krzysiekkce
13.02.12, 17:36
Witam!
Oceńcie czy słusznie postąpiłem nie przyjmując mandatu Straży Miejskiej...
Plan sytuacyjny jest poniżej - mam nadzieję ze działa....
plan
Do ronda dojeżdżają 3 pasy ruchu przy czym prawy skrajny pas przechodzi w pas dla autobusów o czym informuje zakaz wjazdu oraz zakaz zatrzymywania. Pas autobusowy od pasa dla osobówek oddziela wysepka...jechałem prawidłowo pasem dla osobówek, skręciłem w prawo i gdy zakończyła się ciągła linia zgodnie z przepisami zjechałem na prawy skrajny już ogólnodostępny pas i zaparkowałem. Wracając do samochodu miałem za wycieraczką wezwanie na SM. Za mną i przedemną było wiele innych samochodów i również mieli wezwania a z tyłu gdzie była ciągła mieli blokady. Parkowąłem tam od roku ale okazuje się że ustawili w miejscu gdzie jest zakaz wjazdu na pas autobusowy oraz dalej na tym samym pasie na który nie mam przecież wjazdu ponownie...
Nie przyjąłem mandatu argumentując żer jadąc prawidłowo pasem dla osobówek nie byłem w stanie zobaczyć nowego zakazu parkowania bo przejeżdżający autobus (a jedzie tam ich naprawdę sporo) zasłania zupełnie widok. Zjeżdzając na przerywanej linii do prawego chodnika już zupełnie zakazu nie ma i w swoim przekonaniu parkowałem prawidłowo - jak co dziennie...
Czy uważacie że moja argumentacja jest prawidłowo i w sądzie uwzględnią ją na moją korzyść??? Zaparkowałem nieprawidłowo nie dlatego że nie zauważyłem znaku lecz fizycznie nie byłem w moim odczuciu go zobaczyć skoro autobusy które są siłą rzeczy większe uniemożliwiają zobaczenie zakazu....
Co myślicie?