rynek jest nasączony do granic
      możliwości ofertami, które zawierają fałszywe informacje o produkcie
      który w rzeczywistości po zakupie okazuje się bublem, podróbka czy
      po prostu wadliwym towarem.
      Trzeba „mieć nosa” do zawierania transakcji prywatnie jak i na polu
      zawodowym . Należy rozpoznać rynek przede wszystkim. Osobiście zanim
      dokonam zakupu auta trwa to min 2 miesiące, rozpoznaje oferty ceny i
      gromadzę wszelkie informację.
      Fakt jest też taki że oszuści powinni być ścigani i obarczani
      potężnymi karami
      • gamdan Re: okazja hmmm to fikcja w 50% 24.05.10, 12:40
        Bzdura.
        Jeśli klient nie dysponuje wiedzą, to "zatrudnia" fachowca, który auto obejrzy, sprawdzi i orzeknie.
        Ale u nas jest tak, że ten fachowiec chętnie doradzi, kasę zgarnie, ale odpowiedzialności, zwłaszcza finansowej, już wziąć nie chce. Tłumaczy się tym, że nie da się wszystkiego sprawdzić na 100%.
        Nie wiem, może i tak.
        Ale przecież ocena techniczna auta plus dane z historii przebiegu ograniczają ryzyko do minimum.
        Jest ono niewiele większe od ryzyka jakie istnieje podczas kupna auta nowego.
        Oczywiście do tego przydałyby się jeszcze odpowiednie regulacje prawne, dotyczące karania oszustów.
        • antyrybiarz Re: okazja hmmm to fikcja w 50% 07.06.10, 15:09
          gamdan zaczynasz maila od słowa bzdura a poniżej piszesz praktycznie
          to samo co ja :) sie zdecyduj
          • gamdan Re: okazja hmmm to fikcja w 50% 07.06.10, 23:08
            Prawie.
            Bzdurą jest twierdzenie, że to klienci oszukują i oni napędzają tę spiralę oszustw.
            • antyrybiarz Re: okazja hmmm to fikcja w 50% 08.06.10, 08:55
              Czegoś nie zrozumiałeś, wcale tak nie napisałem że klienci
              oszukują .

              Stwierdziłem fakt że klienci , durnie , sami napędzają ten rynek i
              zbyt , tak jak ludzie uzywający dragów napędzają rynek narkotyków to
              chyba proste .
              • gamdan Re: napisałeś, ale nie napisałeś. OK. 09.06.10, 23:47
                • antyrybiarz albo nie doczytałeś :) ale ok :) 10.06.10, 08:30
    • swan_ganz Dla łowców idą dobre czasy... 23.05.10, 10:17
      parę wózków w ostatnim czasie poszło pod wodę więc jak się juz z niej wynurzą
      to pojawią się na rynku kolejne nieśmigane nówki po dziadkach-emerytach :-)

      Łowcy - ustawiajcie się juz w blokach startowych bo wam ktos okazje sprzatnie
      sprzed nosa..
    • skodaach won spamerze 07.06.10, 07:17
      • des4 fabryki powinny produkować wyłacznie używki 07.06.10, 07:54
        wtedy odpadłby mityczny argument spadku wartości za bramą salonu,
        który jest jak wiadomo podstawowym argumentem branym pod uwage przy
        zakupie samochodu

        powinnny być to same wypasione bryki z full wyposażeniem, bo jak
        wiadomo w nowe w salonach to same golasy

        oczywiście zachować należy stylistykę i estetykę samochodow z lat 80-
        tych i 90-tych
    • k2i normalka 07.06.10, 12:57
      nic nadzwyczajnego nie napisali w tym linku, jak dla mnie to mało
      odkrywcze jest, no i trochę przesadzone niektóre fakty są
Inne wątki na temat:
Pełna wersja