Jazda nocą - kilka pytań

29.05.12, 18:48
Mam pytanie do doświadczonych kierowców. Co sprawia Wam najwiekszą trudnośc w czasie jazdy w warunkach nocnych?
    • m.rycho Re: Jazda nocą - kilka pytań 29.05.12, 19:05
      Padający deszcz i źle ustawione światła w niektórych samochodach.
      • qqbek Re: Jazda nocą - kilka pytań 29.05.12, 21:04
        m.rycho napisał:

        > źle ustawione światła w niektórych samochodach.

        Dodałbym zmęczenie i miałbym kompletną listę.
        A jednak wolę długie trasy w nocy robić :)
        • rickky Re: Jazda nocą - kilka pytań 29.05.12, 21:27
          qqbek napisał:

          > m.rycho napisał:
          >
          > > źle ustawione światła w niektórych samochodach.
          >
          > Dodałbym zmęczenie i miałbym kompletną listę.
          > A jednak wolę długie trasy w nocy robić :)

          A ja lubię jeździć w nocy. Muszą być jednak spełnione dwa warunki:
          - dobra pogoda, tzn bez deszczu, i
          - osoba towarzysząca do rozmowy (lub ewentualnie dobra, głośna muzyka).
          Długie trasy bardzo dobrze mi się pokonuje w takich warunkach w nocy.
          Jednak po ostatniej, niezbyt miłej kolizji z sarną, obawa o spotkanie dzikiego zwierzęcia na drodze, stała się moim największym utrapieniem w czasie takiej jazdy.
          Chociaż to może zdarzyć sie również w ciągu dnia.
    • mariusz-ef Re: Jazda nocą - kilka pytań 29.05.12, 19:33
      wkładanie patyków w oczodoły martwych kaczuszek...
    • galtomone Re: Jazda nocą - kilka pytań 29.05.12, 21:34
      Polskie drogi.
      Autostrada nawet w deszczu nie jest problematyczna... zwykla droga i w nocy bez deszczu jest u nas kiepska.
      Dziury, zataczajacy sie pijani, nie oswietleni rowerzysci (tez czesto jadacy zygzakiem), olewajacy bezpieczenstwo (swiatla) inni kierowcy.

      Generalnie wszystkie te rzeczy, ktore ledwo widac bo ktos ma za malawyobraznie lub jest zbyt leniwy aby to co nalezy do niego lub on sam bylo widoczne. A jak sie dolozy do tego deszcz to juz jest wogole Sajgon.
    • pejotpe4 Re: Jazda nocą - kilka pytań 29.05.12, 22:07
      Senność między 3 a 4 rano. Dobrze mieć zmiennika/zmienniczkę, albo miejsce na krótką drzemkę. Obecnie trasę 500km po Polsce robię tylko w nocy, bo w dzień by mnie jasny szlag trafił...
    • bimota Re: Jazda nocą - kilka pytań 29.05.12, 22:07
      Mi to najbardziej przeszkadza ograniczona widocznosc...
    • trypel Re: Jazda nocą - kilka pytań 29.05.12, 22:12
      senność

      poza tym ideał. Można przez zabudowany jechać szybciej, jest pusto, nie ma problemów z korkami, zużycie paliwa niższe o 10-15%, planowanie podróży bez pomyłek

      tylko jak łapie sen to trzeba stawać choćby na 15 mint koniecznie
    • panbagien Re: Jazda nocą - kilka pytań 30.05.12, 08:10
      Mi przeszadza smród spod pachy.
    • boomslang99 Re: Jazda nocą - kilka pytań 30.05.12, 08:26
      Senność i strach przed sennością innych. Poza tym to same zalety. No może jeszcze niezadowolenie drugiej połówki, że nocą przebywa się poza domem trzeba wkalkulować.
    • derff Re: Jazda nocą - kilka pytań 30.05.12, 09:37
      Lubie jechać nocą. Kiedyś wyjechałem wieczorem z Perpignon na południu Francji i dojechałem rano do Paryża (1100 km). Dodam że Polonezem z przyczepą. Wtedy nie było tam autostrady.
    • nazimno Mnie nic nie przeszkadza. 30.05.12, 09:58
      Mnie samemu w moim samochodzie.


      Natomiast, gdy obserwuje jak durnie posluguja sie swiatlami albo jakie zaflejtuszone maja szyby, to zaczynam sie zastanawiac, czy przypadkiem nie rozplenila sie plaga
      jakiegos swoistego masochizmu polaczonego ze schizofrenia, poniewaz w zasadzie
      wszystkim (prawie) sie wydaje, ze wszystko maja w porzadku.

      Kiedys ITS (Instytut transportu Drogowego) przeprowadzil badania "przesiewowe",
      z ktorych wynikalo, ze tylko nieco ponad 10% (!) pojazdow ma prawidlowo ustawione swiatla.

      Zaledwie kilkanascie % osob wiedzialo, ze w samochodzie mozna regulowac pochylenie
      strumienia swiatel.
      • do.ki Re: Mnie nic nie przeszkadza. 30.05.12, 20:26
        > Zaledwie kilkanascie % osob wiedzialo, ze w samochodzie mozna regulowac pochyle
        > nie
        > strumienia swiatel.

        No to sie zalapalem do mniejszosci. Fajnie.

        Tylko w tych wszystkich samochodach, ktore pamietam, gdzie bylo urzadzenie do regulacji pochylenia strunienia swiatel NIGDY nie bylo potrzeby skorzystania z niego.

        Nie wiem co trzeba by bylo wlozyc do bagaznika, zeby zaszla taka potrzeba. Przy przecietnym obciazeniu auta swiatla swieca po prostu lepiej, tzn dalej, bo regulacja taka, jaka musi byc zgodnie z wymaganiami KD powoduje, ze swiatla swieca za blisko.
        • qqbek Re: Mnie nic nie przeszkadza. 30.05.12, 22:20
          do.ki napisał:

          > No to sie zalapalem do mniejszosci. Fajnie.

          Czy aby na pewno?
          Bo każdy z tych przełączników, które widziałem, ma przynajmniej 3 pozycje.
          (w BMW mam 0,1,2; w Oplu 1,2,3,4)

          > Tylko w tych wszystkich samochodach, ktore pamietam, gdzie bylo urzadzenie do r
          > egulacji pochylenia strunienia swiatel NIGDY nie bylo potrzeby skorzystania z n
          > iego.

          Ty może takiej potrzeby nie widziałeś.
          Inni, mijający Ciebie, być może już tak.
          Pierwsza pozycja u mnie jest do jazdy 2 osób z niewielkim bagażem (BMW) lub do jazdy na pusto z pełnym bakiem (Opel).
          No, chyba, że zawsze jeździsz sam, lub z jednym współpasażerem... wtedy zwracam honor.

          > Nie wiem co trzeba by bylo wlozyc do bagaznika, zeby zaszla taka potrzeba.
          Cotygodniowe zakupy z hipermarketu (u mnie jakieś 80kg minimum)?

          > Przy
          > przecietnym obciazeniu auta swiatla swieca po prostu lepiej, tzn dalej, bo reg
          > ulacja taka, jaka musi byc zgodnie z wymaganiami KD powoduje, ze swiatla swieca
          > za blisko.

          Po coś, kufa fiks, te wymogi są.
          Cholera... zapewne po to, by innym nie walić światłami po oczach.

          Po tak ciekawej wypowiedzi zaliczam Ciebie do mniejszości... tych, którzy wiedzą, że mają przełącznik pozycji świateł, ale nie wiedzą, po co go mają.
          • do.ki Re: Mnie nic nie przeszkadza. 30.05.12, 22:40
            Moje światła są po to, żebym to ja widział. Jeżeli jadący z przeciwka nie widzi drogi, to powinien zwolnić, albo wręcz zatrzymać się. Tak każe kodeks i zdrowy rozsądek.

            Wy jakieś cieniasy jesteście (z calym szacunkiem). Ja tez jeżdżę w nocy, tez napotykam swoją porcje aut z przeciwka ze złe ustawionych światłami, ale nie marudze z tego powodu. po prostu nie gapie się w światła. Tego tez można się nauczyć.

            A i tak najgorzej jest w Holandii. Tam jakiś uraz maja i jak zobaczą na horyzoncie światła drogowe, to już zaczynaja domagać się ich wyłączenia.
    • conveyor Re: Jazda nocą - kilka pytań 30.05.12, 21:51
      Jezdzac w w okolice Florencji, zawsze rozkladalem sobie trase na 2 dni, jadac od wczesnego rana do godz. 18-19. Dzieki temu dojezdzalem do celu jak bialy czlowiek, majac jeszcze sile isc do knajpy na jakas kolacje. Ostatnio jednak wybierajac sie do Trentino, stwierdzilem ze przejade te 1200 km na raz, wyjezdzajac o godz.21. I to byl pierwszy i ostatni raz. Wiecej tak nie pojade.
      • do.ki Re: Jazda nocą - kilka pytań 30.05.12, 22:09
        To po prostu podeszłym wiek daje znać o sobie. Trudno, każdego z nas to czeka.
        • trypel Re: Jazda nocą - kilka pytań 31.05.12, 15:31
          to chyba kolega w bardzo podeszłym wieku jest ze 1200 km tak go meczy :)

          jak rok temu wyjechałem o 5 rano z Warszawy to o 22.15 w Makarskiej po prysznicu w hotelu poszedłem na kolację :) 1550 km
          a nastepnego dnia wróciłem, bo to taki wypad motocyklowy był.
          • do.ki Re: Jazda nocą - kilka pytań 31.05.12, 18:59
            > to chyba kolega w bardzo podeszłym wieku jest ze 1200 km tak go meczy :)

            Nie wiem. Moze jezdzi przepisowo. Od tego to faktycznie zajoba mozna dostac. :-)

            > a nastepnego dnia wróciłem, bo to taki wypad motocyklowy był.

            Szacun. A z ciekawosci: na jakim sprzecie?
            • trypel Re: Jazda nocą - kilka pytań 01.06.12, 07:36
              bmw gs :)
              no d*pa bolała nieco ale jaka zabawa była
          • conveyor Re: Jazda nocą - kilka pytań 31.05.12, 19:20
            33 lata :) sam bylem zaskoczony, ze tak sie umordowalem. Moze faktycznie czas zaczac sie blotem okladac...
            • trypel Re: Jazda nocą - kilka pytań 01.06.12, 07:36
              jak 33 to z wiekiem przejdzie, mam kolege po 60tce co ze mną jezdzi i nie narzeka na kolejne km
              ;)
    • derff Re: Jazda nocą - kilka pytań 01.06.12, 10:31
      Najlepiej jest w Indiach. Tam jest wiele ciekawych rzeczy ale w kwesti świateł jest tak.
      Do zapadnięcia intensywnego zmroku nie włącza się świateł. Jak jest już zupełnie ciemno jedzie się na światłach pozycyjnych co jakiś czs włączając światła drogowe. Jest super jak nadjeżdżający z przeciwka samochód co chwilę daje po oczach. Mimo tego hinduski kierowca potrafi pracyzyjnie ominąć krowę człowieka i dziury w jezdni. Wypadki są najczęściej podczas wyprzedzania i to są niestety zderzenia czołowe.
    • xystos Re: Jazda nocą - kilka pytań 01.06.12, 14:37
      .. najwieksza uciazliwosc to sennosc

      jezeli zona niemoze - biore w podroz Tesciowa
    • marekggg Re: Jazda nocą - kilka pytań 01.06.12, 16:14
      jazda w deszczu, na autostradach co prawda nie jest az tak zle, ale jezeli to jest zwykla polska droga z koleinami to juz jest katastrofa - bo woda w tych koleinach odbija swiatla samochodow z przeciwka, oraz doszczetnie znieksztalca cala powierzcnie i tak naprawde trudno sie w tym jedzie.
      a najgorsi sa tirowcy - siedza wyzej, wiec lepiej widza. a jak mi raz taki kawal idioty najezdzal na tyl noca w urwaniu chmur miedzy Luksemburgiem i Bruksela to juz myslalem ze zwatpie.
      co do zmeczenia - wlasnie najgorzej jest miedzy 2 a 4 rano.
      • ulubiony19 Re: Jazda nocą - kilka pytań 10.06.12, 19:42
        Mi podczas jazdy nocą przeszkadza ograniczony zasięg widzenia. Niektórzy mają na sprytny sposób-włączenie świateł.
        Jak się ma klawe auto i/lub dobrą muzykę i/lub fajną osobistość na prawym/lewym fotelu to ja w nocy mogę jeździć aż do oporu. Jedynym zgrzytem są wszystkie z kur wiałe zwierzęta, które ani trochę nie są inteligentne (ileż to ja razy miałem sytuacji podbramkowych...), a te mniejsze to mają to do siebie, że jak się grubo nacoorvia nocą i jak przyjdzie czas na tankowanie/żarcie/garażowanie/cokolwiek i jak się człek spojrzy na wóz od frontu, to aż się rzigać chce. Tyle tego badziewia się narozdupca, że jakbym był Bear Gryls ze skrobaczką, to bym miał obiadu na tydzień.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja