kto normalny kupi taki chlew ?!

02.10.10, 23:19
moto.allegro.pl/audi-a6-c5-quattro-bananowa-skora-zobacz-warto-i1255958416.html
to cos smierdzi juz na zdjeciach
turasy i inne arabusy wozily tym chyba jakies kebaby
a teraz tylko blotnik wstawic i jak nowka bedzie audik w tedeiku i w bananach
    • elfkabezhaltera Opis się nie zgadza ze zdjęciami 02.10.10, 23:25
      W parametrach:
      Skrzynia biegów: Automatyczna

      Na zdjęciu widzę ręczną - czy też może to jakiś specjalny typ ASB?
      • the-stig Re: Opis się nie zgadza ze zdjęciami 02.10.10, 23:30
        wiadra z bagaznika tez brak w opisie
        ale podobno ten kibel jest gratis
    • conveyor Re: kto normalny kupi taki chlew ?! 02.10.10, 23:32
      Na fotelu pasazera to chyba slady stolca.
      Kilkanascie tysi i koszty go przerosly, heheheh.
      • milos75 Re: kto normalny kupi taki chlew ?! 03.10.10, 00:18
        Chyba koszty sprzątania... Brzydzi się to g.ówno samemu posprzątać więc się chce pozbyć tego kibla razem z zawartością.
        • michaelm3 Re: kto normalny kupi taki chlew ?! 03.10.10, 00:41
          Jak ta wedlina ma 230049km realnego przelotu to gratuluje nowemu wlascicielowi, jednak bardziej wiarygodna opcja jest to, ze ma 49km od skrecenia szafy na 230kkm.
          A sam samochod wyglada calkiem normalnie jak na 0,5-0,7 miliona kilometrow przebiegu pod noga turasa czy innego ruska.
          • jasiek-23 Re: kto normalny kupi taki chlew ?! 03.10.10, 02:39
            te silniki nie przejeżdżaja aż tylu kilometrów.Nawet jak ma 0.5 mln to jest wymieniony motor
    • marco_tbg Re: kto normalny kupi taki chlew ?! 03.10.10, 09:27
      Nie dość, że Audi to jeszcze TDI - pójdzie szybko. Takiego badziewia jeździ mnóstwo. Polacy w większości kochają takie szroty i szpanowanie 10 letnim VW, BMW, Mercedesem czy Audi przed sąsiadami to dla niektórych sens zycia.
      • jasiek-23 Re: kto normalny kupi taki chlew ?! 03.10.10, 11:17
        ot mądrala sie odezwał ,a sam czym niby jezdzisz ,nie sądze że bentleyem azurem? zacznij od siebie bo czuje ,ze sam jezdzisz jeszcze gorszym śmieciem a mniemanie masz takie jak by to był co najmniej aston martin heh..
        • marco_tbg Re: kto normalny kupi taki chlew ?! 03.10.10, 11:53
          jasiek-23 napisał:

          > ot mądrala sie odezwał ,a sam czym niby jezdzisz ,nie sądze że bentleyem azurem
          > ? zacznij od siebie bo czuje ,ze sam jezdzisz jeszcze gorszym śmieciem a mniema
          > nie masz takie jak by to był co najmniej aston martin heh..

          Zmartwię Cię. Nie mam ani Bentleya, ani Astiona. Jeżdżę 2 małym francuskim letnim śmieciem kupionym w polskim salonie. Do tego czekam na kolejnego nowego śmiecia tym razem w kooperacji francusko-rumuńskiej.
          Przedtem jeździłem niemieckimi (VW, Audi, Ford) i do nie dawna jednym japońskim cudem techniki (Mazda), który na szczęście sprzedałem. Wole jednak kupować w salonie nowe śmiecie niż dokańczać żywota poniemieckim igłom.

          • jasiek-23 Re: kto normalny kupi taki chlew ?! 04.10.10, 10:30
            No właśnie.Czyli tzw."nowy złom" z chińską elektroniką.. Gdyby były szerzej dostępne chińskie auta to byś na pewno też stanął w kolejce po "nówke".Gratuluje myślenia.Nawet nie wypada Ci się śmiać z tego audi..I nie to żebym był miłosnikiem dzieł vw audi.. ale jakość jakby inna niż jednorazówek które sam preferujesz..
            • marco_tbg Re: kto normalny kupi taki chlew ?! 04.10.10, 11:42
              Twoje auta za to są wielorazowe. Wiele razy bite, wiele razy kręcone, wiele razy zmieniały właścicieli.
              Jeździj Jasiu dalej swoimi wielorazówkami, ale życzę Ci samych nowych.
              Ja wole jeździć nowymi jednorazówkami i po 5 latach kupować kolejną jednorazówkę, a starą sprzedawać osobom, które będą się podniecać i cieszyć jak dzieci, że da się kupić auto nie bite, nie kombinowane od pierwszego właściciela, który uczciwie sprzedaje samochód a nie 50 razy wyklepany szrot.
              • jasiek-23 Re: kto normalny kupi taki chlew ?! 04.10.10, 19:22
                5 lat francuskim autem? mozliwe.. jak tylko w niedziele to i 10 sie da pojezdzic.. siostrzeniec p307 odpuscil sobie juz po 3 jak sie zaczely problemy .Przy 80 tys przebiegu zawieszenie po 2 remontach,turbina do wymiany,filtr fap a i tak potrafilo mu nabic olej juz po 1000km,serwis najcheetniej wymienialby wszystko.W ten sposoob 3latek p307SW nalazl jako serwisowany w aso i nigdy nie uderzony nabywce za jedyne 25k.. A stary lex..jezdzi,jezdzi nawet pomimo 160tys mil zawieszenie oryginalne a motor bez dolewek oleum od zmiany do zmiany..co kto lubi..
                • marco_tbg Re: kto normalny kupi taki chlew ?! 04.10.10, 19:59
                  Ciekawe rzeczy opowiadasz. Bywaj zdrów:)
            • marco_tbg Re: kto normalny kupi taki chlew ?! 04.10.10, 11:47
              Jasiu - niemieckie koncerny też powoli przenoszą produkcję elektroniki do Chin - ciekawe czym będziesz jeździł za 10 lat jak już każde auto będzie naszpikowane chińszczyzną.
    • k2i wbrew pozorom 03.10.10, 16:04
      pranie przez specjalistyczną firmę tego samochodu to koszty 150zł no max 300zł i samochodzik będzie o zgrozo jak z komisu, do tego dochodzą poprawki lakiernicze zamontowanie lewego błotnika i podejrzewam że pare innych elementów tam trzeba będzie poprawić na koniec polerka całości, myślę że trzeba będzie jeszcze pogmerać w zawieszeniu, kupić kołpaki:) albo jakieś łądne alumfelgi...wszystko nowego właściciela wyniesie jakieś 4-6tys zł i za jakiś czas zobaczymy ten sam samochodzik jak "nówkę audi mało śmiganą" na otomoto za już normalną cenę.
      A tak na poważnuie pisząc wy się tutaj brzydzicie tym po powodziowym samochodem a sami sobie sprawę nie zdajecie z tego jak kiedyś wasze fury wyglądały zanim je kupiliście...gwarantuję wam że mało która przypominała samochód.... nie pochwalam tego gościa co "TO" wystawił ale naprawdę są wiele gorsze któe potem się remontuje i się nimi wielu polaków cieszy:D i nie jeden by stolca oddał jak by wiedział jak wyglądał kiedyś jego nówka nie śmigany samochód...ten wcale nie jest najgorszy
      • milos75 Re: wbrew pozorom 03.10.10, 16:35
        Dlatego kupuję tylko nowe auta, jedynie w ten sposób mam pewność, że nie jeżdżę obsranym przez Dzikich. Ewentualnie mógłbym kupić od znajomych/rodziny ale oni nigdy nie mają nic ciekawego jak akurat jestem "na kupnie". Swoją drogą, do tej pory mówiłem, że mam niepierdziane siedzenia, teraz widzę, że nie wykazywałem się wystarczającą wyobraźnią...
        • marco_tbg Re: wbrew pozorom 03.10.10, 17:02
          Amen. Nikt mnie nie przekona, że 12 letnie Audi A6 kupuje się nie dla szpanu. Ten baranek co sprzedaje, też chciał robić za króla swojej wsi ale monety w skarbonce zabrakło - a miało być tak pięknie i dupa...
          Duży rodzinny sedan innych mniej prestiżowych marek znacznie młodszy kosztuje porównywalnie - no ale jak ktoś chce mieć Audi to proszę. Znajomy kupił takie 11 letnie cudo - 2.5TDI - z tego co się ostatnio przyznał do jego igiełki w ciągu roku około 8tyś dołożył i jak wymieni wydech i amory z tyłu to już chyba będzie koniec.
          • analny_wybawca Re: wbrew pozorom 03.10.10, 18:08
            Kupowanie 2.5 TDI w takiej cenie jest samobójstwem. Ogólnie kupowanie 2.5 TDI jest samobójstwem :D Ale u nas tak to już jest, lepiej kupić trupa A6 niż zadbane Polo. Każdy nowobogacki byznesmen musi od razu jeździć landarą pokroju Q7, coś musi być z tymi rozmiarami aut
        • sven_b Re: wbrew pozorom 03.10.10, 18:04
          Równie dobrze możesz wejść tutaj i zapytać czy warto, a kompetentne gremium bezbłędnie doradzi;)
          • milos75 Re: wbrew pozorom 03.10.10, 20:21
            Wiesz co, z nowymi jest dużo łatwiej, bo odpada kwestia wyboru rocznika :-) Patrzysz tylko co ci jest potrzebne i na co cię stać i... po prostu kupujesz zamiast mendzić miesiącami na forum co mam kupić i czy Polo z 1999 igła w dyzlu i w dziadku będzie dobre czy lepszy VW Passtuch z 1995 w kobiecie w gazie.
            • galtom Re: wbrew pozorom 04.10.10, 09:03
              A ja tam zawsze mialem uzywane... ale tez nie rajcuje sie marka i wygladem tylko spokojnie szukam sobie auta (z reguly zajmuje to od 3 do 7 miesiecy), ktore spelni moje oczekiwania. Jeszcze (odpukac) sie nie pomylilem.
              Z komisu kupiłem raz (ale nie u nas - wiec wiedzialem co kupuje :-), a tak to zawsze od piwerwszego wlasciciela, z prawdziwa pelna historia serwisowa. Ale to moze dlatego, ze jest mi nie wygodnie w malutkiach autach (a na takich nowe by mnie bylo stac) wiec wole takiem, ktore ma kilka wiosen ale za to sprawia mi przyjemnosc z jazdy i obcowania z nim.
              Gdybym kupil nowa Thalie czy inny taki wynalazek to co rano bym mial sensacje zeladkowe, ze musze tym czyms jechac PLUS (jak to u bidnych ludzi) wurbialbym sie w podwojnie gdybym pomyslali ilt to traci na wartosci stojac po oknem.
              A tak, nie zwracam na siebie uwagi, mam wygodne auto i tyle.
              Ale Bogu dzieki, ze sa ludzie, ktorzy kupuja salonowe nowki z dobrym wyposazeniem bo jakby nie to to musialbym kupic rower :-)
              • k2i Re: wbrew pozorom 04.10.10, 09:23
                więc masz podobne podejście do tematu jak ja, no może oprócz tego że 4-7 miesięcy nie szukam samochodu, ale jak szukam to intensywnie i ze spoorym namysłem już nie wspomnę że egzemplarz który mam zakupić jest dokładnie prześwietlany pod każdym kontem, zresztą wiem na co mam zwracać uwagę a dwa podpieram się fachowymi znajomymi i jeszcze źle nie trafiłem...nie raz zdarzało mi się kupić samochód uderzony ale robiłem to z pełną świadomością co, jak i gdzie dostało...ale jeśli fachowo zosta zrobiony to czemu nie brać takiego samochodu ....aktualnie poluję na mazdę xedos 9 po 2000 roku...oj piękne są to samochody i wcale nie tak drogie w utrzymaniu..tylko jest ich w sprzedaży szalenie mało.
                Zresztą pracowałem kiedyś pare miesięcy u blacharza lakiernika samochodowego....no była to dość spora firma....kurcze ludzie jakie cuda można z kawałka metalu zrobić to wam się w głowie nie mieści:)!!
                Pamiętam raz gościu przyprowadził xarę picasso po dachowaniu, kompletnie połamana, żadnej szyby dach obniżony z pół metra, poduchy wszystkie rozbebeszone, siedzenia połamane...szef mój uwczesny to gościowi mówi od razu że to na złom, a tamten mówi że kasa się nie liczy bo ten samochód dla niego wiele znaczy i ma być zrobiony, no i skończyło się na tym że dach cały od anglika wstawiony, reszta powyciągana, z geometrią to cholera wie jak tam wyszło, ale na oko samochód był perełka;)
              • milos75 Re: wbrew pozorom 04.10.10, 10:00
                Też dobra taktyka jak masz na to czas. Niestety kupno używanego auta, jeśli ma być naprawdę dobre, kosztuje mnóstwo czasu, i to nie tylko przed ale i po jego zakupie bo zawsze jest coś do zrobienia. Nie miałbym na to ani czasu ani chęci i zawsze zresztą i tak zostaje ileś tam rzeczy nie działających tak jak powinny no i niepewność czy aby o wszystkim się wie. Dlatego przyjąłem taktykę kupowania nowych, tyle że nie sprzedaję ich po 3 latach ale zwykle jeżdżę znacznie dłużej - 6-7 lat i w ten sposób nie odczuwam aż tak utraty wartości. Trzeba tylko dobrze przemyśleć taki zakup, biorąc pod uwagę nie tylko potrzeby na dziś ale i na pojutrze no i musi być to auto bezawaryjne również po gwarancji. Dlatego zostają Japończyki no i może w przyszłości Koreańczyki jak jeszcze podciągną parę rzeczy.
                • galtom Re: wbrew pozorom 04.10.10, 15:34
                  Coz... pewnie, ze kosztuje to sporo czasu... ale mnie osobiscie to nie przszkadza.
                  We wszystkich autach ktore mialem (poza Peugeotem 405, Audi 80 i Warczyburkiem nic sie nie dzialo). W pugu padla elektryka (cala) i tubro. W A.80 padla blacha (ale auto mialo duuuuuuuzo lat a ja nie znalazlem funduszy na odrestaurowanie - kupowalem z sentymentu) a w Warczyburgu tylko lewarek biegow sie zlamal :-)

                  Mialem dwa Fordy - bez klopotow (raz poszlo lozysko), Puga 205 (zero napraw) ale fakt... zawsze byla odrobinaka niepewnosci. Od czasu jak sie przesiadlem do Toyot ta niepwenosc odpadla. Znam tylko jedna zepsuta Toyote (rozsypal sie automat) ale tez wlasciciel sobie na to ciezko zapracowal - nie byla to awaria bez powodu.

                  Poza tym nie mam 150 tys na nowa Previe :-( a gdybym mial.... chyba tez poszukalbym kilkuletniej...).
                  • milos75 Re: wbrew pozorom 04.10.10, 16:15
                    Wiesz co, jeździłem używanymi Toyotami i sam wiem najlepiej ile włożyłem kasy w Carinę E i w Camry. Auta były w naprawdę dobrym stanie jak na swój rocznik i przebieg i oba modele przecież słyną z bezawaryjności. Nie było żadnych poważnych awarii - fakt, ale oczywiście trzeba było powymieniać amory, rozrządy, naprawić klimę w Carinie i dziesiątki podobnych rzeczy, których już nawet nie pamiętam a przy których traciłem tylko czas i nerwy. Aha, sprzedając Camry już się prosiła o wymianę tylnych wahaczy (droga impreza). Każdy ci powie, że to koszty eksploatacyjne, ale co z tego, jak przez to ta eksploatacja robi się naprawdę droga. W nowym aucie tego nie masz do określonego przebiegu i w ogóle o takich rzeczach nie myślisz. Poza tym chcąc jeździć autem, w którym wszystko działa jak w nowym, łącznie z najdrobniejszą pierdołą wyposażenia wnętrza, to jest to praktycznie niewykonalne albo kosztowałoby niewspółmiernie dużo kasy. Wszystko zależy od tego, ile niedziałających pierdół (lub nie do końca działąjących) jesteś w stanie znieść, a ile już cię zirytuje. Mówię o wszystkich piedołach typu rysy na karoserii, stan tapicerki, trzeszczenie deski, urwane / połamane przełączniki, niedziałające standardowo w starych Toyotach czujniki otwarcia tylnych drzwi, niedziałające radio, ułamane gdzieś tam plastiki, jakieś brakujące rzeczy, które kiedyś w aucie były ale komuś się spodobały, zużyte felgi, ogumienie, odbłyśniki w reflektorach itd. itp. A jeszcze nie daj Boże wersja amerykańska jak moja Camry - wieczne problemy ze światłami.

                    Nie ma się co oszukiwać, w każdym starym aucie są takie rzeczy, jest to nie do uniknięcia, nawet jak pod względem mechanicznym jest wszystko ok i niestety trzeba się z tym pogodzić. Mnie osobiście wkurza każda pierdoła, która nie działa tak jak powinna. W sumie licząc rzeczy, które musiałem w tych autach porobić, niezaliczane do awarii ale często kosztowne oraz rzeczy, których nie musiałem ale zrobiłem, żeby moje poczucie estetyki nie cierpiało, to w sumie w każde z tych aut na pewno włożyłem ok. 10 tys. a jeżdziłem nimi po 2 lata każdym.

                    Po Camry kupiłem nowego Civika czyli auto znacznie gorzej wykonane i będące znacznie niżej we wszystkich rankingach bezawaryjności niż Camry czy Carina. I co z tego, ale nowe. W efekcie przez 6 lat jeżdżenia nie dołożyłem do auta ani złotówki ekstra, poza kosztami standardowych przeglądów. Jedyna rzecz, to palił notorycznie żarówki i to wszystko. Co z tego, że tracił na wartości, jeżeli zaoszczędziłem przez te 6 lat kupę kasy i nerwów u mechaników. Ja wiem co to jest stare auto, bo takimi też jeździłem i nikt mnie nie przekona, że eksploatacja starego jest tania, bo nie jest. Zawsze coś właśnie się zrobiło a już się wie, co się będzie musiało zrobić za chwilę. I tak do końca, czyli sprzedaży. Ja miałem tego serdecznie dosyć, a w końcu mówimy o jednych z najsolidniejszych aut na rynku (Carina E i Camry) a nie jakimś badziewiu. Ze starego auta już nowego nie zrobisz i tyle. Dlatego teraz też wolałem kupić mniejsze auto ale nowe niż kilkuletnie większe. Niestety nikt u mnie w rodzinie ani wśród znajomych nie jeździ od nowości dużym minivanem kupionym przez siebie w polskim salonie, a jak sami jeżdżą używanymi i nie mają co do nich pewności, to jaką miałbym ja kupując je od nich już jako 3-4 właściciel ? Generalnie nie dla mnie taka zabawa ale jak komuś się chce to proszę bardzo, każda taktyka kupowania i eksploatacji aut ma jakiś sens i uzasadnienie.
                    • milos75 Re: wbrew pozorom 04.10.10, 17:31
                      Ps. Poza tym nigdy nie wiesz jaki mądry był poprzedni właściciel czy wymieniał wszystko na czas, dbał o oleje, jakich części używał oryginałów czy zamienników a może używanych ze szrotu. A może włożył amory od innego modelu ? Czy inne części bo nie mógł dostać albo chciał zaoszczędzić. Niby jest dobrze ale zawsze jest jakieś ale i wiele rzeczy wychodzi w praniu bo nie jesteś w stanie sprawdzić wszystkiego przy kupnie. Nie wiesz więc masy rzeczy o swoim aucie i musisz się z tym pogodzić. Przy nowym płaci się głównie za tą pewność a nie za śmierdzące plastiki ;-)
                      do tego dochodzą przeróżne pierdoły, a to masz radio czy navi od innego modelu a to jakieś ślady po mocowaniu CB czy komórki a to wszystko razem sprawia, że ja nie korzystam z takiego auta na luzie i z satysfakcją :-(
                      • milos75 Re: wbrew pozorom 04.10.10, 17:42
                        Poza tym nikt nie sprzedaje dobrego auta bez powodu i za małe pieniądze, nie ma prezentów od obcych. Kwestia kiedy ten powód się odkryje. A naprawdę dobre auta, co i tak nie znaczy że jak nowe, są drogie i nie zawsze opłacalne za takie ceny.
                        • galtom Re: wbrew pozorom 04.10.10, 17:54
                          Wszystko to co napisales to fakt, ale (bo troszke do mnie pijesz) :-)
                          Ja kupuje swoje auta od ludzi, ktorzy sa pedantami - daltego zajmuje to srednio 6 miesiecy... mnie sie nie spieszy.
                          Dopiero teraz Previa (z aut ktore warto wymieniac) ma 200 tys km na blacie i faktycznie pojawily sie wieksze niz dotychczas koszty eskploatacyjne - musialem wymienic koncowy tlumik i amortyzatory z tylu bo jeden mial slady wilgoci (trzymal, itd... ale pokazal, ze zaczyna sie konczyc) i tarcze (te faktycznie wymianilem w kilku swoich autach - nigdy od razu).
                          Faktycznie nie wszystko mi dziala - np. podswietlenie w drzwiach sterowania lusterkami - ale to moge przezyc. Cala reszta dziala bo musi dzialac i koniec.
                          W poprzednich autach az takich wydatkow nie mialem ale tez byly ciut moldsze kupione ale to z powodu roznicy w cenach wyjsciowych.
                          Na jazde na codzien Loganem mnie nie namowisz - zreszta to wcale nie jest tanie auto a na nowa Sienne czy Highlandera nie mam.
                          Ale - tu odnosnie ostatniego postu - nigdzie nie napisalem, ze kupuje auta tanio.
                          Wrecz przeciwnie. Mysle, ze w stosuku do tzw. ennikow znacznie przeplacam. Ale warto bo wiem, co i (czesto od kogo) kupuje.
                          Nastepne auto tez bedzie uzywane - nawet jesli moglbym w zamian miec dwa nowe Logany czy podobne wynalazki to ja wole 3-4 letnia Sienne czy wspomnianego Highlandera.
                          A jak bedziesz sprzedawac swoje obecne Verso daj znac - wlasnie takie auta jak Twoje kupuje :-)
                          • milos75 Re: wbrew pozorom 04.10.10, 18:35
                            Nie, ja przede wszystkim piłem do siebie, podałem po prostu wszystkie powody dla których parę lat temu powiedziałem sobie, że już starczy tego dobrego i sponsorowania mechaników, wytłumaczyłem sobie, że nie muszę jeździć Lexusem i ładować w niego pieniądze, tylko kupię auto mniejsze, na które mnie w danym momencie stać. Szczęście, że akurat był to Civik a nie Logan :-) Ale i tak wielu znajomych jeżdżących japońskimi landarami z V6 (starymi) pókało się w głowy i mówiło, że szybko sprzedam, bo nie można się przesiąść z Camry do Civika :-)

                            I tak się zaczęło - okres tylu lat eksploatacji Civika to był po prostu pełen komfort bez żadnych niespodzianek i dlatego już nie chcę słyszeć o używanych, chyba że jako drugi mały samochód na miasto. Do niedawna zresztą używałem w tym celu starego Volvo 440 ale psuł się strasznie i oddałem go za darmo znajomym. Co innego jakbym miał szwagrów milionerów, którzy co 3 lata wymieniają Lexusy, ale nie mam ;-) Jeden do niedawna jeździł moją byłą Previą, teraz jeździ Avalonem z końca lat 90'tych, a drugi starym Volvo 850.

                            Aha, zapomniałem, w Civiku zardzewiała standardowo tylna klapa pod ozdobną listwą - zrobili na gwarancji, nie zapłaciłem za to grosza. I to było tyle. Dlatego też zawsze patrzę na gwarancję, 1 rok czy 2 lata w Europejczykach to jakiś żart, porządne japońskie 3 lata z dobrymi warunkami to minimum. Ale Toyota już czuje oddech Hyundai/KIA i w niektórych krajach np. UK zaczyna wprowadzać 5-letnie gwarancje. U nas niestety jeszcze nie.

                            Pozdrawiam
    • iberia.pl do wożenia ziemniaków idealny, :D, n/t 03.10.10, 17:11

    • galtom Re: kto normalny kupi taki chlew ?! 04.10.10, 09:09
      Coz... cena czyni cuda.
      Jak ktos o niczym innym nie marzy tylko posiadaniu Audi A6 to fura jak znalazl.
      U mnie pod domem sasiad tez ma taki wynalazek. Prezentuje sie bardzo ladnie, swiecacy lakiers, ani pylku na siedzeniach... naprawde nowka jak z salonu. Codziennie schodzi, wyciera szmatka, pastuje, poleruje, chucha, dmucha patyczkami doczyszcza napisy TDI i Quattro.
      Tyle, ze (auto ma juz ponad rok) widzialem jak nim jechal moze ze trzy razy.
      Ale ma A6 i jest szczesliwy. Sasiedzi spogladaja zazdrosnie a On na innych (wsiadajacych do jakichs japonskich chlamow - jak ja) patrzy z gory. I super. Mnie to zupelnie nie przeszkadza.
      Jak dlugo jego auto nie jest niebezpieczne na drodze (to jedyna rzecz, ktora mnie denerwuje w szrotach z zachodu) to w czym klopot?
      Tu przynajmnie uciwie pokazane o naprawde sie kupuje. Jak komus to nie przeszkadza to jego kasa jego sprawa....
      • k2i Re: kto normalny kupi taki chlew ?! 04.10.10, 09:34
        skoro twój sąsiad tak chce to czemu nie, może zawsze chciał mieć takie 2,5 TDI Quatro czy jak to się tam pisze, nikt mu tego nie zabroni, mi od zawsze marzył się jaguar xj, w sumie to nie wiem czemu akurat xj? po prostu coś w nim jest. No ale dochody mam takie a nie inne i samochód u mnie musi robić rocznie te 40tys km więc wybieram japończyki gdyż mnie jakoś nie zawodzą do tego instalacja gazowa i można pracować samochodem:) teraz pewnie poczuję odrobinę luksusu i kupię sobie może coś zastępczego za tego XJota w postaci Xedosa 9, pewnie wrzucę tam instalację gazową i znowu z dwa lata max się nacieszę, może rav4 czy mazdę 6 kupić w sumie to nie wiem, zobacze jeszcze co i jak się trafi ale pewnie nie będzie to nowsze niż 2006 rok. Teraz "poruszam" się primerą z 2001 roku i jak na razie jest świetnie, ful wypas i do tego mega oszczędna a o awariach to już dawno zapomniałem:)
        No ale wracając do audi to ja tego nie uwarzam za jakis specjalny samochód wart tych pieniędzy, co nie znaczy ze ktoś nie może sobie coś takiego sprezentować jego pieniądze i tyle i ja to rozumiem a czy dobrze wydane...hmmmm to już osobista sprawa każdego z nas.
    • alaryk_zabojca Niezła fura 04.10.10, 16:42
      W życiu bym nie kupił takiego bajzlu. Pewnie kupi to jakiś komis, wyglancuje w środku, wypucuje i sprzeda jakiemuś napalonemu nastolatkowi co to będzie chciał swoją maryśkę spod remizy do chałupy odwieźć.
      Na szczęście nie muszę się obawiać takich sytuacji bo kupuję tylko samochody nowe z salonu.
    • lapufkasz Tak czytam te wasze przemyslenia panienki 04.10.10, 18:29
      i jak ulal pasujecie do magla
      O czym te pi...nie jest ?
      Wezcie sie dewotki za cos pozytecznego zamiast pie....lic o niczym
      • conveyor Re: Tak czytam te wasze przemyslenia panienki 04.10.10, 19:56
        Nie wiesz o co sie rozchodzi? To ja Ci przetlumacze: panowie pisza, ze audi z linku jest zle, ale oni takich nie kupuja, oni kupuja tylko dobre samochody. Proste?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja