Gość: verte
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
11.04.04, 14:56
Tekst z GW był ogólnie o reklamie,przywiązaniu klienta do marki itp.Fragment:
Prezenter: - Byłem świadkiem, jak firma, która jest dealerem najtańszych
samochodów w Polsce, zafundowała swoim klientom taką przyjemność, która
natychmiast zmieniła się w swoje przeciwieństwo.
Na Śląsku zorganizowali bal dla klientów, którzy w ciągu ostatnich dwóch lat
kupili u nich samochód (z nadzieją, że niedługo wymienią go na auto o klasę
wyżej, i nawet przygotowano reklamy tych lepszych aut). Z placu osłoniętego
dachem usunięto samochody i ustawiono stoły. Tańce miały odbyć się na wolnym
powietrzu, ale auta, które ci ludzie przed rokiem kupili, nie kojarzą się z
elegancją, więc do siedzenia były dębowe ławy, do jedzenia - grochówka,
smalec, kiszone ogórki, razowy chleb, do picia głównie wódka. Zaśpiewać miała
Marysia Biesiadna, czyli Maryla Rodowicz w konwencji "Hej, sokoły!...".
Zapowiedziałem Rodowicz - brawa słabiutkie.
Opowiedziałem wszystkie dowcipy, które na podobnym koncercie w Warszawie
wywoływały salwy śmiechu, a przecież wiadomo, że Warszawa to najtrudniejsza
publiczność, a tu nic, prawie żadnych pozytywnych reakcji.
Gwiazda zaszokowana, koncerty wychodzą jej zawsze, mnie rozbolał brzuch ze
stresu, a dyrektor tej firmy stał obok sceny jak sparaliżowany. Co się
okazało?
Otóż nikt nie przewidział, że na Śląsku ów tani samochód był dla większości
ludzi szczytem luksusu. Klienci odstawili się jak na sylwestra i spodziewali
koktajlu z krewetek. Byli przecież zaproszeni na "przyjęcie z okazji drugiej
rocznicy istnienia firmy". Nikt im na zaproszeniu nie napisał, że to będzie
biesiada, więc kiedy zobaczyli kiszone ogórki, poczuli się obrażeni.
Słyszałem potem, jak jeden mężczyzna mówił, że to kpiny i że "oni myślą, że
jesteśmy jakimiś prostakami".
Ciekawe o jaką markę chodziło?Czy Skodziarze myślą,że takich jak oni to
się powinno conajmniej w 5-gwiazkowych hotelach podejmować?