niki27
18.04.04, 16:01
Miejsce: Warszawa, wjazd od strony Mińska Mazowieckiego (ul. Czecha).
Bohater: Dzadzio, w okularach i bereciku z antenką.
Stanąłem za nim na światłach. Toyota Corolla sedan. No - pomyslalem sobie -
to się trochę za dziadziem teraz powleczemy. Niech będzie, no problem.
Zapale się zielone...i pierwsze zdzwienie. Dziadziu sru do przodu,
przyspiesza doskonale i lyka wszystkich po prawej. Ja probuje dotrzmac tempa,
ale gdzie tam, mam wrazenie, ze mój samochód (w końcu nie melex) jedzie jak
krowa. Po 30 sekundach dziadzia juz widze w oddali, sam zjezdzam na prawy pas.
Na kolejnym swiatlach dzieli nas juz moze z siedem samochodow. Znow
startujemy i tym razem jestem swiadkiem, jak dziadzia probuja zablokowac dwa
wolnoobrotowce, sunace obok siebie na pasach. Co robi dziadzio? Płynna
zmiana biegów, kierunkowskaz, skok na pobocze, gaz do dechy, kierunkowskaz i
juz po krzyku.
Ale najlepsze na koniec: dziadzia chciało dogonić dwóch lysoli w srebrnym BMW
3 (nowym). Gonili, gonili aż... wpadli na radar na wiadukcie nad torami (ul.
Płowicka, znane miejsce).
Dziadzio - i tu już zdziwienia nie będzie - w odpowiednim momencie zwolnił do
40 i glinairzom na nosie zagrał. No ja nie mogę, beret z antenką.
Jestem pod wrażeniem! Panowie i Panie, przynac sie proszę, kto jest
szczeliwym wnukiem/wnuczką? I co to za wersja Corolli?