schweppes1
16.10.11, 22:13
Witam,
Sytuacja miała miejsce w Sopocie. Pojechałem do sklepu i zaparkowałem w miejscu, gdzie był zakaz postoju na dłużej niż 15 minut. Zaparkowałem o godzinie 12:30 a o godzinie 12:37 wróciłem ze sklepu, podszedłem do samochodu i moim oczom ukazał się strażnik miejski zabierający się do założenia blokady do koło mojego samochodu! Podszedłem i powiedziałem, że zaparkowałem tu 7 minut temu, więc zgodnie z przepisami, na co on odpowiedział, że to nieprawda i już rozpoczął procedurę i mogę się odwołać na komendzie. Zirytowało mnie to, więc po prostu otworzyłem drzwi do samochodu i chciałem odjechać, na co strażnik miejski przyłożył już blokadę do koła, a że akurat bardzo się spieszyłem i zatrzymanie mojego samochodu było niedopuszczalne, to prysnąłem strażnikowi miejskiemu gazem pieprzowym w twarz, odprowadziłem do jego samochodu i spakowałem tą blokadę oraz klucz to bagażnika i odjechałem.
Z tego co się rozglądałem, to nie było nigdzie kamer ale zastanawiam się, czy może on zdążył spisać numery/zrobić zdjęcie mojego samochodu, czy to się robi po założeniu blokady? Czy zna ktoś te procedury? Pociesza mnie fakt, że jest to samochód służbowy i mogło nim jechać co najmniej 50 osób z firmy, więc ustalenie sprawcy i tak będzie niemożliwe.