Dodaj do ulubionych

Silniki benzynowe z wtryskiem bezpośrednim

25.06.12, 18:29
Witam

Jak oceniacie te wszystkie silniki z wtryskiem bezpośrednim? TSI, FSI, TFSI, EcoBoost, 1.6 z Nowej Kia Sportage. Dużo opinii czytam na ich temat negatywnych: że palą znacznie więcej niż podaje producent.

Czy te silniki nie będą mniej trwałe niż stare sprawdzone konstrukcje? Czy wyciągniecie 122 KM z 1.4 sprawia że nie dotrwa on nawet 150 000 km przebiegu?


Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • ulubiony19 Ale nudny temat. 25.06.12, 19:22
      > Jak oceniacie te wszystkie silniki z wtryskiem bezpośrednim? TSI, FSI, TFSI, Ec
      > oBoost, 1.6 z Nowej Kia Sportage. Dużo opinii czytam na ich temat negatywnych:
      > że palą znacznie więcej niż podaje producent.

      Silników tego typu jest już kilkadziesiąt. Niektóre są lepsze, niektóre gorsze. Większość podczas jazdy sprawia pozytywne wrażenie. Znakomita większość w praktyce nie ma na tyle potencjału, żeby osiągnąć jakieś fantastycznie niskie spalanie.

      > Czy te silniki nie będą mniej trwałe niż stare sprawdzone konstrukcje? Czy wyci
      > ągniecie 122 KM z 1.4 sprawia że nie dotrwa on nawet 150 000 km przebiegu?

      122 KM z 1.4 to jest nic. Wszystko zależy od tego jak ta moc została uzyskana, co producent miał w założeniach, jaką jakość prezentuje ogólnie sam silnik, jakie procesy zachodzą podczas różnorakich warunków jazdy...

    • wielki_czarownik Re: Silniki benzynowe z wtryskiem bezpośrednim 25.06.12, 19:27
      Mój mechanik powiedział, że bardzo go cieszy obecna tendencja downsizingu, bo dzięki temu będzie miał z czego żyć. Dzisiaj dożywamy do czasów, w których silnik robiący 200 kkm bez remontu staje się rzadkością.
      Przykładowo volkswagenowskie 1.4 TSI potrafiły się rozpadać (pękające tłoki) przy 10 tysiącach kilometrów!
      Popatrz też tutaj.
      autokult.pl/2011/08/16/tych-silnikow-unikaj-jak-ognia-12-poradnik
      autokult.pl/2011/08/23/tych-silnikow-unikaj-jak-ognia-22-poradnik
      Kup auto z prawdziwym silnikiem a nie jakimś g*wnem od kosiarki podkręconym do 200 koni.
    • galtomone Cos tu pojecia mieszacie 25.06.12, 20:27
      Jakies drobne pomylenie pojec i wymieszanie dwoch roznych spraw w tym watku.
      Downsizig i wtrysk bezposredni paliwa to dwie odrebne i niezalezne od siebie sprawy!

      Downsizig polega na zmniejszeniu pojemnosci silnika ale podwyzszeniu kompresji, doplozeniu turbo, itd... wtrysk bezposredni moze temu towarzyszyc ale nie musi. Z reguly jest bo jest dokladniejszy niz wielopounktowy. Patrzac jednak na to jak jezdza od lat np. Carismy GDI to roznice miedzy zwyklym wielopunktem a wtryskiem typu direct sa kosmetyczne (a sielnik w Carismie to normalne 1.8... a nie 1.2).

      Nie widze tez jak wtrysk bezposredni (lub jego brak) moze skracac lub wydluzac zywotnosc silnika!

      Za to downsizing to calkiem ina para kaloszy i w moim subiektywnym odczuci nie ma szans aby silnik 1.2 czy 1.4 przejechal tyle samo km co np. 3.0 z 6 cylindrami o podobnej mocy.

      W miescie, z lekka noga mniej spali - fakt. Bo takie 3.0 czy jedzie 40km/h czy 140km/ pali 10-12l i koniec.... Ale to co sie zaoszczedzi na paliwie pewnie kiedys zostawi sie w warsztacie - pytanie tylko czy za pierwszego czy kolejnego wlasciciela :-).
      • arrow23 Re: Cos tu pojecia mieszacie 25.06.12, 20:36
        >
        > Za to downsizing to calkiem ina para kaloszy i w moim subiektywnym odczuci nie
        > ma szans aby silnik 1.2 czy 1.4 przejechal tyle samo km co np. 3.0 z 6 cylindra
        > mi o podobnej mocy.
        >

        Dlaczego właśnie zmniejszenie pojemności miałoby skracać żywotność silnika? Panewki, cały korbowód nijak mają się do pojemności silnika, głowica, co za różnica jaka jest pojemność? Pierścienie i cylindry - to fakt mniejsza powierzchnia styku, ale czy o to chodzi? Wydaje mi się że chodzi o to żeby powierzchnia była jak najmniejsza inaczej stosowano by cylindry owalne.
        • galtomone Re: Cos tu pojecia mieszacie 25.06.12, 21:07
          arrow23 napisał:


          > Dlaczego właśnie zmniejszenie pojemności miałoby skracać żywotność silnika?

          Sama pojemnosc ma sie nijak. Ale...

          > silnik 1.2 czy 1.4 przejechal tyle samo km co np. 3.0 z 6 cylindrami o podobnej mocy.

          Ale juz zmniejszanie pojemnosci i zwiekszanie mocy raczej ma na to wplyw. A przynajmniej tak mowi to co widze do okola.

          Czyli np. sielniki sportowe - im mniejsze (lzejsze) tym lepsze ale chodzi tez o maksymalna moc - tyle, ze takie tworzy nie przejezdzaja 100.000 km. Z reguly uzyskanie maksymalnej mozliwej mocy z pojemnosci sprawia, ze silnik przejezdza coraz mniej km.

          Jakos w ciezarowkach, ktore robia milion km nikt nie pribuje wsadzac jednostek z 10 turbosprezarkami za to o pojemnosci kufla piwa.
          Do tego dochodzi awaryjnosc elementow wspomagajacych i dajacych moc.

          Jak masz wolnossace 3.0 to chocys nie wiem jak katowal taki silnik turbo w nim nie zepsujesz.
          A kolejna sprawa to koszt produkcji i projektowania.

          Na "chlopski" rozum - im wiecej skomplikownych czesci tym wiecej rzeczy moze sie spierdzieli (i zazwyczaj sie pierdzieli). A co wazniejsze jest jedna stara zasada - lepsze jest wrogiem dobrego ;-).

          Na pewno precyzja wykonaniai jakoss materialow uzywanych dzis do produkcji malych silnikow i 30 lat temu to 2 swiaty. Ale czy do utrzymania przebiegow starych, duzych silnikow to wystarczy? Jakos watpie...
            • wielki_czarownik Bezobsługowe? 26.06.12, 14:07
              Skoda 105 rodziców też była bezobsługowa. Można było regularnie odwiedzać mechanika na przeglądy, albo 90% rzeczy zrobić samemu. A dzisiaj? Nawet paska klinowego nie wymienisz. 20 lat temu schodziliśmy z ojcem na parking i w kilkanaście minut było po krzyku. A dzisiaj? Umówić się do mechanika, pojechać, zostawić auto, wrócić... Czynność, którą 20 lat temu robiło się w kwadrans przed domem dzisiaj zajmuje w sumie ze 2 godziny. To jest postęp i bezobsługowość?
              • trypel Re: Bezobsługowe? 26.06.12, 15:37
                jest

                jak 20 lat temu jechałem do Turcji to 1/3 bagażnika zajmowały czesci zapasowe i narzedzia - co z tego że wszystko robiłem sam skoro teraz jedyna rzecz jaka robie przed piatkowym wyjazdem 5000 km to sprawdzenie ciśnienia w oponach... wole teraz
                • wielki_czarownik Re: Bezobsługowe? 26.06.12, 16:28
                  Pytanie, czym jeździłeś. Zachodnie samochody bezobsługowe stały się 20 lat temu, jak nie wcześniej. W początkach lat 90 jeździłem (z rodzicami jeszcze) Corsą A i robiliśmy trasy rzędu 1200-1500 km bez żadnej części zapasowej w bagażniku. Nie muszę dodawać, że w tej Corsie można było samemu zrobić nieporównywalnie więcej rzeczy, niż we współczesnym aucie, w którym rzeczywiście samemu to już chyba tylko sprawdzisz ciśnienie w oponach i poziom oleju.
                  • crannmer Re: Bezobsługowe? 26.06.12, 21:26
                    wielki_czarownik napisał:

                    > Pytanie, czym jeździłeś. Zachodnie samochody bezobsługowe stały się 20 lat temu
                    > , jak nie wcześniej.

                    Wczesniej.

                    > Nie muszę dodawać, że w tej Corsie można było samemu zrobić nieporównywalnie w
                    > ięcej rzeczy, niż we współczesnym aucie, w którym rzeczywiście samemu to już ch
                    > yba tylko sprawdzisz ciśnienie w oponach i poziom oleju.

                    A kiedy ostatni raz musiales cos powazniejszego zrobic w samochodzie i nie mogles? I jak czesto sie to zdarza? A jak czesto musiales grzebac w wyrobach samochodopodobnych krajow demokracji ludowej?
                    • analny_wybawca Re: Bezobsługowe? 26.06.12, 21:51
                      > A kiedy ostatni raz musiales cos powazniejszego zrobic w samochodzie i nie mogles?

                      Jak zawsze głos rozsądku. Wkurza mnie takie pieprzenie że kiedyś w autach dało się wszystko zrobić samemu itp. No dało się, ale z uwagi na to że w porównaniu z dzisiejszymi autami tamte samochody notorycznie się psuły. Duży fiat który przejechał 100 tys km bez remontu? Może nie rzadkość, ale było czym się pochwalić. I mówimy o aucie które miało silnik 1500 i moc rzędu 70KM. Dziś głupi diesel czy benzyniak osiąga lekko 100KM z 1 litra pojemności, a przy tym przejeżdża bez zająknięcia 200 tys km. A to że może paść turbo czy np koło dwumasowe (podstawowy argument anty-dieslowców, którzy nie przyjmują do wiadomości że w takim 1.8T jest i dwumas, i turbo)? Takie elementy najczęściej nie umierają z dnia na dzień, a jak ktoś lekceważy rozpaczliwe krzyki dochodzące z turbosprężarki albo olewa telepanie całej budy podczas przyspieszania z uszkodzonym dwumasem to jest tylko i wyłącznie jego wina.

                      Motoryzacyjnie nie chciałbym się przenieść w lata 70-80
                      • wielki_czarownik Re: Bezobsługowe? 26.06.12, 22:53
                        No ale motoryzacja lat 80 to nie tylko auta z demoludów ale też zachodnie konstrukcje. Nie przyrównuj FSO 125p do dajmy na to Kadeta. Ciekawe, czy na rynku znajdziesz dzisiaj auto, które nakręci tyle kilometrów, co Golf II diesel albo Kadet E 1.6 diesel.
                        Piszesz dalej o sygnałach ostrzegawczych w autach. Zgoda, ale co z tego? Turbo czy dwumas ma się nie psuć! Co mi z sygnałów ostrzegawczych? 120 kkm i już coś stuka, już coś puka. To są jaja normalnie. Mój dziadek miał W115 220D i ten samochód miał nakręcone bodajże 400 tysięcy kilometrów i bez problemu i bez przygotowań regularnie robił trasy Wrocław-RFN (handel). Bez sygnałów ostrzegawczych, bo się po prostu nie psuł.
                    • galtomone Re: Bezobsługowe? 26.06.12, 22:08
                      crannmer napisał:

                      > A jak czesto musiales grzebac w wyrobach samoch
                      > odopodobnych krajow demokracji ludowej?

                      Sorry - ale auta demokracji ludowej mialy niewiele wspolnego z jakoscia. W czasach gdy Audi bylo wstanie produkowac auta z pelnym ocynkiem albo juz sie do tego przygotowywano w PL auta z rdza zjezdzaly z tasmy produkcyjnej.
                    • wielki_czarownik Re: Bezobsługowe? 26.06.12, 22:47
                      crannmer napisał:


                      >
                      > A kiedy ostatni raz musiales cos powazniejszego zrobic w samochodzie i nie mogl
                      > es? I jak czesto sie to zdarza? A jak czesto musiales grzebac w wyrobach samoch
                      > odopodobnych krajow demokracji ludowej?

                      1. Auta demokracji ludowej a pojazdy z Zachodu to jednak inna bajka. Nie wrzucaj do tego samego worka 126p i W123.
                      2. W zeszłym roku pasek klinowy miałem do wymiany. Myślę sobie - co to za filozofia? Nie jeden wymieniłem. Kupiłem nowy, capnąłem zestaw narzędzi, zszedłem na parking, otworzyłem maskę, podumałem chwilę i pojechałem do mechanika. Ten otworzył, powiedział, że jakieś 30 minut bo musi to, tamto i siamto odkręcić.
                  • trypel Re: Bezobsługowe? 27.06.12, 08:25
                    R4 :) trasa 9000 km wymagała już zmiany oleju i filtrów :)
                    po drodze złapałem pare razy gume wiec łatki na goraco były na porzadku dziennym,
                    urwał sie 2 x tłumik (mialem zapasowe wieszaki), poszło łożysko napinacza paska klinowego (naprawiłem - nie pytaj jak),
                    Oczywiscie w tym samochodzie nie miało sie co psuć (nawet szyby były przesuwane), potem derby niby bezobsługowy ale na regulacje gaźnika trzeba było jezdzić co jakis czas,

                    Sorry czytam te wszystkie historie o awariach nowoczesnych aut i dziwie sie że mnie to nigdy nie spotkało: od 98 roku co 3 lata mam nowe auto służbowe (srednio) od 8 lat diesle, NIGDY nie miałem awarii turbiny, dwumasa, wtrysków, pompy, Robie po 50-60 tys rocznie kompletnie bezawaryjnie - wbiłem sobie do głowy że warto dbac o turbine i starczy.
                    • wielki_czarownik R4?? 27.06.12, 15:26
                      No ale to konstrukcja z początku lat 60, więc z czasów, kiedy ta bezobsługowość była bardzo umowna ;) A coroczna regulacja gaźnika w Derby? I tak co roku w aucie zmieniasz płyny i filtry, więc można przy okazji gaźnik wyregulować.
                      BTW w Skodach regulowało się gaźniki na podwórku. Potrzebny był śrubokręt i obrotomierz :)
                      • trypel Re: R4?? 27.06.12, 15:58
                        akurat wtedy miałem R4 z ostatnich francuskich wypustów z 86 roku, silnik od R5 (43KM zamiast 34), tarcze z przodu, ręczny na tył, tłumik pod podłogą a nie w błotniku.
                        W derby praktycznie co pół roku musiałem robić regulacje.
                        Potem weszły wtryski i zapomniałem co to jest. Teraz nawet motocykl wymieniłem na taki z wtryskiem i nie mam potrzeby na 2 x w roku odwiedziny w serwisie...

                        a psuć sie jakoś te nowe mi nie psują.
                        Oczywiscie zostaje kwestia przebiegów - teraz autem słuzbowym nie przekraczam 150 tys km, prywatne z 88 roku ma 245 tys km i chodzi jak zegarek ale ono nie ma zadnych wynalazków które sie podobno psują.
            • adrian_ktostam Re: Cos tu pojecia mieszacie 26.06.12, 16:53
              > Przecież zawsze tak było, im niższe koszty tym lepiej.


              Kiedyś rzeczywiście tak było. Dziś doszło do takich absurdów, że cena downsizingowego silnika jest wyższa niż silnika V-6, co już kiedyś pokazałem na tym forum.


              > A samochody nigdy nie były tak bezobsługowe jak dzisiaj.


              i dawno nie były tak awaryjne jak dzisiaj...
              • arrow23 Re: Cos tu pojecia mieszacie 26.06.12, 19:27

                > > A samochody nigdy nie były tak bezobsługowe jak dzisiaj.
                >

                >
                > i dawno nie były tak awaryjne jak dzisiaj...
                >

                Mi też się tak wydaje:

                - wycierające się wałki rozrządu w Audi
                - pękające tłoki w VW TSI
                - padające turbiny i wtryskiwacze w dieslach
                • adrian_ktostam Re: Cos tu pojecia mieszacie 26.06.12, 23:43
                  Kolejna ofiara zakłamanej prasy motoryzacyjnej, której wydawcą jest koncern niemiecki. Pewnie głęboko wierzy, że skoda to najlepszy samochód na świecie, bo w gazetach wygrywa prawie wszystkie testy?

                  Na prawdziwie wolnym rynku amerykańskim downsizing się jakoś słabo przyjmuje a sama toyota sprzedaje dużo więcej samochodów niż wszystkie niemieckie koncerny razem wzięte, he he he. Tam jednak samochody się intensywniej eksploatuje, mają one wyższe roczne przebiegi, więc badziewiaste silniki nie mają tam większych szans.

                  W Europie wolny rynek praktycznie nie istnieje, ponieważ przekupieni przez europejskie koncerny ekoterroryści i brukselskie pierdzistołki wprowadzili kuriozalne przepisy, które sprawiają, że preferowane są nie lepsze samochody, ale europejskie koncerny produkujące małe samochody.
                    • adrian_ktostam Re: Cos tu pojecia mieszacie 27.06.12, 00:49
                      Musisz zapytać kogoś mądrzejszego, co to znaczy "wolny rynek", bo widać wyraźnie, że nie do końca zrozumiałeś mój post.


                      Tylko ktoś, kto nigdy nie jeździł samochodem z silnikiem V6 może bezkrytycznie zachwycać się goovnianymi i awaryjnymi silniczkami downsizingowymi. Downsizingową jakość i samochodziki w których siedzisz upchany jak śledź w beczce to je pier%*le

                    • galtomone Re: Cos tu pojecia mieszacie 27.06.12, 08:14
                      Hmmm... pewnie dlatego, ze tamten rynek jest taki gowniany to i VW i Toyota oferuja tam wiekszy wybor aut niz u nas... tak... to na pewno przez to!

                      A niby dlaczego wg Ciebie nie jest? To, ze u nas (w Europie) kolejne rzady (i ostatnio Bruksela) zryly ludziom mozgi wmawiajac, ze paliwo musi byc drogie a auta musza miec male silniki bo ekologia to niby najlepszy rynek na swiecie?

                      Amerykanie kupuja dobre auta... Europejczycy swoje (nie wazne jakie sa) czyli Niemcy niemieckie, Francuzi francuskie, Wlosi wloskie my glownie Skode i Fiata. To jest obiektywny i wazny rynek???
                  • galtomone Re: Cos tu pojecia mieszacie 27.06.12, 08:03
                    Cos w tym co napisales jest...
                    Bruksela zdaje sie bardziej ostatnio dbać o hipotetycznego Bobra, czy biednego mieszkańca Afryki oraz nastepne pokolenia niz przecietnego obywatela Europy, ktoremu generalnie zyje sie coraz gorzej.
                    Ja nie mowie, ze ekologia, itd nie sa wazne... ale nie moze byc tak, ze za wszystko placa Europejczycy a Amerykanie, Chinczycy i Hindusi mowia, ze ich nie stac.

                    My sami swiata tez nie zbawimy.
              • wujaszek_joe Re: Cos tu pojecia mieszacie 27.06.12, 08:22
                Co do tej bezobsługowości, to ostatnio mamusię wygnałem do serwisu na zaległą wymianę oleju. Ma wymieniać co dwa lata lub co 20 tys. km. Pojechała wkurzona, mimo że przecież niedawno była na jakimś przeglądzie (w stacji kontroli pojazdów)
                I tyle ma obsługi samochodu. Acha, raz się zepsuł, rok temu i to poważnie. Uszczelka pod głowicą zrobiła plamę w garażu.
                Moje auto też raczej nic ode mnie nie chce. a przede wszystkim od lat nie pamiętam sytuacji, żebym nie mógł jechać bo mam zepsuty samochód. I oto mi głównie chodziło.
                • adrian_ktostam Re: Cos tu pojecia mieszacie 27.06.12, 12:59
                  Ależ ja się z tym zgadzam. Problem w tym czy zaliczać usuwanie awarii i usterek do "obsługi". Ostatnio czekając na lusterko boczne miałem okazję porozmawiać z kilkoma taksówkarzami. Wszyscy twierdzili, że obecnie produkują coraz mniej trwałe samochody. To nie tylko kwestia silników, konstrukcji, ale również tzw księgowych szukających wszędzie oszczędności.
                  • galtomone Re: Cos tu pojecia mieszacie 27.06.12, 17:31
                    adrian_ktostam napisał:

                    > Ostatnio czekając na lusterko boczne miałem okazję porozmawiać z
                    > kilkoma taksówkarzami. Wszyscy twierdzili, że obecnie produkują coraz mniej tr
                    > wałe samochody.

                    Wystarczy pogadac z dowolnym mechanikiem. Kiedys auta dalo sie w sensowny sposob naprawiac i ich naprawy byly przewidziane przy projektoowaniu (miejsce na reke, na narzedzie, itp).
                    Teraz auta sa projektowane tak aby montaz na tasmie byl prosty i szybki ale jednorazowy.
                    Sporo rzeczy przy demontazu celem naprawy czegos co jest "pod"/"obok", itp sie rozsypuje.
                    I zamiast jednego elementu wymienia sie 5. Ewentualnie wzglednie proste rzeczy wymagaja o wiele wikszego nakladu czasu - chocby czesto wymiana zarowki.

                    Duperela ta czesto wiaze sie z demontazem calego pasa przedniego... a zeby go zalozyc trzeba np. zdjac oslony (i zalozyc jako pierwsze) pod silnikiem czyli miec kanal - do wymiany zarowki.
          • crannmer Re: Cos tu pojecia mieszacie 26.06.12, 21:23
            wielki_czarownik napisał:
            > Większe obroty,

            Gdzie? W doladowanych downsizowancach? Bzdura.

            > ciśnienie,

            To bylby problem, gdyby owo cisnienie dzialalo na maly, pierwotnie to tego cisnienia nie przeznaczony silnik. Ale obecne silniki sa na te cisnienia konstruowane.

            > większa komplikacja budowy przy jednoczesnym cięciu
            > kosztów (damy cieńszą śrubkę to zaoszczędzimy jeden eurocent itp.)

            Brak zwiazku z downsizingiem.
      • nfplakto Re: Cos tu pojecia mieszacie 26.06.12, 20:48
        > wtrysk bezposredni moze temu towarzyszyc ale nie musi.
        > Z reguly jest bo jest dokladniejszy niz wielopounktowy.

        Nie chodzi o dokladnosc. Bezposredni wtrysk paliwa w silnikach benzynowych sprawia, ze CALE paliwo wyparowuje, przy czym zchladza mieszanke. Dzieki temu mozna podniesc stopien sprezania (podniesienie sprawnosci) w cylindrze bez grozby niekontrolowanego samozaplonu. Wystarczy porownac np. stopien sprezania w nowoczesnym silniku TSI i w starych turbo. Np. taki stary dwulitrowy silnik turbo z Opla C20LET ma stopien sprezania 9:1, dwulitrowy TSI z aktualnego Golfa ma jakies 10,5:1.



    • do.ki komu potrzeba wiecej niz 200000 km? 26.06.12, 20:46
      Ilez mozna jednym autem jezdzic? No dobra, niech nawet taki nowy silnik przejezdza 200000 km, a potem pada. Jak dla mnie OK, tylko po prostu chce o tym wiedziec juz przy zakupie. Nawet robiac powiedzmy 30000 km rocznie, co juz jest sporym przebiegiem, mam auto na 6 lat, a to szmat czasu.
      • galtomone Re: komu potrzeba wiecej niz 200000 km? 26.06.12, 22:02
        Taaa.... tylko widzisz dzis Twoj 6 -latek jest cos wart bo moze spokojnie jezdzic bez wiekszych nakladow kolejne 6 (lub wiecej) lat.
        Jesli bedzie tak jak mowisz to deprecjacja nowych aut bedzie kosmicznie wielka.
        W 6 roku Twoje auto bedzie warte 0 (zero).

        A dotego kwestia ekologii... caly ten syf trzba bedzie zlomowac, przerabiac (wszystko sie przerobi??? - jakos nie wierze). I kogo stac na zakup takiego auta? Taki cykl jest nie do przejscia ani dla konsumenta ani dla producenta.
        • pies_w_studni Re: komu potrzeba wiecej niz 200000 km? 26.06.12, 23:03
          Jak nikogo nie byloby stac to nikt by nie kupowal. A nowe samochody sprzedaja sie swietnie (nie mowie o polsce). Wniosek: jednak kogos na te samochody stac.
          O co te cale bicie piany na temat downsizingu? Ja jezdze taka wlasnie "kosiarka" jak to ktos pieknie ujal, 1.4 i 170 KM, i jestem zachwycony. Zadnej turbodziury, ciag od 1500 do 5500 rpm, a czerwona linia ok. 6000 rpm. Pali na trasie przy normalnej jezdzie 6.5 l/100 km. Etatowi narzekacze z tego forum twierdza ze powinien palic z 10 i za rok sie rozpadnie. Moze sie rozpadnie, moze nie, zobaczymy.
          • adrian_ktostam Re: komu potrzeba wiecej niz 200000 km? 27.06.12, 00:16
            Każdy samochód z turbosprężarką ma turbodziurę, tak mówi fizyka. W tym konkretnym przypadku 0-1500 rpm.

            Miałem okazję pojeździć Tiguanem 2,0 i kulturę pracy tego silnika oceniam pozytywnie, ale i tak trochę jeszcze mu brakuje do kultury pracy silników V6.

            Co do spalania, to można jeździć normalnie, a można się toczyć. Ja wolę jeździć, a przy normalnej jeździe nawet słabszy i mniejszy silnik spali więcej:

            Tekst linka
              • adrian_ktostam Re: komu potrzeba wiecej niz 200000 km? 27.06.12, 12:45
                Czy to ja przeprowadzałem długodystansowy test? Czy gdziekolwiek napisałem ile pali VW czy Skoda? Kto tu więc teoretyzuje? Ciekawi mnie w co uwierzą forumowicze. Czy znajomym oraz setkom ludzi w necie narzekającym na wysokie spalanie i autorowi testu czy też twoim rewelacyjnym wynikom...
            • galtomone Re: komu potrzeba wiecej niz 200000 km? 27.06.12, 08:08
              Mylisz sie, nie kazdy.
              Czesc z tych "kosiarek" ma bowiem (wlasnie,zeby tej dozury nie bylo) dwa uklady.
              Na 100% jest tak w sielniku z grupy VW (nie pamietam tylko czy 1.2 czy 1.4) - czyli sprezarka mechaniczna napedzana paskiem (gdy spalin jest zbyt malo by napedzic turbo) - tzw. supercharger a powyzej okreslonego poziomu obrotow wlacza sie turbo.
              W ten sposob problem braku mocy przestal istniec... tyle, ze mamy wlasciwie dwie sprezarki w aucie zamiast jednej - to nie ma szans, zeby to bylo tanie w produkcji i zakupie :-)
              • adrian_ktostam Re: komu potrzeba wiecej niz 200000 km? 27.06.12, 12:30
                To, co opisujesz to żadna nowość. Podobne rozwiązanie stosował pod koniec ubiegłego wieku mercedes. Nazywało się to kompresor, ale już nie pamiętam jak był on napędzany.

                Nie zmienia to jednak faktu, że dopiero gdy silnik osiągnie około 1500 rpm, "właściwa" sprężarka w silnikach downsizingowych otrzyma odpowiednią ilość spalin, by działać wydajnie i następuje gwałtowny przyrost mocy. Tak więc fizyki nie oszukasz.
                • galtomone Re: komu potrzeba wiecej niz 200000 km? 27.06.12, 17:26
                  adrian_ktostam napisał:

                  > To, co opisujesz to żadna nowość. Podobne rozwiązanie stosował pod koniec ubieg
                  > łego wieku mercedes. Nazywało się to kompresor, ale już nie pamiętam jak był on
                  > napędzany.

                  Oczywiscie, ze zadna nowosc to po prostu turbo napedzane mechanicznie.
                  Tyle, ze do czasu "downsizeingu" stosowano w aucie albo jedno albo drugie - nie oba rozwiazania.
                  Kompresor ma te przewage nad zwyklym turbo, ze jest latwiej regulowalny kiedy ma sie wlaczyc i jakie cisnienie dac.

                  > Nie zmienia to jednak faktu, że dopiero gdy silnik osiągnie około 1500 rpm, "wł
                  > aściwa" sprężarka w silnikach downsizingowych otrzyma odpowiednią ilość spalin,
                  > by działać wydajnie i następuje gwałtowny przyrost mocy. Tak więc fizyki nie
                  > oszukasz.

                  Toz tlumacze jeszcze raz!!!
                  Dlatego sa dwie sprezarki!!! Mechaniczna i "spalinowa".
                  Silnik ma dodatkowa moc od 0 obrotow (prawie) bo ponizej 1500 rpm (nie wiem jak sa zestrojone - ale o to chodzi aby moc byla dostepna w pelnym zakresie obrotow) dodatkowe powietrze do cylindrow pompuje sprezarka mechaniczna. Powyzej 1500 sie wylacza a jej dzialanie jest dalej kontunuowane przez "zwykle" turbo.
                  Nie trzba oszukiwac fizyki - wazne, ze silnik 1.2 ma caly czas na tyle duzo powietrza by "chwalic" sie duza moca.
        • adrian_ktostam Re: komu potrzeba wiecej niz 200000 km? 27.06.12, 00:23
          > A dotego kwestia ekologii... caly ten syf trzba bedzie zlomowac, przerabiac (ws
          > zystko sie przerobi??? - jakos nie wierze). I kogo stac na zakup takiego auta?
          > Taki cykl jest nie do przejscia ani dla konsumenta ani dla producenta.


          a największą ironią jest, że to właśnie ekolodzy ludziom zgotowali ten los w imię ekologii....
          • picasso301 Fakty...skoro jest tak dobrze.... 27.06.12, 15:32
            ....to dlaczego jest tak źle. Wszystkie statystyki, opinie użytkowników mówią o tym jednoznacznie
            Te silniki się psują ( np. porozciągane łańcuchy już po nawet 30-40 kkm ) auta z nimi są drogie w zakupie, naprawach i na deser dużo palą ( oczywiście przy tzw. "Normalnej jeździe " a nie niedzielnym toczeniu się.
            Ale każda pliszka swój ogonek chwali...
            Co do wtrysku bezpośredniego, z punktu widzenia przeciętnego kierowcy nie ma znaczących różnic w osiągach czy eksploatacji no może....poza problemem ze współpracą z popularną u nas LPG...
            Reasumując jak kto dba tak ma... Samochody nie są złe, są tylko źle obsługiwane i w związku z tym jedne bardziej inne mniej wrażliwe na fatalne traktowanie...
              • picasso301 Re: Fakty...skoro jest tak dobrze.... 27.06.12, 20:54
                nfplakto napisała:


                > Co ma rozciaganie lancucha do czynienia z downsizingiem? Tyle samo, ile rozsiag
                > niety lancuch w rowerze z bezposrednim wtryskiem.

                taaa...
                otóż kolego jako przykładowy przedstawiciel downsizingu vw-genowski motor 1.4 tsi cierpi na wiele delikatnie to ujmując usterek:

                - awaria sprzęgiełka magnetycznego - W egzemplarzach wyposażonych w kompresor (140 KM i więcej) nagminnie dochodzi do awarii sprzęgiełka magnetycznego pompy wody. W 2010 r. producent wprowadził poprawiony element. NAPRAWA od 700 zł


                - ukł. rozrządu - Problem dotyczy łańcucha (rozciąga się) oraz jego napinaczy. Posłuszeństwa potrafi odmówić przestawiacz faz rozrządu. Podany koszt dotyczy wymiany łańcucha. NAPRAWA ok. 3 tys. zł


                - Pękające tłoki - Problem jest znany przede wszystkim właścicielom odmiany o mocy 160 KM, choć może pojawić się także w słabszych wersjach (np. 122 KM). Znamy przypadki wymiany silnika (bez osprzętu) w ramach gwarancji. NAPRAWA od 4 tys. zł poza ASO


                - ukł. Wtryskowy - Usterka wtryskiwaczy pojawia się sporadycznie, jednak warto o niej wspomnieć, ponieważ koszt wymiany okazuje się dość wysoki (wtrysk bezpośredni). Podana suma dotyczy ASO. NAPRAWA ok. 1300 zł

                ot część prawdy o downsizingu... i czy ma coś z nim wspólnego sam sobie odpowiedz.
        • galtomone Re: komu potrzeba wiecej niz 200000 km? 28.06.12, 15:07
          arrow23 napisał:

          > Zależy tylko fanom używek za ćwierć ceny kupujących wypasione zagraniczne samoc
          > hody niż nowe auta na swoją kieszeń.

          Wiesz... mysle, ze sprzedajacy sie ciesza, ze ich uzywki sa cos warte zamiast 0.
          Jak kupujesz auto za 100 tys raz na 5 lat i do dolozenia masz tylko 50k (bo za 50k sprzedales swoje poprzednie auto) to chyba latwiej?

          Jakos nawet dobrze zarabiajacej klasie sredniej chyba prosciej wyrwac raz na 5 lat 50k z domowego budzetu niz 100k co 5 lat.

          Wiec pitolenie, ze auta moga byc po 5-8 latach warte zero io to nie klopot jest kompletna bzdura.
          • arrow23 Re: komu potrzeba wiecej niz 200000 km? 28.06.12, 15:55
            >
            > Wiesz... mysle, ze sprzedajacy sie ciesza, ze ich uzywki sa cos warte zamiast 0
            > .
            > Jak kupujesz auto za 100 tys raz na 5 lat i do dolozenia masz tylko 50k (bo za
            > 50k sprzedales swoje poprzednie auto) to chyba latwiej?
            >

            Samochód luksusowy za 100 tyś jest wart raczej bliżej 35 tyś niż 50 tyś. 35 tyś to tak mała kwota dla kogoś kto kupuje auto 100 tyś. Mała bo nie spadnie przecież do zera. Zawsze znajdzie się ktoś kto kupi "super samochód" za 15 - 20 tyś bo zwyczajnie więcej nie ma, jeździć nim nie będzie tylko turlać się co najwyżej od mechanika do mechanika ale jak nie będzie miał na nowy to kupi jakikolwiek by jakiś mieć.
            Różnica 10 tyś dla kogoś kto kupuje za 100 tyś to naprawdę mało... więcej kosztuje zamrożenie kapitału na 5 lat.

            Poza tym jest takie coś jeszcze jak samochody klasy niższej. Nie masz kasy na auto klasy średniej (8 letnie) kup auto małe, 2 - 3 letnie.

            Nie chce nikogo obrażać, ale długowieczne samochody uderzają wręcz w kieszeń pierwszego właściciela. Przykładowe auto które dziś kosztuje 100 tyś mogłoby być bardzo trwałe i kosztować 150 tyś. Po 5-ciu latach natomiast zamiast 35 tyś kosztować 50 tyś. Co by to jednak zmieniło jeśli ktoś kto kupuje nowe i tak "musi kupić kolejne nowe" bo starym modelem jeździć zwyczajnie mu wstyd? :) Sprzeda i straci na trwałym aucie 100 tyś zamiast obecnych 65 tyś.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka