Do szału mnie doprowadzają niektórzy kierowcy co..

IP: *.echostar.pl 06.03.02, 18:29
....mają zwyczaj bardzo wolnego podjeżdzania do
skrzyżowania, jeśli pali się czerwone światło.

W Poznaniu większość świateł ma czujniki pod jezdnią,
i ten cwaniak myśli, że paliwo zaoszczędzi. Jak nie
podjedzie pod światła to stoi jak dupek przy pustym skrzyżowaniu.
    • Gość: bObO Re: Do szału mnie doprowadzają niektórzy kierowcy co.. IP: *.chello.pl 06.03.02, 23:21
      Gość portalu: XXL napisał(a):

      > ....mają zwyczaj bardzo wolnego podjeżdzania do
      > skrzyżowania, jeśli pali się czerwone światło.

      A co mają pruć do ostatniej chwili i hamować z piskiem 10cm od przechodzących
      pieszych?

      >
      > W Poznaniu większość świateł ma czujniki pod jezdnią,
      > i ten cwaniak myśli, że paliwo zaoszczędzi. Jak nie
      > podjedzie pod światła to stoi jak dupek przy pustym skrzyżowaniu.

      O, to dobry wynalazek. Nie raz chodziło mi to po głowie, zwłaszcza w miejscach,
      gdzie jedna ulica jest ruchliwa, a druga o wiele mniej. Czasami nikt z zielonego
      nie korzysta! Szkoda, że do Wawki jeszcze nie dotarł taki wynalazek.
      • Gość: XXL Re: Do szału mnie doprowadzają niektórzy kierowcy co.. IP: *.echostar.pl 06.03.02, 23:51
        Właściwie to całe centrum miasta jest sterowane
        centralnie przez komputer. Analizuje on na bierząco
        obciążenie i kierunek jazdy samochodów na światłach
        zmieniając ich cykl świecenia.

        Czujniki są przydatne zwłaszcza wieczorem, można mieć
        pewność, że jak się podjedzie do pustego skrzyżowania
        to prawie nie trzeba hamować i się robi zielone.

        Ps.
        Do skrzyżowania można podjechać normalnie,
        a nie 500 m z prędkością 30 km/h.
        • Gość: Troy Re: Do szału mnie doprowadzają niektórzy kierowcy co.. IP: *.dip.t-dialin.net 07.03.02, 00:22
          Jade Autobahn po lewym pasie.
          Przedemna jedzie pacjent 140 km/h
          i akurat nie ma przebudowy,ani innego
          ograniczenia,sqr...."poucza" innych,ze
          szybciej sie nie jedzie.
          Albo do szalu doprowadzaja mnie niedzielni
          panowie w kapeluszach.
        • Gość: bObO Re: Do szału mnie doprowadzają niektórzy kierowcy co.. IP: *.chello.pl 07.03.02, 01:36
          Gość portalu: XXL napisał(a):

          > Ps.
          > Do skrzyżowania można podjechać normalnie,
          > a nie 500 m z prędkością 30 km/h.

          O, to ja chyba nawet nie widzę na taką odległość ;-)
    • Gość: KajTan Plynnosc jazdy.... IP: 192.168.170.* 07.03.02, 23:17
      W miescie, w ktorym przychodzi mi pomykac klasykiem, swiatla tak sa
      zsynchronizowane, ze kiedy ruszasz na zielonych, to widzisz jak nastepne
      wlasnie zapala sie czerwone...

      nie widze sensu dociskania gazu, kiedy spalanie dochodzi do abstrakcyjnych
      wynikoow, spokojnie wrzucam luz i sie tocze, choc nie powiem, zeby to bylo 30
      km/h przez 500m, ale jesli jade prawym pasem, to ludzie sa bardzo wyrozumiali,
      nie trabia, pozdrawiaja nawet... kwestia kultury..

      staram sie dobierac taka predkosc, zeby niepotrzebnie nie zatrzymywac sie na
      swiatlach - ruszenie i osiagniecie predkosci przelotowej zajmuje mi wiecej
      czasu, niz zwolnienie przed czerwonym swiatlem... spalam mniej, mniej zatruwam
      srodowisko, mniej place akcyzy zawartej w paliwe...

      i nie jestem dzieki temu zawalidroga ;) ale to juz na osobny watek
    • Gość: Miky Re: Do szału mnie doprowadzają niektórzy kierowcy co.. IP: 158.66.116.* 08.03.02, 10:29
      Gość portalu: XXL napisał(a):

      > ....mają zwyczaj bardzo wolnego podjeżdzania do
      > skrzyżowania, jeśli pali się czerwone światło.
      W trosce o Twoje nerwy pozwolę sobie coś Ci wyjaśnić. Otóż gdy samochód się nieco
      toczy i nagle zapala się żólta lampka, można wrzucić dwójeczkę czy trójeczkę i
      wyprzedzić tych wszystkich baranów, co w oparach palonej gumy zatrzymywali się
      na światłach. W żużlu (taki sport...) nazywa się to "ukraść start". A tak na
      poważnie szybkie dojeżdżanie do świateł powoduje po prostu korki. Jakbyś jechał
      50 km/h (wiem, że to boli, mnie też), miałbyś szansę załapać się na zieloną falę.
      Ale skoro co chwilę stawać...

      > W Poznaniu większość świateł ma czujniki pod jezdnią,
      > i ten cwaniak myśli, że paliwo zaoszczędzi. Jak nie
      > podjedzie pod światła to stoi jak dupek przy pustym skrzyżowaniu.
      W mojej wiosce tego nie ma:( Ale np. w takiej Norwegii jest, z tym, że działa
      inaczej. Tzn. na skrzyżowaniu non stop pali się czerwone. Jak jedziesz zgodnie z
      przepisami i wolniutko dojeżdżasz- zapalą Ci zielone. Jak jedziesz za szybko-
      czerwone przetrzyma Cię nawet kilka minut na mało uczęszczanych skrzyżowaniach. I
      jakoś tubylcy się nauczyli...
      Pozdrawiam, dbaj o swoje zdrówko

      • Gość: All Re: Do szału mnie doprowadzają niektórzy kierowcy co.. IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 08.03.02, 11:01
        Zaintrygowały mnie te czujki na jezdni, co się dzieje gdy na jezdni leży śnieg
        lub lód. W Wwie miały być jakieś fotokomórki na poboczu (może już są), wtedy
        zapowiadano, że policja ma bezwzględnie odholowywać tych co parkują za blisko
        skrzyżowania, bo sygnalizacja źle wtedy steruje ruchem. Już wtedy rzekomo miały
        być zainstalowane na kilku skrzyzowaniach. Na razie obserwuje ręczne sterowanie
        swiatłami przez policjantów na objazdach wiaduktu na Jerozolimskich.
        Pozdrowienia
        • Gość: bObO Re: Do szału mnie doprowadzają niektórzy kierowcy co.. IP: *.chello.pl 08.03.02, 23:15
          Gość portalu: All napisał(a):

          > Na razie obserwuje ręczne sterowanie
          >
          > swiatłami przez policjantów na objazdach wiaduktu na Jerozolimskich.
          > Pozdrowienia

          Niezły sposób na bezrobocie. Za to w Łodzi mają żywe parkometry. Byłem i
          widziałem to wiem. ;-)
    • Gość: czarna Re: Do szału mnie doprowadzają niektórzy kierowcy co.. IP: 10.10.41.* 08.03.02, 11:11
      Gość portalu: XXL napisał(a):

      > ....mają zwyczaj bardzo wolnego podjeżdzania do
      > skrzyżowania, jeśli pali się czerwone światło.

      Zaliczam sie do takich kierowcow (wczesniej daje po stopie informujac, ze zwalniam).
      Dzieki takiej jezdzie zostawiam w tyle innych szpanerow w superbrykach, a i plynnosc jazdy jest
      utrzymana.
      I o dziwo nikt na mnie nie trabi z tego powodu.
      Pozdr
      • Gość: 130rapid Re: Do szału mnie doprowadzają niektórzy kierowcy co.. IP: *.pila.cvx.ppp.tpnet.pl 08.03.02, 16:12
        Gość portalu: czarna napisał(a):

        > Zaliczam sie do takich kierowcow (wczesniej daje po stopie informujac, ze zwaln
        > iam).
        > Dzieki takiej jezdzie zostawiam w tyle innych szpanerow w superbrykach, a i pl
        > ynnosc jazdy jest
        > utrzymana.
        > Pozdr

        Czarna, czy bawi Cię widok szpanerów zdumionych dlaczegó Twój wóz jest wciąż tuż
        za nim, chociaż oni wyciskają ze swoich ile można?

        "Tamujący ruch" XXL-owi (dużo jeżdżę po Poznaniu)
        • klemens1 Re: Do szału mnie doprowadzają niektórzy kierowcy co.. 08.03.02, 20:38
          Gość portalu: 130rapid napisał(a):

          > Czarna, czy bawi Cię widok szpanerów zdumionych dlaczegó Twój wóz jest wciąż tu
          > ż
          > za nim, chociaż oni wyciskają ze swoich ile można?
          >
          > "Tamujący ruch" XXL-owi (dużo jeżdżę po Poznaniu)

          Chyba "przed". Czesto zdarza sie ze inteligencja kierowcy jest odwrotnie
          proporcjonalna do iloczynu ceny i mocy samochodu ktorym jezdzi. Pozniej taki spac
          nie moze : "Wydalem 100 tys. na woz, mam 200 KM a tu jakis CC mnie ciagle
          wyprzedza. Chyba mnie w salonie oszukali - jutro tam pojde i zloze reklamacje".
          • Gość: czarna Re: Do szału mnie doprowadzają niektórzy kierowcy co.. IP: 10.10.41.* 12.03.02, 09:22
            klemens1 napisał(a):

            "Wydalem 100 tys. na woz, mam 200 KM a tu jakis CC mnie ciagle
            > wyprzedza. Chyba mnie w salonie oszukali - jutro tam pojde i zloze reklamacje".

            I tu trafiles w sedno:-)


        • Gość: XXL Re: Do szału mnie doprowadzają niektórzy kierowcy co.. IP: *.echostar.pl 08.03.02, 22:59
          Gość portalu: 130rapid napisał(a):

          >> "Tamujący ruch" XXL-owi (dużo jeżdżę po Poznaniu)

          Czy ty należysz do tych co stają na skrzyżowaniu 15m przed
          światłami i trzeba wyjść z samochodu i powiedzieć im aby
          podjechali bliżej świateł, bo czujnik nie zadziała ????

          Albo lubisz blokować drogę tym co chcą skręcić w lewo
          lub w prawo z dodatkowego pasa przed skrzyżowaniem (jadąc 20 km/h) ????
          Bo w końcu mogą poczekać ja król pojedzie na wprost....
          I pewnie biegi wkładasz dopiero jak poprzedni samochód już
          odjedzie spod świateł.

          Taaaak. To gratuluje
          I wiem teraz skąd te korki .....
          • Gość: 130rapid Tamujący ruch IP: *.pila.cvx.ppp.tpnet.pl 09.03.02, 16:12
            Gość portalu: XXL napisał(a):

            Ależ się uniosłeś, XXL! Nawet nie zwróciłeś uwagi, że tamujący ruch było w "".
            Pytasz, odpowiadam:

            > Czy ty należysz do tych co stają na skrzyżowaniu 15m przed
            > światłami i trzeba wyjść z samochodu i powiedzieć im aby
            > podjechali bliżej świateł, bo czujnik nie zadziała ????

            Nie należę.

            > Albo lubisz blokować drogę tym co chcą skręcić w lewo
            > lub w prawo z dodatkowego pasa przed skrzyżowaniem (jadąc 20 km/h) ????
            > Bo w końcu mogą poczekać ja król pojedzie na wprost....

            Jeśli włączają kierunkowskaz tuż przed skrętem, sami są sobie winni.
            Jestem jednym z tych kierowców, którzy stojąc w pierwszym rzędzie, zostawiają
            prawy wolny pas dla skręcających na zielonej strzałce, albo chociaż stoją przy
            lewej krawędzi szerokiego pasa dla jadących na wprost lub w prawo (niewielu nas
            już zostało!)
            A stojąc w gotowości do skrętu w lewo z pasa "w lewo lub na wprost" mam cały czas
            włączony kierunkowskaz (żebyś wiedział, że jeśli ustawisz się za mną, możesz
            długo postać).

            > I pewnie biegi wkładasz dopiero jak poprzedni samochód już
            > odjedzie spod świateł.

            Mam rzadki zwyczaj startowania spod świateł równo z poprzednikiem.

            Zawsze gdy jadę ulicami, gdzie jest dużo skrzyżowań ze światłami, bawią mnie
            ściganci. Przy każdym puszczają z dymem tyle paliwa, że można byłoby elegancko
            klozet spłukać, a potem drą klocki hamulcowe przed następnymi światłami, bo
            jeszcze nie było zmiany. I biedni ciągle mają mnie za plecami, albo wąchają moje
            spaliny, bo lewy pas wcale nie jest taki szybki jakby się wydawało.

            Sprawna jazda po mieście nie polega na mocnym deptaniu, na przemian, gazu i
            hamulca. Gaz - hamulec - gaz - hamulec daje tylko WRAŻENIE szybkiej jazdy. Co z
            tego, że pędząc zarobisz 15 s. przewagi, gdy sygnalizator na następnym
            skrzyżowaniu przetrzyma Cię za to 15 s. dłużej?
            Po za tym jest prosta zależność: jeśli wytracasz szybkość, albo zatrzymujesz się,
            za chwilę będziesz musiał się rozpędzić. A to nawet w Ferrari zajmuje trochę
            czasu... Poprawianie sprawności jazdy po mieście przez ostre hamowanie pod
            światłami, ma taki sam sens jak przyspieszanie zagotowania wody na gazie przez
            pocieranie ręką czajnika.

            Szybka jazda po mieście jest trudną sztuką utrzymania stałej szybkości (jak
            dużej, zależy od intensywności ruchu) i sztuką ograniczania do minimum siły i
            ilości hamowań, a przede wszystkim liczby zatrzymań, bo to one obniżają
            przeciętną prędkość.

            A zalety ostrego hamowania przed światłami?
            1. Więcej czasu na bezpieczną zmianę płyty w kompakcie / kasety w radiu, ew.
            poprawkę makijażu, ew. opróżnienie popielniczki na jezdnię, ew. zapalenie
            papierosa.
            2. Duża szansa wyciągnięcia sporej kasy na remont samochodu (jeśl jest akurat w
            kiepskiej kondycji), od gościa / gościówy, który/a zatrzyma się na jego bagażniku.
            ;-)
            • Gość: XXL Re: Tamujący ruch IP: *.echostar.pl 11.03.02, 18:15
              Gość portalu: 130rapid napisał(a):

              > Ależ się uniosłeś, XXL! Nawet nie zwróciłeś uwagi, że tamujący ruch było w "".

              No może trochę :-), ale ja nie jestem żaden rajdowiec !
              I wcale nie hamuje przed światłami z piskiem opon i takoż nie ruszam.
              Jeśli jadę normalnie 60 to do skrzyżowania dojeżdzam z taką samą
              prędkością i normalnie hamuje. Natomiast wkurza mnie, gdy przed
              czerwonymi smochody zwalniają do 30, gdy w tym samym czasi pali
              się dla mnie zielone ( bardzo krótko ) do skrętu w lewo czy w prawo.
              Codziennie tracę po kilka minut + paliwo w czasie jazdy do pracy.



              > Nie należę.

              > Jeśli włączają kierunkowskaz tuż przed skrętem, sami są sobie winni.
              > Jestem jednym z tych kierowców, którzy stojąc w pierwszym rzędzie, zostawiają
              > prawy wolny pas dla skręcających na zielonej strzałce, albo chociaż stoją przy
              > lewej krawędzi szerokiego pasa dla jadących na wprost lub w prawo (niewielu nas
              > już zostało!)
              > A stojąc w gotowości do skrętu w lewo z pasa"w lewo lub na wprost"mam cały czas
              > włączony kierunkowskaz (żebyś wiedział, że jeśli ustawisz się za mną, możesz
              > długo postać).

              > Mam rzadki zwyczaj startowania spod świateł równo z poprzednikiem.

              No kurcze kierowca prawie doskonay :-)
              Żeby tak jeszcze nie zwalniał przed światłami......

              > Zawsze gdy jadę ulicami, gdzie jest dużo skrzyżowań ze światłami, bawią mnie
              > ściganci. Przy każdym puszczają z dymem tyle paliwa, że można byłoby elegancko
              > klozet spłukać, a potem drą klocki hamulcowe przed następnymi światłami, bo
              > jeszcze nie było zmiany.I biedni ciągle mają mnie za plecami, albo wąchają moje
              > spaliny, bo lewy pas wcale nie jest taki szybki jakby się wydawało.

              Ja zawsze jeżdże prawym pasem, jest najszybszy !!!
              Lewym jadą zawsze "ściganci" z zawrotną prędkością 40 km/h.....
              ( bo za 3 km skręcają w lewo )

              > Sprawna jazda po mieście nie polega na mocnym deptaniu, na przemian, gazu i
              > hamulca. Gaz - hamulec - gaz - hamulec daje tylko WRAŻENIE szybkiej jazdy. Co z
              > tego, że pędząc zarobisz 15 s. przewagi, gdy sygnalizator na następnym
              > skrzyżowaniu przetrzyma Cię za to 15 s. dłużej?
              >Po za tym jest prosta zależność:jeśli wytracasz szybkość, albo zatrzymujesz się,
              > za chwilę będziesz musiał się rozpędzić. A to nawet w Ferrari zajmuje trochę
              > czasu... Poprawianie sprawności jazdy po mieście przez ostre hamowanie pod
              > światłami, ma taki sam sens jak przyspieszanie zagotowania wody na gazie przez
              > pocieranie ręką czajnika.
              > Szybka jazda po mieście jest trudną sztuką utrzymania stałej szybkości (jak
              > dużej, zależy od intensywności ruchu) i sztuką ograniczania do minimum siły i
              > ilości hamowań, a przede wszystkim liczby zatrzymań, bo to one obniżają
              > przeciętną prędkość.

              Po mieście nie da się jechać bez zatrzymywania. A najważniejszą sztuką jest
              szybki i równoczesny start spod świateł. Po to jest żółte ( światło
              dla ciamajdy - jak mówią moje dzieci ) aby się przygotować do ruszenia.
              A do tego szybkie dojechanie do świateł i zajęcie właściewego pasa.
              ( na prawym wolniejsze samochody - hehehe )
              A o płynnej jeździe w korku należy tylko pomarzyć, tak to można
              nocą a nie za dnia............

              pozdrawiam

              • Gość: KajTan Plynosc jazdy? Jak najbardziej... IP: 192.168.170.* 11.03.02, 19:47

                > Po mieście nie da się jechać bez zatrzymywania. A najważniejszą sztuką jest
                > szybki i równoczesny start spod świateł. Po to jest żółte ( światło
                > dla ciamajdy - jak mówią moje dzieci ) aby się przygotować do ruszenia.
                > A do tego szybkie dojechanie do świateł i zajęcie właściewego pasa.
                > ( na prawym wolniejsze samochody - hehehe )
                > A o płynnej jeździe w korku należy tylko pomarzyć, tak to można
                > nocą a nie za dnia............
                >
                > pozdrawiam
                >

                Zapewniam Cie, ze jak najbardziej sie da. Jestem tego zywym przykladem. Pomykam
                prawym pasem, bo sylwetka mojego klasyka drazni scigantoow, kiedy oni stoja na
                czerownym, a ja smigam kolo nich 50- 60 tka.

