Dodaj do ulubionych

Pomóżcie: Kupiłem wraka - Jak anulować umowę kupna sprzedaży?

IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 17.08.01, 19:26
Chciałem kupić samochód do jazdy z domu do pracy i spowrotem, jak stanie to nie
naprawiać tylko wyrejestrować i na złom. Kupić następny.

Oczywiście musi to być okazja, ponieważ taki samochód musi być sprawny
technicznie i kupiony za niską cenę. - Nie mam warunków, ani czasu na naprawy
własne, ani pieniędzy, by oddać do naprawy czy remontu do warsztatu.

Znajomy zaoproponował mi Fiata 126P z 1981 roku, uszkodzony, za 500 złotych.
Pojechaliśmy do właścicieli i tam okazało się, że samochód nie ma ważnej
rejestracji, ma pęknięte tylne koło po udeżeniu bokiem w krawężnik. Stan ogólny
zewnętrzny do przyjęcia. Dalej okazało się, że nie działa lampa tylna,
spryskiwacz szyb, niedomykają się drzwi, próg przerdzewiały. Na oko przeze mnie
do przyjęcia jeśli koszty naprawy nie przekroczą ceny kupna.
Powiedziałem, że zgadzam się na wykonanie naprawy koła na mój koszt, ale pod
warunkiem, że zdecyduję się na zakup tego samochodu, a decyzja nastąpi dopiero
po badaniu technicznym w jednym z wybranych przeze mnie stacji dopuszczających
samochody do ruchu. - Uznałem, że ponieważ nie znam się na samochodach, ocenę
stanu technicznego musi wykonać znawca. Mnie wystarczy stacja dopuszczająca
samochody do ruchu.
Ponieważ samochód nie był na chodzie, pośrednik powiedział że on zajmie się tą
naprawą - zawiezie do jakiegoś warsztatu i tam naprawi. Spytałem - Ile to
będzie kosztowało? - Około 300 złotych - Dobrze - zgodziłem się - ale zapłacę
po decyzji kupna samochodu?

Po ok. dwóch tygodniach, znajomy poinformował mnie, że jedziemy podpisać umowę
kupna sprzedaży, bo naprawa dobiegła końca, a on chce załatwić sprawę przed
urlopem. Pojechaliśmy do właściciela samochodu, podpisaliśmy umowę i wtedy
otrzymałem dowód rejestracyjny już z podpisaną aktualną rejestracją, i zdjęte
tablice rejestracyjne, do przerejestrowania na mnie, ponieważ właściciel nie
chciał opłacać ubezpieczenia obowiązkowego.
Ze starymi tablicami rejestracyjnymi, umową i dowodem, poszedłem do fiskusa
opłacić podatek od umowy kupna-sprzedaży samochodu, następnego dnia do mojego
urzędu komunikacji do przerejestrowania samochodu, oddałem stary dowód
rejestracyjny i tablice. Opłaciłem i otrzymałem próbne numery rejestracyjne i
nowy dowód rejestracjyjny na mnie. Opłaciłem obowiązkowe ubezpieczenie i
dodatkowo od odpowiedzialności cywilnej.
Z nowym dowodem i tablicami pojechaliśmy do warsztatu po odbiór malucha. Tam
okazało się, że trzeba było dodatkowo wymienić jeszcze łożyska w kołach (4
łożyska) w tylnych kołach, spytałem ile to będzie koszyowało - 100 złotych - na
co wyraziłem zgodę z zastrzeżeniem jak poprzednio, że przyjmuję te koszty jeśli
zdecyduję się na zakup samochodu po pozytywnej ocenie w stacji kontroli
pojazdów.
Była po tym dyskusja, że umowa już jest podpisana, ale ja nie zmieniłem zdania,
ponieważ wcześniej ostrzegałem, że decyzję o kupnie samochodu podejmę dopiero
po badaniu technicznym stanu faktycznego. Nie chcę kupować kota w worku i po
kupnie trzymać go stale w warsztacie i wydawać coraz to nowe pieniądze lub bez
jazdy wyrzucać na złom.
W dwa dni później pojechałem tym maluchem na stację na 1-go Sierpnia w
Warszawie i tam na stanowisku kontroli pojazdów przedstawiłem stan faktyczny,
samochód jest do kupienia za 500 złotych, ja nie chcę do niego dużo dokładać,
ale jeśli będa jakieś drobne usterki to pryszcz, lecz samochód bez mojej
ingerencji i napraw ma być sprawny, to znaczy, że bez przeszkód może być
eksploatowany i on się pod tym podpisze.

Po badaniach okazało się, że:
1. Standardowe badania
- hamulec roboczy przód - sprawny - poza normą - tylko regulacja;
- hamulec roboczy tył - sprawny - w normie - niewielie różnice;
- hamulec postojowy: - sprawny - poza normą - prawdopodobnie regulacja;
2. Zawieszenie przednie w miarę dobre;
3. Zawieszenie tylne złe;
skuteczność amortyzacji lewe złe;
4. Zbieżność dużo poza normą;

Tyle Stacja obsługi na dokumencie.

Ponadto:
Resor przedni pęknięte pióro - ocena - do wymiany;
Amortyzator lewy tylny w ogóle nie funkcjonuje - do naprawy;
Hamulce przód + postojowy - do regulacji i naprawy;
Próg prawy - przerdzewiały w miejscu podnośnika - do wymiany.

Ponadto byłem u elektryka, lampa tylna lewa, żarówka do wymiany, lampa - strach
ruszać, bo trzeba będzie spawać wokół blachę bo nie da się spowrotem wstawić.
Ogólny stan instalacji elektrycznej zły - skrzynka bezpiecznikowa wisi na
sznurku, wszystkie styki ledwo trzymające się, brak spryskiwacza szyb, stacyjka
do wymiany, ogólnie dla pewności cała instalacja elektryczna do wymiany.

No cóż, samochodu w takim stanie nie chcę kupować.

W związku z tym, powiadomiłem telefonicznie, będącego na urlopie pośrednika, i
spytałem się co w tej sytuacji dalej mam z tym samochodem robić?
Powiedział, że jest zawiedziony i nie chce o tym słyszeć. W związku z tym,
spytałem gdzie postawić samochód bo nim nie będę jeździł i chcę go zwrócić
dotychczasowemu właścicielowi. Proszę go postawić w wyznaczonym miejscu, jak
wrócę z urlopu porozmawiamy.

Po dwóch tygodniach pośrednik wrócił z urlopu i obraził się na mnie.
Nie chce w ogóle rozmawiać na temat samochodu, ani pomóc w skontaktowaniu się
jego byłym właścicielem.

Ja nie chcę ponosić dalszych kosztów zarejestrowanego na mnie samochodu, i
zanim zakończy się rejestracja próbna - 1 miesiąc, anulować umowę z powodu
stanu technicznego pojazdu uniemożliwiającego normalne jego użytkowanie bez
dodatkowych kosztownych napraw.

Niestety ani pośrednik ani dotychczasowy właściciel nie chcą rozmawiać na ten
temat.

Koszty dotychczasowe - cenę kupna i koszt bnapraw pokrywał pośrednik. - 900 zł.
Ja wydałem tylko na rejestrację, ubezpieczenie i ocenę stanu technicznego - 600
zł.
Właściciel chyba tylko wyrejestrowanie. Nie wiem.

Jak teraz rozwiązać tą sytuację.

Nie kupuję tego samochodu - definitywnie.

Lisa2
Obserwuj wątek
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka