schweppes1
08.01.12, 12:26
Czy dlatego, że wszystkie duże miasta są połączone autostradami i podróż jest płynna oraz przewidywalna, więc nie muszą się śpieszyć? Raczej nie.
Nie mówię o autostradach, bo tam w grę wchodzi też ekonomia samochodu, w Polsce też na autostradach i ekspresówkach większość nie szaleje i jedzie te 110-140, bo przy takiej prędkości samochód ma jeszcze w miarę niskie spalanie.
Ale jak wytłumaczyć fakt, że prawie wszystkie samochody w Niemczech, na zwykłych wiejskich dróżkach (BTW ich doskonały stan mnie powala) jeżdżą DOKŁADNIE tyle, ile na znaku, czyli poza miastem 100 a w mieście 50? Dlaczego prawie nikt nie jedzie np. 60-70 km/h. Taka prędkość jest dość bezpieczna a już nie ma wrażenia, że się tak wleczemy.
Aż mi się spodobała taka spokojna jazda i wpadłem w ten trans i również jechałem dokładnie wg ograniczenia. I zapamiętałem jedynie dwa samochody, które mnie wyprzedziły - oba na polskich blachach.
Czy tutaj może chodzi o ogromne mandaty? O kulturę?
Jeszcze jedno pytanie - czym i gdzie jeżdżą młodziaki w Niemczech? Nie mogę uwierzyć, że nawet młodzi tam nie lubią sobie przycisnąć. Poza tym nie widziałem żadnych złomów typu kopcący, "stuningowany" optycznie Golf z wieśniakiem w środku. Jak to możliwe? Czy tam wszyscy jeżdżą nowymi lub kilkuletnimi, zadbanymi, zawsze czystymi samochodami? Młody Niemiec, który odbiera prawko nie ma ochoty się "wyszaleć", tylko kupuje nowy/prawie nowy samochód i jeździ nim 50 po mieście? Oczywiście nie potępiam tego - wręcz przeciwnie: imponuje mi to, ale jakoś nie mogę tego pojąć!