                Nie uwazam Trojmiasta za puste miasto. Jedna, jedyna glowna droga przez caly
                Gdansk, Sopot i Gdynie powoduje korki. Ale tzreba znac swoje miasto, boczne
                drogi, ulubione pasy wiekszosci, i mozna 3-4 biegiem przejechac cale miasto w
                godzianch szczytu. To nie trudne.

                Ja nie hamuje na czerwonym. Zdejmuje noge z gazu, bo po chwili prawym pasem
                smignac rajdoowki. A jak mam zlosliwy humorek, to jeszcze przegazoowke im zrobie
                na luzie. Potem oni lecaaaa do nastepnego czerwonego. I stoja. A ja znowu smigam
                kolo nich. Czerpie przyjemnosc z jazdy, a ich krew zalewa.... Bo ostro hauja i
                ostro daja we wtrysk (w gaznik to najwyzej ja), a klasyk kapiacy chromem,
                szumiacy wentyalotrem chlodnicy, dudniacy tlumikiem nieprzerwanie dazy naprzod...

                Kwestia dostosowania predkosci do cyklu zmiany swiatel. Oto klucz. Nie zadne
                hamowanie, ruszanie. Prekosc. I to ze jedziesz, jak Ci sie zdaje plynnie,
                powoduje ogromny wir w Twoim baku, przyplyw zdrenaliny, zlosc, stres i jestes
                szybciej w pracy jakies 30-45 sek. Takie badania zrobiono w Berlinie...

                pzodroowka
                • Gość: 130rapid Re: Plynosc jazdy? Jak najbardziej... IP: *.pila.cvx.ppp.tpnet.pl 12.03.02, 20:17
                  Siedząc u ciebie, na fotelu pasażera, nie miałbym Syndromu Pilota.
                • klemens1 Re: Plynosc jazdy? Jak najbardziej... 13.03.02, 19:10
                  Czytajac wypowiedzi dochodze do wniosku ze ludzi ktorzy wiedza na czym polega
                  plynna jazda nie jest wcale tak malo.
              • Gość: 130rapid Re: Tamujący ruch IP: *.pila.cvx.ppp.tpnet.pl 12.03.02, 20:23
                Gość portalu: XXL napisał(a):

                > No może trochę :-), ale ja nie jestem żaden rajdowiec !
                > I wcale nie hamuje przed światłami z piskiem opon i takoż nie ruszam.
                > Jeśli jadę normalnie 60 to do skrzyżowania dojeżdzam z taką samą
                > prędkością i normalnie hamuje. Natomiast wkurza mnie, gdy przed
                > czerwonymi smochody zwalniają do 30, gdy w tym samym czasi pali
                > się dla mnie zielone ( bardzo krótko ) do skrętu w lewo czy w prawo.
                > Codziennie tracę po kilka minut + paliwo w czasie jazdy do pracy.

                > No kurcze kierowca prawie doskonay :-)
                Dobrze że napisałeś prawie. Doskonałych nie ma.

                > Żeby tak jeszcze nie zwalniał przed światłami......
                Jak sobie kupię przenośnego pilota do sygnalizacji, to kto wie... ;-)

                > Ja zawsze jeżdże prawym pasem, jest najszybszy !!!
                Np. prawy skrajny pas na Hetmańskiej (odcinek pod wiaduktem).
    • Gość: Wojtek Re: Do szału mnie doprowadzają niektórzy kierowcy co.. IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 08.03.02, 13:16
      Gość portalu: XXL napisał(a):

      > ....mają zwyczaj bardzo wolnego podjeżdzania do
      > skrzyżowania, jeśli pali się czerwone światło.

      Sa pewne odcinki, ktore po prostu sie zna jezdzac choc troche po miescie i wie
      jak jest schynchronizowana sygnalizacja i jak szybko trzeba jechac aby zalapac
      sie na zielone. Mam takie jedno miejsce w miescie, ktore encyklopedycznie nadaje
      sie do zobrazowania tego problemu. Aby zalapac sie na nastepnym skrzyzowaniu na
      zapalajace sie zielone nie mozna jechac szybciej niz 40-50 km/h. Ilez to razy
      wtedy widzialem w lusterku wsciekle miny kierowcow-rajdowcow usilujacych za
      wszelka cene mnie (i sasiada z boku, ktory tez wie jak jechac) wyprzedzic. Jak im
      sie udalo, to potem stali pod swiatlami i blokowali tych ktorzy jadac przepisowo
      wlasnie dojezdzali pod zmieniajace sie swiatla - I TO MNIE WLASNIE WTEDY DO SZALU
      DOPROWADZALO!!!
      Jedzie taki scigant i mysli, ze szybko znaczy plynne i bez korkow.


      >
      > W Poznaniu większość świateł ma czujniki pod jezdnią,
      > i ten cwaniak myśli, że paliwo zaoszczędzi. Jak nie
      > podjedzie pod światła to stoi jak dupek przy pustym skrzyżowaniu.

      A moze nie kazdy wie o tych cudach zamontowanych pod asfaltem?
      • Gość: mati Re: Do szału mnie doprowadzają niektórzy kierowcy co.. IP: *.icpnet.pl 08.03.02, 15:36
        Jakie czujniki???Te czujniki jak to nazywasz są na kilku skrzyżowaniach!!!!!!!I
        do tego są pomyślane jako ułatwienie dla pojazdów komunikacji miejskiej.Nie
        wiem skąd wymyśliłeś fakt ,że w prawie całym Poznaniu.Gdyby tak było to już
        kilka lat naprzód trąbiliby o tym w TV I każdy Polak by o tym wiedział jak to
        dbają o kierowców.
    • Gość: Darek Re: Do szału mnie doprowadzają niektórzy kierowcy co.. IP: 212.106.189.* 08.03.02, 15:40
      Pewnie masz więcej powodów do rozdrażnienia takie sytuacje są rzadkie i ty to
      powinieneś zrozumieć.Większym problemem jest zbliżająca się menopauza[za wczesna]
      pierwszy objaw to rozdrażnienie,później można wpaść w szał[czy przypadkiem to nie
      to,co powiesz kolegom?i pewnie zmienisz forum jak nie grupę terapeutyczną].Nie
      bierz tego serio co napisałem.
    • medea5 Re: Do szału mnie doprowadzają niektórzy kierowcy co.. 08.03.02, 16:21
      Witajcie!
      W moim mieście jest kilka takich skrzyżowań na których są zainstalowane tak
      zwane "światła zwalniające". Niestety na jednym skrzyżowaniu kto chyba coś źle
      obliczył, bo jesli jedzie się za szybko czyli pow 50 km/h to światełka włączają
      się w ostatniej chwili, a na dodatek bardzo szybko zmieniają się z żółtego na
      czerwone. Znajomi którzy mieszkają w pobliżu mówią, że nie ma tygodnia, żeby
      nie było stłuczki. Nie znam się, ale czy to powinno tak działać?
      Pozdrawiam Wszystkich
    • Gość: gWb Re: Do szału mnie doprowadzają niektórzy kierowcy co.. IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.03.02, 20:02
      Gość portalu: XXL napisał(a):

      > ....mają zwyczaj bardzo wolnego podjeżdzania do
      > skrzyżowania, jeśli pali się czerwone światło.
      >
      A gdzie mają się śpieszyć jak już się pali czerwone światło?! Żeby zdążyć jeszcze
      trochę postać na skrzyżowaniu i powdychać spaliny tych co już stoją?! Nie bardzo
      rozumiem o co masz pretensje. Jeżeli widzę czerwone światło, to zwalniam aby w
      możliwie płynny sposób kontynuować jazdę w momencie zmiany światła na zielone -
      to chyba naturalne.
      A co do fotokomórek to nic nie wiem. W stolicy w asfalcie są tylko dziury :(((((

      • Gość: bObO Re: Do szału mnie doprowadzają niektórzy kierowcy co.. IP: *.chello.pl 08.03.02, 23:18
        Gość portalu: gWb napisał(a):

        > A co do fotokomórek to nic nie wiem. W stolicy w asfalcie są tylko dziury :((((
        > (
        >

        Bo to są dziury wykopane pod fotokomóry (hihi, nie mogłem się powstrzymać)

        bObO
    • Gość: XXL Dlaczego - wyjaśniam ....... IP: *.echostar.pl 08.03.02, 20:27
      Do zwolenników wolnego pojeżdzania do czerwonych świateł.
      Nie chodzi mi o hamowanie z piskiem opon pod światłami tylko
      o normalne podjechanie do świateł z prędkością, którą się
      dotychczas jechało. A nie zwalnianie do 20, 30 km/h.

      Dlaczego ? Ano bo :
      1. Czujniki indukcyjne pod jezdnią nie zarejestrują odpowiedniej
      liczby samochodów i albo nie przełączą świateł na zielone, albo
      skrócą cykl zielonego dla danego kierunku.
      2. Z regułu zielone zapala się wcześniej i powstaje luka między
      samochodami. Na zielone zalapie się tylko połowa samochodów.
      Dodatkowo czujniki pod jezdnią zarejestrują brak samochodów.
      3. Przed skrzyżowaniem jezdnie się najczęściej rozszerzają na
      dodatkowy pas do skrętu na lewo czy na prawo. I ja oczywiście
      nie załapie się już na światło dla skręcających. I musze czekać
      bo ciućmol pyk, pyk oszczędza na paliwie. A przy jednym pasie
      ewidentnie blokuje ruch.

      Drodzy kierowcy jeźdzcie normalnie, nie blokujcie !!!!!

      • Gość: mati No właśnie.Wyjaśnij. IP: *.icpnet.pl 08.03.02, 20:43
        Wymień miejsca gdzie są te tajemnicze czujniki indukcyjne XXL. Doprawdy trudno
        mi wymienić więcej jak 3 skrzyżowania. Może przez przypadek zapaliło Ci się
        zielone i teraz sądzisz ,że to takie czary-mary i coś na pewno jest ukryte pod
        asfaltem ,a inni o tym nie wiedzą i blokują Ci ruch. Jestem z Poznania i nie
        słyszałem ,żeby przy prawie każdym skrzyżowaniu były tajemnicze
        "czujniki indukcyjne".
        • Gość: Marek U mnie na poludniu kazde skrzyzowanie tak ma IP: 172.18.118.* 08.03.02, 20:50
        • Gość: XXL Re: No właśnie.Wyjaśnij. IP: *.echostar.pl 08.03.02, 22:36
          Przyjrzyj się jezdni !!!!!
          Zobaczysz delikatne nacięcia na asfalcie w kształcie prostokątów
          zalane smołą. To w te rowki wkłada się pętle indukcyjną.
          Na dłuższych ciągach komunikacyjnych są także umieszczane dodatkowo
          dalej ( 50 m ) przed skrzyżowaniem. Prawie całe centrum i ważniejsze
          ciągi są podłączone do centralnego komputera.
          Jutro sobota, jest czas obejrzyj sobie.
          Zobacz :
          przegub.w.interia.pl/archiw/27poz.htm
          • Gość: mati Re: No wła�nie.Wyja�nij. IP: *.icpnet.pl 08.03.02, 22:46
            Obejrzę.
            • Gość: Koli Re: No wła�nie.Wyja�nij. IP: *.166.195.213.2127.waw-mec.leased-e.ids.pl 09.03.02, 16:48
              Mnie wkurzają pacjęci co najpierw hamuja prawie do zera, a potem pokazuja co
              chcą zrobić (zatrzymać się czy skręcić). Jest to niezwykle upierdliwe na drodze
              jednojezdniowej, bo nie wiadomo czy go ominąć, czy też się zatrzymać.
              Drugą grupę stanowią "kierowcy" zatrzymujący się na światłach na lewym pasie i
              włączajający lewy kierunkowskaz dopiero jak zapali się zielone.
              Tragedia.
              PZDR
              • Gość: XXL Re: No wła�nie.Wyja�nij. IP: *.echostar.pl 11.03.02, 12:10
                Gość portalu: Koli napisał(a):

                >> Drugą grupę stanowią "kierowcy" zatrzymujący się na światłach na lewym pasie i
                > włączajający lewy kierunkowskaz dopiero jak zapali się zielone.
                > Tragedia.

                Dokładnie !
                Szczególnie denerwujące jest włączanie migacza po zapaleniu się
                zielonego światła, zwłaszcza gdy skręt w lewo jest utrudniony.
                Trzeba wtedy czekać do następnych świateł. A można było przecież
                pojechać ze środkowego pasa.
                • Gość: Tojo Re: No wła�nie.Wyja�nij. IP: 62.89.110.* 11.03.02, 12:43
                  Gość portalu: XXL napisał(a):

                  > Gość portalu: Koli napisał(a):
                  >
                  > >> Drugą grupę stanowią "kierowcy" zatrzymujący się na światłach na lewym
                  > pasie i
                  > > włączajający lewy kierunkowskaz dopiero jak zapali się zielone.
                  > > Tragedia.
                  >
                  Tez dostaje szału przy takich asach kierownicy. Najczęściej dojeżdżam do
                  skrzyżowania. na lewym stoi samochód bez włączonego migacza, no to żeby nie
                  blokować skrętu w prawo staję na lewym a ten asik po zapaleniu się zielonego
                  światła podjeżdza na srodek i włącza migacz. Moim zdaniem łamie przepisy, zamiar
                  skrętu w lewo należy sygnalizować, a więc należy to robić przed wjazdem na
                  skrzyżowanie. Samochód stojący na czerwonym świetle bez włączonego migacza
                  oznacza, iż będzie jechał prosto. Dlatego od pewnego czasu pozwalam sobie na
                  wciskanie klaksonu w celu wyrażenia dezaprobty dla takich asików. Może w ten
                  sposób uda się ich wychować. Bo właściwie to nie wiem czy oszczedzają na
                  żarówkach, cz moze nie lubią odgłosu przeywacza. Pozdrowienia.

                • Gość: jaca pyrkot IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 11.03.02, 13:08
                  A co powiecie na pyrkota jadącego 40-50km /godz
                  lewym pasem przez 3 skrzyżowania
                  bo właśnie po trzech skręcają w lewo

                  Mnie to właśnie dzisiaj spotkało
                  Ale dzięki temu zaoszczędziłem na kawie
                  Ciśnionko było że hej
    • Gość: Niknejm Re: Do szału mnie doprowadzają niektórzy kierowcy co.. IP: *.pg.com 12.03.02, 17:52
      Gość portalu: XXL napisał(a):

      > ....mają zwyczaj bardzo wolnego podjeżdzania do
      > skrzyżowania, jeśli pali się czerwone światło.
      >
      > W Poznaniu większość świateł ma czujniki pod jezdnią,
      > i ten cwaniak myśli, że paliwo zaoszczędzi. Jak nie
      > podjedzie pod światła to stoi jak dupek przy pustym skrzyżowaniu.

      Ejze, u nos w Worsowce by sie cóś takiego psydało, hej! ;-)

      Poważniej - na Pradze w W-wie światła są tak pięknie zdesynchronizowane, że
      ruszając spod jednego skrzyżowania widzisz po paru-parunastu sekundach, jak na
      następnych zapalają się czerwone światła. Aby nie ruszać-hamować-ruszać-hamować
      należy:
      - jechać (pełzać) 15km/h (wada: piekielnie nużące, mało ekologiczne - paliwo
      wypalane na 1-ce i 2-ce, czasochłonne i bez sensu)
      - dysponując mocniejszym autem (100KM i więcej) 'dawać czadu' maksymalnie. Wtedy
      jest szansa 'załapać się' na kilka świateł naraz, co przekłada się na spore,
      wbrew pozorom, oszczędności czasowe (wada: niebezpieczne - prędkość i
      przyspieszenia, mało ekologiczne - zdarte gumy i spalone paliwo, 'burackie' -
      pisk opon i ryk silnika przy każdym ruszaniu i bez sensu).

      Pamflet ten dedykuję 'jężynierom od ruchu'. Może przemyślą... Chociaż nie, nie
      sądzę. Myślenie jest dla nich zapewne czynnością zbyt 'wyczerpujoncom'.

      Pozdrawiam ze smutnym uśmiechem,
      Niknejm

      • Gość: Acura Re: Do szału mnie doprowadzają niektórzy kierowcy co.. IP: *.sympatico.ca 12.03.02, 21:15
        Jesli nie sprecyzujesz do jakiej grupy jenzynierow od ruchu konkretnie ten
        pamflet sie odnosi, to bedziesz mial u mnie kreche tak dluga jak pas startowy
        dla Jumbo Jeta ;o)
        • Gość: Niknejm Re: Do szału mnie doprowadzają niektórzy kierowcy co.. IP: *.pg.com 13.03.02, 10:26
          Gość portalu: Acura napisał(a):

          > Jesli nie sprecyzujesz do jakiej grupy jenzynierow od ruchu konkretnie ten
          > pamflet sie odnosi, to bedziesz mial u mnie kreche tak dluga jak pas startowy
          > dla Jumbo Jeta ;o)

          Chodzi mi o tych, którzy ustawiali światła na rzeczonej Pradze (przedłużenie
          drogi z Terspola).
          A co, Twoi koledzy po fachu? ;-)

          Pozdrawiam,
          Niknejm
          • Gość: Acura Re: Do szału mnie doprowadzają niektórzy kierowcy co.. IP: *.sympatico.ca 13.03.02, 18:46
            Gość portalu: Niknejm napisał(a):

            >
            > Chodzi mi o tych, którzy ustawiali światła na rzeczonej Pradze (przedłużenie
            > drogi z Terspola).
            > A co, Twoi koledzy po fachu? ;-)
            >
            > Pozdrawiam,
            > Niknejm


            Uff, kamien z serca. Na szczescie tamtych nie znam i jesli cos skopali to znac
            nie chce, ale obawialem sie, ze caly traffikowy swiatek do jednego worka
            wkladasz ;o)

      • Gość: Marcel Re: Do szału mnie doprowadzają niektórzy kierowcy co.. IP: *.med.umich.edu 12.03.02, 21:40
        A u nas w Ann Arbor swiatla sa celowo zsynchronizowane w czerwona fale. Coby
        jezdzic spokojnie i coby sie dalo cala poranna poczte przejrzec zanim sie do
        pracy dotrze. Do kompletu sa znaki stopu w kazda strone na kazdym skrzyzowaniu
        (czasem co 20-30 metrow).
        Nie narzekajcie wiec, tylko cieszcie sie, ze owi mityczni "inzynierowie ruchu"
        w Polsce nie uwazaja Was za kompletnych idiotow, ktorzy rozumieja tylko
        najprostsze polecenia i ktorych trzeba trzymac krotko i prosto (tutaj to sie
        nazywa "standard procedures").

        Tak off topic: To uznawanie bezrozumnosci klientow jest chyba samospelniajaca
        sie idea i dotyczy nie tylko ruchu na drodze: Kiedy ostatnio kupowalem
        telewizor, sprzedawca zachwalajac swoj towar skupil sie jedynie na latwosci
        jego obslugi i przejrzystosci menu. Kiedy zapytalem go czy wygladam na idiote,
        ktory nie poradzi sobie z obsluga pilota uslyszalem, ze wiekszosc ludzi sobie
        przeciez nie radzi...

        pozdrowka!
    • Gość: olo Re: Do szału mnie doprowadzają niektórzy kierowcy co.. IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 12.03.02, 19:15
      Pętla indukcyjna ma jeszcze jedną wadę. Nie widzi rowerzystów. Ale nie widzi
      również jednego samochodu, kiedy ruch jest bardzo mały - późnym wieczorem.
      Należy wycofać i dojechać jeszcze raz.
Pełna wersja