oszukana przez komis??? proszę o rady

07.03.12, 09:01
witam,
w zeszłym tygodniu kupiłam w komisie auto Citroen C3 2009 rok, auto miało być sprowadzone z Włoch, bezwypadkowe - jak zapewniał mnie własciciel komisu. Miał przed sobą blondynkę - to tak dokąłdnie mnie chyba potraktował- bo zachwalał auto, biegałna około niego z jakimś klikaczem żeby udowodnić mi bezkolizyjność tego samochodu. kupiłam auto - jako dowód zakupu otrzymałam jedynie fakturę zakupu.
Wczoraj zarejestrowałam auto i pojechałam nim do zaprzyjaźnionego warsztatu gdzie mina mi zrzedła... Mechanik powiedział że auto jest w fatalnym stanie i nie chciał uwierzyćile za nie dałam. Samochod był uderzony czołowo tak że silnik przesunął się i został uszkodzony nawet uklad wydechowy, kable w tragicznym stanie, klimatyzacja nie nabita od wieków i nie wiadomo czy wogóle ruszy, poza tym tylne lewe drzwy też chyba były uderzone i wymienione bo niesą dobrze wpasowane, próg również był robiony. Masakra. Jestem załamana. Tak to jest jak naiwna samotna kobieta kupuje auto, a taka hiena nie ma sumienia wyciągnąć od niej oszczędności życia :(

Prosże Was bardzo drodzy forumowicze o radę... Co ja mogę w tej sytuacji zrobić. Nadmieniam że nie mam umowy kupna sprzedaży, jedynie fakturę.
    • bbmkp Re: oszukana przez komis??? proszę o rady 07.03.12, 09:13
      Tak to właśnie bywa... a warsztat sprawdzony chociaż?
      • aniusiek7777 Re: oszukana przez komis??? proszę o rady 07.03.12, 09:19
        bbmkp napisał:

        > Tak to właśnie bywa... a warsztat sprawdzony chociaż?

        sprawdzony, zaufany.
        • galtomone Re: oszukana przez komis??? proszę o rady 07.03.12, 09:36
          Kobieto, wyplacaj z dziory w scianie 500 zl i lec szukac prawnika.
          Nie licz na to, ze Pan odda Ci pieniadze i wezmie auto z powrotem.
          Dała sie zrobic i tyle. Trzeba było najpierw jechac do warsztatu sprawdzic auto 9ewentualnie wziac zaufanego mechnika ze soba) a potem placic.
          Niesety wielkoch szans nie masz - "widzialy galy co braly", sprzedajacy przeciez Cie wyraznie o wszystkich wadach auta poinformował.
          • galtomone Re: oszukana przez komis??? proszę o rady 07.03.12, 09:37
            Być może w oparciu o fakturę masz prawo rezygnacji z umowy do iluś tam dni - nie wiem, dlatego watro poradzić się prawnika (albo naprawiac auto).
            • kontik_71 Re: oszukana przez komis??? proszę o rady 07.03.12, 09:56
              Tutaj w sumie moze byc kwestia niezgodnosci towaru z umowa.
              Zdecydowanie prawnik powinien na to zerknac. Ewentualnie mozna zlozyc zawiadomienie na policje o mozliwosci popelnienia przestepstwa oszustwa.

              takie gnojki bazuja na tym, ze wiekszosci ludzi nie chce sie nic zrobic i de facto godza sie na bycie oszukanymi.
              • galtomone Re: oszukana przez komis??? proszę o rady 07.03.12, 10:24
                Problem polega tylko na tym co pisalem wyzej (jesli nie ma swiadkow rozmow) - to Pan sprzedajacy, przeciez dokladnie o tych wszystkich wadach Pania poinformowal.
                Z drugiej strony faktura jest lepsza od umowy - bo na pewno nie pisze tam, ze kupujacy potiwerdza znajomosc stanu techn. auta... itd.

                Jak jest faktura to powinna byc normalna mozliwosc zwrotu za brak zgodnosci z umowa - ale jakos nie sadze, zeby to sie odbylo bez bolu (i przynajmniej jednego pisma od prawnika).

                Koles wtedy odda kase (bo po co mu sad i klopot) i bedzie szukac kolejnego frajera.
                Autorce watku (ale dopiero jak dostanie kase do reki) doradzam najpier zrobienie zdjec, zapisanie sobie nr rej. i vin - i wrzucenie kompletnej informacji na temat auta (oraz gdzie kupila) na forum "bez-wypadkowe" - moze dzieki temu oszczedzi klopotu kolejnemu kupujacemu.
                • misiaczek1281 Re: oszukana przez komis??? proszę o rady 07.03.12, 10:31
                  galtomone napisał:

                  > Problem polega tylko na tym co pisalem wyzej (jesli nie ma swiadkow rozmow) - t
                  > o Pan sprzedajacy, przeciez dokladnie o tych wszystkich wadach Pania poinformow
                  > Jak jest faktura to powinna byc normalna mozliwosc zwrotu za brak zgodnosci z u
                  > mowa - ale jakos nie sadze, zeby to sie odbylo bez bolu (i przynajmniej jednego
                  > pisma od prawnika).
                  >
                  > Koles wtedy odda kase (bo po co mu sad i klopot) i bedzie szukac kolejnego fraj
                  > era.
                  > Autorce watku (ale dopiero jak dostanie kase do reki) doradzam najpier zrobieni
                  > e zdjec, zapisanie sobie nr rej. i vin - i wrzucenie kompletnej informacji na
                  > temat auta (oraz gdzie kupila) na forum "bez-wypadkowe" - moze dzieki temu oszc
                  > zedzi klopotu kolejnemu kupujacemu.


                  Jeśli w umowie kupna - sprzedaży sprzedający określił stan techniczny auta używając określenia "bezwypadkowy" to sprawa w sądzie jest wygrana...
                  a wystarczyło przed zakupem wynająć rzeczoznawcę ...
                  • galtomone Re: oszukana przez komis??? proszę o rady 07.03.12, 10:46
                    Misiaczek, zamiast pisac nie na temat - poczytaj chlopie, bo sie przez Ciebie czas traci.
                    Trzeba kliknac w Twoj post, przegladanc co napisales, potem sie okazuje, ze to strata czasu bo bez zwiazku z tematem (wyjatkowo nie napisales o kupowaniu uzywki i nie dopisales he,he).
                    Kolejny raz w Twoj post juz chyba nie klikne...
                    • misiaczek1281 Re: oszukana przez komis??? proszę o rady 07.03.12, 11:59
                      galtomone napisał:

                      > Misiaczek, zamiast pisac nie na temat - poczytaj chlopie, bo sie przez Ciebie c
                      > zas traci.
                      > Trzeba kliknac w Twoj post, przegladanc co napisales, potem sie okazuje, ze to
                      > strata czasu bo bez zwiazku z tematem (wyjatkowo nie napisales o kupowaniu uzyw
                      > ki i nie dopisales he,he).
                      > Kolejny raz w Twoj post juz chyba nie klikne...

                      a co konkretnie napisałem bez związku z tematem...Oczywiście napisałem na temat ale mnie nie lubisz więc jakiś zarzuty bez argumentów mi robisz...Nie klikaj...idź i nie wracaj . Amen.
                      • galtomone Prosze bardzo Misiaczku - uwdowadniam 07.03.12, 13:36
                        misiaczek1281 napisał:

                        > galtomone napisał:
                        >
                        > > Misiaczek, zamiast pisac nie na temat - poczytaj chlopie, bo sie przez Ciebie czas traci.

                        > a co konkretnie napisałem bez związku z tematem...Oczywiście napisałem na temat
                        > ale mnie nie lubisz więc jakiś zarzuty bez argumentów mi robisz...Nie klikaj..
                        > .idź i nie wracaj . Amen.

                        Prosze bardzo, z pierwszego postu autorki watku:

                        - jako dowód zakupu otrzymałam jedynie fakturę zakupu. oraz na koncu pierwszego postu Nadmieniam że nie mam umowy kupna sprzedaży, jedynie fakturę.

                        A Twoja rada brzmi:

                        Jeśli w umowie kupna - sprzedaży sprzedający określił stan techniczny auta używając określenia "bezwypadkowy" to sprawa w sądzie jest wygrana...
                        a wystarczyło przed zakupem wynająć rzeczoznawcę ...


                        Czyli piszesz zeby pisac bo do tematu ma sie to nijak.
                        Nadal uwazasz, ze czytanie Twoich postow to nie strata czasu?
                  • szymizalogowany Jeszcze nie widzialem takiej umowy... 07.03.12, 11:50
                    ...kupna-sprzedazy w ktorej jest okreslony stan samochodu jako bezwypadkowy albo wogle okreslony.

                    A takich umow juz widzialem sporo - zazwyczaj o stanie nie ma nic, jest formulka sprzedajacy sprzedaje a kupujacy kupuje samochod osobowy taki i taki, rocznik taki i taki + inne dane identyfikacyjne pojazdu.

                    Na fakturze jest po prostu tabelka z pozycja samochod i w nia wpisane dane auta.

                    I nie trzeba wynajmowac rzeczoznawcy tylko podjechac do jakiegos warsztatu mechaniczno blacharskiego i tam paru Mietkow rzuci okiem na to i na tamto + od spodu czego nie da sie zrobic samemu i bedzie wiadomo wiekszosc rzeczy.

                    Swoja droga nie moge wyjsc z podziwu jak mozna nawet nie bedac blacharzem nie zauwazyc:
                    - ze prog byl robiony
                    - zle wstawionych drzwi (!!!)

                    do tego jak byl robiony jak najtaniej to nie lakierowali go calego tylko na wcinke albo elementy, a to juz tylko naprawde najlepsi fachurzy umieja tak dobrac lakier zeby nie bylo widac roznicy, lakier zmienia kolor od slonca itp. wiec jak drzwi wstawili i pomalowali to wiadomo ze sie wyroznialy

                    zeby sie nie wyroznialo nic to by musieli caly opierniczyc, ale wtedy zazwyczaj widac na elementach wewnetrznych najprosciej w komorze silnika bo jeszcze nie slyszalem o przypadku zeby ktos polakierowal caly sprzet wyjmujac wczesniej wszystkie graty do podluznic i lakierujac tez wewnetrz

                    trzeba bylo po ten samochod jechac z jakims facetem
                    • misiaczek1281 Re: Jeszcze nie widzialem takiej umowy... 07.03.12, 12:02
                      szymizalogowany napisał:

                      > ...kupna-sprzedazy w ktorej jest okreslony stan samochodu jako bezwypadkowy alb
                      > o wogle okreslony.
                      >
                      > A takich umow juz widzialem sporo - zazwyczaj o stanie nie ma nic, jest formulk
                      > a sprzedajacy sprzedaje a kupujacy kupuje samochod osobowy taki i taki, rocznik
                      > taki i taki + inne dane identyfikacyjne pojazdu.
                      > trzeba bylo po ten samochod jechac z jakims facetem

                      Nie z "jakimś facetem" typu Mietkiem pijakiem, tylko z kimś kto się zna i mądrze doradzi...a już lepiej temu rzeczoznawcy zapłacić 3 stówki niż kupować w ciemno !
                    • bimota Re: Jeszcze nie widzialem takiej umowy... 07.03.12, 12:16
                      Ostatnio sprzedawalem auto z malowanym: progiem, nadkolami, blotnikiem, zderzakiem, slupkiem, w dodatku mialo mala wgniotke przy szybie. 2 facetow ogladalo, nic nie zauwazyli (przynamniej nie wspomnieli)...
                    • grzek Re: Jeszcze nie widzialem takiej umowy... 07.03.12, 12:54
                      Jeżeli nie było wypadku, to nie ma powodu, żeby tego nie napisać. Ja obecnie sprzedaję samochód i w umowie mam zapis, że samochód nie brał udziału w stłuczkach i kolizjach, nie był lakierowany i wymieniany żaden fragment karoserii i nie były prowadzone żadne roboty blacharskie. Ale jak się ma trefny towar to im mniej się napisze, tym lepiej.
                      • szymizalogowany Po prostu na forum som sami dobrzy ludzie a tam... 07.03.12, 12:59
                        ...na ulicy dzika dżułgla hueee

                        ja to bym w życiu nie napisał w umowie że nic tam nie zarysowane nic nie draśnięte - potem przyjdzie jakiś buc, zaqópi, obetrze po drodze i do mnie wróci po zwrot kosztów

                        ja mam zawsze jedną odpowiedź na dosłownie wszelkie pytania tehcniczne - mówią ją od razu i zaznaczam jak w alo-alo że "dwa razy nie bendem powtarzała"

                        samochut jest jaki jest, i inny nie będzie - można sobie na swój koszt go sprawdzić w dowolnym serwisie w promieniu 10km tylko żeby mi to więcej jak 1h nie zajęło

                        i tyle, nie podoba się to wypad
                        • grzek Re: Po prostu na forum som sami dobrzy ludzie a t 07.03.12, 13:18
                          Ja też wychodzę z założenia że samochód jest jaki jest i inny nie będzie. I też nie rozmawiam z handlarzami, że za tyle i tyle nie pójdzie. Jak mówię żeby sprawdził w serwisie, to żaden nie chce i rozmowę telefoniczną zaczyna od targowania, nie oglądając samochodu.

                          Nawet jak w umowie nic nie napiszesz to zawsze może się taki trafić, który wróci, bo po drodze coś mu się nie spodobało.
                        • misiaczek1281 Re: Po prostu na forum som sami dobrzy ludzie a t 07.03.12, 13:48
                          No i to jest uczciwe postawienie sprawy...podjedziemy do warsztatu i sprawdź pan sam bo ja się nie znam...a nie opowiadanie bajek: "nówka sztuka, igiełka, dupełka"
                      • bimota Re: Jeszcze nie widzialem takiej umowy... 07.03.12, 13:51
                        Jak prywatnie sprzedajesz to moze i tak, ale jak bys byl "komisem", to, wg zapiskow kodeksowych, klient moze w ciagu pol roku gdzies przywalic i ty bedziesz musial udawadniac, ze tego nie bylo w momencie sprzedazy.
                        • misiaczek1281 Re: Jeszcze nie widzialem takiej umowy... 07.03.12, 13:56
                          bimota napisał:

                          > Jak prywatnie sprzedajesz to moze i tak, ale jak bys byl "komisem", to, wg zapi
                          > skow kodeksowych, klient moze w ciagu pol roku gdzies przywalic i ty bedziesz
                          > musial udawadniac, ze tego nie bylo w momencie sprzedazy.

                          Nic nie będę musiał udowadniać...kupujący w momencie zakupu składa oświadczenie:
                          W dniu...odebrałem od Pana X samochód marki Y w bardzo dobrym stanie technicznym i nie składam żadnych zastrzeżeń.

                • 35sloneczko Re: oszukana przez komis??? proszę o rady 21.01.14, 12:30
                  ja też tak kupiłam pisałam wcześniej tutaj na forum, też zostałam oszukana, ale już mam ekspertyze i idę walczyć do sądu, my może jesteśmy naiwne,ale właściciele komisów robią takie przekręty, że muszą w końcu zacząć za to odpowiadać. Ja kupowałam w niedziele i nie miałam możliwości sprawdzenia auta. A komis musi wiedzieć co się działo i powiadomić o tym kupującego, ja zapłaciłam za samochód bezwypadkowy i też poszły moje wszystkie oszczędności, dlatego nie podaruje
            • archonix Re: oszukana przez komis??? proszę o rady 07.03.12, 21:41
              Tylko papuga, nie ma co tracic czas i nerwy na co innego. Nie rozumiem zakupu, po pierwsze skoro masz warsztat to czemu nie pojechalas przed, po drugie skoro sie nie znasz to czemu uzywane a nie nowa panda ( znaczy sie stara) za 30 k pln z salonu..........
    • lazy.eye Re: oszukana przez komis??? proszę o rady 07.03.12, 10:39
      Możliwe, że możesz oddać auto na tej podstawie, że po tak poważnym wypadku nie miało prawa być odbudowane.
      Uważaj z komisem, żebyś nie została bez samochodu i pieniędzy.
    • szymizalogowany Moszesz kópić sobie dróki samohut hehe 07.03.12, 10:50
      a swojom drogom to jak siem kupuje używkem to tylko na dwa sposoby albo ją sprawdzasz (jak żydziłaś 300 pln to nie płacz hehe) albo i to jest lepsze rozwiązanie kupujesz rozbity (i tak wszystkie używki były tam jakoś rozbite) i robisz ją sobie samemu tak jak chcesz

      wiadomo że handlarz jak sprowadzi na sprzedaż rozbity to go poskręca na żepy i dratwę byle ładnie z wierzchu było i wysprząta kabinem - a reszte zrobi tak żeby 5 zyli zaoszczędzić

      najlepiej kupić rozbity, wtedy wiesz kto, jak i na jakich częściach go zrobi
      • milos75 Re: Moszesz kópić sobie dróki samohut hehe 07.03.12, 10:55
        Tak, tylko może jeszcze być taka opcja, że kupujesz auto deczko rozbite, np. tył do roboty, wszystko git, robisz je na cacy, a potem się okazuje, że ten tył to było nic bo rok wcześniej auto było totalnie skasowane i naprawione klejem i dratwą :-) Ja tam używane kupuję tylko od rodziny lub znajomych, a i to nie wszystkich :-)
        • szymizalogowany Nie no to da sprawdzić... 07.03.12, 11:04
          ...czy było zupełnie skasowane czy nie.

          Samochód nawet z wyższej półki to jest dosyć prosta maszyna, da się przy odrobinie doświadczenia w zasadzie prawie wszystko sprawdzić i to szybko bez rozbierania samochodu, więc taki numer że kupujesz z rozbitym tyłem a rok wcześniej był całkiem rozbity nie przejdzie. To się nie da ukryć.

          A od rodziny to jest bardzo dobry pomysł tylko ja nie mam takiej dużej rodziny żebym sobie wybierał np. następny samochód "co tu kupić C06 od cioci? ISF od wujka? może W216 cl500 od babci?"
          • milos75 Re: No wszystko da się sprawdzić... niby 07.03.12, 11:54
            No wszystko da się sprawdzić... niby. Ale magicy są nieźli w swoim fachu. A nawet i Ci mniej zdolni też jakoś zarabiają na chleb i wiążą tzw. koniec z końcem, jak widać to w tym wątku. I to ze znacznie prostszymi maszynami niż limo z wyższej półki. No wiem, że blondi itd. ale ale... Cześki nie są takie gupie wbrew pozorom, rynek ich nauczył wszystkich możliwych kantów i numerów, jakie by normalnemu człowiekowi na trzeźwo do głowy nie przyszły. Jeszcze nie widziałem, żeby ktoś świadomie kupił złom (nie że do naprawy tylko w "bezwypadku"), a jednak krzywych złomów jeździ u nas masa. Ludzie chcą kupować prawie nowe bezwypadki za bezcen, więc takie się robi po garażach i stodołach Pomrocznej.
            • szymizalogowany czeski i mietki nic tam wielkiego nie potrafia.. 07.03.12, 12:05
              ...juz nalezc dobrego lakiernika jest naprawde ciezko

              powody dla ktorych ten rynek funkcjonauje sa takie:

              1. kupujacy wogle nie sprawdza nic bo sie tak podjaral (nie zobaczyla zle wstawionych drzwi????)
              2. kupujacy dobrze wie o co biega ale sie tak podjaral ze i tak kupuje

              ja sobie chodze po miescie i w co drugim sprzecie widze (takie hobby) a to jak sie spojrzy z przodu lub z tylu na linie boczna to cos nie gra - a to zalamania na karoserii nie pasuja, a to progi sa na innych wysokosciach itp.

              spojrzysz pod slonce to widac na co drugim samochodzie kasze na ilus tam elementach itp.

              wiekszosc chyba bierze wiedzac co jest grane

              zreszta...co ona placze? sprzet jezdzi? jezdzi. jak cos nie gra mechanicznie to zrobic, jak cos blacharsko jest zupelnie zle typu bedzie woda sie wlewac albo zacznie rdzewiec to poprawic

              i jezdzic

              a potem sprzedac - oczywiscie jako bezypadkowy (no to jest warunek konieczny w dobie ynternetu bo wyksztalciuchy jak kupuja to wchodza na strone z ogloszeniami i tam sa rozne guziczki do wyboru i zawsze wciskaja bezwypadkowy, wiec jak dasz ogloszenie bez tego to nikt na nie nie wejdzie nigdy oprocz handlarzy ktorzy beda przyjezdzac grupami "tzw. lotne dwojki albo trojki" z miernikiem lakieru takim lepsiejszym za 3 kafle i mi pokazywac to co ja wiem ze tu malowany, tam malowany a ich koledzy stoja z tylu i mowia ze to sie nie sprzeda, to sie nie sprzeda - po czym handlarz mowi ze wezmie za okolo 60-70% ceny ktora chce ja

              wiec takich od razu sie goni - a w ogloszeniu, no niestety trzeba dac bezwypadkowy
          • aniusiek7777 Re: Nie no to da sprawdzić... 07.03.12, 12:00
            chyba było kompletnie skasowane bo dostałam tylko jeden kluczyk. i jak już powszechnie wiadomo mądry Polak... mój mechanik powiedział mi że jak auto jest do kasacji po poważnym wypadku np we Włoszech tak jak moje autko to zabierają jeden kluczyk. Czy ktoścoś takiego syszał? Jeżeli tak jest faktycznie to może tez jest jakiś punkt zaczepienia że pan komisant wiedział dobrze jakie auto mi sprzedaje.

            Co do słowa przeciwko słowu... przy calej transakcji była moja pełnoletnia córka- ona też słyszała calą bajerę pana miłego...
            • misiaczek1281 Re: Nie no to da sprawdzić... 07.03.12, 12:09
              aniusiek7777 napisała:

              > chyba było kompletnie skasowane bo dostałam tylko jeden kluczyk. i jak już pows
              > zechnie wiadomo mądry Polak... mój mechanik powiedział mi że jak auto jest do k
              > asacji po poważnym wypadku np we Włoszech tak jak moje autko to zabierają jeden
              > kluczyk. Czy ktoścoś takiego syszał? Jeżeli tak jest faktycznie to może tez je
              > st jakiś punkt zaczepienia że pan komisant wiedział dobrze jakie auto mi sprzed
              > aje.
              >
              > Co do słowa przeciwko słowu... przy calej transakcji była moja pełnoletnia córk
              > a- ona też słyszała calą bajerę pana miłego...

              Sory, ale jak można kupić auto z jednym kluczykiem ? Przecież zawsze są dwa...
              A nie bałaś się że gościu sobie drugi kluczyk zostawił i ci autko może ukraść bo ma kluczyk??? ;-)
              ech kobiety....Jak dzieci ! ;-)

              • bimota Re: Nie no to da sprawdzić... 07.03.12, 12:20
                Nie wiem jak auta, ale motory czesto sa sprzedawane z 1 kluczykiem...
              • galtomone Re: Nie no to da sprawdzić... 07.03.12, 13:43
                misiaczek1281 napisał:

                >Sory, ale jak można kupić auto z jednym kluczykiem ? Przecież zawsze są dwa.
                > ..
                > A nie bałaś się że gościu sobie drugi kluczyk zostawił i ci autko może ukraść b
                > o ma kluczyk??? ;-)
                > ech kobiety....Jak dzieci ! ;-)


                Po pierwsze (nie wiem jak w Polo), w normalnych autach sa zawsze 3 kluczyki.
                Po drugie, jak ten zly Pan bedzie chcial ukrasc takiego zloma to sobie dorobi kluczyk (przed sprzedaniem auta) i tyle. Naprawde w tym celu nie musi sobie zostawiac 1 kluczyka.

                A Ty niby taki sprytny i zaradny... a o prostych mykach nawet nie pomyslisz...

                Ech... Misiaczek... jak dziecko. Po co ja to wogole czytam???
                • misiaczek1281 Re: Nie no to da sprawdzić... 07.03.12, 13:51
                  galtomone napisał:

                  > misiaczek1281 napisał:
                  >
                  > >Sory, ale jak można kupić auto z jednym kluczykiem ? Przecież zawsze są
                  > dwa.
                  > > ..
                  > > A nie bałaś się że gościu sobie drugi kluczyk zostawił i ci autko może uk
                  > raść b
                  > > o ma kluczyk??? ;-)
                  > > ech kobiety....Jak dzieci ! ;-)

                  >
                  > Po pierwsze (nie wiem jak w Polo), w normalnych autach sa zawsze 3 kluczyki.
                  > A Ty niby taki sprytny i zaradny... a o prostych mykach nawet nie pomyslisz...
                  >
                  > Ech... Misiaczek... jak dziecko. Po co ja to wogole czytam???

                  Jasne...nowy właściciel też będzie musiał dorobić zapasowy kluczyk? Jeden kluczyk to po prostu podejrzana sprawa...poza tym jestem sprytny i zaradny...jeśli cię to koli w oczka to nie czytaj...nie musisz
            • szymizalogowany bzdury z tym kluczykiem... 07.03.12, 12:11
              ... ja tez mam jedna karte tylko do samochodu bo druga zabrala firma ubezpieczeniowa i na aukcje nie dala

              na zachodzie europy i w usa jest inna definicja totalnego skasowania np. moj samochod to tez jest "salvage", mimo ze silnik nawet odpalal a jakby odkrecic przednie prawe kolo zakleszczone to by sie na 3 kolach dalo jezdzic (ze strzelonymi poduchami na kolanach)

              totalnie skasowany to nie znaczy ze na niego kontener spadl i samochod mial 10cm wysokosci po wypadku

              jakbym zrobil co sie da jesli cos trzeba robic, jeszcze sprawdzil geometrie ew. moze by trzeba go na ramie postawic i jak wyjda potem punkty +-3% to bym jezdzil
              • misiaczek1281 Re: bzdury z tym kluczykiem... 07.03.12, 12:14
                szymizalogowany napisał:

                > ... ja tez mam jedna karte tylko do samochodu bo druga zabrala firma ubezpiecze
                > niowa i na aukcje nie dala
                >
                > na zachodzie europy i w usa jest inna definicja totalnego skasowania np. moj sa
                > mochod to tez jest "salvage", mimo ze silnik nawet odpalal a jakby odkrecic prz
                > ednie prawe kolo zakleszczone to by sie na 3 kolach dalo jezdzic (ze strzelonym
                > i poduchami na kolanach)
                >
                > totalnie skasowany to nie znaczy ze na niego kontener spadl i samochod mial 10c
                > m wysokosci po wypadku
                >
                > jakbym zrobil co sie da jesli cos trzeba robic, jeszcze sprawdzil geometrie ew.
                > moze by trzeba go na ramie postawic i jak wyjda potem punkty +-3% to bym jezdz
                > il

                Ale to było auto nie na kartę tylko na kluczyk ! Czytaj ze zrozumieniem !...Zawsze są dwa kluczyki - oryginał i zapasowy ! Amen.
                • misiaczek1281 Re: bzdury z tym kluczykiem... 07.03.12, 12:16
                  Ps. Ja bym nie oddał nikomu jednego kluczyka...żadnej firmie ubezpieczeniowej ani nawet papieżowi...To jest moje auto i tylko ja mam prawo posiadać zestaw kluczyków ! Amen.
                  • szymizalogowany a w moim oryginalnie sa dwie karty... 07.03.12, 12:22
                    ...zreszta ja juz mam dwie, bo tam zaprogramowac ta karte to nie jest duzy problem ale sprzet przyszedl z jedna.

                    To nie jest tak Misiaczku ze ktos by cie prosil zebyc oddal czy nie kluczyk - jak przychodzisz po sprzet to papiery na salvage juz sa a sprzet lezy gotowy do haulingu z jedna karta w schowku.
                  • galtomone Re: bzdury z tym kluczykiem... 07.03.12, 13:45
                    Czyli jak Twoje Polo pada i trzeba je reanimowac to jak pies warujesz przy nim w warsztacie? Faktycznie... na pewno by Ci ukradli... ewentualnie podmienili i wtedy klops. LOL!
            • rzekiprzeplynelem Re: Nie no to da sprawdzić... 09.03.12, 09:13
              aniusiek7777 napisała:

              > chyba było kompletnie skasowane bo dostałam tylko jeden kluczyk. i jak już pows
              > zechnie wiadomo mądry Polak... mój mechanik powiedział mi że jak auto jest do k
              > asacji po poważnym wypadku np we Włoszech tak jak moje autko to zabierają jeden
              > kluczyk. Czy ktoścoś takiego syszał? Jeżeli tak jest faktycznie to może tez je
              > st jakiś punkt zaczepienia że pan komisant wiedział dobrze jakie auto mi sprzed
              > aje.

              nie znam rynku wloskiego ale w niemczech auto z jednym kluczykiem to auto na eksport nie do sprzedazy na rynku wewnetrznym czyli krotko mowiac nie kupuja ich niemcy najczesciej auto jest po duzym wypadku wlasciciel zostawia samochod z kluczykiem w stacyjce na palcu lub przywozi je laweta i wiecej go nie widzi oddaje dokumenty a ubezpieczyciel wystawia samochod na aukcje i wiecej sie nim nie interesuje
    • bimota Re: oszukana przez komis??? proszę o rady 07.03.12, 11:58
      W pierwszej kolejnosci postarac sie o dowod, ze auto mialo byc bezwypadkowe. Moze napisal to w jakims ogloszeniu, skopiowac, wydrukowac...

      Zlozyc do sprzedawcy reklamacje na pismie (osobiscie z potwierdzeniem lub poleconym), wymienic wady jakie auto posiada, napisac czego w zwiazku z tym sie domagasz. Tu jest pewien problem, bo nasze madre przepisy pozwalaja sie domagac naprawy albo wymiany, to juz sama zdecyduj co wolisz... :) Jesli po 15 dniach nie otrzymasz odpowiedzi idziesz tam i prosisz o nia, w razie odmowy proszisz o potwierdzenie na pismie, ze do tego dnia nie ustosunkowal sie do twych żądań, w razie odmowy szukasz swiadkow, ktorzy by to potwierdzili (moze policja...?). Co dalej z tym fantem juz przepisy nie reguluja... Jest rzecznik konsumenta, urzad konsumentow, klub konsumentow, sad konsumencki... Rozumiem, ze kupowalas prywatnie...

      Zglosic na policje, bo to zwykle oszustwo, moze policja pomoze z dowodami, ale raczej beda probowali zbywac...

      No i powtarza sie wciaz, by uwazac... Zwlaszcza jesli auto dosc nowe, bo kto sprzedaje nowe auto...

      JA korzystam z auta z 1999 r., nigdy nie nabijana klima dziala bez problemu, wiec ten twoj mechanik tez jakis dziwny..
      • szymizalogowany Tamten pojdzie w zaparte a ta utknie... 07.03.12, 12:19
        ...w sadzie w koncu w sprawie cywilnej na 5 lat z samochodem ktorym nie bedzie jezdzic bo nie bedzie wiedziala jak sie sprawa skonczy.

        To nie ameryka - ci rozni rzecznicy tego i tamtego to nic nie pomoga, zarobi papuga, a sad w polszy wyznacza rozprawy co 6-9 miesiecy ktore trwaja 5minut a konkluzja z kazdej z nich jest taka ze bedziemy kontynuowac na nastepnej (za 6-9 miesiecy). Ktos bedzie musial zaplacic za rzeczoznawce sadowego, jak tamten sie zaprze to zglosi wniosek o innego rzeczoznawce z listy rzeczoznawcow innego sadu, na kilku rozprawach go nie bedzie bo bedzie chory, na jedej czy dwoch nie bedzie sedziego bo cos tam. Kazda ekspertyza to sa koszty - koszty ponosi wnioskodawca i buli co najwyzej jak wygra (za 5 lat) to tamtemu zasadza zwrot kosztow procesu (jeszcze trzeba bedzie od tamtego jakos ten zwrot wyegzekwowac, wyrok sadu to jest tylko kawalek papieru).


        Bed ajdija.

        Kazdy dobry prawnik znajomy jak nie chce strzyc najpierw doradza - nie isc do sadu bo w polsce sady nie dzialaja.
        • bimota Re: Tamten pojdzie w zaparte a ta utknie... 07.03.12, 12:24
          Sad konsumencki to praktycznie mediacja, bez kosztow.
        • misiaczek1281 Re: Tamten pojdzie w zaparte a ta utknie... 07.03.12, 12:54
          No dobra...jeśli nie sąd to co? Mafia? a może zrobić w balona innego frajera jak ktoś zrobił nas?

          Hehe ;-)
          • szymizalogowany Nie wiem co ... 07.03.12, 13:04
            ...tutaj na forum bardzo często piszą w hurra-optymistycznym tonie że co to za problem idziesz tu i tu tu pismo i już załatwione - jest rzecznik taki, taki, taki, urząd taki i owaki rach ciach ciach i załatwione

            ja mam osobiste doświadczenia zupełnie inne - wg. mnie wymiar sprawiedliwości wogle nie działa w pomrocznej, nie ma najmniejszego sensu iść po cokolwiek do sądu, nie ma sensu zgłaszać kradzieży czegokolwiek na policji

            ba... jest sens tego nie robić - nie iść do sądu - zaoszczędzisz czas, zdrowie, nerwy i resztę pieniędzy, nie iść na policję - zaoszczędzisz czas i frustracje że to tak (nie) działa

            może to dlatego że ja mieszkam w jakiejś innej polsce niż reszta (?) nie wiem

            w tym konkretnym przypadku tej kobity i jej samochodu - ja bym sprawdził czy coś trzeba robić, jeśli tak to to co trzeba zrobił i jeździł, a po jakimś czasie sprzedał też jako bezwypadkowy następnemu
      • galtomone Re: oszukana przez komis??? proszę o rady 07.03.12, 13:46
        bimota napisał:

        > Zlozyc do sprzedawcy reklamacje na pismie (osobiscie z potwierdzeniem lub polec
        > onym),

        Nie tylko poleconym ale poleconym za potwierdzeniem odbioru! (tez nie wiedzialem, a to nie do konca to samo)
    • robert888 to jeszcze napisz co kupiłaś i za ile to podam 07.03.12, 12:45
      ci gdzie popełniłaś błąd he he.

      • szymizalogowany C3 z 9 roku zaqópiła... 07.03.12, 12:54
        ...nie wiadomo za ile - pewnie za 10 kafli bueeeehe
        • robert888 no ale to C3 jak było nowe to ile kosztowało? 07.03.12, 13:55
          40 czy 80k? I za ile poszło teraz?

          Wiesz Szymek, że tak jak ty ja zawsze jeżdżę złomem z importu. Jako, że param się tym już jakiś czas, mam sporo zadowolonych użytkowników moich złomów, którzy coś tam poopowiadali innym ludziom a tamci szepnęli innym....itepe w ten deseń - koniec końców nie ma tygodnia aby się nie napatoczył jakiś klyjęt co to "chciałby coś sobie okazyjnie kupić".
          No i mam z tego ostrą polewkę, bo ciągle dzwoni ktoś "szukający X5 2008/09 do 90 tys" albo jakiegoś mesia E350 ale "panie najlepiej aby był w ostatniej budzie, czyli 2010 i max do 8 dych". Jak ich pouczam, że muszą liczyć się z autem po dziarskim dzwonie, zawsze widzę ich rozdziawione i pełne świętego obruszenia oczęta i słyszę zaklęcia w stylu - no ostatecznie jeśli musi być szkoda to tylko jakieś drobne otarcie czy stłuczka, a jeśli zbity klosz to lepiej ten z tyłu. Od razu spuszczam psa i na kopach i wysyłam ich do najbliższego salonu Ery. Rzygam już tym frajerstwem i jadę z takim jak ze starą szmatą.

          Mam nieodparte wrażenie, że wśród kupujących większość to same smęcące pazerne mendy o mentalności pasera. Zawracają dupe, szukają szukają i szukają tej swojej "okazyji żywota".
          Normalny człowiek opędza się przed nimi łapami ale one szukają dalej, aż wreszcie trafiają na podobnego sobie, tylko większego cwaniaka od nich, który wysadza ich w powietrze. No i potem zaczyna się forumowe jęczenie albo zakładanie stronek w stylu "dżomąster", "bezwypadkowe.net" i inne kółka cwaniaków wydymanych przez innych cwaniaków he he.
          I wszechobecne nieodłączne pomstowanie na "te krwiopijcze komisowe gnidy" he he:)

          A rada jest jedna - przestać szukać rocznych aut za 40-50% nowego, dwulatków za 30%, trzylatków za 20% - i od razu wszyscy odetchną. Tyle że żaden z tych smętów nie jest gotów pogodzić się z myślą, że ich poziom to fabieda ew. dacia logan w korzystnym kredycie a nie żaden modny "miejski suf". Każdy kombinuje jak tu swojego paska w dyzlu zamienić na X3 po ostatnim lifcie, albo w cenie nowej Insigni sprawić se "prawie nowe X5M". I tak się ten światek kręci:
          Ktoś szukający obrączek za parę dych niech nie jęczy że dostał towar z tombaku.
          Inny ktoś, szukający "bezpiecznej lokaty na 10% miesięcznie niech nie narzeka że go załatwiono bez mydła i zostawiono bez gaci na środku skrzyżowania.
          Wreszcie ktoś szukający rocznego X5 za 150k niech sam się palnie w łep (bo tam tkwi problem) a nie obnosi się z żalami po dżomąsterach.

          Pieniądze wszędzie są inne ale modus vivendi jest zawsze ten sam. To zwykła chciwość, pazerność i wyjąca tęsknota za szacunem na blokach są praprzyczyną wszystkich motoryzacyjnych cierpień i rozczarowań.

          Czuwaj.
          • misiaczek1281 Re: no ale to C3 jak było nowe to ile kosztowało? 07.03.12, 14:00
            robert888 napisał:

            > 40 czy 80k? I za ile poszło teraz?
            >
            > A rada jest jedna - przestać szukać rocznych aut za 40-50% nowego, dwulatków za
            > 30%, trzylatków za 20% - i od razu wszyscy odetchną.

            Rocznych aut za 50% ceny nie ma...owszem...ale 4 latki za 50% już są...i wtedy masz zadbane autko i 30 tys.zł w kieszeni...nie sztuka utopić w nówkę 50 tysięcy i jeść suchy chleb ;-)
            • robert888 Re: no ale to C3 jak było nowe to ile kosztowało? 07.03.12, 14:34
              jak to nie ma rocznych za 50%?
              Przecież każdy motoryzacyjny mądrala, przeszukiwacz portali motoryzacyjnych i aktywny forumowy interlokutor ci powie że "na allegro widział". I za przykład poda ci właśnie przytaczane tu BMW X5 za 180k albo dwuletnie Volvo S60 za 50k lub Saaba z 2008 roku za 35k. Wymyśliłem to sobie?
              Tego co kupił 4 letnie auto za 50% ceny nowego, 95% gawiedzi internetowej okrzyknie frajerem, "bo połowę przepłacił" he he:) I sypnie setkami przykładów internetowych okazyji z rękawa.

              Przeszukiwarki oduczyły ludzi myślenia. Myśli za nich wujek gugiel i ciocia wikipedia he he:)
              • misiaczek1281 Re: no ale to C3 jak było nowe to ile kosztowało? 07.03.12, 17:17
                Racja. Forum to źródło wiedzy że używane to złomy więc kupujta ludziska nówki...a to że trzeba zapłacić 30 tys.zł więcej...a co tam...grunt że sąsiada nasza nówka w oczy kole...to bezcenne uczucie ;-)
          • szymizalogowany Ile kosztowało nowe .... 07.03.12, 14:15
            ...to ja ni wiem bo się nie znam na cenach takich bolidów hehe.

            Masz rację co do całości wywodu, zapomniałeś tylko, że jeszcze jest nieliczna grupa takich jak my co kupią dla siebie czasem coś po dzwonie i "sami" wypykają.
            I nie narzekają.

            No ale takich jest mało.


            Do "wywodu" twego dodałbym: bo kurde w tym kraju każda palancina co ma już 10 kredytów i żre kasze z mlekiem MUSI mieć samochód o dwie klasy lepszy niż ją stać, bo to jest dla niego wyznacznik statusu w tym durnym społeczeństwie.

            Krócej: wyżej sra niż dupe ma.

            A jeszcze lepsze cyrki to odchodzą w serwisach mechanicznych, zresztą wiesz na pewno, przyjeżdża taki Al Capone w butach z czubem zakupionych w "Ce-Ce-Ce" za 99 PLN i w spodniach w kant swoim wymuskanym jak juz mu się uda kupić zlepionym z dwóch E-Klasom. "Koło mu skacze".

            Się patrzy: "no jest amortyzator do wymiany."
            Al Capone: "A ile?"
            "Za trójkę, to jest ze zmienną twardością tłumienia"
            Al Capone: "Za 3k? A kija od szczotki w zamian się nie da wstawić bo mi do końca miesiąca zostało 500 zyli?"

            Nie stać ich na samochód, nie stać ich potem na utrzymanie samochodu.
            Może Robercik zacznij sprzedawać atrapy tylko do postawienia na miejscu garażowym Bentlejów, Ferrari? Zrobisz majątek - w końcu o to im chodzi. "Żeby sąsiad zazdrościł".

            Hołk!
          • bimota Re: no ale to C3 jak było nowe to ile kosztowało? 07.03.12, 14:34
            Ales sie naprodukowal...

            1. Nie kazdy jest ekspertem, wielu kupuje uzywane auto pierwszy raz w zyciu. Jesli takie ceny znalazl w ogloszeniu, to na takie jest przygotowany. Trudno sie dziwic, ze ktos chce kupic taniio...

            2. Jesli mowi sie "bezwypadkowy", to taki powinien byc. I tyle... To, ze swiat jest postawiony na glowie nie jest wina oszukanego.
            • szymizalogowany Z tym "bezwypadkowym" to jest wina interneta... 07.03.12, 14:44
              ...no wez kurde jak sprzedajesz sporo daj ogloszenie w internecie i nie zaznacz tej opcji - no nie sprzedasz.

              A niedlugo pewnie zeby sprzedac bydlu to trzeba bedzie miec konto na Fejs-Faku i tam bedzie handel.

              Moze warto wrocic to starachy metod i wylaczyc ten jebany internet z ogoloszeniami?
            • misiaczek1281 Re: no ale to C3 jak było nowe to ile kosztowało? 07.03.12, 17:28
              bimota napisał:

              > Ales sie naprodukowal...
              >
              > 1. Nie kazdy jest ekspertem, wielu kupuje uzywane auto pierwszy raz w zyciu. Je
              > sli takie ceny znalazl w ogloszeniu, to na takie jest przygotowany. Trudno sie
              > dziwic, ze ktos chce kupic taniio...
              >
              > 2. Jesli mowi sie "bezwypadkowy", to taki powinien byc. I tyle... To, ze swiat
              > jest postawiony na glowie nie jest wina oszukanego.

              Powiem ostrzej...Człowiek uczciwie składa 40 tys.zł prze 5 lat na auto marzeń a jakiś gnój handlarz oszukuje i sprzedaje pospawany złom wart 10 tys.zł za 40 tys.zł...Jakby się jakiś oszukany wkurzył i wykastrował gnojka i media by nadały rozgłos sprawie to by się handlarze zaczęli zastanawiać gdy następnym razem w ogłoszeniu użyją słówka "bezwypadkowe" podczas gdy to ćwiartka pospawana w garażu Mietka...Oczywiście tak nie wolno i nie zachęcam do nienawiści , ale ten rodzaj oszustwa już się staje bardzo zuchwały!!!
              • bimota Re: no ale to C3 jak było nowe to ile kosztowało? 07.03.12, 21:02
                Handlarz ma do wyboru - sciemniac albo szukac innej roboty...

                Ale to nie wina "interneta", tylko akceptacji tego zjawiska.
                • misiaczek1281 Re: no ale to C3 jak było nowe to ile kosztowało? 08.03.12, 14:18
                  bimota napisał:

                  > Handlarz ma do wyboru - sciemniac albo szukac innej roboty...
                  >
                  > Ale to nie wina "interneta", tylko akceptacji tego zjawiska.

                  Handlarz może być także UCZCIWY ... tyle że na ludzkiej ciemnocie się lepiej zarabia ! ;-)
          • milos75 Re: no ale to C3 jak było nowe to ile kosztowało? 07.03.12, 14:56
            Napisałeś parę słów prawdy. Mi tez pamiętam, że się chciało rzygać jak tabuny drobnych cwaniaczków latało z miernikami dookoła mojego Civika z 4 roku, którego sam kupiłem w salonie, jeździłem nim parę lat, zrobiłem 100 tys. km i chciałem sprzedać z autentycznym przebiegiem. Auto bez poważnego wypadku, do końca serwisowane w ASO, książeczka ze wszystkimi wpisami. Uczciwie informowałem, że miałem parę stłuczek parkingowych jak to w dużym mieście więc były lakierowane drzwi i tylna klapa bo rdzewiała jak we wszystkich Civikach z 4 roku. Proponowałem wizytę w serwisie, żeby Czesiek sam sprawdził. Oczywiście żaden nie chciał, bo to kosztuje 300 zł, więc tylko latali jeszcze szybciej z miernikami i twardo negocjowali cenę, bo panie drzwi i klapa lakierowana. Ceny oczywiście porównywali do "bezwypadków" z Allegro z tego samego rocznika po dziadku lekarzu z Niemiec. Taki mamy rynek, jak napisałeś, drobnych cwaniaczków i mend o mentalności pasera, którzy całkowicie psują ten rynek.

            Ale zapomniałeś jeszcze o jednym elemencie układanki, żeby mieć pełen obraz. Wszystko byłoby cacy, gdyby na rynku nie było aut używanych we w miarę normalnej cenie dla danego rocznika, nie żadnych tam super okazji, a jednak po poważnym dzwonie, oczywiście oferowanych jako bezwypadki po dziadku lekarzu. Są takie przypadki, gdzie dzwon nie jest uwzględniony w cenie końcowej. W tej sytuacji kupujący oczywiście powinien i tak auto sprawdzić, ale nie ma powodu od razu z góry zakładać, że kupi puzzla. I jak to nazwać? To już nie jest zwykłe dopasowanie się przez sprzedających do oczekiwań kupujących.

            Niestety mendy i cwaniaczki są po obu stronach barykady, zarówno wśród kupujących jak i sprzedających. A "realia rynkowe" związane z przewagą liczbową cwaniaczków nad ludźmi powiedzmy normalnymi, dodatkowo zmuszają całą resztę do cwaniactwa i zachowań nieuczciwych, żeby się dopasować do realiów. Wśród tej reszty są ludzie zwyczajni, ani uczciwi ani nieuczciwi, tacy gdzieś pośrodku, ale nie o mentalności mendziarzy, którzy w innych realiach zachowaliby się pewnie całkiem inaczej...
            • szymizalogowany Już nie narzekajcie... 07.03.12, 15:06
              że rynek jest jaki jest. Przynajmniej nie jest regulowany.

              Trzeba mieć oczy dookoła głowy i być "tfardym a nie mientkim", ale i tak chyba to lepsze niż jak ukochana waaadza rynek ureguluje jak BlekDżeki?

              Samochody będzie można kupić tylko w 10 Polmozbytach na terenie kraju, właścicielem każdego jest inny kolega Tuska/Kaczki/kogoś tam z waaadzy.

              Na samochód jest wydawany państwowy certyfikat sprawności.

              I wszyscy jeździmy - białymi lanosami mat.

              Już lepiej jest jak jest.
              • milos75 No... w sumie tak [n/t] 07.03.12, 15:15
            • bimota Re: no ale to C3 jak było nowe to ile kosztowało? 07.03.12, 21:20
              Po jakich obu stronach ?? Menda, bo chce cos utargowac ??
              • milos75 Re: no ale to C3 jak było nowe to ile kosztowało? 07.03.12, 21:32
                Czytaj ze zrozumieniem. Bo nie chce sprawdzić, nawet go to nie interesuje bo mu żal 300 zł, a chce zapłacić za dobre auto tyle co za spawanego złoma. Tacy mendziarze psują rynek. To są ludzie z taką samą mentalnością jak ci od rocznego X5 za 150 kzl tylko z mniejszą kasą. Pod nich handlarze przygotowują ofertę.
                • bimota Re: no ale to C3 jak było nowe to ile kosztowało? 07.03.12, 23:59
                  Sam czytaj... Oni chca utargowac, jak kazdy...
                  • milos75 Re: no ale to C3 jak było nowe to ile kosztowało? 08.03.12, 07:25
                    Widocznie tam byłeś, skoro tak dobrze to wiesz. Targowanie w granicach rozsądku to normalna rzecz, proponowanie śmiesznych sum jak za najgorszego złoma bez sprawdzania, to zwykłe mendziarstwo. Pielgrzymują takich całe tabuny i szukają, szukają nie wiadomo czego. A rynek dostosowuje się do ich "potrzeb", chociaż tu bardziej przydałby się psychiatra. A normalne auto za normalne pieniądze coraz trudniej sprzedać.
                  • robert888 a ci co przyłazili do tej cwaniary to chcieli 08.03.12, 08:33
                    "tylko dorobić" nie?
                    Nie miało to nic wspólnego z ich zwykłą chciwością i pazernością he he:)
                    Przecież każdy "chciał tylko zarobić", no bo "któż by nie chciał", prawda?
                    Tłumacz se tłumacz:)

                    rzeszow.gazeta.pl/rzeszow/1,34962,11302860,Agentka_Avivy_wyludzila_5_mln_zl__Kto_sie_dal_zlapac_.html
                    Ciekawe, że normalnego myślącego człowieka jakoś takie "okazje inwestycyjne" nigdy nie interesują. Załapują się wyłącznie ci co to lubią "wykorzystywać okazje rynkowe" ha ha ha.
                    Myślą że są cwani aż ich większy cwaniak zachodzi od tyłu i sprowadza do parteru. Wtedy podnoszą płacz i pomstowanie pod niebiosa.
                • misiaczek1281 Re: no ale to C3 jak było nowe to ile kosztowało? 08.03.12, 16:20
                  milos75 napisał:

                  > Czytaj ze zrozumieniem. Bo nie chce sprawdzić, nawet go to nie interesuje bo mu
                  > żal 300 zł, a chce zapłacić za dobre auto tyle co za spawanego złoma. Tacy men
                  > dziarze psują rynek. To są ludzie z taką samą mentalnością jak ci od rocznego X
                  > 5 za 150 kzl tylko z mniejszą kasą. Pod nich handlarze przygotowują ofertę.
                  >

                  Pod nich handlarze przygotowują OSZUSTWO a nie ofertę ! To tacy handlarze psują rynek oszukując...!
            • reyoffice Re: no ale to C3 jak było nowe to ile kosztowało? 08.03.12, 15:19
              @milos75
              wzruszyłem się ;--)) jak ktoś oszukuje to jest oszustem. Jak ktoś kradnie to jest złodziejem. Dorabianie ideologii nie ma tu sensu - jakieś tam warunki rynkowe, mendy, mietki itp. pierdoły za przeproszeniem, które mają nam uciszyć sumienie i poprawić samopoczucie.

              A ten 1 akapit to jest jakieś totalne nieporozumienie:

              po 1: kupujący nie musi ci wierzyć, że twoja honda bezwypadkowa, itp. Sam napisałeś że rynek jest zeszmacony. Więc zasada że należy być nieufnym jest zwyczajnie rozsądna;
              po2: jego prawem jest sprawdzić sobie auto jak chce - chce osobiście to tyle i już. ja nie wnikam w takie rzeczy a ty masz z tym jakiś dziwny problem;
              po3. jego prawem jest prawo do negocjacji ceny - trzeba sobie było nie zaznaczać opcji "do negocjacji" tylko napisać "cena ostateczna" i się tu głupio nie żalić, że ktoś próbował zbić cenę. Zresztą co to kurde za problem - mówisz że nie do negocjacji i finito. Chce to bierze, nie chce to nie bierze.
              tak więc: nie uważam, że ktoś kto negocjuje cenę, sprawdza sobie auto czujnikiem, jest od razu cwaniaczkiem i mendą. To raczej ty jesteś naiwny jeżeli myślisz że ktoś ci uwierzy na słowo, przyjedzie i kupi z zamkniętymi oczami i jeszcze może dopłaci do ceny.
              • milos75 Re: no ale to C3 jak było nowe to ile kosztowało? 08.03.12, 17:27
                > tak więc: nie uważam, że ktoś kto negocjuje cenę, sprawdza sobie auto czujnikie
                > m, jest od razu cwaniaczkiem i mendą.

                Faktycznie. Taki ktoś jest przede wszystkim idiotą. Nie jest w ten sposób w stanie nic sprawdzić, więc równie dobrze mógłby mi uwierzyć na słowo i efekt byłby mniej więcej ten sam. Ale ja proponuję, żeby sprawdził w serwisie. Ten oczywiście nie chce, bo to kosztuje. W efekcie jedynie traci czas - swój i mój. Zwyczajnie szkoda na takich czasu i nerwów. Tak jak pisałem, nie chodzi mi o negocjowanie ceny, czy to tak trudno zrozumieć? Negocjowanie, targowanie to normalna rzecz przy takiej transakcji i nie o tym piszę. Chodzi mi o proponowanie cen z kosmosu, np. auto jest warte wg. Eurotaxu za ten rocznik i wersję silnikową 30 kzł, oni proponują 18 kzł. Przecież to szaleństwo. I nie żalę się. Opisuję po prostu, jakie te mietki mają podejście do życia. Nie mam też z nimi specjalnego problemu, bo po tego typu propozycji rozmowa jest krótka. Gorzej, że jak się da ogłoszenie, to na jednego normalnego trafia się 4-5 tego typu mietków. Nie wiem na co tacy liczą i na jakim świecie żyją. Już wiem: rozpaskudziły ich oferty spawanych złomów po dziadku z Wermachtu i każdy samochód porównują do ceny najtańszej tego typu oferty z Allegro.
              • milos75 Re: no ale to C3 jak było nowe to ile kosztowało? 08.03.12, 18:49
                Nawiasem mówiąc nie wykluczam, że te mietki to też handlarze, przynajmniej niektórzy. Ale tego nie wiem.
          • lazy.eye Re: no ale to C3 jak było nowe to ile kosztowało? 07.03.12, 17:56
            Rozwalił mnie ten tekst:))))))))))))
            Handlarz używanymi samochodami żali się na pazernych klientów. Hehehe...
            Gościowi coś się chyba pomyliło. Taki handlarz stoi niżej nawet od pasera czy alfonsa. Chyba już tylko polityk jest jeszcze niżej.
            Obojętnie czy przyjdzie do takiego mendzący cwaniaczek czy nieznająca się kobieta, chcąca zapłacić uczciwą cenę sprzeda im tego samego złoma za maksymalnie tyle ile będzie w stanie wziąć.
            Im dłużej siedzi w tym interesie tym bardziej mu się robi krzywy ryj i żeby móc spojrzeć do lustra musi deprecjonować klientów. Stąd to frajerstwo, mendy itp.
            Problemem nie są klienci tylko prawo tolerujące w praktyce oszustów. Wystarczyłoby wprowadzić 100% odpowiedzialność sprzedających, wysokie kary i utratę licencji i wszystkie "okazje" znikłyby momentalnie z rynku.
    • grzek Re: oszukana przez komis??? proszę o rady 07.03.12, 13:35
      Ciężko będzie coś wywalczyć. W sądzie facet powie, że samochód był bezwypadkowy ale na terenie Polski. Bałagan w komorze silnika i złe spasowanie drzwi nie utrudniają korzystania z samochodu. A względy estetyczne i ewentualna powypadkowa historia zostały uwzględnione w cenie. Jedynie dla odreagowania możesz pójść i zrobić awanturę sprzedawcy a potem doprowadzić samochód do porządku, pojeździć i sprzedać.
      • misiaczek1281 Re: oszukana przez komis??? proszę o rady 07.03.12, 13:54
        grzek napisał:

        > Ciężko będzie coś wywalczyć. W sądzie facet powie, że samochód był bezwypadkowy
        > ale na terenie Polski. Bałagan w komorze silnika i złe spasowanie drzwi nie ut
        > rudniają korzystania z samochodu. A względy estetyczne i ewentualna powypadkowa
        > historia zostały uwzględnione w cenie. Jedynie dla odreagowania możesz pójść i
        > zrobić awanturę sprzedawcy a potem doprowadzić samochód do porządku, pojeździć
        > i sprzedać.

        Otóż to...Nic w przyrodzie nie ginie, tylko zmienia właściciela a jeleni nie brakuje ;-)
      • bimota Re: oszukana przez komis??? proszę o rady 07.03.12, 13:58
        Powiedziec moze, ale czy sad to uwzgledni... Jesli wady nie zostaly wymienione, to sie chyba przyjmuje, ze auto nie mialo wad. Tak ja rozumiem ustawe konsumencka... Sad, oczywiscie, zadnymi ustawami sie nie przejmuje...
        • grzek Re: oszukana przez komis??? proszę o rady 07.03.12, 14:29
          Jeżeli samochód ma ważny przegląd techniczny, to ma wady czy nie? Pytanie z punktu widzenia urzędnika, który nie zna się na samochodach.
          Na pewno można się zgodzić, że kobitce został sprzedany samochód niezgodnie z jej oczekiwaniami, została oszukana, bo miał być bezwypadkowy.
          Komis prowadzony jest na określonych zasadach. Jeżeli można złapać jakiś punkt zahaczenia, to trzeba szukać i pogrzebać w regulaminie komisu, czy jakimś innym statucie. Może znajdzie się, że jest coś nie tak. Ale jeżeli jest tam napisane, że kupujący też powinien sprawdzić odbierany samochód, to mogą być problemy.
          • bimota Re: oszukana przez komis??? proszę o rady 07.03.12, 21:17
            > Na pewno można się zgodzić, że kobitce został sprzedany samochód niezgodnie z j
            > ej oczekiwaniami, została oszukana, bo miał być bezwypadkowy.

            To wlasnie wAda. A przeglad robi sie raz w roku... lub rzadziej...

            Ale jeżeli jest tam napisane
            > , że kupujący też powinien sprawdzić odbierany samochód, to mogą być problemy.

            To nie ma znaczenia.

            Problemem moze byc to, czy auto faktycznie bylo komisowe, bo wtedy to nie komis jest wlascicielem, jedynie posrdniczy. Mozna tu sobie dwojako interpretowac..
            • grzek Re: oszukana przez komis??? proszę o rady 08.03.12, 08:37
              Teoretycznie możesz mieć rację ale praktyka jest brutalna. Zobacz jak trudno coś wyegzekwować od dilera, gdy kupisz nowy, trefny samochód. Wydaje się, że sprawa jest jasna a czasami bez paru spraw w sądzie ani rusz i o zwrocie czy zamianie samochodu na nowy, nie ma mowy. Podobnie jak kupisz samochód, w dobrej wierze, od złodzieja i cię namierzą. Nie masz samochodu i pieniędzy. Racja jest oczywiście po twojej stronie ale musisz o wszystko walczyć a wygrana wcale nie jest taka oczywista i automatyczna.
            • misiaczek1281 Re: oszukana przez komis??? proszę o rady 08.03.12, 14:20
              bimota napisał:

              > > Na pewno można się zgodzić, że kobitce został sprzedany samochód niezgodn
              > ie z j
              > > ej oczekiwaniami, została oszukana, bo miał być bezwypadkowy.
              >
              > To wlasnie wAda. A przeglad robi sie raz w roku... lub rzadziej...
              >

              Myślisz że właściciel komisu nie wiedział co sprzedaje?
              > Ale jeżeli jest tam napisane
              > > , że kupujący też powinien sprawdzić odbierany samochód, to mogą być prob
              > lemy.
              >
              > To nie ma znaczenia.
              >
              > Problemem moze byc to, czy auto faktycznie bylo komisowe, bo wtedy to nie komis
              > jest wlascicielem, jedynie posrdniczy. Mozna tu sobie dwojako interpretowac..
    • robert888 no dobra zlituję się nad tobom, bo widze że 07.03.12, 15:03
      zbiegły się tu same tęgie łby z internetu a każdy jeden co to w dupie był i gó... widział.

      Zaopatrz się w takie cuś" jak ustawa z 27 lipca 2002 o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej, która weszła w życie z dniem 1 stycznia 2003. Ew. poszukaj komentarzy do zapisów tej ustawy. Jest tego sporo.
      Przeczytaj to i znajdź se coś czym możesz chwycić komis za jaja. Nikt tego za ciebie nie zrobi. Ty wiesz gdzie komis ma jaja i ty masz go chwytać. Ini nie mają z tego żadnej radochy.
      Gorzej jak jesteś MWzWM i umiesz tylko czytać tytuły pod obrazkami. Wtedy to wysupłaj z kabzy 2 stówki na prawnika, zrób go swoim pełnomocnikiem w sprawie i poproś aby w twoim imieniu wysolił pismo przedprocesowe ew. upominawcze, w którym wezwie sprzedawcę do usunięcia wad ew. do zwrotu pieniędzy za samochód ew. co tam chcesz.Chyba wiesz czego chcesz?
      W większości przypadków to już powinno wystarczyć aby mu zmiękła rura i nabrał ochoty do polubownego rozwiązania problemu. Załatwi sprawę z tobą a innego frajera poszukiwacza na swoje cudo i tak znajdzie. Przeca tych co szukają jak najtaniej nigdy w tym kraju nie braknie. I jeszcze są z tego dumni he he:)
      Na forum się już więcej nikogo nie pytaj, bo zgłupiejesz do reszty.
    • dyktator_bolandy żałosna prowokacja 07.03.12, 17:53
      a ilu się nabrało! :)
    • adoptowany Re: oszukana przez komis??? proszę o rady 07.03.12, 22:04
      ania nie ty pierwsza zostalas trafiona.Cokolwiek zrobisz /nawet z adwokatem/ to i tak nie licz na szybki zwrot kasy.Proces bedzie sie slimaczyl,a dupek ktory skroil cie za trzyletni wozek przyparty do muru bedzie gral na zwloke..to moga byc nawet i lata..wiec przelicz i przemysl.W fakturze nie ma ani slowa o stanie tech. wiec przed sadem na sto % bedzie twierdzil,ze go znalas w dniu zakupu,bo cena byla niska stosownie do stanu auta. Gdyby to na mnie trafilo to..zlozylbym mu propozycje nie do odrzucenia..he..he albo przy braku zainteresowania dobrze skulbym gnojowi facjate.
      • bimota Re: oszukana przez komis??? proszę o rady 08.03.12, 00:03
        Czytaj co sie pisze... To przedsiebiorca, jesli wada wyszla w ciagu pol roku, to on musi udowodnic, ze jej nie bylo w momencie sprzedazy, nie wiem czy jego gadka zostanie uznana za dowod...
        • adoptowany Re: oszukana przez komis??? proszę o rady 08.03.12, 01:44


          > Czytaj co sie pisze... To przedsiebiorca, jesli wada wyszla w ciagu pol roku, t
          > o on musi udowodnic, ze jej nie bylo w momencie sprzedazy, nie wiem czy jego ga
          > dka zostanie uznana za dowod...

          no wlasnie czytaj co ja pisze..znam taki przypadek gdzie byla podobna historia i b.sprytnie tez 'przedsiebiorca' odwrocil kota ogonem i sprowadzil kupujacego do udowodnienia,ze to co kupil jest czyms innym niz mialo byc.
          • bimota Re: oszukana przez komis??? proszę o rady 08.03.12, 11:15
            Ja mowie co wynika z przepisow...

            Swoja droga sie zastanawiam jak by wygladala taka wymiana samochodu lub zwrot kasy jesli klient to auto juz na siebie zarejestrowal. To chyba sprzedawca by go musuial odkupic... Nie znam takiego przypadku.
            • misiaczek1281 Re: oszukana przez komis??? proszę o rady 08.03.12, 14:25
              bimota napisał:

              > Ja mowie co wynika z przepisow...
              >
              > Swoja droga sie zastanawiam jak by wygladala taka wymiana samochodu lub zwrot k
              > asy jesli klient to auto juz na siebie zarejestrowal. To chyba sprzedawca by go
              > musuial odkupic... Nie znam takiego przypadku.

              Moim zdaniem warto iść do sądu...jak gość przegra sprawę cywilną to będzie musiał oddać kasę i będzie miał drugą sprawę ale karną o oszustwo...dostanie 2 lata w zawieszeniu na 3 i będzie miał w mieście opinię oszusta to już nikt u niego auta nie kupi i będzie musiał zwijać interes to się nauczy uczciwości ;-) A jak nie pójdziesz do sądu to dalej będzie kręcił lody !

              Hahahahaa;-)

              • bimota Re: oszukana przez komis??? proszę o rady 08.03.12, 21:46
                .jak gość przegra sprawę cywilną to będzie m
                > usiał oddać kasę i będzie miał drugą sprawę ale karną o oszustwo..

                Taaa...
                • misiaczek1281 Re: oszukana przez komis??? proszę o rady 09.03.12, 16:51
                  bimota napisał:

                  > .jak gość przegra sprawę cywilną to będzie m
                  > > usiał oddać kasę i będzie miał drugą sprawę ale karną o oszustwo..
                  >
                  > Taaa...
                  No taaak.....a w tłumaczeniu na twój slang: ta ta ta ;-)
    • reyoffice Re: oszukana przez komis??? proszę o rady 08.03.12, 14:31
      towar używany jak najbardziej można reklamować.

      Przykład (pewnie będzie pasował też do auta):

      Zdarza się, że do Inspekcji Handlowej trafiają skargi od niezadowolonych klientów komisów. Problem w zarysie przedstawia się najczęściej w sposób następujący. Konsument postanawia zakupić w komisie używany towar. W domu okazuje się, że sprzęt nie działa bądź działa nieprawidłowo. Klient zgłasza się do komisu żądając uwzględnienia reklamacji. Sprzedawca (komisant) z rozbrajającą szczerością oświadcza, że nic go to nie obchodzi, gdyż trzeba być wybitnie naiwnym, aby przypuszczać, że można skutecznie zareklamować coś, co zostało kupione w komisie. Zdaniem sprzedawcy jest to sprzęt używany, a taki, jak wszyscy wiedzą, żadnym reklamacjom, nie podlega. Ponadto komisant pcha klientowi przed oczy wywieszkę w komisie, na której wyraźnie widnieje napis: „towar używany nie podlega reklamacji”. Wiara w słowo pisane jest u nas bezkrytyczna, dlatego zdezorientowany klient rezygnuje, gdyż przecież jest napisane… Nic bardziej mylnego. W myśl przepisów Kodeksu cywilnego przyjmujący zlecenie (komisant) zobowiązuje się za wynagrodzeniem(prowizja) w zakresie działalności swego przedsiębiorstwa do kupna lubsprzedaży rzeczy ruchomych na rachunek dającego zlecenie (komitenta), lecz w imieniu własnym (art. 765). Kupującego w komisie nie musi w żadnym razie interesować, kto wstawił towar do komisu. Dla niego stroną umowy jest komisant. Właściciele komisów, gdy zwraca im się uwagę, że udzielają nieprawdziwych informacji swoim klientom, z uśmiechem powołują się na przepisy Kodeksu cywilnego, które stanowią, że komisant nie ponosi odpowiedzialności za ukryte wady fizyczne rzeczy, jak również za jej wady prawne, jeżeli przed zawarciem umowy podał to do wiadomości kupującego. Zdaniem komisanta, opatrywanie dowodu zakupu, pieczątką o treści: „kupujący oświadcza, że zna stan techniczny sprzętu”, załatwia wszystko. Właściciele komisów zapominają jednakże o tym, że po pierwsze, zgodnie z prawem, wyłączenie odpowiedzialności komisanta nie dotyczy wad rzeczy, o których komisant wiedział lub z łatwością mógł się dowiedzieć. Po drugie, do umów sprzedaży rzeczy ruchomej, zawartej przez komisanta z osobą fizyczną, która nabywa rzecz w celu niezwiązanym z jej działalnością gospodarczą ani zawodową, stosuje się przepisy o sprzedaży konsumenckiej. Chodzi w tym przypadku oczywiście o ustawę z dnia 27 lipca 2002 r. o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej oraz o zmianie Kodeksu cywilnego. Natomiast zgodnie z ww. ustawą sprzedawca odpowiada za niezgodność towaru konsumpcyjnego z umową w ciągu dwóch lat od wydania towaru kupującemu. W przypadku rzeczy używanych, termin ten może zostać skrócony, jednakże nie poniżej jednego roku. Jeżeli więc komisant nie podejmie tematu i nie uzgodni z konsumentem, że jego odpowiedzialność z tytułu niezgodności z umową zostanie ograniczona jedynie do roku, wówczas konsumentowi przysługuje uprawnienie do domagania się uwzględnienia reklamacji przez dwa lata. Istotne jest również to, że ustawa wyraźnie stwierdza, że uprawnień z niej wynikających nie można wyłączyć ani ograniczyć w drodze umowy zawartej przed zawiadomieniem sprzedawcy o niezgodności towaru z umową, a w szczególności nie można tego zrobić przez oświadczenie kupującego, iż wie o wszelkich niezgodnościach towaru z umową. Wynika z tego, że nawet podkładanie konsumentowi do podpisu różnorakich oświadczeń również nie zwalnia właściciela komisu z odpowiedzialności. Proszę pamiętać o powyższych zasadach, ilekroć komisant zaskoczy nas stwierdzeniem, że „używane reklamacji nie podlega”.

      Wiesław Pucek
      p.o. Naczelnika Wydziału Prawno-Organizacyjnego i Ochrony Konsumentów
      Wojewódzki Inspektorat Inspekcji Handlowej w Szczecinie


      Tekst linka


      • bimota Re: oszukana przez komis??? proszę o rady 08.03.12, 21:55
        Troche tu namacil, poza tym sa rozne interpretacje...
Pełna wersja