galtomone 28.02.12, 21:43 Jak sprawdzic ile ten wyznalazek kosztowal w 1997 roku? Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
conveyor Re: Daewoo Tico - cena nowego.... 28.02.12, 21:48 Eurotax w wycenie podaje ostatnia cene nowego. Link Zgłoś
petermas Re: Daewoo Tico - cena nowego.... 28.02.12, 21:48 W 2000 za wersję "de lux" czyli SX zapłaciłem 22 700, standard kosztował bodajże 21 200 Link Zgłoś
galtomone Re: Daewoo Tico - cena nowego.... 28.02.12, 21:51 To podstawowa (czym to sie roznilo????) ile mogla kosztowac w 97 - chyba tez ponad 20k??? Link Zgłoś
only_the_godfather Re: Daewoo Tico - cena nowego.... 28.02.12, 22:01 Wizualnie sx miał zderzaki w kolorze nadwozia i lakier metalik. Link Zgłoś
fuiio Re: Daewoo Tico - cena nowego.... 28.02.12, 22:10 Te malowane zderzaki i lakier bardzo poprawiały i tak wielki komfort prowadzenia. Widzę ,że odezwali się w końcu forumowi miłośnicy prawdziwych klasyków Link Zgłoś
galtomone Re: Daewoo Tico - cena nowego.... 28.02.12, 22:12 WOW! A jaka wersja dostawala zegarek pod przednia szyba? Link Zgłoś
jerry_72 Re: Daewoo Tico - cena nowego.... 29.02.12, 08:41 Z zegarkiem to była wersja Special VIP Edition:) Link Zgłoś
boomslang99 Re: Daewoo Tico - cena nowego.... 29.02.12, 07:32 18700 o ile dobrze pamiętam. Link Zgłoś
galtomone Powod pytania... 29.02.12, 08:50 Sprzedalismy auto i w okresie miedzy jednym a drugim (autem) trzeba bylo jakies 4 kolka wykombinowac. Tico stalo u rodzicow znajomej, ktorzy kupili je z podobnej potrzeby i jakos nikt nie ma czasu zajac sie sprzedawaniem. Anyway... Jezdze tym dwa dni i chcialem sie upewnic, ze w tamtych latach bylo to ok. 20 tys zl (za nowe). Dzis 20k zl to nie malo... wtedy wartosc zlotowki w stos do zarobkow byla chyba wyzsza. I jesli tak... to zupelnie nie potrafie pojac jak ktos moglby chciec kupic cos takiego nowego?!?! Tico, ktorym posowam ma 70 tys przebiegu, zero rdzy.... a i tak jest straszne i nie wiem czy sam chcialby za to cos zaplacic wiecej niz 1500 zł. Co wiecej, wcale nie jest oszczedne bo spalanie (realne) w miescie to 6 - 7l/Pb. Wtedy tez za podobne pieniadze mozna bylo miec kilkuletnia Fieste czy Escorta o niebo wygodniejsze, praktyczniejsze i z podobnym spalaniem. A mimo to ludzie kupowali...tak jak potem gole Sienny, Lanosy... dzis Pandy. Przeciez to zadna oszczednosc!!! Szczegolnie gdy Starsi ludzie, kupuja np. Pande (nowa, golasa - bo musi byc nowe). Po 4-5 latach maja najechane 30 tys km i zamianiaja na kolejne. Jak policzyc koszt 1km z kosztami deprecjacji to wyjdzie, ze za takie samepieniadze mogliby jezdzic autem o kilka klas lepszym a nie kosztowaloby to wiecej.... Link Zgłoś
derff Re: Powod pytania... 29.02.12, 08:57 Jestem całkowicie odmmiennego zdania. Kilkuletnie Ople Fiesty itp. sypią się i rocznie na naprawy trzeba sporo kasy a Tico zwyczjnie jeżdzi i pali połowę. Opinia tendencyja ale każdy ma prawo mieć własne zdanie. Link Zgłoś
galtomone Re: Powod pytania... 29.02.12, 09:07 Chcesz powiedziec, ze Fiesta 1,2 pali 12l??? Poza tym kochany dolicz do ceny przejazdu 1km koszt deprecjacji auta... Link Zgłoś
koza_oddam Re: Powod pytania... 29.02.12, 09:54 Niektórym trudno zrozumieć, że są tacy, którzy wolą auta tanie, bez wypasu, ale nowe - czyli takie, w których fotele nikt nie pierdział. Poza tym, jak sprzedawano nowe Tico, to jak się zezłomowało stare auto można było dostać dodatkowe kilka tys zł zniżki na nowe auto za okazaniem kwitu, i tak skończyły dziadkowe Skody, Wartburgi, Trabanty, Polonezy - w porównaniu do nich Tico to był maga wypas. Matka mojej koleżanki nabyła w ten sposób nowe Tico pozbywając się malucha, starego rupiecia. Wyobraź sobie że Tico ma już swoje lata i oprócz korozji, nigdy się nie zepsuło. Wiadomo, jakieś rzeczy które się zużywają typu świece, przewody, filterki, jakieś pierdoły w gaźniku - ale nigdy, przenigdy nie zawiodło na trasie. A taka Fiesta czy to co tam można było za podobne pieniądze wtedy dostać, była raz że używana, dwa że nikt na nią nie dał rabatu, trzy ktoś puszczał bąki w fotele. Na tej samej zasadzie sprzedawał się nowy Maluch - do samego końca produkcji. Nie wygaszono linii dlatego że auta się nie sprzedawały, a dlatego że potrzeba było zwolnić moce przerobowe na nowe produkty. Ale znam takich starszych ludzi, którzy dziś kupiliby nowego jakby tylko było gdzie. Link Zgłoś
jasiek-23 to obraźliwe 29.02.12, 10:17 sugerować ,że starsi ludzie lubią buble. Mój ojciec nigdy nie jeździł i nie będzie jeździł żadnym tico natomiast znam wielu młodych którzy jeżdżą. Ludzie są głupi niezależnie od wieku. Podobnie zdanie "nie zawiodło w trasie " tez nie ma sensu. W jakiej trasie ? do kiosku? Tico to pokuta a nie samochód. Pamiętam historię koleżanki która pożyczyła to coś i stwierdziła ,że jest popsute z powodu niemania hamulców (hamulce działały ale ona wcześniej miała normalny samochód). Matoły piszące ,że "tylko nowe auto" nie starsze niż 2 lata itp bzdety i tak prędzej czy później na wycieczkę lecą samolotem który często ma 30 lat a stołki przyjęły wszystkie bąki świata ..i co nie boją się ,że "zawiedzie w trasie"?? Link Zgłoś
koza_oddam Re: to obraźliwe 29.02.12, 10:31 Oczywiście, każdy kto nie kupuje używanego szrotu po niemcu co do kościoła jeździł przegrał życie... natłukła tym Tico kilometrów, mieszkają około 20km od miasta w którym pracują, robią zakupy itd, więc często 2-3 razy dziennie były wypady - i jakoś się nie rozpadło. Nie każdy robi trasy po 700km i musi mieć wygodne duże auto, bo zdaję sobie sprawę że akurat mikro samochody się do tego nie nadają, ale jak ktoś skaka po przysłowiowe zapałki, na cmentarz, do Biedronki - to akurat auto tej klasy wystarczy. Dziś to auto stare, ale 15 lat temu w dobie ceł, akcyz i podatków na auta zza granicy - to była dobra alternatywa. I jak pisałem, są tacy którzy wolą auta nowe, nawet jeśli to golasy, kiedyś Maluch i Tico, dziś Panda, Sandero etc. Każdemu według potrzeb. A że dziś ludzie jeszcze Tico używają? Mam kolegę w pracy, ma zagazowane. Jeździ, bo tanio. Jak masz dzieci, do pracy daleko bez możliwości transportu publicznego - to nie jest zła alternatywa, zwłaszcza że nie narzeka na awaryjność. Kibel, owszem, ale tanio jeździ i swoją rolę spełnia w 100%. Nie każdy musi przedłużać przyrodzenie autem. Link Zgłoś
qqbek Re: to obraźliwe 29.02.12, 19:02 koza_oddam napisał: > Oczywiście, każdy kto nie kupuje używanego szrotu po niemcu co do kościoła jeźd > ził przegrał życie... Zawsze można kupić od rodziny lub znajomych. Mam 13-letnie BMW. Kupiłem je jako 6,5letnie od pierwszej właścicielki w stanie technicznym (poza skazami parkingowymi), o którym w wypadku 3 letniego Tico można było kiedyś tylko pomarzyć. > natłukła tym Tico kilometrów, mieszkają około 20km od miasta w którym pracują, > robią zakupy itd, więc często 2-3 razy dziennie były wypady - i jakoś się nie r > ozpadło. Może i Tico się nie rozpadło... ale miałem "przyjemność" kilka razy tę budkę telefoniczną na kołach prowadzić... z czego raz na trasie z Lublina do Krakowa (270km)... nigdy więcej. > Nie każdy robi trasy po 700km i musi mieć wygodne duże auto, Mnie w kompaktowym (a więc sporo większym od Tico) Oplu Astrze męczy trasa 100km. A robię trasy po ponad 700km. > bo zdaję > sobie sprawę że akurat mikro samochody się do tego nie nadają, Mikrosamochód to Smart. Tico to Tania Imitacja Czegoś Odmiennego niż samochód. > ale jak ktoś ska > ka po przysłowiowe zapałki, na cmentarz, do Biedronki - to akurat auto tej klas > y wystarczy. A jak postanowi ktoś w niego wjechać, to już na pewno Tico będzie jego ostatnim autem. Miałem dwa lata temu wypadek. Wjechała we mnie (czekającego na czerwonym świetle) od tyłu dziewczynka Peugeotem 307. Ona złamała nogę, ja (w poprzednim swoim Oplu Astrze) ukruszyłem krąg w szyi... najpoważniejsze obrażenia (uszkodzenie obydwu torebek stawów kolanowych, pęknięcie kości udowej) odniosła zaś... pasażerka Matiza, który stał przede mną. > Dziś to auto stare, ale 15 lat temu w dobie ceł, akcyz i podatków > na auta zza granicy - to była dobra alternatywa. Dobrą alternatywą to było auto z kontyngentu. Albo stwierdzenie, że lepiej już żadnego samochodu, niż takie pośmiewisko. > I jak pisałem, są tacy którzy > wolą auta nowe, nawet jeśli to golasy, kiedyś Maluch i Tico, dziś Panda, Sande > ro etc. Dacii do Tico nie porównuj... Dacia czy Fiat Panda nie złożą się po kolizji z motorynką. Tico składało się nawet, gdy było relatywnie nowe... nastoletnie egzemplarze, dobrze już zaznajomione z rudym rozpadają się nawet bez kolizji. Tani, golas i porównywalny z dzisiejszą Daćką Sandero, to był Lanos. > Każdemu według potrzeb. A że dziś ludzie jeszcze Tico używają? Mam kole > gę w pracy, ma zagazowane. Jeździ, bo tanio. Jak masz dzieci, do pracy daleko b > ez możliwości transportu publicznego - to nie jest zła alternatywa, zwłaszcza ż > e nie narzeka na awaryjność. Kibel, owszem, ale tanio jeździ i swoją rolę spełn > ia w 100%. Nie każdy musi przedłużać przyrodzenie autem. Biorąc pod uwagę, że to mocarne 3-cylindrowe monstrum o pojemności aż 800cm sześc., to pali toto jak smok (są kompakty z podobnych roczników, które mniej palą). Dynamika może i znośna jak na miejskie toczydło. Ale... no właśnie... za te same pieniądze można mieć ponad pół Lanosa z tego samego rocznika dziś. A Lanos, w przeciwieństwie do Tico, to już samochód (choć też pali jak smok). Link Zgłoś
trypel Re: to obraźliwe 01.03.12, 07:53 nizej test porównawczy cc 900 vs. tico z 99 roku cento.p2a.pl/viewtopic.php?id=2003 i przestańcie już gadac jak to cc jest fąfastyczne bo rzeczywistość mówi co innego. A hamulce to juz w ogole nieporównywalne :D Link Zgłoś
laisar Re: Powod pytania... 29.02.12, 14:08 galtomone napisał: > to zupelnie nie potrafie pojac jak ktos moglby chciec > kupic cos takiego nowego?!?! Jakbyś się nazywał "misiaczek" czy w podobie, to krótka odpowiedź byłaby: "Boś buc!" <; - ale że wiem, że jesteś osobnikiem sympatycznym i myślącym, to jednak rozwinę... [: Nie pojmujesz, bo po prostu nie bierzesz pod uwagę, że ludzie są baaardzo różni - i dla niektórych "nowizna" ma jedną, za to przeabsokurnajwiększą zaletę: tzw. spokój ducha. A on nie jest wartością ani praktyczną, ani rozumową, ani - przede wszystkim - wymierną. Bo jakie by argumenty nie stały za wyborem auta używanego - że współczesne modele to jednorazówki (TSD słyszałem to już 15 lat temu), że gwarancja to czasami kpina, że ASO to patałachy, że utrata wartości jest horrendalna - to przeciwko nim (a więc: za nówkami) jest dokładnie tak samo zasadna lista: że dobrego egzemplarza trzeba się naszukać (zwłaszcza, jak się ma bardziej niestandardowe potrzeby niż archetypiczny "golfik w tedeiku"), że to trwa, że bez względu na ilość czasu poświęconą na sprawdzenie danej sztuki i tak może zawierać "bombę", bo inwencja ludzka nie zna granic, i że przeznaczenie nawet więcej pieniędzy niż wg średniej ceny w normalniejszym kraju niż nasz też niczego nie gwarantuje. Tak więc, koniec końców, wszystko sprowadza się do subiektywnych priorytetów - i nic więcej nie trzeba pojmować... [: Link Zgłoś
galtomone Re: Powod pytania... 29.02.12, 14:15 I to rozumiem... ja nie neguje zakupu nowego auta jakotakiego... Ja tylko nie rozumiem jak mozna bylo swiadomie zaplacic tak duzo pieniedzy za cos takiego jak Tico :-) Z calym szacunkiem dla wsystkich ale to naprawde jest wyrob samochodopodobny. I pomimo tego, ze nikt go za pol ceny nie rozdawal ludzie kupowali. W moich oczach Maluch jest fajniejszym samochodem niz Tico - nie wiem czemu (jak mialem to mnie nie zachwycal) ale jakos (w pamieci) wydawala mi sie mniej tandetny... Link Zgłoś
trypel Re: Powod pytania... 29.02.12, 14:38 w swoich czasach było wiele testów pomiedzy cc a tico. I mimo że cc z reguły było chwalone za jakość wnetrza i spasowanie o tyle tico zawsze wygrywało bo: 5 drzwi, dynamiczniejszy o niebo silnik (nawet od cc900), palił duzo mniej i koszty zakupu chyba było bardzo podobne. Mówimy o samochodzie z innej ery i pomysl z czym był porównywany: na drogach była kupa maluchów (a to jednak nieporówywalne badziewie), polonezy, d. fiuty, skody itd oraz pierdyliard powypadkowych 20 letnich szrotów z DE :) inna epoka. Teraz mamy w domu saaba 9-3 akurat z 98 roku i tak sobie myslę że o połowie rzeczy jakie na wyposażeniu ma ten saab to ja w 98 roku po prostu nie słyszałem... wtedy sikałem ze szczescia że dostałem slużbforum.gazeta.pl/forum/s,20,133794856.html?t=1&a=133814143&rep=1ową astrę I (bez klimy, bez elektryki, bez absu, bez centralnego zamka) bo i tak po prywatnym R5 było to coś w rodzaju porsche :D Tico było dobrym wyborem po skodzie 105s czy duzym fjucie. A ludzie wtedy wiedzieli że auto to luksus i trzeba za nie płacic duuuuużo :) Pomysl że jak w latach 80tych w pewexie pojawił sie daihatsu charade z dieslem 37 KM to był droższy o 20% od poloneza (wg ceny giełdowej) a to było cos w rodzaju tico :) tylko słabszei z zerową odpornoscią na korozję. I ludzie płacili po 100 pensji :) Link Zgłoś
laisar Re: Powod pytania... 29.02.12, 14:43 galtomone napisał: > Tico :-) Z calym szacunkiem dla wsystkich ale to > naprawde jest wyrob samochodopodobny Przecież to dalej to samo (: - "naprawdę", ale _dla_Ciebie_. I np dla mnie. (Chociaż ja mam logana, z którego jestem zadowolony, to pewnie i tak też jestem spalony d; ). Ale dla mojego sąsiada - nie. Podoba mu się tikacz - serio-serio - lubi go - serio-serio - i jeździ. I inni też. Niezbadana jest natura lucka... A komu się nie podobał - pozbył się przy pierwszej okazji. No bo chyba już nie został nikt, kto naprawdę-naprawdę nie mógłby zmienić go na coś innego? Jak się tak jakiegoś auta nie cierpi, to pewnie nawet rower lepszy... <: GAME OVER Link Zgłoś
galtomone Re: Powod pytania... 29.02.12, 14:52 To, ze sie komus podba to ja doskonale rozumiem :-) - nie ma w tym bron boze nic zlego. Mnie sie podoba Previa I - tez dziwny jestem . Ale jakos nie moge sobie wyobrazic (faktycznie trudno sie na to patrzy przez dzisiejsze standardy aut i ich ceny - ktore bardzo spadly), ze ktos sie cieszyl kupujac nowego Tikacza za 20k... Ech... - jak mozna bylo konia do podrozowania kupic (na dlugo przed era Tikaczy) ? :-) Link Zgłoś
koza_oddam Re: Powod pytania... 29.02.12, 17:21 Dawali tyle bo tańszy był albo maluch, albo Polonez - paliwożerny jeśli porównać oba auta. Każde zachodnie nowe auto było obłożone akcyzą, a używane - kosztowały podobnie o ile nie więcej. To są inne czasy, nie ma co patrzeć z dzisiejszej perspektywy. Kiedyś ludzie kupowali nowe Trabanty, potem nowe Tico, potem był szał na golfa w tdiku i ogólnie na tanie wypierdziane fury z zachodu z 10 ręki. Z tego też się będą śmiali za 10-15 lat. Link Zgłoś
qqbek kilka sprostowań... 29.02.12, 19:12 koza_oddam napisał: > Dawali tyle bo tańszy był albo maluch, albo Polonez - paliwożerny jeśli porówna > ć oba auta. W podobnej cenie był też Fiat CC ("900" była ciut droższa), który palił mniej, jeździł, a nie udawał, że jeździ i wolniej ulegał biodegradacji. > Każde zachodnie nowe auto było obłożone akcyzą Bzdura. Mylisz akcyzę z cłem... pewnie z drabiną na truskawki jeszcze wtedy chodziłeś, stąd krótka pamięć. Poza tym był kontyngent bezcłowy, co roku większy. > a używane - kosztow > ały podobnie o ile nie więcej. Na przełomie 1999 i 2000 kupiłem za cenę niższą niż nowe Tico 5-letniego Nissana Almerę. > To są inne czasy, nie ma co patrzeć z dzisiejsze > j perspektywy. Już drabiny na truskawki nie trzeba zabierać? > Kiedyś ludzie kupowali nowe Trabanty Bo kiedyś, wyobraź to sobie, przed 1989 rokiem brało się, co dawali. A potem, w 1990, gdy Trabant (Trapolo) kosztował niecałe 20 milionów, wielu się sparzyło tą "taniochą". > potem nowe Tico, potem był > szał na golfa w tdiku i ogólnie na tanie wypierdziane fury z zachodu z 10 ręki > . Z tego też się będą śmiali za 10-15 lat. Z tego śmiać się można już dzisiaj... tak z wypierdzianych fur z zachodu, jak i tym bardziej z Tico. Link Zgłoś
koza_oddam Re: kilka sprostowań... 29.02.12, 19:43 Kontyngent był, ale sam powinieneś wiedzieć, skoro nie potrzebowałeś już wtedy drabiny, że rynek był tak nienasycony, że auta zaklepane były w styczniu na dany rok. Ale co tam, wszyscy kupujący to debile, bo zamiast nowego Tico mogli łykać 5 letnie Almery... Nie porównuj cc 700 w tej cenie, bo to dopiero był kibel na kiblami - w porównaniu do Tico po prostu nie jeździł. I rdzewiał równie dobrze jak wszystkie auta krajowe - ocynki szły głównie na eksport, na krajowy rynek pchali auta bez takich bezeceństw. Wiem, bo przez moje ręce przeszło kilka krajowych cc, tak 700 jak i 900 i nie wierzę że ocynk tak gnije. Za to w zaprzyjaźnionej pizzeri mieli cc 900 kupione jako sprowadzone z Niemiec i wyobraź sobie że mimo wielu obcierek, parkowania pod chmurką, jazdy świątek piątek - nie gniło. Widać było gołą blachę bez nalotu, auto poszło na złom bo mechanika nie wytrzymała, palił oleju więcej niż Syrena - nie dziwne jak ciągle zimny a gnieciony. Różnica w jakości była powalająca, a fabryka ta sama... widać nieszczęsne Tico miało swoich nabywców, skoro się sprzedawało, i to nieźle. I sporo tego jeszcze jeździ, więc z jakością chyba nie tak źle było. Link Zgłoś
qqbek Re: kilka sprostowań... 29.02.12, 21:18 koza_oddam napisał: > Kontyngent był, ale sam powinieneś wiedzieć, skoro nie potrzebowałeś już wtedy > drabiny, że rynek był tak nienasycony, że auta zaklepane były w styczniu na dan > y rok. Importerzy dostawali kolejną transzę dopiero po wykorzystaniu poprzedniej (transze były zdaje się po 400 aut), tak więc może i Meganki, Laguny czy Escorta już pod koniec stycznia nie można było dostać... co innego mniej popularne marki (Saab miał "bezcłówki" jeszcze w czerwcu czy lipcu któregoś roku w salonie u mnie na wsi, w Lublinie). > Ale co tam, wszyscy kupujący to debile, bo zamiast nowego Tico mogli łyk > ać 5 letnie Almery... Porównujesz nowe Tico do 5-letniej Almery? To już wóz drabiniasty lepiej z Almerą porównuj... miejsca więcej na wozie, komfort podobny. > Nie porównuj cc 700 w tej cenie, bo to dopiero był kibel na kiblami - w porówna > niu do Tico po prostu nie jeździł. Fakt, 700 to była straszna bida... do tego te z gaźnikami Aisana to już zupełny kibel. Dlatego pisałem o 900. > I rdzewiał równie dobrze jak wszystkie auta > krajowe - ocynki szły głównie na eksport, na krajowy rynek pchali auta bez taki > ch bezeceństw. Dziwne- jeździłem kilkoma, kilkuletnimi... żaden nie miał nawet śladu korozji... Tico zaś jest z blachy grubości papieru... ledwo go nadeżre, to już całego elementu nie ma. > Wiem, bo przez moje ręce przeszło kilka krajowych cc, tak 700 ja > k i 900 i nie wierzę że ocynk tak gnije. Za to w zaprzyjaźnionej pizzeri mieli > cc 900 kupione jako sprowadzone z Niemiec i wyobraź sobie że mimo wielu obciere > k, parkowania pod chmurką, jazdy świątek piątek - nie gniło. Widać było gołą bl > achę bez nalotu, auto poszło na złom bo mechanika nie wytrzymała, palił oleju w > ięcej niż Syrena - nie dziwne jak ciągle zimny a gnieciony. Różnica w jakości b > yła powalająca, a fabryka ta sama... 1. CC nie gniły jak Tico... może miałeś po prostu pecha. Mało co gniło jak Tico (chyba tylko Dacia 1310 kilkanaście lat przed Tico). 2. Syrena oleju nie pali, przynajmniej nie z miski, tylko z paliwa (mixol) "mistrzem" PRL w paleniu oleju był Fiat 125p :) > widać nieszczęsne Tico miało swoich nabywc > ów, skoro się sprzedawało, i to nieźle. Głód samochodów i anormalne warunki ekonomiczne... nic więcej nie usprawiedliwia sprzedaży tych trumien na kołach. > I sporo tego jeszcze jeździ, więc z jak > ością chyba nie tak źle było. Z jakością źle nie jest... bylebyś nie próbował kolizji z czymś większym niż motorynka Romet. Nie ma oficjalnych crash-testów Tico... i ja się nie dziwię... ale był niedawno jakiś student, który ponad 10-letnie Tico z ponad 20-letnim Audi 80 zderzył ze sobą, w ramach pracy dyplomowej (magisterka na którejś z polibud). Filmik krąży po sieci... wynik zderzenia możliwy do przewidzenia (w Audi nawet trochę się drzwi odkształciły... w Tikaczu też, tylko bardziej... tylne, przednie przestały bowiem właściwie istnieć). Wiem co zaraz za argument padnie, więc by nie odpisywać: Gdy Mercedes (czy ADAC- nie pamiętam) rozbił Smarta (mniejsze od Tico) o S-kę (większe niż Audi 80), to takiej masakry nie było. Link Zgłoś
wujaszek_joe Re: kilka sprostowań... 29.02.12, 22:19 matko święta, moją byłą almerę będzie mi obrażał! tico nie miało homologacji na UE, m.in. z powodu niełamanej kolumny kierownicy. teściowie mieli daawno temu maruti, czyli protoplastę tico. mieliśmy kiedyś cinquecento 900 i to był samochód. mały, ale samochód. W niemczech nim byłem i dawał radę. Miał skórzaną kierownicę:) ato maruti, czy tico kolegi to był jakiś taki środek transportu, dający tyle frajdy z jazdy co jazda pociągiem. Jest sporo ludzi, częściej starszych, którzy w trosce o swój święty spokój kupowali nowe tico czy teraz nową pandę. Mikrosamochód za konkretne pieniądze. Żal trochę, bo za 30tyś można mieć już wygodne auto, ale to są ich pieniądze. Mój lanosowy wujek na emeryturze do dziś wspomina przerażająca historię jak to mu chcieli gaz źle ustawić. Link Zgłoś
qqbek Niefortunnie wyszło. 01.03.12, 00:25 wujaszek_joe napisał: > matko święta, moją byłą almerę będzie mi obrażał! Chodziło o ładowność (większą w wozie drabiniastym niż w Tico - tam chyba 350kg tylko) i komfort obydwu (Tico i wozu drabiniastego, a nie wozu i Almery). Wspomnienia związane z Almerą mam jak najbardziej pozytywne (poza kosztem części, ale to dawno było). > tico nie miało homologacji na UE, m.in. z powodu niełamanej kolumny kierownicy. Bo nie ma to, jak samochód z duszą... albo chociaż z "nadzieniem" po najlichszym wypadku, w którym skorodowane mocowania puszczą pasy bezpieczeństwa. > teściowie mieli daawno temu maruti, czyli protoplastę tico. Maruti miał mój ojciec kiedyś. Nawet jeździło. Wyglądało (wtedy) o niebo lepiej, niż później Tico. Zbył szybko. I nie protoplasta, ale dawca całości "organów" dla Tico. > mieliśmy kiedyś cin > quecento 900 i to był samochód. mały, ale samochód. Był... a Sporting był wprost cudnym jeździdełkiem. Mały, ale jednak samochód. No i "rogala" na twarzy też potrafił wywołać. > W niemczech nim byłem i daw > ał radę. Miał skórzaną kierownicę:) > ato maruti, czy tico kolegi to był jakiś taki środek transportu, dający tyle fr > ajdy z jazdy co jazda pociągiem. To też twierdzę. > Jest sporo ludzi, częściej starszych, którzy w trosce o swój święty spokój kupo > wali nowe tico czy teraz nową pandę. Mikrosamochód za konkretne pieniądze. Żal > trochę, bo za 30tyś można mieć już wygodne auto, ale to są ich pieniądze. Mój l > anosowy wujek na emeryturze do dziś wspomina przerażająca historię jak to mu ch > cieli gaz źle ustawić. Święty spokój nie uzasadnia nadmiernej troski o "wieczne odpoczywanie", gdyby miał im się przydarzyć jakiś wypadek. A to w wypadku Tico było "w pakiecie". Co do Pandy - popierdułka... ale przynajmniej da się tym od biedy jeździć... no i z blachy, a nie z papieru wykonane. Link Zgłoś
only_the_godfather Re: Niefortunnie wyszło. 01.03.12, 07:51 Co do wytrzymałości tico pamiętam jak u mnie na osiedlu zderzyło się tico z laguną. Laguna (wtedy nowa ) dostała w bok i miała porysowany lakier na drzwiach a tico wtedy nowe nie miało zderzaka i maski. Link Zgłoś
opelotka Re: Powod pytania... 29.02.12, 18:16 galtomone napisał: > To, ze sie komus podba to ja doskonale rozumiem :-) - nie ma w tym bron boze ni > c zlego. > Mnie sie podoba Previa I - tez dziwny jestem . > > Ale jakos nie moge sobie wyobrazic ....... Bo młody jeszcze jesteś.Za dwadzieścia lat będziesz się spowiadał z "mnie sie podoba Previa I",bo ktoś "nie moge sobie wyobrazic". Przywołując z pamięci,początkowo nie była to nawet sprzedaż,tylko jakaś taka piramida loteryjna,z punktami "werbunkowymi" a la "salon samochodowy",z upchniętymi:Tico,Lanos i bodajże Leganza w jakimś splajtowanym pawilonie handlowym.Takie były prapoczątki na wygłodzonym rynku,o jakim dzisiejsi handlowcy mogą sobie tylko pomarzyć. Link Zgłoś
loyezoo Re: Powod pytania... 29.02.12, 23:47 Nie do końca na temat ale opowieść prawdziwa.Dawno,dawno temu,możliwe ,że właśnie w 97-98 roku,rodzice kolegi, kupili mu Tico w prezencie.Rodzice nomen-omen bardzo bogaci ale chcieli młodemu kierowcy coś małego kupić.Z resztą nie wiem czy ktoś w wieku 17-18 lat miał wówczas nowe swoje auto:).Do czego zmierzam.Kolega "srał" na zużycie paliwa,awarie etc. i ogólnie trochę psychol:P.Jechaliśmy we 3 tym Tico 160km/h z góry.Piszę oczywiście o licznikowych ale pamiętam to do dziś i chyba nigdy nie zapomnę:)) Znam osoby, które tym się poruszają obecnie.Jeżeli ma być to tania alternatywa (w znanych mi przypadkach jest) do komunikacji miejskiej,to jestem za. Link Zgłoś
wujaszek_joe Re: Powod pytania... 29.02.12, 23:51 heh, kupisz dziecku toczydełko, a ono i tak będzie próbowało się tym zabić. Ja nie zapomnę widoku kobiety spieprzającej przede mną w pobocze, gdy "rajdowo" pokonywałem ciasny zakręt. 17lat, cinquecento mamy.. Link Zgłoś
josner Re: Powod pytania... 01.03.12, 09:05 wujaszek_joe napisał: > heh, kupisz dziecku toczydełko, a ono i tak będzie próbowało się tym zabić. Też miałem takie same odczucia widząc jak łepek kupował tico swojej dziewczynie. Link Zgłoś
trypel Re: Powod pytania... 01.03.12, 09:13 wsk-e dostałem od dziadka jak mialem 13 lat junaka kupiłem sobie jak miałem 16 malucha 17 jakby rodzice wiedzieli co ja nimi wyczyniałem :D raz jak wską wpadłem do jakiegos dołu na żwirowni (bo to był cross :D) to przez 3 h wolalem o pomoc przygnieciony motocyklem zanim mnie ktos nie wydobył. tak już jest i nikt tego nie zmieni. Dzieci mają inne poczucie tego co bezpieczne a co nie :) moja córa ma 13 lat i za rok tez dostanie skutera - i wole nie wiedziec co bedzie na nim robiła Link Zgłoś
wujaszek_joe Re: Powod pytania... 01.03.12, 10:50 Podobno gdzieś po 20roku życia wyobraźnia zaczyna w końcu działać prawidłowo. Wcześniej człowiek ma w sobie dużo więcej optymizmu:) Link Zgłoś
cloclo80 Re: Powod pytania... 04.03.12, 00:47 Nasze "domowe" Tico kupione w salonie w marcu 2001r kosztowało 19kPLN. P. Autor delikatnie mówiąc wykazuje głęboki brak wiedzy nt. rynku aut używanych przełomu dekady 1990-2000 i to tłumaczy jego zdziwienie. Nie wdając się w szczegóły problem polegał na tym, że był to rynek ubogi, a oferowane auta (najczęściej pamiętające jeszcze koniec PRL) były w tak opłakanym stanie a przy tym tak drogie (licha podaż), że Tico wydawało się atrakcyjną opcją na tle ówczesnego rynku samochodów nowych. Link Zgłoś
galtomone Re: Powod pytania... 04.03.12, 07:50 cloclo80 napisał: > P. Autor delikatnie mówiąc wykazuje głęboki brak wiedzy nt. rynku aut używanych > przełomu dekady 1990-2000 i to tłumaczy jego zdziwienie. Bardzo możliwe, w tym czasie mialem dopiero swoje pierwsze auta: Malucha, Wadrburga, Audi 80, Poloneza, Forga Escorta i Puga 405 TG... kolejnego Escorta (juz po roku 2000) nie wspominam. Gdybym sie lepiej orientowal na pewno, zamiast ww. kupowalbym nowe Tico. Link Zgłoś
mike68 Re: w 97r u dilera 18000zł 02.03.12, 07:05 kupowalismy wtedy nexie za 32000zł polonezy były podobnie jak tico a espero juz od ok 38000zl Link Zgłoś
galtomone Re: w 97r u dilera 18000zł 02.03.12, 08:40 To jakos chyba wolabym Poldka niz Tico... aczkolwiek oba sa straszne :-) Link Zgłoś
jerzyk.eu Re: w 97r u dilera 18000zł 02.03.12, 09:45 Ostatnie wersje poloneza wcale nie były takie straszne. Duży, prosty w budowie i naprawie samochód za niewielkie pieniadze a po zainstalowaniu instalacji LPG ekonomiczny. Link Zgłoś
trypel Re: w 97r u dilera 18000zł 02.03.12, 09:58 duzy to jest wóz drabiniasty równiez tragiczny jakościowo, fatalnie się prowadzący, usterka za usterką, osiągi na poziomie lat 70tych, zuzycie paliwa powyzej wszelkich norm w tamtcy czasach jezdziłem koszmarną w środku samarą ale w porównaniu do poloneza ojca - paliła pare litrów mniej na 100, mozna było na autostradzie (to był okres wyjazdów zarobkowych na zachód) trzymać spokojnie 130-140, bezawaryjna przez całe 100 tys km (potem sprzedana), nie brała oleju, miesciła sie w 6 w trasie (8 na autostradzie), miała niezłe przyspieszenie i była cichsza w sodku Link Zgłoś
galtomone Re: w 97r u dilera 18000zł 02.03.12, 10:01 Ale wolabys Poldka czy Tico? :-) (bo jakby o Tico ten watek... a nie o Ladzie) Link Zgłoś
derff Re: w 97r u dilera 18000zł 02.03.12, 11:21 Tico to zupełnie co innego niż Polonez. Zbiezność ceny nic nie oznacza. Nieznajomośc obydwy samochodów jest zrozumiała i pogarda też przecież żaden nie jest niemiecki. Tico to znakomity samochód w klasie mający właściwie tylko jedną wadę:korozja.Poza tym niezawodny niezwykle tani w eksploatacji czyli idealny do miasta. Polonez za to idealny "wół roboczy" za to do miast dramat. Też tani w eksploatacji niezawodny (wbrew powszechnej opinii) sprwujący sie dobrze w trasie i idealny do wożenia ciężkich i dużych ładunków o legendarnym bezpieczeństwie. W mieście twagedia ze względu na duży promień skrętu i toporność działania układu kierowniczego. Rozumiem że nie lubimy tego czego nie znamy. Link Zgłoś
qqbek Tico a Poldolot 02.03.12, 11:44 derff napisał: > Tico to znakomity samochód w klasie mający właściwie tylko jedną wadę:korozja.P > oza tym niezawodny niezwykle tani w eksploatacji czyli idealny do miasta. Wady Tico: 1. korozja 2. bezpieczeństwo bierne 3. hałas 4. ilość miejsca dla pasażerów Zalety Tico: 1. tani, 2. bagażnik W tej klasie znakomity to był Seat Arosa (trochę pojeździłem egzemplarzem z 16-zaworowym silnikiem 1,4 i tak żwawego malucha nigdy nie widziałem - może poza Mini) > Polonez za to idealny "wół roboczy" za to do miast dramat. Też tani w eksploata > cji niezawodny (wbrew powszechnej opinii) sprwujący sie dobrze w trasie i ideal > ny do wożenia ciężkich i dużych ładunków o legendarnym bezpieczeństwie. W mieśc > ie twagedia ze względu na duży promień skrętu i toporność działania układu kier > owniczego. Polonez na trasę? Dobrze, że chociaż bezpieczeństwo bierne było na jako-takim poziomie... bo czynne leżało i kwiczało, taczka się lepiej prowadzi niż Poldolot. Co do promienia skrętu - fakt, Poldek mógł spokojnie z dostawczakami konkurować... a nie z innymi osobówkami. Niezawodny? Jaja sobie robisz (albo nigdy nie wkurzył Ciebie wyjący i wiecznie cieknący most w Poldku, silnik który poza paliwem palił też olej, czy skrzynia biegów o dość "loteryjnym" charakterze pracy). > Rozumiem że nie lubimy tego czego nie znamy. Wprost odwrotnie, bardzo nie lubimy tego, co mieliśmy okazję poznać. Mamy przy tym to szczęście, że mamy też punkt odniesienia w postaci "normalnych" samochodów. Link Zgłoś
jerzyk.eu Re: Tico a Poldolot 02.03.12, 12:44 Przejechałem polonezem z 2000 roku 260 tys km traktując go jako wół roboczy. Z racji pracy jeździłem z reguły po powybijanych wiejskich drogach, często brukowanych lub żwirowych. Cały przebieg na LPG bez remontu silnika , skrzyni biegów i tylnego mostu. W okolicach tylnego mostu podłogę wyciszyłem matami dekarskimi. Wymiana oleju Lotos półsyntetyk co 10 tys km. Dużo napraw zawieszenia ale części były tanie. Dzisiaj chętnie kupiłbym kolejnego nowego poloneza do tych samych celów. Link Zgłoś
only_the_godfather Re: Tico a Poldolot 02.03.12, 13:17 Ja powiem tak z Polonezem w zależności na jaką się wersję trafiło można było mówić że jest w porządku albo że się ciągle psuje. Ojciec miał poldka z 92 roku 1.5 gaźnikowy przejeździł nim prawie 300 tys.. fakt powyżej 200 tys zaczął wpieprzać olej ale i tak jak był oddawany na złom to po pół roku stania wjechał na lawetę o własnych siłach. Brat ojca miał poldka z 95 1.6 na wtrysku. Jakaś pechowa seria bo ciągle się coś psuło a panewki były fabrycznie źle dopasowane. Auto miało coś około 150 tys. przebiegu a silnik już był dwa razy remontowany. Link Zgłoś
jerzyk.eu Re: Tico a Poldolot 02.03.12, 13:43 Tak samo jest z samochodami innych firm. Nawet u najlepszych producentów trafiają sią pechowe egzemplarze. Link Zgłoś
trypel Re: w 97r u dilera 18000zł 02.03.12, 13:16 zależy do czego jakbym musiał dużo jezdzić to zdecydowanie tico (koszty i niezawodność) bezpieczeństwo bierne zawsze miałem gdzieś a czynne w tico jest na pewno nie gorsze niż w polonezie Link Zgłoś
bbmkp Re: Daewoo Tico - cena nowego.... 02.03.12, 11:35 Tylko ciekawi mnie kto by chciał mieć takie "żelazko".... Link Zgłoś
tabletkinaodchudzanie Re: Daewoo Tico - cena nowego.... 02.03.12, 12:27 Nowe tico kosztowało między 20 a 25 tysięcy z tego co pamiętam. Link Zgłoś