Dodaj do ulubionych

Ile was kosztuje miesiecznie utrzymanie samochodu?

    • mary_ann Re: Ile was kosztuje miesiecznie utrzymanie samoc 30.04.04, 12:00
      Gość portalu: caffel napisał(a):

      Mozna
      > przeciez nie miec samochodu i te pieniadze spozytkowac inaczej.


      Można. Każdy ma swój prywatny bilans.
      Caffel, ja naprawdę rozumiem Twoje obiekcje i zgadzam się, że samochód w Polsce
      (szersza kwestia relacji cen /zwykle zachodnioeuropejskich/ do płac /często
      wschodnioeuropejskich/) to cholernie droga przyjemność. Z tym,, że dla mnie per
      saldo opłacalna:-)

      - mam dwoje dzieci, z czego jedno bardzo małe. Znane są Ci przyjemności
      poruszania się z wózkiem dziecięcym środkami miejskiej komunikacji? Zgaduję,
      że czysto teoretycznie:-)); przy pierwszym dziecku, gdy nie miałam własnego
      samochodu, praktycznie uwięziona byłam w najbliższej oklicy, bo każda dalsza
      wyprawa była szalenie uciążliwa i w praktyce wymagała asysty osoby trzeciej;

      - dzięki samochodowi moja starsza córka chodzi teraz do fajnej szkoły (do
      której dojazd środkami miejskiej komunikacji jest praktycznie niemożliwy);

      - dzięki samochodowi udaje mi się na tyle szybko przemieszczać, że mam więcej
      czasu dla bliskich i jestem mniej zmęczona;

      - dzięki samochodowi częściej jestesmy poza miastem, częściej też widuję się ze
      znajomymi;

      - dzięki amochodowi wakacje ( w tym te w miejscach bardziej odległych
      geograficznie) nie sa koszmarem i nie muszą być "stacjonarne" (tylko błagam,
      nie pisz, że są PKSy: - już ten etap przerabiałam:-)) Ja rozumiem, że sa
      maniacy "survivalu", ale sama ma go już prywatnie dosyć...

      W skrócie: samochód daje mi sporą wolność i komfort.
      Do tego - last but not least - bardzo lubię prowadzić:-))

      Pozdrawiam
      mary_ann
      • mary_ann Re:PS 30.04.04, 20:15
        Zapomniałam dodać jeszcze jedno:
        - dzieki szmochodowi moge robić większe zakupy raz na dłuższy czas, w
        supermarkecie. Nawet po odliczeniu kosztow benzyny jest to spora oszczędność.
        Nie tylko pieniędzy, ale i czasu.
      • Gość: Jasio Re: Ile was kosztuje miesiecznie utrzymanie samoc IP: *.proxy.aol.com 02.05.04, 17:39
        Mary_ann, masz absolutna racje. Ale za te przyjemnosci i wygody trzeba
        zaplacic. Wez wiec w wolnej chwili, ktora wygospodarowalas dzieki bryce, olowek
        i kalkulator do reki i dodaj pare cyfr. Pomoge ci z najwazniejszymi punktami:
        (1) strata wartosci pojazdu w czasie uzytkowania (2)koszt ubezpieczenia (3)
        parkowanie (4)tankowanie (5)wymiana opon(6)wymiana oleju (7)czesci zamienne i
        naprawy (8)mandaty i misiowe (9)gadzety i siedzenia dla malego dziecka (10)
        utrzymanie czystosci (myjnia)...........
        No a teraz podziel sie z nami rezultatem swoich obliczen. Jak nie masz glowy do
        takich rzeczy, to popros swojego chlopa o pomoc.
        • mary_ann Re: Ile was kosztuje miesiecznie utrzymanie samoc 04.05.04, 19:46
          Kolego, daruj sobie tę ironię. Przekalkulowałam (bez pomocy chłopa widać też
          potrafię:-))i wyszło mi, że się opłaca. (Przy okazji: znane jest koledze
          pojęcie kosztu alternatywnego?:-)) Konkretnymi liczbami dzielić się raczej nie
          zamierzam - mój post był reakcją na wpisy sprowadzające się do zdziwienia "na
          co komu samochód??" - potraktować go należało jako ad vocem.

          Z wyrazami szacunku
          Mary_ann
          • Gość: Jasio Re: Ile was kosztuje miesiecznie utrzymanie samoc IP: *.proxy.aol.com 06.05.04, 15:58
            mary_ann napisała:

            > Kolego, daruj sobie tę ironię. Przekalkulowałam (bez pomocy chłopa widać też
            > potrafię:-))i wyszło mi, że się opłaca. (Przy okazji: znane jest koledze
            > pojęcie kosztu alternatywnego?:-)) Konkretnymi liczbami dzielić się raczej
            nie
            > zamierzam - mój post był reakcją na wpisy sprowadzające się do zdziwienia "na
            > co komu samochód??" - potraktować go należało jako ad vocem.
            >
            > Z wyrazami szacunku
            > Mary_ann

            Przepraszam, ze cie urazilem, ale chcialem ci tylko zrocic uwage, ze tematem
            dyskusji sa wlasnie kosty utrzymnia bryki, a korzysci poiadania samochodu to
            tylko tlo . Niepotrzebnie sie wiec unosisz. Widze tez, ze tzw "koszty
            alternatywne" sa dla ciebie wazniejsze niz koszty "wlasciwe". Przemawia przez
            ciebie dusza kobiety, rozumiem to i czesto podziwiam ludzi z takim podjsciem do
            zycia. Z drugiej jednak strony to zycie jest bardzo brutalne i potrzebne
            sa "kochane pieniazki" aby oplacic mozliwosc poruszania sie samochodem. A te
            koszty samochodu w rzeczywistosi sa duzo wiekrze, niz sie wielu osobom wydaje.
            Mysle, ze dzieki tej dyskuzji, wiele osob spojrzy na swoje "hobby samochodowe"
            troche inaczej.
            Byloby rowniez milo, gdybys jako wklad do dyskusji, podzielila sie z nami
            wynikami swoich obliczn, o czym wspomnialas na poczatku i porownala je do
            swojego miesicznego dochodu.
            Pozdrawiam
    • Gość: pankracy oczadziałeś? IP: *.toya.net.pl 30.04.04, 12:37
      po co mieszkanie? szałas tez jest dobry (jedź do ciepłych krajów)
      po co ci wiecej jak 1 para butów? nie da się chodzic w dwóch parach nie
      po co ci całe spodnie jak w dziurawych też jest ciepło
      po co kupic ksiązke, jak można pozyczyć

      Ty wozisz rodzinę albo dziewczynę na ramie? Już cie widze jak z supermarketu
      zapie..lasz z wózkiem żarcia do domu.
      A może jesteś stróżem, nie masz rodziny, dziewczyny, jaja ci uschły i wszystko
      ci wisi, nigdzie nie sie nie spieszysz ciagle walisz w Peceta i ci przywoża
      pizzę na rowerze.
      Jedź w Tybet tam chłoppaki nic nie mają i są szczęsliwi (jeszcze).
      Pewnie; zamiast samochodu kup sobie kolię diamentową i wsiądź na rower, to bys
      pokazał jaki jesteś bogaty oryginał, a tak to nie pieprz w bambus. Gdy samochód
      można było zastąpić czymś rozsądnym dawno byśmy to zrobili.

      Tobie nie jest potrzebna dobra płaca tylko niskie koszty życia, mówia że w
      Korei Płn jest fajnie, od zaje..nia rowerów, zdrowe powietrze i wogóle bajka z
      przeciętna długością (zdrowego) życia przekraczającą już 32 lata.

      Prowadzisz sklep rowerowy w Hanowerze? Czy może wypożyczalnię rowerów?

      A tak ogólnie to na co cie staaaaaaać? na taryfy, samoloty, pociągi,autobusy
      i też mądrze, ale za to nie masz samochodu i krótka piłka.
      no to wio flecie,
    • Gość: JJ Miesięczne utrzymanie: IP: *.aster.pl / *.aster.pl 01.05.04, 10:22
      Ubezpieczenie 250
      Mandaty/łapówki(w Polsce to normalne) 100
      Paliwo 300
      Części/opony/płyny/robocizna mechanika 350
      Są to uśrednione koszty z ostatnich 12 miesięcy.
      1000zł, owszem to sporo, jednak do pracy mam 20 km, do szkoły 25 km, więc bez
      samochodu musiałbym wiele godzin spędzić w komunikacji miejeskiej.
      Pozdrawiam
      • Gość: Jasio Re: Miesięczne utrzymanie: IP: *.proxy.aol.com 02.05.04, 17:23
        Gość portalu: JJ napisał(a):

        > Ubezpieczenie 250
        > Mandaty/łapówki(w Polsce to normalne) 100
        > Paliwo 300
        > Części/opony/płyny/robocizna mechanika 350
        > Są to uśrednione koszty z ostatnich 12 miesięcy.
        > 1000zł, owszem to sporo, jednak do pracy mam 20 km, do szkoły 25 km, więc bez
        > samochodu musiałbym wiele godzin spędzić w komunikacji miejeskiej.
        > Pozdrawiam


        Zapomniales o najwiekrzych kosztach obok ubezpieczenia: amortyzacji i kochnej
        benzynce. Jak jezdzisz nowym sredniej klasy, to roznica ceny miedzy nowa bryka
        a roczniakiem o malym przebiegu bedzie gdzies ok 10.000 zl rocznie. to ok 800
        zl miesiecznie. Amortyzacja starego zecha to pare stowek, ale czesci i naprawy
        moga kosztowac cie frtune. Pelny bak i juz biegasz lzejszy o prawie dwie setki.
        Dodaj wiec do swojej kalkulacji spokojnie drugi tysiaczek. Chyba ze bryke
        fundneli ci starzy, a za kochana benzynke placi bogaty wujk z Ameryki.
        Pozdrawiam
    • krzychooooo Re: Ile was kosztuje miesiecznie utrzymanie samoc 01.05.04, 20:37
      samochod: 3 letni klasy sredniej (passat, alfa 156, mondeo...)
      ubezpiecznie: 1400€ (nie mam znizek)
      utrata wartosci: 1500€ rocznie
      przeglady: 200€
      opony itp: 200€ rocznie (srednio)
      naprawy: 300€ rocznie

      SUMA: 3600€ rocznie bez paliwa
      300€ miesiecznie

      Kocham samochody... ale sprzedalem.
      Poczekam gdy bede bogatszy zeby zaplacic kilka tysiecy € rocznie za auto.
    • Gość: Jasio Re: Ile was kosztuje miesiecznie utrzymanie samoc IP: *.proxy.aol.com 02.05.04, 07:33
      Odpwiem wam krotko.
      1. Pare lat temu przekalkulowalismy z moim kanadyjskim zajomym roczny koszt
      utrzymania sredniego samochodu. Wliczylismy: amortyzacje, ubezpieczenie,
      przeglady i wymiane oleju, naprawy, kochana benzynke......
      I.....wyszlo ok $6.000 kanadolinskich rocznie czyli $500 miesiecznie, czyli w
      przeliczeniu ok 3000 zlociszow.
      Czy musi on miec samochod????
      Uwzgledniajac jego stawke godzinowa $100, to policzcie sobie sami.
      Zaoszczedzajac 5 godzin miesiecznie, czyli 15 min. dziennie pieniadze wlozone w
      bryke zwracaja mu sie. Pozostala oszczednosc czasu to czysty zarobek.
      Jakos nikt z was w ten sposob nie mysli? Ciekawi mnie dlaczego.
      ,
        • Gość: Jasio Re: Ile was kosztuje miesiecznie utrzymanie samoc IP: *.proxy.aol.com 03.05.04, 03:54
          Gość portalu: koles napisał(a):

          > > Jakos nikt z was w ten sposob nie mysli? Ciekawi mnie dlaczego.
          >
          > Pewnie większość zdroworozsądkowych osób tak myśli.

          Tego nie zauwazylem w powyzszych wypowiedziach


          Niestety, ale u nas mało kt
          > o
          > zarabia w przeciągu 5 godzin na miesięczne utrzymanie samochodu. Wiekszość
          osób
          > w Polsce za 5 godzin swojej pracy może kupić co najwyżej 10 litrów benzyny...

          Podalem tutaj nieco skrajny przyklad. Malo osob nawet w Stanach czy Kanadzie ma
          stawki godzinowe takie jak wspomnialem. Mimo wszystko w Polsce jest wiele osob
          o stawkach godzinowych (wlaczajac w to narzuty) 50-70 zl. I tutaj posiadanie
          samochodu moze byc oplacalne, chociaz wiecej godzin potrzeba, zeby samochod na
          siebie zapracowal i musi to byc samochod tani. Mysle jednak, ze wiekrzosc tych
          Mercy i BMW ktore mozna zobaczyc w duzych ilosciach w Warszawie jednak na
          siebie nie zarabiaja. Ktos kto je kupil, wybral ten samochod, bo "sasiad" ma
          podobny. Czy nie mam racji??
        • bama7 Re: Ile was kosztuje miesiecznie utrzymanie samoc 06.05.04, 12:25

          Dla mnie miesieczny koszt utrzymania samochodu (ubezpieczenie, serwis, benzyna,
          amortyzacja, myjnia itd - samochod kupowałam nowy więc serwis i amortyzacja sa
          wieksze) odpowiada ok trzem dniom pracy.
          Czas jaki dzieki posiadaniu samochodu zaoszczedzam to znacznie więcej. Tylko na
          codziennym dojezdzie do pracy zaoszczedzam ok godziny (dojazd zajmuje mi ok 30
          min zamiast ponad godzine) przy okazji wracając z pracy moge zajechać do
          supermarketu i zrobić zakupy (dzieki czemu nie trace czasu na zakupy w weekend)
          lub podjechać załatwić jakąś sprawę. Normalnie nie miała bym możliwości
          załatwienia niczego po pracy, bo nie zdążyłabym nigdzie dojechac autobusem.
          Dzieki samochodowi nie jestem uzależniona od komunikacji miejskiej i
          pozamiejskiej.
          Czyli w ogolnym rozrachunku mnie się opłaca posiadać samochód.
            • bama7 Re: Ile was kosztuje miesiecznie utrzymanie samoc 06.05.04, 16:18
              Ubezpieczenie wymieniłam, naprawy też (w ramach serwisu - wiem, wiem serwis ASO
              to wydawanie pieniędzy ale na początku szkoda mi było gwarancji a potem - co
              coż nie mam zaprzyjaźnionego warsztatu). Kosztu oprocentowania kredytu nie mam,
              bo kupowałam za gotówkę (taki kaprys). Opony i owszem policzyłam (to
              rzeczywiście zeszłej jesieni była spora przykrość). Wzięłam pod uwagę wszystkie
              koszty roczne niestandardowe + średnia benzyna i myjnia.
    • Gość: 5nikus Re: Ile was kosztuje miesiecznie utrzymanie samoc IP: *.telpol.net.pl 03.05.04, 19:46
      posluchaj madralo!! ja ostatnio zrobilam prawko i po co mam czekac z kupnem
      auta na potem?? poki mam kase, jestem na biezaco z obsluga auta, lepiej kupic
      od razu. posiadanie prawa jazdy to pewna umiejetnosc, ktora wymagaja
      pracodawcy. z mysla o mojej przyszlej pracy, kupuje auto i mam zamiar jezdzic.
      poza tym, nie obchodzi mnie to, ze bez auta tez da sie zyc (zylam w taki sposob
      21 lat), ja po prostu pokochalam jazde samochodem! odkrylam swoj zywiol!! nie
      uwazam, aby kupione auto bylo pieniadzem wyrzuconym w bloto, bo dzieki niemu
      pomoge starszej babci jezdzic, gdzie tylko bedzie chciala.
    • hrabiadrykula Re: Ile was kosztuje miesiecznie utrzymanie samoc 04.05.04, 19:40
      koszty (samochod klasy tzw. nizszej sredniej albo kompakt, np. ford focus,
      honda civic, toyota corolla, renault megane, fiat bravo/brava 1,4 '01) - na
      bazie danych za 8,5 m-ca:
      paliwo 550 PLN/m-c
      inne 480 PLN/m-c (tu wliczam ubezpieczenie, myjnia, przeglady, olej, opony
      (rozliczam na 3 lata ale przypuszczam ze wytrzymaja przy mojej jezdzie dluzej),
      wycieraczki i inne drobiazgi; przeglady robione w aso)
      spadek wartosci - zakladam 250 PLN/m-c, wydaje mi sie ze to duzo w przypadku
      mojego modelu bo dobrze trzyma cene, no ale liczmy ostroznie.
      Razem jest to jakies 1.280 PLN/m-c.

      Poniewaz troche jezdze sluzbowo - dostaje zwrot kilometrowki.

      Netto wychodzi mi ok. 600 PLN/m-c (z mojej kieszeni). Duzo? Dla niektorych
      pewnie tak, ale dlaczego mam dygac na piechote tylko dlatego ze tu 50 lat
      komuny bylo i wpedzilo narod w biede? I nadal wpedza. A dla ciebie to jakies
      130 EUR (kurs 4,7), czyli ile? 2 h pracy? 3? Kreujesz sie na bogacza, wiec moze
      mniej?

      Nie uwgledniam kosztu wynajmu garazu - to juz zalezy od indywidualnych
      uwarunkowan - mozna miec wlasny, mozna wynajmowac, mozna trzymac auto na
      parkingu strzezonym, mozna trzymac na ulicy...

      Nie uwzgledniam kosztow kredytu - to tez moze byc bardzo roznie u roznych osob.

      Nie uwzgledniam kosztow typu telefon do serwisu albo do firmy sprzedajacej
      opony albo do agenta ubezpieczeniowego czy prad zuzyty do odkurzania wnetrza -
      chociaz pojawili sie tu maniacy aptekarstwa.

      Do najblizszego przystanku mam z 15 minut przez niesympatyczna okolice (ni to
      pole ni to lasek, niby przy glownej drodze ale ciemno tam). Autobus jezdzi co
      20-30 minut, totalnie niepunktualnie. Dojazd autobusem i tramwajem do pracy
      zajmuje mi ok 1,0-1,5 h (od drzwi do drzwi). Jak mi autobus zwieje to mogila.
      Pomijam to, ze klimat mamy jaki mamy (czesto jest zimno i pada). Dojazd
      samochodem - max. 25 min, czyli tyle ile zajmuje mi dojscie na przystanek + w
      najlepszym razie przejechanie 3 lub 4 przystankow. Bilet miesieczny imienny
      kosztuje 65 PLN, na okaziciela 82 PLN. Za ewentualny bagaz wiekszy trzeba
      placic ekstra. Nie wspominam juz o biletach jednorazowych. Blizsze i dalsze
      wyjazdy za miasto (pkp, pks) w moim przypadku zezarlyby reszte roznicy. Chociaz
      pewnie nie, bo z czesci wyjazdow musialbym zrezygnowac ze wzgledu na brak
      sensownych polaczen.

      Sklepiki osiedlowe sa kiepsko zaopatrzone. Wyprawa do najblizszego hipermarketu
      na piechote to min. 1,5 h (tam i z powrotem + zakupy). Strasznie nie lubie tego
      marketu. Opcji posrednich blizszych niz hipermarket nie ma (tzn. sa tylko te
      sklepiki i hipermarket). Wyjazd samochodem, do sklepu ktory lubie - ok 30 min.

      Zarowno dojazd miejska komunikacja do pracy jak i wyprawy do tegoz
      hipermarkietu na piechote przecwiczylem na wlasnym organizmie wiec wiem co
      pisze.

      Nie mowcie mi, ze te oszczednosci czasowe sie w ogole nie licza. I nie kazcie
      mi jezdzic na drugi koniec miasta do roboty na rowerze, bo to zadna przyjemnosc
      (lubie jezdzic na rowerze, ale to bylby totalny hardcore w smrodzie i w blocie
      jezeli akurat pada i walka o zycie bo drog rowerowych nie ma; tak, wiem, moj
      samochod tez wydziela spaliny, ale ma katalizator, a najwiecej smrodu robia
      autobusy).

      Gdyby nie samochod, moje zycie skladaloby sie jedynie z dojazdow do pracy i
      ewentualnych wyjsc do sklepow. Nawet na to forum bym nie mial kiedy zagladac.

      Jesli ktos kupuje samochod tylko ze wzgledu na sasiadow - jest idiota.

      Ale to nie znaczy, ze kazdy musi popylac na rowerku. Niektorym samochod jest
      naprawde potrzebny.

      Wiec nie wiem co chcesz gosciu udowodnic piszac ze zarabiasz tam a wydajesz tu
      i jezdzisz sobie na drogim rowerku. Moglbys kupic duzo tanszy a zaoszczedzone
      pieniadze wydac na co innego. Jezeli cala ta twoja nadwyzka wolnych srodkow na
      realizacje marzen pochodzi z tego co zaoszczedzisz na racie za samochod, to
      wcale tak duzo nie masz i wcale nie jestes taki do przodu w stosunku do tych, o
      ktorych sie wypowiadasz pogardliwie. Wiec rozumiem, ze nie chodzi ci o nic
      wiecej poza satysfakcja, ze sprowokowales i wkurzyles sporo ludzi. I ze tak
      naprawde nie masz nic do powiedzenia, chcesz tylko sobie popyskowac i tyle.
        • hrabiadrykula Re: Ile was kosztuje miesiecznie utrzymanie samoc 07.05.04, 17:44
          Gość portalu: wuj napisał(a):

          > Ale ja za to moge wypic dobre wino do obiadu, a ty mozesz tylko popatrzec na
          > butelke, bo nawet korka powachac ci nie mozna.
          > Innymi slowy co kto lubi. Jeden pomarancze a drugi.......
          > Pozdrawiam

          z tym argumentem moge sie czesciowo zgodzic, ale:

          1) to tylko drobny wycinek zycia, no chyba ze u ciebie to glowny watek,

          2) mozna tak sobie sprawy poustawiac, zeby raz na jakis czas sie dalo i to wino
          do obiadu czy do kolacji wypic, albo wyjsc ze znajomymi do knajpy. nigdzie nie
          napisalem ze zawsze i wszedzie trzeba jezdzic samochodem ani ze samochodem
          trzeba jezdzic 24 h/dobe.

          3) niby czeste picie wina dobrze dziala na uklad krazenia (w rozsadnych
          ilosciach) ale niestety powoduje rowniez marskosc watroby. i to jest dylemat na
          miare caffela. co wybrac? co lepsze? co gorsze? z czego zrezygnowac? z watroby,
          z wina czy z krazenia?
        • hrabiadrykula Re: Ile was kosztuje miesiecznie utrzymanie samoc 07.05.04, 17:56
          Gość portalu: caffel napisał(a):

          > Sluchaj gosciu.
          > Kupilem taki rower jaki jest mi potrzebny. Moglem drozszy. Przy kosztach
          > samochodu to i tak nie duzo.
          > A jesli chodzi o jazde w smrodzie spalin, to siedzac w samochodzie wdychasz
          ich
          > wiecej niz jadac na rowerze, bo na rowerze siedzi sie wyzej!
          > To zostalo udowodnione.

          a jednak sledzisz jeszcze te dyskusje?

          co zostalo udowodnione? ze na rowerze siedzi sie wyzej? dla mnie bomba, nigdy
          bym sie tego nie spodziewal... tobie placa za takie przeprowadzanie takich
          dowodow? publikujesz gdzies?

          jesli chodzi o ilosc wdychanych spalin, to z wlasnego doswiadczenia powiem to
          co czuc na pierwszy rzut nosa: w samochodzie nie smierdzi tak spalinami jak na
          zewnatrz. sa filtry, mniej lub bardziej zaawansowane. a w ostatecznosci moge
          jeszcze przelaczyc na obieg wewnetrzny. na rowerze moglbym co najwyzej zalozyc
          maske p/gaz, ale pewnie sam przyznasz ze to cokolwiek niepraktyczne.

          poza tym trzeba by jeszcze rozwazyc kwestie czestotliwosci i glebokosci oddechu
          osoby jadacej na rowerze i w samochodzie. mysle ze obie wartosci w przypadku
          rowerzysty sa wieksze co jest korzystne w czystym powietrzu a niekorzystne w
          zasmrodzonym.

          poza tym pozostaja nierozwiazane pozostale kwestie, czyli warunkow pogodowych i
          zagrozen wypadkowych. po chodnikach rzekomo nie wolno jezdzic, a po jezdniach
          to ja osobiscie sie bardzo boje. drog rowerowych nie ma. pomijam juz to, ze ja
          osobiscie czesto mam sporo klamotow do przewiezienia. dygac na rowerze z
          laptopem i kuferkiem to trudne zadanie by bylo. a wiesz jak ludzie w tramwajach
          potrafia smierdziec?
    • bradtfort Re: Ile was kosztuje miesiecznie utrzymanie samoc 05.05.04, 12:08
      Gość portalu: caffel napisał(a):

      > 500, 1000 zl?
      > Nawet niech bedzie 500, to i tak sa to pieniadze wyrzucone w bloto. Mozna
      > przeciez nie miec samochodu i te pieniadze spozytkowac inaczej. Ciekaw jestem
      > ilu z was naprawde musi miec samochod, a ilu ma tylko dlatego, bo sasiad ma.
      > Ja nie mam samochodu i jestem szczesliwy. Stac mnie dzieki temu na wiele
      > rzeczy, o ktorych wy mozecie tylko pomarzyc, bo trzeba kolejna rate zaplacic.

      zawsze się zastanawiam po co ktos zakłada taki wątek? Żeby wlać swój żal,
      zazdrośc, frustrację, gniew czy nie wiadomo co jeszcze?. Facet, nie chcesz
      samochodu to nie miej i tyle, a nie dorabiaj do tego jakiejś pożal się boże
      ideologii i nie mów na co kogo stać a na co nie bo akurat o tym nie masz
      pojęcia.
    • Gość: misiak Re: Ile was kosztuje miesiecznie utrzymanie samoc IP: 213.76.161.* 05.05.04, 13:03
      auto: 14 letni MB190, diesel
      ubezpieczenie: OC - 400 pln/rok
      paliwo: ruski ON 2pln/l, spalanie ok 6l/100, misięcznie ok. 250 pln
      utrata wartości: nie mam pojęcia, będę jeździł dopuki będzie sprawny
      technicznie (przeglądów technicznych nie załatwiam na lewo, dbam o auto:))
      dodatki: mycie ok. 30 pln/miesiąc, eksploatacja (olej, filtry, klocki) ok 500
      pln/rok, w tym roku nowe opony 4 szt. 600 pln.
      autko kupiłem za 17 t pln 3 lata temu za gotówkę i nie uważam że wtopiłem kasę.
      Jeżdżę do pracy w dwie osoby i wychodzi mnie taniej niż komuikacją zbiorową nie
      mówiąc o zaoszczędzonym czasie :)
      Co do ekologii to auto ma nowy katalizator (tak,tak w starym dieslu), kosztował
      1000 pln i powinien wytrzymać z 5 lat :)
      Aha rower też mam ale tylko dla rozrywki:)
      pozdrawiam
      • Gość: JASIO Re: Ile was kosztuje miesiecznie utrzymanie samoc IP: *.proxy.aol.com 05.05.04, 15:53
        (przeglądów technicznych nie załatwiam na lewo, dbam o auto:))
        > dodatki: mycie ok. 30 pln/miesiąc, eksploatacja (olej, filtry, klocki) ok 500
        > pln/rok, w tym roku nowe opony 4 szt. 600 pln.

        Zpomniales napisac, ile cie to "dbanie o auto" kosztowalo prez te trzy lata.
        Tylko olej filty i klocki hamulcowe?? Przez trzy lata w 14 letnim samochodzie???
        I ty nim jezdzisz???
        Wez lepirj olowek, kopie miesiecznych wyciagow swoich kart kredutowych i spisz
        uczciwie wszystkie wydatki przez te trzy lata. Jak sam dlubiesz przy zechu to
        wycen rowniez swoj czas. Musisz byc starszym czlowiekiem z nie najlepsza
        pamiecia.
        • Gość: misiak Re: Ile was kosztuje miesiecznie utrzymanie samoc IP: 213.76.161.* 06.05.04, 07:50
          :)
          amortyzatory raz komplet, amortyzator układu kierowniczego, pęknięty
          kierunkowskaz, czujmik wentylatora chłodnicy, tyle się zepsuło przez trzy lata.
          Faktem jest że te rzeczy wymieniłem sam ale w sumie czas wymiany zajął około 20
          roboczogodzin:)
          Wiem że auto jest stare ale wbrew pozorom się nie sypie. To już mój drugi MB.
          Poprzedni był jeszcze starszy, jeździłbym nim do dzisiaj ale niestety rozbiłem
          go :(
          Natomiast moim pierwszym autem był nowe uno 1,1 i nie wspominam go najlepiej.
          Za te pieniądze wolę jednak jak to określiłeś "rzęcha".
          Rozumiem że ty Jasiu masz zdecydowanie nowsze auto i już ci się sypie a
          niestety nie umiesz nic przy nim zrobić i przez to bulisz? Przykra sprawa....
          • Gość: Jasio Re: Ile was kosztuje miesiecznie utrzymanie samoc IP: *.proxy.aol.com 06.05.04, 15:24
            Gość portalu: misiak napisał(a):

            > :)
            > amortyzatory raz komplet, amortyzator układu kierowniczego, pęknięty
            > kierunkowskaz, czujmik wentylatora chłodnicy, tyle się zepsuło przez trzy
            lata.
            >
            > Faktem jest że te rzeczy wymieniłem sam ale w sumie czas wymiany zajął około
            20
            >
            > roboczogodzin:)

            Zapomniales doliczyc czas potrzebny na diagnostyke i kupno czesci a to moze byc
            bardziej pracochlonne niz wymiana.

            > Wiem że auto jest stare ale wbrew pozorom się nie sypie. To już mój drugi MB.
            > Poprzedni był jeszcze starszy, jeździłbym nim do dzisiaj ale niestety
            rozbiłem
            > go :(

            Zdarza sie. A potem wspomina sie tego robitego zecha z lezka w oku. To byl
            samochod...Tak go szkoda.....

            > Natomiast moim pierwszym autem był nowe uno 1,1 i nie wspominam go najlepiej.

            Moim byl Maluch..... To byly czasy. Wspominam go z nostalgia w sercu.

            > Za te pieniądze wolę jednak jak to określiłeś "rzęcha".
            > Rozumiem że ty Jasiu masz zdecydowanie nowsze auto i już ci się sypie a
            > niestety nie umiesz nic przy nim zrobić i przez to bulisz? Przykra sprawa....

            Tu nie masz racji. Za starych dobrych czasow sporo w swojej bryce grzebalem.
            Praktycznie robilem wikrzosc napraw. Czesci z "junkjardu" i mozesz w ten sposob
            jezdzic prawie za darmoche. Ale teraz moj czas jest za drogi. Nie stac mnie na
            spoznienie, bo bryka nawalila. Kupuje wiec nowego sredniaka, po trzech latach
            daje go zonie, a jej samochd, mniej wiecej szescioletni sprzdaje. I w ten
            sposob udaje mi sie jezdzic bez klopotow, "bulenia" i straty czasu zwiazanej z
            naprawami. Dla mnie jest to najbardziej ekonomiczny sposob poruszania sie.
            Rozumiem tez tych z rowerkami....dla zdrowia. Niestety odleglosci ktore musze
            pokonac sa zbyt duze.
            Pozdrawiam



      • Gość: Jasio Re: Ile was kosztuje miesiecznie utrzymanie samoc IP: *.proxy.aol.com 06.05.04, 15:30
        Gość portalu: Braził napisał(a):

        > Kiedyś nie miałem samochodu i też umiałem dorobić do tego ideologię.
        > Teraz prowadzę działalność gospodarczą i bez samochodu ani rusz.
        > A rowery w domu mamy wszyscy. Ja sam pedałuję conajmniej godzinę dziennie
        > (to znaczy że na rowerze spędzam prawie tyle czasu co w samochodzie)aby
        > utrzymać wagę dwócyfrową.
        > ;-)

        Odbiegasz od tematu. Napisz ile cie ta bryka tak naprawde kosztuje. Ciekawy tez
        jestem, jaka czesc twoich dochodow pochlania. Amortyzacja, naprawy,
        ubezpieczenie, oponki, woskowanie po myciu,...........kochana
        benzynka.........itd.






        • hrabiadrykula Re: Ile was kosztuje miesiecznie utrzymanie samoc 07.05.04, 17:37
          nie zamierzam odgrywac roli czyjegos adwokata, ale:

          1) moze sam napiszesz najpierw ile cie utrzymanie aut kosztuje? i wycenisz swoj
          czas na to poswiecony? wlacznie z czasem potrzebnym na zadzwonienie do salonu i
          odebraniem przesylki z gotowym samochodem, bo jak rozumiem udanie sie do salonu
          po nowy samochod jest dla ciebie pewnie zbyt czasochlonne? a jeszcze jak
          slusznie zauwazyles trzeba poswiecic czas na wyszukiwanie informacji. masz
          stawke godzinowa? jak zaczynasz z kims rozmawiac to wlaczasz stoper a jak
          konczysz to wylaczasz? jestes prawnikiem?

          2) rzech pisze sie przez "rz"

          3) jesli juz poruszamy kwestie czasu, to przypuszczam ze jezdzenie na rowerze
          tez zajmuje czas. dbanie o rower rowniez. umyc czasem trzeba albo srubke
          dokrecic, kola napompowac... czasem powazniejsze naprawy... inne przyjemnosci
          na ktore mozna sobie pozwolic rezygnujac z samochodu tez sa czasochlonne.

          4) stare mercedesy to naprawde trwale samochody. a w dieslu to juz w ogole nie
          do zajezdzenia. tam sie naprawde tylko leje rope i to wystarczy.

          swoja droga to mamy tu ciekawe pomieszanie - rozpatrywanie substytucji
          przyjemnosci. czyli przyjemnosc posiadania samochodu contra rekreacyjna jazda
          na rowerze albo przyjemnosc picia wina (na przyklad). i zupelnie nie ma
          znaczenia dla tych osob to, ze posiadanie samochodu jest w dzisiejszych czasach
          taka sama koniecznoscia jak posiadanie telefonu itp. owszem mozna zyc bez
          telefonu, mozna zyc bez lazienki i wc, mozna zyc bez pradu, mozna zyc bez wielu
          innych udogodnien. ale z tego nikt zarzutow nie robi, ze ktos np. posiada
          lazienke i/lub spi na lozku. a przeciez tez mozna z tego zrezygnowac i
          delektowac sie innymi przyjemnosciami w zamian za to, np. za rownowartosc
          poduszki mozna pojsc na koncert.

          • Gość: Jasio Re: Ile was kosztuje miesiecznie utrzymanie samoc IP: *.proxy.aol.com 15.05.04, 06:53
            Odpowiadasz na :
            hrabiadrykula napisał:

            > nie zamierzam odgrywac roli czyjegos adwokata, ale:
            >
            > 1) moze sam napiszesz najpierw ile cie utrzymanie aut kosztuje?

            Mnie?? Mnie roczne utrzymanie samochodu kosztuje ok 15.000 zl. Wchodzi w to w
            przeliczeniu na zlotowki: amortyzacja (ok.5000 zl), ubezpieczenie (ok 4000 zl),
            kochana benzynka (ok. 5000 zl), opony (ok. 300 zl), serwis- glownie wymiana
            oleju i hamulce (ok. 900 zl.)


            > i wycenisz swoj
            > czas na to poswiecony?

            Pzeglady i olej ok. 2 godzin rocznie. Na robienie hamulcow czy przeglady
            umawiam sie, odstawiam bryke rano, a po poludniu odbieram. Pracownik mnie
            podrzuca, a jak potrzebuje gdzies skoczyc, to biore sluzbowa bryke.

            > wlacznie z czasem potrzebnym na zadzwonienie do salonu i
            >
            > odebraniem przesylki z gotowym samochodem, bo jak rozumiem udanie sie do
            salonu
            >
            > po nowy samochod jest dla ciebie pewnie zbyt czasochlonne?
            a jeszcze jak
            > slusznie zauwazyles trzeba poswiecic czas na wyszukiwanie informacji.

            Troche masz w tym racji. Samochod traktuje jak narzedzie a nie jak hobby. Bryka
            ma mnie wozic wzglednie tanio, bezpiecznie, w miare wygonie a przede wszystkim
            niezawodnie. Szkoda mi wiec czasu na wybieranie zabawki. Poza tym miejsca w
            ktorych sprzedaja samochody nie nazywam SALONAMI. To sie nazywa DEALERSHIP.

            > masz
            > stawke godzinowa? jak zaczynasz z kims rozmawiac to wlaczasz stoper a jak
            > konczysz to wylaczasz?

            Tak to mozna okreslic. Nie zajmuje sie rowniez klepaniem domow ani ganianiem z
            mopa.

            > jestes prawnikiem?

            Bardzo osobiste pytanie. Nie nie jestem prawnikiem, chociaz mialem okazje
            wystepowania w sadach ale nie jako strona.

            > 2) rzech pisze sie przez "rz"
            Dziekuje. Niestety slownik ktory mam tutaj akurat tego slowa nie posiada.

            > 3) jesli juz poruszamy kwestie czasu, to przypuszczam ze jezdzenie na rowerze
            > tez zajmuje czas. dbanie o rower rowniez. umyc czasem trzeba albo srubke
            > dokrecic, kola napompowac... czasem powazniejsze naprawy... inne przyjemnosci
            > na ktore mozna sobie pozwolic rezygnujac z samochodu tez sa czasochlonne.

            Masz racje. Do przyjemnosci dodam jeszcze ryby czy mysliwstwo. Ale to sa
            przyjemnosci. Jazde samochodem, a szczegolnie jazde dluzsza nie zaliczam do
            przyjemnosci

            > 4) stare mercedesy to naprawde trwale samochody. a w dieslu to juz w ogole
            nie
            > do zajezdzenia. tam sie naprawde tylko leje rope i to wystarczy.

            Wszystko zlezy od punktu widzenia. Kiedys pojechalismy z kumplem w zimie
            polazic po gorach. W miescie bylo dosc cieplo, ale jak pojechalismy dalej na
            doludzie, to temperatura spadla do -25, a moze i lepiej. No i wieczorem
            wracalismy. Kumpel przekrecil kluczyk w stacyjce tego diesla i .........g....
            Rospalilismy ognisko i wepchnelismy "rz"echa na zar. Zapali albo sie spali. No
            i dzieki Bogu zapalil, bo do najblizszej chalupy bylo ze trzydziesci kilosow.
            Innym razem zapalalem benzyniaka przy -43. Zapalil od pierwszego przekrecenia
            stacyjki (bez ogrzewacza bloku). Nie namowisz mnie na diesla. Poza tym kiedys
            sasiad chcial sie pokazac i sprawil sobie starego Merca - diesla. Rano zawsze
            mnie i pol ulicy budzil smrod......

            > swoja droga to mamy tu ciekawe pomieszanie - rozpatrywanie substytucji
            > przyjemnosci. czyli przyjemnosc posiadania samochodu

            Moze nie tyle przyjemnosc co KONIECZNOSC. Niewlasciwie odczytales te posty

            > contra rekreacyjna jazda
            > na rowerze albo przyjemnosc picia wina (na przyklad). i zupelnie nie ma
            > znaczenia dla tych osob to, ze posiadanie samochodu jest w dzisiejszych
            czasach
            >
            > taka sama koniecznoscia jak posiadanie telefonu itp.

            Masz pewnie na mysli KOMORE. Przyznam ci sie, ze sam komory nie nosze. Musza ja
            miec ludzie tacy, ktorzy nie potrafia zorganizowac sobie czasu i zawsze sa
            wszedzie spoznieni.

            > owszem mozna zyc bez
            > telefonu, mozna zyc bez lazienki i wc, mozna zyc bez pradu, mozna zyc bez >
            wielu
            >
            > innych udogodnien. ale z tego nikt zarzutow nie robi, ze ktos np. posiada
            > lazienke i/lub spi na lozku. a przeciez tez mozna z tego zrezygnowac i
            > delektowac sie innymi przyjemnosciami w zamian za to, np. za rownowartosc
            > poduszki mozna pojsc na koncert.

            Ja nie mam koniecznosci dokonywania takich wyborow. Z drugiej strony mozna tez
            wybrac sie z namiotem na Alaske. Co za idiota spi w namiocie bez lozka
            elektryki i wygodnej poduszki ze sztucerem pod reka, na wypadek, jakby sie
            jakis mis napatoczyl.

            Ot coz, jeden lubi pomarancze a drugi....... wedzonego lososia.
            Pzdr


Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka