Dodaj do ulubionych

Co lepsze - duzy czy maly silnik ?

IP: 172.18.118.* 20.02.02, 20:01
Tak sobie mysle ze ewolucja motoryzacji w USA i Europie poszla innymi drogami.
W USA jak sie chce zrobic samochod sportowy to pakuje sie do niego V10/8 litrow
(Viper) i w ten sposob osiaga sie znaczna moc przy niewielkich obrotach. W
Europie kroluja rozwiazania oparte o mniejsze silniki, ale z duza iloscia
zaworow, zmiennymi fazami rozrzadu, doladowaniem itp.

Co wg. Was jest lepsze?

Ja wole duze silniki - sa zwykle trwalsze (bo kreca sie wolniej), maja wiekszy
moment obrotowy na niskich obrotach a poza tym ten dzwiek. Europejskie
samochody sportowe bzycza jak pszczolki. Amerykanskie rycza jak bawol.
Obserwuj wątek
    • Gość: AM Re: Co lepsze - duzy czy maly silnik ? IP: 207.239.29.* 20.02.02, 20:16
      Europa zostala zmuszona do takich rozwiazan poprzez fantastyczny fiskalizm
      wiekszosci krajow europejskich: wysokie podatki nakladane na benzyne - wysoka
      cena koncowa, wysokie podatki nakladane na pojazdy "luksusowe" - tzn. co
      kolwiek wieksze ni 4.5 m (male samochody), wysokie koszty ubezpieczen
      samochodow z "mocnymi" silnikami (w Europie mocne jest wszystko co ma wiecej
      jak 75KM :-)) ) lub o "nadmiernej pojemnosci" (wszystko co ma wiecej jak
      1800ccm). I wsztsko w celu aby ludziom zylo sie lepiej i dostatniej :-))) .
      Prosze wszystki zjadliwcow o nie branie tego jako ataku na Europe - Europa ma
      bardzo wiele milych cech (np mozna pojechac tam na wakacje :-))) ) ale w
      dziedzinie motoryzacyjnej przecietny - podkreslam przecietny samochod
      europejski bardzo odstaje na niekorzysc od przecietnego samochodu uzywanego w
      USA (nawetamerykanskiej produkcji). Powyzsze dotyczy polskiej motoryzacji w
      szczegolnym nasileniu.
      • Gość: Marcel Re: Co lepsze - duzy czy maly silnik ? IP: *.subnet-52.med.umich.edu 20.02.02, 20:54
        Ja tez lubie duze silniki i wieeelkie moce i momenty. Bez obciachu przyznam, ze
        czasem zlosci mnie slabowity silnik mojej ravki.
        Zastanawiam sie tylko po co tzw. "przecietnemu" kierowcy w US auto a mocy 300KM?
        Przeciez na autostradzie mozna jechac max. 75 mph (120km/h). No, powiedzmy ze
        mozna w miare bezkarnie jechac 85 - 90 (mniej niz 150 km/h). Bardzo czesto z
        moimi marnymi 2.0L jestem najszybszym kierowca na autostradzie... Moze chodzi o
        bezpieczenstwo aktywne na drodze? Znaczy przyspieszenie przy duzych predkosciach?
        Tak, to by mialo sens. Tyle, ze zastosowanie recznych skrzyn biegow byloby tu o
        niebo lepszym rozwiazaniem. No wiec po co? Aby ruszac z piskiem opon? Jakos tego
        prawie nie widuje. Tak szczerze mowiac to najczesciej piszczy oponami moja zona,
        ktora jakos nie moze przyzwyczaic sie do ravki. Jedyne do czego przydaje sie
        silnik zaadaptowany z kutra rybackiego to ciagniecie przyczepy. Panowie, macie
        przyczepy?
        Pozostaje wiec ostatni aspekt: prestiz. I tu nie ma o czym dyskutowac. Roznica
        jest oczywista. Kazdy wolalby mruczec niz bzyczec!

        A negatywne strony 300KM, 6.8L? Wiercenia w parku narodowym na Alasce, nowe
        odwierty w zatoce meksykanskiej, wieksze uzaleznienie od krajow arabskich i
        prawie kompletne lekcewazenie ochrony srodowiska przez Waszyngton.

        > w dziedzinie motoryzacyjnej przecietny - podkreslam przecietny samochod
        > europejski bardzo odstaje na niekorzysc od przecietnego samochodu uzywanego w
        > USA (nawetamerykanskiej produkcji).
        Znaczy Dodge Neon vs Renaul Laguna? Polemizowalbym.... Ale jesli masz na mysli
        Dodge Neon vs Daewoo Lanos... to tez bym polemizowal.

        Pozdrowka!
        • Gość: Duk Re: Co lepsze - duzy czy maly silnik ? IP: *.rsk.pl 21.02.02, 13:48
          Gość portalu: Marcel napisał(a):

          > Ja tez lubie duze silniki i wieeelkie moce i momenty. Bez obciachu przyznam, ze
          >
          > czasem zlosci mnie slabowity silnik mojej ravki.
          > Zastanawiam sie tylko po co tzw. "przecietnemu" kierowcy w US auto a mocy 300KM
          > ?
          > Przeciez na autostradzie mozna jechac max. 75 mph (120km/h). No, powiedzmy ze
          > mozna w miare bezkarnie jechac 85 - 90 (mniej niz 150 km/h). Bardzo czesto z
          > moimi marnymi 2.0L jestem najszybszym kierowca na autostradzie... Moze chodzi o
          >
          > bezpieczenstwo aktywne na drodze? Znaczy przyspieszenie przy duzych predkosciac
          > h?
          > Tak, to by mialo sens. Tyle, ze zastosowanie recznych skrzyn biegow byloby tu o
          >
          > niebo lepszym rozwiazaniem. No wiec po co? Aby ruszac z piskiem opon? Jakos teg
          > o
          > prawie nie widuje. Tak szczerze mowiac to najczesciej piszczy oponami moja zona
          > ,
          > ktora jakos nie moze przyzwyczaic sie do ravki. Jedyne do czego przydaje sie
          > silnik zaadaptowany z kutra rybackiego to ciagniecie przyczepy. Panowie, macie
          > przyczepy?
          > Pozostaje wiec ostatni aspekt: prestiz. I tu nie ma o czym dyskutowac. Roznica
          > jest oczywista. Kazdy wolalby mruczec niz bzyczec!
          >
          > A negatywne strony 300KM, 6.8L? Wiercenia w parku narodowym na Alasce, nowe
          > odwierty w zatoce meksykanskiej, wieksze uzaleznienie od krajow arabskich i
          > prawie kompletne lekcewazenie ochrony srodowiska przez Waszyngton.
          >
          > > w dziedzinie motoryzacyjnej przecietny - podkreslam przecietny samochod
          > > europejski bardzo odstaje na niekorzysc od przecietnego samochodu uzywaneg
          > o w
          > > USA (nawetamerykanskiej produkcji).
          > Znaczy Dodge Neon vs Renaul Laguna? Polemizowalbym.... Ale jesli masz na mysli
          > Dodge Neon vs Daewoo Lanos... to tez bym polemizowal.
          >
          > Pozdrowka!

          Bardzo podobała mi sie ta wypowiedź, i chociaż sam nie jezdziłem prawie wogóle
          autami amerykańskimi, pokusze sie o własny komentarz, choć czasami mam wrazenie
          ze ze stronniczą głupotą (sorry)nie powinno sie polemizować.Ale do
          rzeczy.Zacznijmy od tego, co najbardziej rzuca sie w oczy.Automaty.W wiekszości 4
          biegowe, są cała dekade w tyle za konkurencją niemiecką czy japońską.Jeśli dodac
          do tego potworny moment obrotowy , ruszenie takim potworem z miejsca w zimie(a
          niejednokrotnie i w lecie)staje sie praktycznie niemozliwe.Pomijam fakt, iz
          automaty występujące w vanach typu Voyager nie nadają sie do szybszej jazy niz
          120 km/h.Po prostu sie rozsypują.Ale amerykanie takich rzeczy oczywiscie nie moga
          wiedziec, bo niby skad.Dalej, zawieszenie.Moze i wspaniałe do 6 metrowej
          limuzyny,toczacej sie 50 mph po prostym (bez zakretów) i gładkim (jak stół)
          highwayu.Nie wspomne o chorobie morskiej (buja na boki jak cholera)bo coniektórzy
          moga akurat to lubić.Nastepna rzecz to układ kierowniczy.wspomaganie zwykle jest
          tak silne, ze układ jest nieprecyzyjny nawet podczas jazdy na wprost, nie mówiac
          już o drogach kretych.Układ jezdny z koleji w ich truckach czy suvach
          konstrukcyjnie nie odbiega od tego z Willisa.Ale cóz, Amerykanie to kochają.Aha,
          i poniekad najwazniejsza rzecz-jakość wykonczenia co przekłada sie na
          awaryjność.W rankingach stoja gorzej od koreańczyków, znaczy sie na samiutkim ,
          szarym końcu.
          Miałem wątpliwą przyjemność przejechać sie Dogem Intrepidem (czy jakosik tak)moje
          spostrzezenia:jakość tapicerki (materiałowa)dwa razy gorsza niż w mojej astrze,
          uzyte plisiki w desce rozdzielczej przypominały już te z fiata 126p, wszystkie
          dźwignie, przełaczniki i guziki równiez nie odbiegały od tych z kaszlaka.Szpary w
          drzwiach, zaleznie od miejsca (auto było bezypadkowe)miały od 0,05-2cm.Zgroza.
          Ale miała byc mowa o silnikach.Znakomita wiekszość to konstrukcje
          przestazałe,albo rozwiązania techniczne uzyte w ich budowie należą do tych z
          ubiegłej dekady.Nie ma w nich ni kszty techniki, jedyną receptą na odpowiednią
          moc jest odpowiednio duza pojemność.O zuzyciu paliwa nie ma co wspominac, toż to
          wir w baku to codzienność.Owszem,mozna sie w tych autach zakochać, ale rozum
          podpowiada zupełnie co innego.Miałem kiedys przyjemność jechać jakimś GMC(nie
          wiem co to był za model)przy prędkości 100mph wszyscy zgodnie stwiedzili, ze coś
          słabo jedzie...okazało sie ze był zaciągnięty hamulec ręczny.po
          odblokowaniu...widziałem na własne oczy jak spada wskazówka poziomu paliwa.I duzo
          jeszcze wody w (chyba nie w Wisle;-)upłynie, zanim Amerykanie wymyslą cos takiego
          jak common rail, czy bezpośredni wtrysk benzyny, zmienne fazy rozrządu ect,
          ect.Bodajze jedyną ich zaletą (wyłaczając fantastyczne brzmienie)są faktycznie
          duze przebiegi.Ale co z tego, jak cała reszta wczesniej sie zacznie sypać.
          Tak wiec sama pojemnośc nic nie daje, potrzeba do tego jeszcze odrobine precyzji
          i techniki, a wtedy zaden mały silnik nie bedzie lepszy.Ale, póki co...;-)
          PZDR
          • Gość: Marek Re: Co lepsze - duzy czy maly silnik ? IP: 172.18.118.* 21.02.02, 14:19
            Swietny komentarz Duk'a i czuje sie zobowiazany zeby cos napisac:

            Gość portalu: Duk napisał(a):
            > Zacznijmy od tego, co najbardziej rzuca sie w oczy.Automaty.W wiekszości 4
            > biegowe, są cała dekade w tyle za konkurencją niemiecką czy japońską.Jeśli
            dodac
            > do tego potworny moment obrotowy , ruszenie takim potworem z miejsca w zimie(a
            > niejednokrotnie i w lecie)staje sie praktycznie niemozliwe.

            Absolutna prawda. Dlatego montuje sie ASR - bez tego ruszanie na deszczu byloby
            dosc niebezpieczne.

            > Pomijam fakt, iz
            > automaty występujące w vanach typu Voyager nie nadają sie do szybszej jazy niz
            > 120 km/h.Po prostu sie rozsypują.

            Bo z tak szalonym predkosciami sie w USA nie jezdzi :) A powaznie to Voyager ma
            rzeczywiscie jakies problemy z przegrzewajaca sie skrzynia. Ale nie jest to
            regula. Jako ciekawostke dodam ze np. wiele modeli BMW ma 5-biegowe automaty
            produkowane przez GM.

            > Dalej, zawieszenie.Moze i wspaniałe do 6 metrowej
            > limuzyny,toczacej sie 50 mph po prostym (bez zakretów) i gładkim (jak stół)
            > highwayu.Nie wspomne o chorobie morskiej (buja na boki jak cholera)bo coniektór
            > zy
            > moga akurat to lubić.

            Swieta prawda. Dlatego kupilem Grand Prix GTP - ma specjalne "twarde" zawieszenie
            i raczej skacze niz sie buja. Konkurencja czyli Dodge Intrepid nawet w wersji R/T
            jest miekki jak poduszka.

            > Nastepna rzecz to układ kierowniczy.wspomaganie zwykle jes
            > t
            > tak silne, ze układ jest nieprecyzyjny nawet podczas jazdy na wprost, nie mówia
            > c
            > już o drogach kretych.

            Amerykanie lubia jednym paluszkiem kierowac na parkingu :) Moj GTP ma progresywne
            wspomaganie kierownicy - przy wiekszych predkosciach sie praktycznie wylacza i
            masz pelna kontrole nad samochodem. Na parkingu wszystko jednym palcem chodzi.

            >Układ jezdny z koleji w ich truckach czy suvach
            > konstrukcyjnie nie odbiega od tego z Willisa.Ale cóz, Amerykanie to kochają.Aha
            > ,
            > i poniekad najwazniejsza rzecz-jakość wykonczenia co przekłada sie na
            > awaryjność.W rankingach stoja gorzej od koreańczyków, znaczy sie na samiutkim ,
            > szarym końcu.
            > Miałem wątpliwą przyjemność przejechać sie Dogem Intrepidem (czy jakosik tak)mo
            > je
            > spostrzezenia:jakość tapicerki (materiałowa)dwa razy gorsza niż w mojej astrze,
            > uzyte plisiki w desce rozdzielczej przypominały już te z fiata 126p, wszystkie
            > dźwignie, przełaczniki i guziki równiez nie odbiegały od tych z kaszlaka.Szpary
            > drzwiach, zaleznie od miejsca (auto było bezypadkowe)miały od 0,05-2cm.Zgroza.

            Jest dokladnie tak jak piszesz. Jakosc wykonczenia i pasowania samocodow
            amerykanskich przypomina produkcje radzieckie... I to nawet w konstrukcjach za 50
            tys. USD. Widziales jakosc wykonczenia Corvette? Nieszczescie...

            > Ale miała byc mowa o silnikach.Znakomita wiekszość to konstrukcje
            > przestazałe,albo rozwiązania techniczne uzyte w ich budowie należą do tych z
            > ubiegłej dekady.Nie ma w nich ni kszty techniki, jedyną receptą na odpowiednią
            > moc jest odpowiednio duza pojemność.O zuzyciu paliwa nie ma co wspominac, toż t
            > o
            > wir w baku to codzienność.Owszem,mozna sie w tych autach zakochać, ale rozum
            > podpowiada zupełnie co innego.

            Tu sie z Toba nie zgadzam. Konstrukcje takie jak np. silnik NorthStar od
            Cadillac'a sa (a przynajmniej byly w momencie wprowadzenia) o lata przed Europa.
            Choc z drugiejn strony wiekszosc amerykanskich silnikow ma nadal rozrzad w
            kadlubie, lancuszek i 2 zawory na cylinder. Nie jestem pewien czy to anachronizm,
            czy po prostu korzystanie ze sprawdzonych rozwiazan.

            > Miałem kiedys przyjemność jechać jakimś GMC(nie
            > wiem co to był za model)przy prędkości 100mph wszyscy zgodnie stwiedzili, ze co
            > ś
            > słabo jedzie...okazało sie ze był zaciągnięty hamulec ręczny.po
            > odblokowaniu...widziałem na własne oczy jak spada wskazówka poziomu paliwa.I du
            > zo
            > jeszcze wody w (chyba nie w Wisle;-)upłynie, zanim Amerykanie wymyslą cos takie
            > go
            > jak common rail, czy bezpośredni wtrysk benzyny, zmienne fazy rozrządu ect,
            > ect.Bodajze jedyną ich zaletą (wyłaczając fantastyczne brzmienie)są faktycznie
            > duze przebiegi.Ale co z tego, jak cała reszta wczesniej sie zacznie sypać.
            > Tak wiec sama pojemnośc nic nie daje, potrzeba do tego jeszcze odrobine precyzj
            > i
            > i techniki, a wtedy zaden mały silnik nie bedzie lepszy.Ale, póki co...;-)
            > PZDR

            Dzieki za super uwagi!
            • Gość: AM Re: Co lepsze - duzy czy maly silnik ? IP: 207.239.29.* 21.02.02, 14:57
              Zgodnie z zasada Don't fix if it's not broken. Amerykanie uwazaja, ze
              sprawdzona technologia jest najlepsza. Gdyby nie kryzys paliwowy lat 70-tych
              pewnie do tej pory produkowaliby big-block. Osobiscie tez nie lubie nadmiaru
              elektroniki w samochodach - to miedzy innymi zdecydowalo, ze wybralem sobie
              Nissana Maxime - w samochodzie nie ma zadnych bajerow a silnik to klasyczna
              technologia wielozaworowa + perfekcyjne wykonanie (zadnych tam variable timing
              i tym podobnych niesprawdzonych nowinek).
              • Gość: Duk Re: Co lepsze - duzy czy maly silnik ? IP: *.rsk.pl 21.02.02, 17:34
                Gość portalu: AM napisał(a):

                > Zgodnie z zasada Don't fix if it's not broken. Amerykanie uwazaja, ze
                > sprawdzona technologia jest najlepsza. Gdyby nie kryzys paliwowy lat 70-tych
                > pewnie do tej pory produkowaliby big-block. Osobiscie tez nie lubie nadmiaru
                > elektroniki w samochodach - to miedzy innymi zdecydowalo, ze wybralem sobie
                > Nissana Maxime - w samochodzie nie ma zadnych bajerow a silnik to klasyczna
                > technologia wielozaworowa + perfekcyjne wykonanie (zadnych tam variable timing
                > i tym podobnych niesprawdzonych nowinek).

                Bardzo trafny wybór.Silnik V6 Maximy został uznany za jeden z najlepszych
                silników dotąd wyprodukowanych.
                pozdrawiam serdecznie.
    • chaladia Re: Duży silnik, moc nieważna, moment się liczy 20.02.02, 21:00
      Duża pojemność skokowa - minimum 1600, lepiej 2000, moc jakakolwiek z tego
      będzie - i tak wystarczy na naszych drogach, moment co najmniej 130 Nm przy
      2000 obr dla benzyny, dla Diesla o połowę wyższy, jeszcze lepiej gdy dwa razy
      wyższy. I takim samochodem można jeździć "na codzień". Bez stressu, że się
      zadławi, że nie przyśpieszy, gdy trzeba. Oczywiście zwolennicy brzęczących
      silniczków od motocykli się oburzą - "a gdzie 5 zaworów na cylinedr,
      turbodoładowanie itp. bajery?
      Ale ja mam swoje ćwierć wieku bez mała i takich samochodów poszukuję. szkoda,
      że coraz ich mniej wśród benzynowych...
    • Gość: Doki Re: Co lepsze - duzy czy maly silnik ? IP: 62.235.206.* 20.02.02, 21:18
      Gość portalu: Marek napisał(a):

      > Ja wole duze silniki - sa zwykle trwalsze (bo kreca sie
      wolniej),

      Wspolczesne silniki i tak sa trwalsze niz przecietny
      przebieg samochodu od salonu do zlomowiska.

      maja wiekszy
      > moment obrotowy na niskich obrotach

      To jest argument

      a poza tym ten dzwiek. Europejskie
      > samochody sportowe bzycza jak pszczolki. Amerykanskie
      rycza jak bawol.

      No to znaczy, ze europejskie sa lepsze, ale nie idealne.
      Idealnego samochodu w ogole nie slychac, jak jedzie.

    • Gość: Mirek Re: Co lepsze - duzy czy maly silnik ? IP: *.lodz-marysin.sdi.tpnet.pl 21.02.02, 19:07
      Do powyższych postów:
      1. W BMW stosowane są 4-, 5- i 6- biegowe ASB produkcji niemieckiej ZF. GM
      owszem też, ale w przeszłości i 4-biegowe. Rozumiem że ta uwaga miała dowodzić
      iż są skrzynie amerykańskie odporne na wysokie prędkości. Owszem, ale bardzo z
      rzadka. Nie chce mi się szukać w których autach europejskich są stosowane GM -
      z tego co pamiętam Bentley i Aston Martin, słabsze Jaguary.
      2. Northstar 10 lat temu był tylko dość nowoczesnym silnikiem, w niczym nie
      wyprzedzał konkurencji "o lata". A na pewno nie systemem naprzemiennej pracy
      cylindrów w przypadku przegrzania :-)
      • Gość: Marek Re: Co lepsze - duzy czy maly silnik ? IP: 172.18.118.* 21.02.02, 19:59
        GM twierdzi ze skrzynie 4L40-E (M90) i 5L40-E (M82) sa stosowane obecnie w BMW
        serii 3 i 5.
        www.gm.com/automotive/gmpowertrain/transmissions/5l40_main.htm

        Skrzynia 4L30 jest stosowana w BMW Z3:
        www.gm.com/automotive/gmpowertrain/transmissions/4l30_main.htm

        Skrzynia 4L80-E jest stosowana w Aston Martin i Rolls Royce
        www.gm.com/automotive/gmpowertrain/transmissions/4l80_main.htm

        • Gość: Mirek Re: Co lepsze - duzy czy maly silnik ? IP: *.lodz-marysin.sdi.tpnet.pl 21.02.02, 20:55
          W aktualnych (znanych mi przynajmniej) E39 R6 i V8 widziałem skrzynie ZF, podam
          symbol jak znajdę, z pamięci chyba 4HP18 (dla 2,8 i 3.0L) i 4HP22 (dla ósemek).
          Nie da się jednak dyskutować z faktami - ze strony GM. Na szczęście wychodzi i
          tak na moje, bo jak widzę produkowane są we Francji :-))))))
          Co do Z3 - nie wiem, bo to amerykański samochód.
          Na marginesie - tu w Polsce jest sporo warsztatów, które nieźle żyją z
          permanentnych napraw amerykańskich skrzyń. Krańcowym przypadkiem są Windstary.
          Na własne oczy widziałem też Rollsa Silver Shadow przebieg 17.000 km z padniętą
          skrzynką!
          Nie ma jednak jak skrzynie MB - przynajmniej wersje 4-biegowe nie do zarąbania
          po prostu! To jest (był) punkt, w którym nikt nie może przebić Merca. Nawet BMW
          ani Lex.
          pzdr
          • Gość: Marek Re: Co lepsze - duzy czy maly silnik ? IP: 172.18.118.* 21.02.02, 21:01
            Bardzo czesto ludzie sami niszcza automat. Przyklad - sposob jazdy mojej zony.
            Zamiast pozwolic mu na zalokowanie trzeciego lub czwartego biegu, ona
            nieustannie dodaje i puszcza gaz zmuszajac skrzynie do stalego przelaczania
            biegow. W poprzednim samochodzie skonczylo sie to na tym, ze skrzynia wyla
            niemilosiernie a nastepnie szarpala przy probie zalokowania trojki.

            Inny problem to nieserwisowanie skrzyni - wiele osob wymienia po prostu plyn,
            gdy nalezaloby takze zmienic filtr. Niestety zmiana filtra jest dosc trudna i
            kosztowna (trzeba odkrecic miske od spodu).

            Jeszcze inny problem to zwiekszanie mocy silnika bez zmian w skrzyni. Skrzynia
            sie przegrzewa i szybko zuzywa. Rada - nalezy zamontowac chlodnice plynu (mysle
            nad tym).
            • Gość: Mirek Re: Co lepsze - duzy czy maly silnik ? IP: *.lodz-marysin.sdi.tpnet.pl 21.02.02, 21:15
              Nie przesadzaj - od tego jest automat żeby biegi AUTOMATYCZNIE zmieniał. To po
              to się kupuje automat żeby się zastanawiać jak ustawić stopę żeby się ON nie
              męczył!?
              Wielu producentów teraz upiera się że w ich skrzyniach oleju nigdy się nie
              wymienia. A wszyscy mechanicy upierają się że w każdej skrzyni olej trzeba
              okresowo wymieniać. Każdy myśli o swoim interesie, ale gdzie jest prawda (jeśli
              w ogóle jest)?
              Chłodnica ATF-u - świetna rzecz (i niedroga), szkoda że nie wszyscy producenci
              ją standardowo zakładają. Podobno niektóre auta można zamawiać w wersji do
              ciągania przyczepy - wtedy jest chłodniczka (lub dodatkowa) i wzmocnione
              pakiety tarczek.
              • Gość: Marek Re: Co lepsze - duzy czy maly silnik ? IP: *.atlanta-48-49rs.ga.dial-access.att.net 23.02.02, 22:42
                To dlaczego w zwyklej skrzyni wciskasz sprzeglo przy zmianie biegow? Przeciez
                od tego jest skrzynia by zmieniac biegi. Albo dlaczego nie jezdzisz na
                polsprzegle?

                Plyn (nie olej!) w automacie trzeba zmieniac niezaleznie od tego co mowia
                producenci. Sprawdza sie bardzo prosto - wyciagasz bagnet i wachasz. Jak
                smierdzi spalenizna lub nie jest przezroczysty, to najwyzszy czas zmienic.

                • Gość: Mirek Re: Co lepsze - duzy czy maly silnik ? IP: *.lodz-marysin.sdi.tpnet.pl 23.02.02, 23:14
                  Gość portalu: Marek napisał(a):

                  > To dlaczego w zwyklej skrzyni wciskasz sprzeglo przy zmianie biegow?
                  M.in. dlatego nie cierpię manuali.
                  > Plyn (nie olej!) w automacie trzeba zmieniac niezaleznie od tego co mowia
                  > producenci. Sprawdza sie bardzo prosto - wyciagasz bagnet i wachasz. Jak
                  > smierdzi spalenizna, to najwyzszy czas zmienic.
                  To raczej najwyższy czas... wciągnąć auto na lawetę, bo każdy dalszy kilometr
                  spowoduje dalsze uszkodzenia.
                  A poza tym coraz częściej bywają auta, które bagnetu ATF w ogóle nie mają.
                  pzdr

                    • Gość: Mirek Re: Co lepsze - duzy czy maly silnik ? IP: *.lodz-marysin.sdi.tpnet.pl 24.02.02, 10:57
                      Zgadzam się, też mam podobne odczucia. Te automaty nadal zbyt długo myślą,
                      chociaż jako AUTOMATY powinny przecież myśleć natychmiast. Ile to razy mi się
                      zdarzyło że po 0,5s redukuje z IV na III, ale ponieważ nadal są zbyt niskie
                      obroty myśli, myśli... no i po kolejnej 1-1,5s wreszcie redukuje na II. Może
                      ktoś mądry wie, dlaczego tzw. komputer, który cały czas zbiera wszystkie
                      parametry (wystarczy że szybkość, obr. silnika i położenie pedału gazu)
                      potrzebuje na to 1,5s? Jedyna rada to jazda z na "S", ale ja rzadko to robię bo
                      zazwyczaj jeżdżę "relaksacyjnie". W momencie jak szybko docisnę gaz sam
                      przecież powinien przełączyć na "S".
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka