jeepwdyzlu
24.05.12, 16:30
dzięki uprzejmości zaprzyjaźnionej firmy - miałem do swojej dyspozycji przez 3 dni Kię Sportage - nowy model 2011, benzyna 2 litry (164 czy 167 KM), napęd na jedną oś, wersja wypasiona - skóra, dwustrefowa klima, automat 6 biegowy....
Przejechałem ok 800 km, również Zakopianką i autostradą koło Krakowa.
Auto efektowne, modne, na 17 calowych alusach, z robiącym wrażeniem ledowym oświetleniem, kolor orange żarówa. Ludzie się za nim oglądają.
Niepotrzebnie - bo to samochód ersatz. Podróbka. Rozczarowanie.
Środek - wąski - rozmiar kompaku. Plastiki poprawne, ale łapią kurz. Kierownica za duża, wspomaganie za mocne - układ kierowniczy zanurzony w kisielu.
Zawieszenie - jak w amerykanach 30 lat temu. Miękko i buja, a na zakrętach auto pochyla się o 15-20 stopni.
Silnik i skrzynia biegów - porażka. Moc pozornie spora ale motor ma za mały moment, auto jest za ciężkie, a automat - zwłaszcza w górach, w czasie wyprzedzania - gubi się i przerzuca pomiędzy 4, 5 a 6 biegiem.
Teoretycznie - można przejść w tryb ręczny (choć nie ma manetek przy kierownicy, tylko plus minus na wybieraku)ale ten tryb to ściema - można np wymusić 4 bieg, próbować jechać z wyższymi obrotami, a tu nagle - w trybie manual - skrzynia i tak wrzuca wyższy bieg.
Efekt - dynamiczna jazda nie jest możliwa - z powodu bujającego zawieszenia i za słabego - wyjącego już od 140km/h silnika i źle oprogramowanej skrzyni biegów.
Samochód za ponad 100 tys jest wydmuszką. Udaje suva, w wersji bez napędu 4/4 jest kompletnym nieporozumieniem.
Doceniam postęp hyundaya/kii, ale to nie jest dojrzałe auto.
Wygląda dobrze, ale dramatycznie rozczarowuje.
Ostrzegam zatem.
Pozdro
jeep
PS. Spalił (jeździłem sam 11 litrów, głownie poza miastami) Za dużo.