adriankowalski78 17.12.11, 07:48 Ma być ponadczasowy i służyć głownie do jazdy po mieście. Rzucie proszę pare pomyslow Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
jasiek-23 Re: Garbus czy scirocco .. A może inny 17.12.11, 11:36 jaki garbus jakie scirocco? Z ponadczasowych polecam 911 Link Zgłoś
qqbek Re: Garbus czy scirocco .. A może inny 17.12.11, 15:41 adriankowalski78 napisał: > Ma być ponadczasowy i służyć głownie do jazdy po mieście. Rzucie proszę pare po > myslow Stary garbus? Jak maż garaż z kanałem i trochę smykałki do grzebania - polecam. Samochód ma dynamikę ciut tylko lepszą od malucha (VW 1200 z 1968r., którym kiedyś jeździłem tak miał)... ale dźwięk pracującego silnika to poezja. Chciałem nawet swego czasu sobie sprawić własnego garbusa... ale nie miałem wtedy jeszcze garażu i stwierdziłem, że nie ma co kijem Wisły zawracać. Scirocco to jakiś klasyk? Pierwsze słyszę;) Niezbyt dobrze prowadzące się coupe, które może i wygląda znośnie, ale w środku jest toporne (o ile w garbusie ta toporność ma jeszcze coś z piękna, to w Scirocco po prostu dobija). Jeżeli auto ma ładnie wyglądać i mieć duszę, to Garbus sprzed 1969 roku (późniejsze nie mają tylu chromów i mają obleśne, plastikowe deski rozdzielcze - wcześniejsze są śliczne [lakierowana blacha i chromowane obwódki zegarów])... albo Mini (zupełnie zabytkowe Mk.I lub Mk.II - jeżeli masz bardzo dużo pieniędzy, albo Mk. VI lub VII jeżeli wolisz auto w miarę nowe i tańsze w eksploatacji... środkowe generacje, produkowane przez British Leyland mają opinię bardzo zawodnych i kapryśnych). Jak koniecznie ma być już youngtimer, to cholera... tylko nie Scirocco. Pomyśl o trzydrzwiowym Fordzie Sierra [lub Capri], BMW E21 lub E30, Renault Fuego [jeżeli uda się znaleźć niezjedzony egzemplarz]... nawet Opel Manta będzie mniej banalny niż Scirocco. Link Zgłoś
wowo5 Re: Garbus czy scirocco .. A może inny 17.12.11, 18:40 Mazda MX5. Do miasta w sam raz, a i na wypad za miasto bedzie jak znalazl. Oczywiscie jezeli nie potrzebujesz bagaznika. Hyndai Coupe jest tez interesujaca propozycja. Link Zgłoś
swan_ganz Re: Garbus czy scirocco .. A może inny 17.12.11, 19:01 Co Ty opowiadasz? Garbus nie miał kopa? To była rakieta zwijająca asfalt; maluchów to nawet nie zauważałem, duże fiaty tez nie stanowił problemów i tylko niektóre Polonezy sprawiały mi trudność... :-) Pierwszy samochód jaki miałem i jedyny, którego samo sobie nie kupiłem, to był Garbus włąśnie; 100 s.. Dokładnie taki jak na tej fotce niżej tylko w innym kolorze.. en.wikipedia.org/wiki/File:Beetle_1300.jpg Byłem jedynym uczniem w I LO który własną bryką przyjeżdżał do szkoły a nie uderzał do niej z buta... Nawet laski ze straszych klas to doceniały...:-) I wcale nie wymagał włąsnego garażu bo się nie psuł.. A jak już się popsuł to zrobił to bardzo skutecznie ale to nie była wina konstrucji tylko moja i opierdzieliłem zwłoki jakiemuś chłopu z Mrągowa, który twierdził, że sobie go wyklepie... I tak długo się do tego klepania zabierał, ze mu rudy niemal całkowicie wpierniczył karoserię.. Szkoda, ze miał taki marny koniec bo nie zasłużył sobie na to.. Link Zgłoś
jasiek-23 Re: Garbus czy scirocco .. A może inny 17.12.11, 20:48 Moj pierwszy byl pomaranczowy..1303 .. tez jezdzilem do szkoly ..jak ktos mowil ,ze mial dziury to odpowiadalem ,ze to od ministra a ponizej ministra nie kupuje.. Link Zgłoś
jamesonwhiskey Re: Garbus czy scirocco .. A może inny 18.12.11, 00:10 > Byłem jedynym uczniem w I LO który własną bryką przyjeżdżał do szkoły szczerze mowiac zazdroszcze Link Zgłoś
qqbek Re: Garbus czy scirocco .. A może inny 18.12.11, 01:18 jamesonwhiskey napisał: > > Byłem jedynym uczniem w I LO który własną bryką przyjeżdżał do szkoły > > szczerze mowiac zazdroszcze Wiem coś na ten temat... pomarańczowym 1200 kumpla dwa razy pod szkołę sam podjechałem... a już mir i estyma inne :) Tylko ja uczyłem się w IV LO z mojej wsi, liczącej raptem 30 liceów :) Co do dynamiki 1300 i "super garbusa" 1303 nie będę się wypowiadał... ja jeździłem 1200... 34 konie i spora masa, spore też opory. Maluchem jeździłem na kursie, więc miałem prawie bezpośrednie porównanie... i wypadało ono jedynie trochę bardziej pozytywnie na rzecz VW. (Inna sprawa, że maluch z kursu, to był prawdziwy szatan z lat 70-tych, a nie "E" z osiemdziesiątych... z rozrusznikiem uruchamianym dźwigienką, a nie kluczykiem) Link Zgłoś