konstanty999
30.10.11, 14:27
Czy producenci slepi sa na statystyki, pokazujace jak czesto Polacy kupuja samochody uzywane, jak czesto instaluja gaz, jak duzo gruchotow jezdzi po naszych drogach?
Pytam, bo dziwi mnie traktowanie naszego rynku samochodowego jako rozwinietego (jak mniemam, wynika to z czlonkostwa w UE). Czesto czytam o jakims nowym modelu samochodu, a nastepnie jest informacja, ze auto bedzie oferowane tylko na rynkach Amerykii Poludniowej, ewentualnie Indii lub Tajlandii.
Czy naprawde produceni nie potrafia dodac 2 + 2 i zauzywac, ze jest w naszym kraju ogromny popyt na tanie samochody, a ich stylizacja, czy gadzety sa kwestiami absolutnie drugorzednymi? Wazna cena, male spalanie, stosunkowa malo-awaryjnosc.
Ja osobiscie w ogole nie rozumiem tych ciaglych udoskonalen, dla mie dobry bylby samochod ze standardowym wyposazeniem sprzed 15-stu lat a do tego klimatyzacja bo to jedyna rzecz, ktora nie byla/nie jest standardem, a w okreslnych warunkach bardzo ulatwia zycie w lecie.
Wolalbym kupic w salonie tani nowy samochod, dbac o niego dobrze i sprzedac za 10-12 lat, niz kupowac uzywany, ktory jest zagadka.
Wazna jest oszczednosc, nie bajery.
Samochod ma byc do jezdzenia do pracy, wozenia dzieci do przedszkola, pojechania na zakupy, do lekarza, raz do roku na wakacje. Potrafie zyc bez wszystkich unowoczesnien w zakresie bezpieczenstwa, bez idiotycznych przyciskow na kierownicy, bez urzadzenia, ktore pipczy, gdy zblizam sie jadac tylu do "przeszkody", bez masy innych rzeczy, ktore czesto oferowane sa teraz, a nie bylo ich kilkanascie lat temu w miejskich samochodach.