niedzielni kierowcy / duza czesc kobiet - KARAC!!!

13.07.12, 13:39
karze sie za nadmierna predkosc, zmiany pasa przez ciagla itd itp a dlaczego NIGDY nie widzialem policji wlepiajacej mandat za blokowanie ruchu i niebezpieczne manewry?? czesciej smiech pozalowania ze dziadek/baba/niedzielny, a jak sie jedzie 70km/h w 50km/h to pirat, no halo halo...

- jedzie to taki(a) 30kmh lewym pasem, 10m przed skrzyowaniem bez kierunkowskazu oczywiscie skreca w lewo przecinajac prawy bez nawet patrzenia..
- wyjezdza takowy(a) ze zjazdu na droge szybkiego ruchu, ma pasa "rozbiegowego" minimum 150m ale nie, odrazu na prawy pas albo lepiej prawy/srodkowy z predkoscia 45km/h i tam sie rozpedza..
- stanie toto na wyjezdzie z podporzadkowaniej i o ile do horyzontu nic nie widac to wyjedzie i stoisz 5min za takim/taka..
- 3pasmowka i wszyscy srodkowym? a po h*j jest ten prawy pas??
- normalna noc, a ten pelna choinka, wszystkie swiatla, dlugie, przeciwmgielne i tyl i przod, ludziska mu mrygaja a on nic..

i napewno mozecie przytoczyc wiecej przykladow, przeciez jak nie bedzie sie karac za takie rzeczy, to nie naucza sie kultury jazdy i zasad bezpiecznego poruszania sie po drogach..

moze jakas petycja w tej kwestii? byloby poparcie?
    • qqbek Re: niedzielni kierowcy / duza czesc kobiet - KAR 13.07.12, 14:02
      Co do zasadności (lub braku zasadności) karania za 70 przy ograniczeniu do 50, to bym dyskutował, bo nie zawsze jest tak, że da się bezpiecznie pojechać 70 w zabudowanym.

      Co do karania "ciot drogowych" - za obydwiema "ręcyma".

      Więcej przykładów:
      1. przysypianie/poprawianie makijażu/pierdzielenie przez komóreczkę na światłach... a potem zielone i wszyscy stoją
      2. ślamazarność w ruszaniu i opuszczaniu skrzyżowań... co z tego, że za mną pięciu, że zielone krótkie... ono jest całe dla niego i tylko dla niego. "Dwójkę" wrzuca się zaś po solidnym rozpędzeniu się do 15-20km/h na odcinku minimum 100m.
      ... i tak dalej, i tak codziennie... i od nowa.

      Ale przecież oni "powolni i bezpieczni". A że wszystkim wokoło ciśnienie podnosi taki kierowca, to przecież to żadnego wpływu na bezpieczeństwo nie będzie miało.
      • rysiekk111 blokowaniu skrzyżowań winna władza !!! 17.07.12, 00:38
        qqbek napisał:


        > 2. ślamazarność w ruszaniu i opuszczaniu skrzyżowań... co z tego, że za mną pię
        > ciu, że zielone krótkie... ono jest całe dla niego i tylko dla niego. "Dwójkę"
        > wrzuca się zaś po solidnym rozpędzeniu się do 15-20km/h na odcinku minimum 100m

        Nie mam najmniejszego zamiaru niszczyć sobie auta ostrym ruszaniem, bo winna tego że niekiedy stoję i muszę ruszać od zera jest władza która nie zamontowała odmierzaczy.
        Niekiedy bo na ogół jednak unikam stania odpowiednio wcześnie zwalniając (za co jestem karany chmarą insektów wpychających się przed maskę bo władza im na to pozwala )
        Dla jasności : po przejściu na 2kę a zwłaszcza na trójką oczywiście ciśniemy gaz mocniej (z zastrzeżeniem by nie rozpędzać się bez potrzeby ), ale deptanie na jedynce to dewastacja pojazdu i każdy świadomy kierowca tego unika
        • qqbek Proszę. 20.07.12, 13:25
          rysiekk111 napisał:

          > Nie mam najmniejszego zamiaru niszczyć sobie auta ostrym ruszaniem, bo winna te
          > go że niekiedy stoję i muszę ruszać od zera jest władza która nie zamontowała
          > odmierzaczy.
          > Niekiedy bo na ogół jednak unikam stania odpowiednio wcześnie zwalniając (za c
          > o jestem karany chmarą insektów wpychających się przed maskę bo władza im na to
          > pozwala )
          > Dla jasności : po przejściu na 2kę a zwłaszcza na trójką oczywiście ciśniemy g
          > az mocniej (z zastrzeżeniem by nie rozpędzać się bez potrzeby ), ale deptanie
          > na jedynce to dewastacja pojazdu i każdy świadomy kierowca tego unika
          >

          Proszę o uzasadnienie tego egzotycznego twierdzenia.
          Dlaczego ruszanie na jedynce niszczy samochód a już rozpędzanie się na dwójce nie?

          Pamiętam naszą dyskusję o tzw. "eco-drivingu" i do tej pory nie uzyskałem odpowiedzi na postawione tam pytania.

          No i co jest "eko" w tym, że przez jedną "świadomie powoli się rozpędzającą" ślamazarę kilku innych kierowców stoi kolejną zmianę świateł na czerwonym?

          Ja z zasady ruszam dynamicznie, rozpędzam się potem bardzo dynamicznie na dwójce do 50km/h i dopiero wrzucam trójkę. Jeżeli mam się toczyć z tą prędkością dłużej, po chwili jest czwórka. Ale sprint spod świateł do prędkości 50km/h zajmuje mi 3-4 sekundy.

          Uprzedzam pytania:
          1. Prawo jazdy mam od ponad 16 lat.
          2. Przejechałem grubo ponad 300.000km
          3. Nie spaliłem nigdy sprzęgła, nie zatarłem silnika, jeżdżę tak od zawsze (obecnym samochodem już od ponad 120.000km).
          • rysiekk111 Re: Proszę. 20.07.12, 18:21
            qqbek napisał:
            qqbek napisał:

            > Dlaczego ruszanie na jedynce niszczy samochód a już rozpędzanie się na dwójce n
            > ie?
            intensywnosć zuzycia zalezy od wielkości siły napędowej

            > No i co jest "eko" w tym, że przez jedną "świadomie powoli się rozpędzającą" śl
            > amazarę kilku innych kierowców stoi kolejną zmianę świateł na czerwonym?
            nie przez jednostke ale przez władze która swym zaniechaniem doprowadziła do tego ze ta jednostka musi w niektórych sytuacjach sie rozpędzać, czasem nawet od zera
            a ci inni też maja oczy i powinni mieć rozum i widząc sytuację grożącą staniem i ruszaniem powinni zawczasu zapobiec odpowiednio rozkładając prędkość w czasie i drodze
            faktem jest natomiast występująca niekiedy sprzeczność interesu jednostki z rzeczywistymi lub wydumanymi potrzebami/chęciami niektórych co chcieliby posunąć szybciej mimo że czasem nie ma sensu..ale jak wspomniałem wina leży na górze i im bardziej będziemy te zaniechania ujawniać m.in, stylem jazdy-reakcja obronną co czasami spowoduje faktycznie obniżenie przepustowości - to tym bardziej wzrasta szansa ze ktoś zauważy jak pilne jest wprowadzenie sterowania ułatwiającego płynność

            > Ja z zasady ruszam dynamicznie, rozpędzam się potem bardzo dynamicznie na dwójc
            > e do 50km/h i dopiero wrzucam trójkę. Jeżeli mam się toczyć z tą prędkością dłu
            > żej, po chwili jest czwórka. Ale sprint spod świateł do prędkości 50km/h zajmuj
            > e mi 3-4 sekundy.
            ogólnie można by się nawet zgodzić z zastrzeżeniem, by nie ciść na jedynce i druga sprawa w warunkach miejskich optymalna prędkością docelową jest 35-40 bo 50tka często skutkuje koniecznością hamowania
            • crannmer Re: Proszę. 20.07.12, 19:53
              rysiekk111 napisał:
              > intensywnosć zuzycia zalezy od wielkości siły napędowej

              W kontekscie rzekomego zuzycia samochodu podczas rozpedzania na pierwszym biegu komentarz moze byc tylko jeden: brednie.
              • rysiekk111 podwazamy podstawy trybologi 20.07.12, 20:13
                crannmer napisał:

                > rysiekk111 napisał:
                > > intensywnosć zuzycia zalezy od wielkości siły napędowej
                >
                > W kontekscie rzekomego zuzycia samochodu podczas rozpedzania na pierwszym biegu
                > komentarz moze byc tylko jeden: brednie.

                podważasz Pan zależność tempa zużycia elementów dowolnej maszyny od obciążeń w niej panujących ? hmmm, "interesujace"
                • crannmer Re: podwazamy podstawy trybologi 20.07.12, 20:20
                  Nie. Podwazam negatywny wplyw przyspieszania na pierwszym biegu na laczna trwalosc samochodu. I teze, jakoby przyspieszanie na pierwszym biegu mialoby byc szkodliwsze od przyspieszania na innych biegach.
                  • rysiekk111 uwaga oświecam : na jedynce jest najwieksza siła 20.07.12, 20:27
                    .. a reszta jest logiczną konsekwencją
                    • crannmer Re: uwaga oświecam : na jedynce jest najwieksza s 20.07.12, 20:34
                      rysiekk111 napisał:
                      > .. a reszta jest logiczną konsekwencją

                      Jest najwieksza sila dzialajaca na co?
                      I czemu ta najwieksza sila jest obojetna dla trwalosci calego samochodu?

                      Idz i doksztalc sie. I nie grzesz wiecej.
                      • rysiekk111 Re: uwaga oświecam : na jedynce jest najwieksza s 21.07.12, 01:35
                        crannmer napisał:

                        > Jest najwieksza sila dzialajaca na co?
                        pytasz na poważnie czy udajesz?

                        > I czemu ta najwieksza sila jest obojetna dla trwalosci calego samochodu?
                        przecież piszę że nie jest !
                        • crannmer Re: uwaga oświecam : na jedynce jest najwieksza s 21.07.12, 06:24
                          rysiekk111 napisał:
                          > pytasz na poważnie czy udajesz?

                          Chce otrzymac odpowiedz. Gdzie i na co dziala ta najwieksza sila podczas przys.

                          > > I czemu ta najwieksza sila jest obojetna dla trwalosci calego samochodu?
                          > przecież piszę że nie jest !

                          Piszesz i gdybasz, ze nie jest. Z braku wiedzy w temacie.
                          A ja z wiedzy i doswiadczenia nie gdybam, lecz wiem. Ze przyspieszanie na pierwszym biegu jest obojetne dla trwalosci calego samochodu.
                          • rysiekk111 Re: uwaga oświecam : na jedynce jest najwieksza s 21.07.12, 09:22
                            crannmer napisał:

                            > Chce otrzymac odpowiedz. Gdzie i na co dziala ta najwieksza sila podczas przys.
                            o k.. dżizs, ja p..lę ! ,wiec jednak pytasz na poważnie !
                            otóż : opona, przeguby napędowe, " gałki" kierownicze, mocowania zawieszenia , zęby przekładni

                            > > > I czemu ta najwieksza sila jest obojetna dla trwalosci calego samoc
                            > hodu?
                            > > przecież piszę że nie jest !
                            >
                            > Piszesz i gdybasz, ze nie jest. Z braku wiedzy w temacie
                            Nic nie gdybam tylko przypominam poddstawową zależność dot zużycia elementów

                            > A ja z wiedzy i doswiadczenia nie gdybam, lecz wiem. Ze przyspieszanie na pierw
                            > szym biegu jest obojetne dla trwalosci calego samochodu.
                            rozumiem że nie doswiadczasz sciarania opon i wymiany elementów wymienionych wyzej ^ ?
                            wiec zauważ że inni doświadczają i motoprzemysł kręci doskonały biznes
                            Najwidoczniej akurat Twój model jest względnie poprawnie zaprojektowany i wykonany i nie należysz do (najbardziej ) patologicznych osobników z ciężką nogą i (jeszcze) tego zużycia nie doświadczyleś
              • qqbek Ważny jest kontekst. 20.07.12, 21:10
                crannmer napisał:

                > W kontekscie rzekomego zuzycia samochodu podczas rozpedzania na pierwszym biegu
                > komentarz moze byc tylko jeden: brednie.
                >

                W kontekście tak zwanego "eco-drivingu" każda brednia uzasadnia "wyższą konieczność".
                A wszystko, nawet własną nieporadność na drodze (wariant łagodny) czy celowe obniżanie płynności ruchu własnym nieodpowiedzialnym działaniem (wersja rysia) można zawsze zrzucić:
                1. na złe władze, które robią zielone strzałki, które gasną tuż przed zapaleniem się zielonego, ale już nie dadzą nam, świadomym kierowcom liczników odliczających czas do zielonego...
                2. na dowolną bujdę dotyczącą rzekomego "większego zużycia auta". Mój dziadek jeździł już od 50 lat, gdy ja robiłem w 1995 roku prawo jazdy. Zapytałem go (a człowiek mechanikiem nie był, po prostu żył w czasach, gdy trzeba było wiedzieć, żeby jeździć) co jest najzdrowsze dla silnika - stwierdził wprost, że ani wolne ani zbyt wysokie obroty. Konsekwentnie do tej rady się stosuję.
                • rysiekk111 chodzi nie o zużycie silnika ale reszty 21.07.12, 01:44
                  qqbek napisał:

                  > A wszystko, nawet własną nieporadność na drodze (wariant łagodny)
                  ja sobie radzę i nie narzekam

                  >czy celowe obniżanie płynności ruchu własnym nieodpowiedzialnym działaniem (wersja rysia)
                  bezczelność powinna mieć swoje granice. To o czym piszę to wlaśnie najkonsekwentniejsze realizowanie płynności w skrajnie niekorzystnym otoczeniu

                  > można zawsze zrzucić:
                  > 1. na złe władze, które robią zielone strzałki, które gasną tuż przed zapalenie
                  > m się zielonego, ale już nie dadzą nam, świadomym kierowcom liczników odliczają
                  > cych czas do zielonego...
                  albo jesteś w stanie zanegowac ze ich brak ma wplyw na niepłynność (oczywscie niewykonalne ), albo powinieneś przemilczeć

                  >stwierdził wprost, że ani wolne ani zbyt wysokie obroty
                  więc piszesz o czym innym , bo nie o zakresie obrotów i zużyciu silnika byla mowa ale o całej reszcie za skrzynią biegów
                  • crannmer Re: chodzi nie o zużycie silnika ale reszty 21.07.12, 06:26
                    rysiekk111 napisał:
                    > więc piszesz o czym innym , bo nie o zakresie obrotów i zużyciu silnika byla mo
                    > wa ale o całej reszcie za skrzynią biegów

                    Jasne. Kierownica, zaglowki, zderzaki, szyby i karoseria zuzywaja sie jak cholera.
                    • qqbek Zerwałem wczoraj (niedziela)... 23.07.12, 01:52
                      ...przyczepność na dwójce... jakoś tak naszło mnie na lekkie przyświrowanie i samo z siebie wyszło.
                      Czyżem samochód bardziej uszkodził, niż gdybym uczynił to na jedynce?
                      Czy też, jak twierdzi Rysio, skoro na dwójce, to nic się nie stało?

                      Rysio popędzi zapewne z wyjaśnieniem, żem wariat, ale na jedynce to zapewne zbierałbym auto z jezdni upapraną w oleju ściereczką, przez kolejne 300m.

                      Ach- przyczepność straciłem jadąc samochodem z napędem na tylną oś... stu-kilku-konnym... z niemalże świeżymi oponami o szerokości 205mm... na prostej... można już bić brawa (lub pukać się w czoło:)
                      • rysiekk111 Re: Zerwałem wczoraj (niedziela)... 23.07.12, 18:46
                        qqbek napisał:

                        > ...przyczepność na dwójce... jakoś tak naszło mnie na lekkie przyświrowanie i s
                        > amo z siebie wyszło.
                        > Czyżem samochód bardziej uszkodził, niż gdybym uczynił to na jedynce?

                        zasadniczo analiza zachwań patologicznych jest celowa jedyne ze społecznogo i psychologicznego punktu widzenia
                        ..ale ten przypadek wiąże się też z jednym z klasycznych ćwiczeń w temacie dynamiki ukladu napedowego
                        obciążenia dynamiczne elementów układu za skrzynią biegów w pewnych wypadkach mogą być mniejsze przy wiekszym przełożeniu biegu
                        przeliczenia zostawiam na zadanie domowe, a tym którym (slusznie, ) nie chce sie tego analizować dopowiem jedynie ze na to obniżenie wplywa czasem większa reakcja bezwładności ( przysp kątowe x masowy moment bezwł ) części układu przed skrzynią biegow ( ściśle: wszystkich elementow związanych stałym przełożeniem z silnikiem )
                        poza tym przy zerwaniu przyczepnosci na dwójce mógła być większa droga poślizgu opony ( nie mylić z drogą pokonana przez pojazd podczas poślizgu )
                        podsumowujac slowami Klasyka: "rzecz wymaga rozstrzygnięcia, jednak lepsze mam zajęcia"

                        > Czy też, jak twierdzi Rysio, skoro na dwójce, to nic się nie stało?
                        me twierdzenia dotyczyły zachowań w granicach zdrowia psychicznego co w tym wypadku oznacza w granicach przyczepności
                        i nie twierdzilem że "nic" sie nie dzieje tylko ze mniej i dlatego "depnąć "pozwalam sobie od trójki wzwyż
                • ppo Jazda "gaz-hamulec" od świateł do świateł jest 22.08.12, 20:36
                  jazdą narwanego gó...arza/zakompleksionego kretyna.
    • wtopek Re: niedzielni kierowcy / duza czesc kobiet - KAR 13.07.12, 14:09
      a ja ty jeździsz?
      • qqbek Re: niedzielni kierowcy / duza czesc kobiet - KAR 13.07.12, 14:34
        wtopek napisał:

        > a ja ty jeździsz?

        Właśnie - to dodatkowe pytanie, które powinno paść tuż po stwierdzeniu, że karanie za 70 przy ograniczeniu do 50 to draństwo :)
        Ale nerwowych narwańców w kaszkiecikach łatwiej "wyczuć" i bezpiecznie ominąć, niż "kapeluszników" i łajzy.
        • kubek145 Re: niedzielni kierowcy / duza czesc kobiet - KAR 13.07.12, 15:10
          bije sie w klate, moja wina, moja bardzo wielka wina. DEBILNE ograniczenie w W-wie na przelotowej 3 pasmowce do 50... mandat za 73km/h. ale to nie to mnie pchnelo do propozycji karania dziadkow, cipek i innych co utrudniaja ruch, podnosza cisnienie itd itp
          tylko jak to komus wytlumaczyc jak opowiedz bedzie, przeciez lepiej ze jedzie za wolno i ostroznie a nie jak jakis "pirat"..
          • qqbek Było tak od razu :) 13.07.12, 15:15
            Ale jedno mnie nadal zastanawia - gdzie, poza Wisłostradą (zdaje się i tak już zdjęte) jest "50" na przelotówce w Warszawie?

            A co do karania - powinno się karać tak za 73 na "50", jak za brak dynamiki jazdy i nieprzewidywalne zachowania na drodze (typowe dla kierowców niedzielnych). Nie wiem, czy za to drugie nie surowiej.
            Za stawianie "50" na wielopasmowych drogach, pozbawionych przejść dla pieszych i kolizyjnych skrzyżowań karać się powinno zaś nie mandatami, ale odbieraniem prawa do wykonywania zawodu.
            Tyle mojego zdania na ten temat.
            • simon_r Re: Było tak od razu :) 13.07.12, 16:13
              na Puławskiej??
    • tiges_wiz Re: niedzielni kierowcy / duza czesc kobiet - KAR 13.07.12, 16:40
      > - 3pasmowka i wszyscy srodkowym? a po h*j jest ten prawy pas??

      no to wyprzedź prawym ... jaki problem?
      • galtomone Re: niedzielni kierowcy / duza czesc kobiet - KAR 13.07.12, 19:46
        Moze sie nie znam, ale poza terenem zabudowanym to chyba nie wolno) bo to niebepieczne...
        W Katowicach (A4 to u nas obwodnica) i na DTŚ malo kto prawego pasa uzywa, wszyscy wala srodkowym - na wszelki wypadek.

        Z reguly prawy pusciejszy niz lewy :-)

        Mnie wukr. ze np. wlaczajac sie do ruchu, na pasie rozbiegowym nikt albo nie ma jaj - gaz, rozpedzic sie do predkosci aut obok i wlaczyc do ruchu... i sie wlecze, albo co gorsza jeszcze hamuje.

        Generalny brak ikry i zorientowania na drodze (sie nie patrezy w lusterka, na boki, tylko tepo przed siebie) - potem dowlony manewr trwa i trwa. Zanim decyzja zapadnie to kurr... km leca.

        Nadmierne i niepotrzebne uzywanie hamulca.

        Blokowanie ulic i skrzyzowan, "oooo nie moge jechac dalej :-)" - i stoi toto, kurr na srodku i nikt nie moze.

        Ustawianie sie na "dobrym" pasie juz kilka km przed zakonczeniem tego obok, potem zamiast spokoja jazda z miejsce (na auto) przed soba to udowadnianie innym, ze "JA JESTEM MADRY!!! (mam racje)" bo juz tym wolnym pasem od kilku km (i godzin) jade.
        Droga Krakow - Rzeszow - przez takich debili i "nauczycieli" co przed soba maja pusty pas ale nie jada, polowa bocznych drog poblokwana bo korek zamiast 2 km ma 15km dlogosci, bo na jednym pasie co torche taka jebutna dziura. - za to nie mialbym litosci!!!!
        • qqbek Re: niedzielni kierowcy / duza czesc kobiet - KAR 14.07.12, 23:11
          Właśnie to mnie śmieszy... jak widzę zestaw na autostradzie, jadący kawałek za mną, gdy wjeżdżam na autostradę, to daje po garach i włączam się do ruchu przed nim, dodatkowo zasłonięty przed ruchem waćpanem kierowcą zestawu i zestawem.
          A już kilka razy widziałem akcje w stylu zjazd na autostradę, widzę tira, daję po heblach i staję na pasie do włączenia się do ruchu.
          I to nie w wykonaniu aut tak cherlawych, jak moje biedne, 100-konne 1,6, ale sporo mocniejszych.
          • galtomone Teoria o korkach i ustawianiu sie na pasach. 15.07.12, 10:49
            qqbek napisał:

            > A już kilka razy widziałem akcje w stylu zjazd na autostradę, widzę tira, daję
            > po heblach i staję na pasie do włączenia się do ruchu.

            Otoz to! Wkur... na maksa... bo ani takiego na tym pasie wyprzedzac (wiadomo co zrobi?), jak sam bede musial stanac to tez sie zle potem rusza jak obok auta jada 110/120 a ja mam predkosc 5....

            W kwestii tematu tego postu...
            Wkurza mnie brak zdecydowania, jakiejs takiej "ikry" u ludzi...
            Wydaje mi sie, ze spora czesc kierowcow w PL generalnie boi sie manewrow wszelakich a juz w szczegolnosci skrecania i zmiany pasa ruchu.

            Dlatego potem narod wali srodkiem lub lewym.

            Ojciec szefowej moje Zony, jak tlumaczy swojej Zonie lub Corce jak maja gdzies dojechac... to

            ja znajac okolice nie wiem o co chodzi... a wszystko dlatego, ze On uklada tak trase, zeby nie trzeba bylo skrecac w lewo! Serio!!!!

            Stad tacy fachowcy od 4kolek i manewrow na drodze widzac ze za 5 km bedzie zwiezenie i poczatek kolejki natychmiast ustawiaja sie w korzku/sznureczku.... bo przeciez potem nie bedzie jak/nikt ich nie wpusci/generealnie stres!
            Tlumacza to oczywiscie uczciwoscia i walka z cwaniactwem ale prawda jest taka, ze Ci, ktorzy w tych kolejkach stoja, czesto przez kilka km po prstu nie potrafia jezdzic (i nie mysla).
            A jak tak stoja i stoja... a tym pustym pasem ich mijaja, i mijaja... to sie w nich frustracja (tez stres tylko inny) buduje i potem jest tak ze korek na dwupasmowce ma 5 km z powodu jednego zwezenia, jeden pas jest pelny aut a na drugim jest kilka aut + "nauczyciel" kilkasetmetrow przewrwy i kolejny taki zestaw, znow przerwa i kolejny...
            Ni jak to na plynnosc ruchu nie wplywa, tylko wszyscy na wszystkich corazbardziej sie wkur...aja.

            Nie uymiesz jezdzic, kup bilet na autobus.
            Chcesz stac w korku zamiast jechac pustym pasem -Twoj wybor ale wara od blokowania innych.
            Ja jak takich widze to zawsze dzwonie na policje, tyle, ze czas rekacji jest taki, ze niestety nic to nie daje :-(
        • zgryzliwy1 Re: niedzielni kierowcy / duza czesc kobiet - KAR 16.07.12, 07:05
          galtomone napisał:

          > Moze sie nie znam, ale poza terenem zabudowanym to chyba nie wolno)
          > bo to niebezpieczne...

          nie moze, ale na pewno
          • zgryzliwy1 Re: niedzielni kierowcy / duza czesc kobiet - KAR 17.07.12, 04:02
            zgryzliwy1 napisał:

            > > galtomone napisał:

            > > Moze sie nie znam, ale poza terenem zabudowanym to chyba nie wolno)
            > > bo to niebezpieczne...

            > nie moze, ale na pewno

            oczywiscie, na pewno sie nie znasz
    • jarbad Kobiety /no wlasnie 13.07.12, 22:28
      a co na ten temat mysla rosyjscy artysci???

      www.youtube.com/watch?feature=endscreen&NR=1&v=hjqmvoJ_vH0
    • ineedonedolar Re: niedzielni kierowcy / duza czesc kobiet - KAR 13.07.12, 22:37
      - normalna noc, a ten pelna choinka, wszystkie swiatla, dlugie, przeciwmgielne i tyl i przod, ludziska mu mrygaja a on nic..

      to akurat domena buraczanych miszczów z "umca umca" lecących z głośników a nie dziadków. Dziadki to prędzej już niczego nie włączą.
      Co do zajmowania środkowego pasa to przyczyna może być prozaiczna - nikt by takiego dziadka potem nie wpuścił gdyby miał potrzebę skręcić w lewo i tym samym zaistniałaby konieczność zmiany pasa na lewy. Dlaczego? No bo dziadek, bo kapelusznik, bo wolny jak żółw. Najpierw sobie odpowiedz na pytanie czy jak ktoś wrzuca kierunek to go wpuszczasz na swój pas czy nie. Jak tak to jesteś usprawiedliwiony w swoich zarzutach; a jak nie to możesz mieć pretensje tylko do siebie i sobie podobnych. W pewnym wieku refleksu nieco ubywa więc każdy rozsądny człowiek zwalnia.
      • ulubiony19 Re: niedzielni kierowcy / duza czesc kobiet - KAR 15.07.12, 22:54
        No ja sam ze sobą się wewnętrznie sprzeczam, bo generalnie bardziej jestem za tym, że dalej samochód to nie jest jednak dla każdego i w istocie kupa z nosicieli prawa jazdy powinna co najwyżej pedałować, najlepiej koło domu/szałasu/iglo. Przecież dalej funkcjonuje coś takiego jak taryfa, samolot, pekaes...
        Co do istoty problemu, to osobiście nie liczę na żadne zmiany na lepsze, bo ja oczekuję:

        -bardzo trudnych egzaminów, które teraz są banalne, a tak to by się oddzieliło ziarno od plewy (jestem zdania, że jak ktoś potrafi jeździć, to zda; nauka jako taka to może dot. kaligrafii)
        -psychotestów
        -ograniczonej do kilku powtórzeń prób zaliczenia
        -prób szybkiej jazdy na torze
        -coś tam jeszcze, ale późno już

        Mam w nosie, że ktoś musi zdać, bo mama alkoholiczka wisi na żyrandolu i krzyczy, bo macica komuś wypadła, bo bachora trza wozić, bo to i tamto. Trzeba zacząć od podstaw i tam szukać rozwiązania, anie od razu ałto ałto. Lajf is brutal ku...
        • zmiany_zmiany Re: niedzielni kierowcy / duza czesc kobiet - KAR 16.07.12, 02:43
          ulubiony19 napisał:
          > No ja sam ze sobą się wewnętrznie sprzeczam, bo generalnie bardziej jestem za t
          > ym, że dalej samochód to nie jest jednak dla każdego

          nie dla każdego żebyś ty mogł sobie wygodnie poszaleć, co?

          > Mam w nosie, że ktoś musi zdać, bo mama alkoholiczka wisi na żyrandolu i krzycz
          > y, bo macica komuś wypadła, bo bachora trza wozić, bo to i tamto.

          a np. ja nie mam tego w nosie
        • ineedonedolar Re: niedzielni kierowcy / duza czesc kobiet - KAR 16.07.12, 18:34
          heh..nie wiem ile masz lat ale ja jestem w stanie wyobrazić sobie siebie za 30 lat i nie chciałbym wtedy oddawać prawka z tego tylko powodu, że jeżdżę wolniej niż w wyobrażeniach "szybkich i wściekłych". No ale rozumiem, że ty w wieku 60 lat, jak już refleks siłą rzeczy osłabnie, sam pójdziesz do urzędu i oddasz papiery w uzasadnieniu podając, żeś kapelusznik i nie będziesz utrudniał życia młodym.
          Co do tego czy prawko jest dla każdego to cóż..jest to kwestia podejścia i pewnej filozofii....ja uważam że dziś samochód to jak koń kiedyś..jest dla każdego kto jest w stanie utrzymać się w siodle. I nie chciałbym innych zmuszać do przesiadki ma mpk tylko dlatego, że niektórzy chcą poszaleć i poczuć się kierowcą rajdowym na ulicy a inni im w tym "przeszkadzają".
          • ulubiony19 Re: niedzielni kierowcy / duza czesc kobiet - KAR 16.07.12, 20:38
            ineedonedolar napisał(a):

            > heh..nie wiem ile masz lat ale ja jestem w stanie wyobrazić sobie siebie za 30
            > lat i nie chciałbym wtedy oddawać prawka z tego tylko powodu, że jeżdżę wolniej
            > niż w wyobrażeniach "szybkich i wściekłych". No ale rozumiem, że ty w wieku 60
            > lat, jak już refleks siłą rzeczy osłabnie, sam pójdziesz do urzędu i oddasz pa
            > piery w uzasadnieniu podając, żeś kapelusznik i nie będziesz utrudniał życia mł
            > odym.
            > Co do tego czy prawko jest dla każdego to cóż..jest to kwestia podejścia i pewn
            > ej filozofii....ja uważam że dziś samochód to jak koń kiedyś..jest dla każdego
            > kto jest w stanie utrzymać się w siodle. I nie chciałbym innych zmuszać do prze
            > siadki ma mpk tylko dlatego, że niektórzy chcą poszaleć i poczuć się kierowcą r
            > ajdowym na ulicy a inni im w tym "przeszkadzają".

            Nie zastanawiam się, co będzie kiedyś, bo bym się wykończył, ale nie dopuszczam do siebie myśli, że kiedyś przyjdzie taki dzień, że uznam, że auto to już nie dla mnie. Na dzień dzisiejszy zakładam, że jeździć będę do oporu.
            Poza tym odkryłem, że jednak jestem egoistą i dupkiem, bo nie uczę się na własnych błędach (mimo młodego wieku mam bogatą przeszłość...) i okazjonalnie popełniam te same błędy. Nie toleruję głupoty drogowej wynikającej z głupoty/braku umiejętności, do tego jestem arogancki i złośliwy i niektórych dobija fakt, że zdaje sobie z tego sprawę. Od siebie wymagałem wiele, od innych też wymagam czegoś pozytywnego.
            To jest generalnie temat rzeka i nie bierz też mojego poprzedniego posta tak na maksa dosłownie.
      • kubek145 Re: niedzielni kierowcy / duza czesc kobiet - KAR 16.07.12, 13:00
        kwesti akultury jazdy - czyt.wpuszczania kogos kto sygnalizuje chec zmiany pasa zblizajac sie do skrzyzowania (co staram sie zawsze robic) to juz cos innego. poprawilo sie troche ostatnimi laty ze ludziki sie wpuszczaja, ustepuja miejsca itd, ale jeszcze troche czasu uplynie zanim na drogach bedzie "przyjemnie".
        niestety sporo jest "misczow kierowncy" i "krolow szosy" ktorzy sa totalnie nieswaidomi zasad ruchu drogowego, bezpieczenstwa, przewidywania sytuacji na drodze, odrobiny kultury...
    • toreon Re: niedzielni kierowcy / duza czesc kobiet - KAR 16.07.12, 16:23
      Problem nierozwiązywalny, szkoda więc sobie język strzępić. Tzw. niegramotni driverzy byli, są i będą. W dodatku są bezgranicznie przekonani do swoich umiejętności. Karanie ich jest mniej spektakularne niż wyścigi za piratem mknącym 170 km/h, w dodatku panuje przekonanie że to najbezpieczniejsza grupa kierowców, "bo przecież jadą zgodnie z przepisami".
      Prawo jazdy faktycznie jest nie dla każdego ale oczywiście to tylko slogan bo konstytucja itp. itd. Każdy może więc jeździć i utrudniać innym ruch, reszta musi się dostosować.
    • henryk245 Re: niedzielni kierowcy / duza czesc kobiet - KAR 16.07.12, 16:36
      .. Kobiety? , tak karac przy rowie
      upowaznic polizmeistrow do
      wlepiania klapsow piratkom drogowym !
    • mejson.e Jazda przepisowa = niebezpieczna... 16.07.12, 20:10
      Jeden z przykładów zagrożeń, jakie powoduje zmuszenie człowieka do jazdy CAŁKOWICIE przepisowej.
      Jak zmusić myślącego człowieka do takiej jazdy?
      Wystarczy zabrać mu 24 punkty karne...
      • henryk245 Re: Jazda przepisowa = niebezpieczna... 16.07.12, 20:49
        Meison.e , to jakis lupiezczy kraj w ktorym jezdzisz
        a prawa drogowe zaiste bandyckie
        w szwecji niema zadnych punktow karnych ale prawko
        traci sie po przekroczeniu dozwolonej szybkosci
        o wiecej niz 30km/h , zadko jednak na jden rok i jeden
        dzien by konieczny byl nowy egzamin.
      • w_r_e_d_n_y Re: Jazda przepisowa = niebezpieczna... 17.07.12, 04:17
        mejson.e napisał:

        > Jak zmusić myślącego człowieka do takiej jazdy?
        > Wystarczy zabrać mu 24 punkty karne...

        wow
        to jakas forma masochizmu chwalic sie i to publicznie swoimi "wyczynami" za 24 punktow ?
        • xystos Re: Jazda przepisowa = automat 17.07.12, 10:06
          .. jak w temacie

          työko niepsioczyc ,ze automt to tylko dla emerytow i inwalidow
          w ojczyznie automobilizmy 98% zarejestrowanych aut to automaty !
        • mejson.e Re: Jazda przepisowa = niebezpieczna... 19.07.12, 11:18
          w_r_e_d_n_y napisał:


          > wow
          > to jakas forma masochizmu chwalic sie i to publicznie swoimi "wyczynami" za 24
          > punktow ?

          To nie jest chwalenie się tylko ostrzeżenie dla innych.
          Prześledź moją historię na blogu albo chociaż obejrzyj ten film, to może zrozumiesz, że wbrew pozorom to może spotkać każdego...
          • fuiio Mejson kwiatuszku... 19.07.12, 22:23
            Moze bylo zaopatrzyc sie w CB ? moze trzeba w dowodzie trzymac zawsze 2 stowki... Takie proste zabiegi czasem dzialaja. Przeciez to polska.. W krajach 3ciego swiata pare dolarow czyni cuda..Mialem kiedys znajomego ktory mozna by rzec mial na katowickiej wykupiony abonament..zawsze latal 200 na godzine a policja na prawde nie uprzykrzala mu zycia..przeciez to tez ludzie..
            • piotr33k2 Re: Mejson kwiatuszku... 19.07.12, 23:25
              fuiio napisał:

              > Moze bylo zaopatrzyc sie w CB ? moze trzeba w dowodzie trzymac zawsze 2 stowki.
              > .. Takie proste zabiegi czasem dzialaja. Przeciez to polska.. W krajach 3ciego
              > swiata pare dolarow czyni cuda..Mialem kiedys znajomego ktory mozna by rzec mia
              > l na katowickiej wykupiony abonament..zawsze latal 200 na godzine a policja na
              > prawde nie uprzykrzala mu zycia..przeciez to tez ludzie..
              człowieku to juz nie te czasy i nie ten kraj , a za taką zaproponowaną stowke czy dwie to mozesz sobie teraz dopiero prawdziwego gnoju narobic .na ulicy na drodze już żaden policjant ci nic nie wezmie do łapy jak ciebie osobiscie dobrze nie zna .
              • fuiio Re: Mejson kwiatuszku... 20.07.12, 05:34
                jassne. Siedzi w drogowce bo lubi..to zupelnie jak polityk w po.. ma poczucie misji a wziatek wezmie co najwyzej w kiblu jak mu sie pomyli z papierem toaletowym..
            • mejson.e Re: Mejson kwiatuszku... 21.07.12, 18:20
              fuiio napisał:

              > Moze bylo zaopatrzyc sie w CB ? moze trzeba w dowodzie trzymac zawsze 2 stowki.
              > .. Takie proste zabiegi czasem dzialaja. Przeciez to polska.. W krajach 3ciego
              > swiata pare dolarow czyni cuda..Mialem kiedys znajomego ktory mozna by rzec mia
              > l na katowickiej wykupiony abonament..zawsze latal 200 na godzine a policja na
              > prawde nie uprzykrzala mu zycia..przeciez to tez ludzie..

              Kupiłem CB radio - miesiąc po tym ostatnim mandacie.
              Sprzedałem po kilku miesiącach - nie gwarantowało pełnej ochrony - często ostrzeżenia były za późno, często nie było ich wcale...
      • rraaddeekk Re: Jazda przepisowa = niebezpieczna... 23.07.12, 08:21
        Nie rozumiem dlaczego nie kupisz CB radia.
        Fakt, nawet z CB mogą się trafic jakieś punkty, ale... tylko wtedy gdy rozmawiasz przez telefon i nie słuchasz ostrzeżeń przed suszarkami.
      • lkr666 Re: Jazda przepisowa = niebezpieczna... 16.08.12, 22:59
        Niech się bambus przepisów uczy, ku..., niech się uczy!
      • xarp mejson, jeżeli na filmie to twój wyczyn 23.08.12, 14:21
        to gratulacje, i z pewnością 200 m wcześniej nie było żółtego znaku ze skrzyżowanymi czarnymi kreseczkami :)

        Na całe szczęście (a prawo jazdy od 1992 roku i przejechanych kto wie ile km i w lecie i w zimie - taki los) takich idiotów na naszych drogach jest coraz mniej.
      • xarp dżizas, zajrzałem na yt kanał mejsona 23.08.12, 14:32
        to powinni pokazywać na kursach na prawo jazdy. Obowiązkowo. Mejson - jesteś żałosny.
        • xystos demokracja w aucie ... 23.08.12, 15:03
          .. ja jestem za,np. ja prowadze na impreze
          a zona z imprezy do domu mnie wiezie.
    • derff Re: niedzielni kierowcy / duza czesc kobiet - KAR 19.07.12, 13:18
      Przepraszam jak czytam takie wpisy jak tu widzę to zaczynam sie bać wyjeżdżania na drogę.
      To brak tolerancji łagodnie mówiąc a dosadniej "dzicz"
      • kubek145 Re: niedzielni kierowcy / duza czesc kobiet - KAR 20.07.12, 14:04
        jak jezdzisz tak jak wyzej wspomniani to dobrze ze sie boisz... prawo natury, przezywa tylko najsilniejszy, wolna amerykanka, dzungla i wogole.

        naucz sie czytac posty ze zrozumieniem.

        ps.s a swojego odbicia w lustrze sie nie boisz?

        • derff Re: niedzielni kierowcy / duza czesc kobiet - KAR 21.07.12, 14:46
          Boje się głupoty. Reszta nie jest taka straszna.
          • kubek145 Re: niedzielni kierowcy / duza czesc kobiet - KAR 23.07.12, 13:13
            no patrz boimy sie tego samego, bo jak inaczej wyjasnic wyzej opisane zachowania na drodze?
    • jamesonwhiskey Re: niedzielni kierowcy / duza czesc kobiet - KAR 23.07.12, 00:04
      > moze jakas petycja w tej kwestii? byloby poparcie?

      moja petycja jest taka , wyluzuj
      samochody staly sie tak tanie ze kazdy lamus czy bambera moze sobie go kupic
      i zrobic prawko a zwyczajnie sie do jazdy nie nadaja
      a jedyny pojazd na ktory powinni miec pozwolenie to 3 kolowy rowerek
      takze pilnuj wlasnej dupy na drodze zeby cie zaden gamon nie skasowal



      • kubek145 Re: niedzielni kierowcy / duza czesc kobiet - KAR 23.07.12, 13:19
        > samochody staly sie tak tanie ze kazdy lamus czy bambera moze sobie go kupic
        > i zrobic prawko a zwyczajnie sie do jazdy nie nadaja
        > a jedyny pojazd na ktory powinni miec pozwolenie to 3 kolowy rowerek

        tym bardziej petycja, o zmiane zasad egzaminowania przyszlych kierowcow, zaostrzenie kontroli technicznej pojazdow itd

        dlaczego kazdy taki moze kupic byle co na kolkach, doplacic do egzaminu i siac terror na drogach totalnie bezkarnie i to jeszcze ja mam sie pilnowac?

        a jak kierowca w sprawnym technicznie pojezdzie, z wieloletnim stazem a tylko z jednym mandatem i jednym wypadkiem na koncie, troche przekroczy predkosc, to "wariat, pirat, zabrac prawko i samochod" gdzie tu rozum i sprawiedliwosc?
        • jamesonwhiskey Re: niedzielni kierowcy / duza czesc kobiet - KAR 23.07.12, 22:02
          > terror na drogach totalnie bezkarnie i to jeszcze ja mam sie pilnowac?


          chcesz zyc , to sie pilnuj

          > gdzie tu rozum i sprawiedliwosc?

          nie ma sprawiedliwosci na tym swiecie

    • darmowy1 jest coś magicznego w środkowym pasie :) 23.07.12, 20:45
      Ja tam uwag nie mam ale.. :)
      Na A4 w stronę Krakowa od Wrocławia jakiś gość w fabiedzie zatrzymał się kilkadziesiąt metrów przed bramkami. Ja tego nie chciałem początkowo zrobić :) Skończyło się na teście abs-ów... Test zdałem, udało się nie sprasować fabiedy od tyłu.

      Ten środkowy pas faktycznie jest najczęściej używany, jest coś w nim magicznego :)
    • kubek145 Re: niedzielni kierowcy / duza czesc kobiet - KAR 27.07.12, 16:59
      ktorys z was to opracowal? :) demotywator
      • derff Re: niedzielni kierowcy / duza czesc kobiet - KAR 30.07.12, 10:31
        Nie sądziłem, że można publicznie wyrażać takie poglądy jak prezentuje autor wątku i jeszcze się nimi chełpić. To skrajna ksenofobia, która chyba wynika z niskiej samooceny. Nazywanie tego nietolerancja jest chyba zbyt łagodne.Może to świadczyć jeszcze że my jako kraj jesteśmy we wczesnej fazie rozwoju motoryzacji. W pewnym sensie to widac na naszych drogach że facet w BM-ce zachowuje się jak król, który jest sam na drodze i nie akceptuje innych w gorszych samochodach co jeżdżą mniej sprawnie. Lubię wtedy być w moim Poldku i wtedy żaden taki król mi nie podskoczy. Poldek jest twardy i tani w naprawie.
    • pusz3k Re: niedzielni kierowcy / duza czesc kobiet - KAR 30.07.12, 10:51
      Prowokacyjny temat... Kobiety jeżdżą tak samo dobrze, jak mężczyźni (albo tak samo źle - jak wolicie). Ja się wielokrotnie przekonywałem, że faceci też potrafią jeździć w sposób debilny, dlatego nie uważam żeby trzeba było aż tak hejtować kobiety...
    • ddr09 Wiekszosc z Was jest niedzielnymi kierowcami 31.07.12, 13:40
      Pewnie co drugi tutaj uwaza ze ci 'inni' jezdza zle. Prawda niestety jest taka ze wiekszosc z Was jezdzi zle. Przyklady z oryginalnego postu sa skrajne, ja Wam podam przyklady ktore by Wam, jezdzacym wspaniale, do glowy by nie przyszly. To mozna wymieniac i wymieniac i wymieniac...

      - Wjezdzamy na droge by dotrzec do celu. Pamietajcie o tym i nie relaksujcie sie na niej jadac 60km/h lub z podobna predkoscia gdzie mozna, wg. przepisow, jechac znacznie szybciej.

      - 'Jazda wolna jest bezpieczna'. Tak, jesli wszyscy wokol jada szybko a Wy zaklocacie plynnosc ruchu to napewno jedziecie 'bezpiecznie'... dla siebie i pozostalych.

      - Rozbiegi wymyslono w jakims celu. Nie wtaczajcie swego wspanialego bolidu na droge nie majac predkosci.

      - Ronda to nie kola piekiel. Nie ma sensu czekac na samochod ktory potencjalnie moze pojawic sie za dwie minuty z lewej strony a zjezdza sie, ta ta niespodzianka!, ze skrajnego prawego pasa (chyba ze znaki wskazuja inaczej).

      - Uzywamy wewnetrznych pasow ronda umozliwiajac innym wlaczenie sie do ruchu. Tak, o dziwo mozna pozniej z takiego wenetrznego pasa oposcic rondo zmieniajac wczesniej pas.

      - Po czerwonym swietle napewno nastapi zielone. Nie szukajcie biegu 30 sekund po zapaleniu sie tego koloru.

      - Nie robcie wyscigow miedzy swiatlami i dostosujcie predkosc tak by zielone zapalilo sie kiedy bedziecie jeszcze w ruchu (najczesciej to mozliwe).

      - Swiatla w samochodzie to nie swiatla dyskoteki. Nie absorbujcie nimi innych bez potrzeby (np. stojac poza droga na swiatlach awryjnych lub przesylajac bardzo wazny sygnal 'uwaga, stoje na pasie przeznaczonym do skretu w lewo i za chwile bede skrecac w.... lewo).

      - Magiczny galka poziomu swiatel przednich w okolicy kierownicy sluzy do... do tego by nie oslepiac innych. W wiekszosci wypadkow '0' to swiatla za wysoko.

      - Nie popisujcie sie umiejetnosciami parkowania, bo przeciez wiekszosc z was nie potrafi parkowac, i nie meczcie siebie i innych parkujac bez potrzeby tylem. Prosciej zaparkowac przodem, mniej czasu na to zuzyjecie i innym zabierzecie ktorzy musza bez potrzeby czekac na wasze popis.

      - Nie hamujemy w zakrecie a w zakret wjezdzamy z predkoscia z jaka wyjedziemy z niego.

      - Scinamy, o zgrozo!, zakrety. Podrecznik do przeczytania jak sie to robi.

      - Bardzo wazna zasada; na drodze oprocz kodeksu obowiazuje.... po prostu kultura i zyczliwosc. Czesto wazniejsza niz sam kodeks.

      -... itp, itd.
    • pan.lampka Re: niedzielni kierowcy / duza czesc kobiet - KAR 01.08.12, 23:55
      kubek145 napisał:


      > moze jakas petycja w tej kwestii? byloby poparcie?

      Jaka petycja??? takie qrwy nalezy zalatwiac na miejscu strzalem w potylice z parabellum 9 mm.
      • agnieszkabe77 Re: niedzielni kierowcy / duza czesc kobiet - KAR 02.08.12, 15:21
        Takie coś powinno być już eliminowane podczas kursu... Sama mam prawo jazdy od 15 lat ani jednej stłuczki, wypadku nawet punktów nie mam, a moja koleżanka pierdoła drogowa... ehh szkoda gadać jak z nią jadę najem się tylko nerwów. Mimo, że jeździ z 30/50 km/h to wypadków/ stłuczek miała już 4. Może jakiś bus pass dla wolniaków?:D
    • charlie_x Re: niedzielni kierowcy / duza czesc kobiet - KAR 02.08.12, 13:53
      ..he..he..jezdze juz cale wieki na roznym sprzecie po calej europie,ale to co spotyka sie w polsce to moze poza indiami i turcja nie wystepuje chyba nigdzie ..zero tolerancji dla limitow predkosci czy to w miescie czy poza nim, jazda na ogonie i to bez wzgledu na predkosc jadacego z przodu, zajezdzanie drogi, nikt i nigdy cie nie w pusci przed siebie przy wlaczaniu sie do ruchu.No i kwiatek sprzed dwoch tygodni. Panna z prawem jazdy od paru miesiecy nie widzi mnie, ani swiatel na skrzyzowaniu widocznych od trzystu metrow /!!/. Efekt koncowy jest taki,ze bez hamowania uderza w nas stojacych juz przed czerwonym swiatlem..horror.Jedyny plus tego zdarzenia to szybko pojawia sie karetka,niestety policja duuuuzo pozniej.Po powrocie z do domu zona /najbardziej ucierpiala/ kategorycznie stwierdzila,ze nigdy wiecej zadnych wizyt autem w polsce.
      • staufenberg Re: niedzielni kierowcy / duza czesc kobiet - KAR 05.08.12, 12:16
        Wiecie co, mnie to najbardziej jedna rzecz niepokoi...
        Często widzę dziadków, którym się już ręce trzęsą, szkiełka w okularach mają jak denka od musztardy a wsiadają w stary 30-to paroletnią skorupę i wyjeżdzają na drogi.
        Ostatnio przyczaiłem takiego jednego jak bezczelnie na czerwonym świetle przejechal i wbił się na skrzyżowanie... normalnie aż zamarłem. Czy nie powinno sie w takich przypadkach robić czegoś takiego jak "okresowe badanie sprawności kierowcy"?????????
        A druga rzecz najbardziej irytującą jest taka że taki dziadek, ma 60 albo i więcej % zniżki na polisie OC za to że nie jeździ, tylko raz na rok wyjeżdża i mają miejsce zdarzenia podobne do tych które opisałem powyżej, a ja np jestem kierowcą od 4 lat i mam 30% zniżki a przejechałem już 89 000 km i ja jestem pewien że znam przepisy lepiej niż ten dziadek i w wielu sytuacjach ja bym nie dostał mandatu, albo nie doprowadziłbym do kolizji/wypadku a on tak... więc gdzie tutaj sprawiedliwosć Towarzystw Ubezpieczeniowych? Kierowca który nie jeździ a ma wiek 75 lat i ma wykupioną polisę ma 60% zniżki za bezszkodowość, a ja jeżdżąc codziennie po 100 km (średnio) bo zjeździłem pół europy mam tylko 30% i wzwyżkę za wiek bo mam 22 lata to co to znaczy, że jestem względem tego dziadka jakiś niezrównoważony na drodze? Kiedy to on właśnie łamie przepisy??
        • jureek Re: niedzielni kierowcy / duza czesc kobiet - KAR 06.08.12, 20:15
          staufenberg napisał:

          > ... więc gdzie tuta
          > j sprawiedliwosć Towarzystw Ubezpieczeniowych? Kierowca który nie jeździ a ma w
          > iek 75 lat i ma wykupioną polisę ma 60% zniżki za bezszkodowość, a ja jeżdżąc c
          > odziennie po 100 km (średnio) bo zjeździłem pół europy mam tylko 30% i wzwyżkę
          > za wiek bo mam 22 lata to co to znaczy, że jestem względem tego dziadka jakiś n
          > iezrównoważony na drodze? Kiedy to on właśnie łamie przepisy??

          Towarzystwa Ubezpieczeniowe nie są od pilnowania sprawiedliwości, tylko od zarabiania pieniędzy. Więc normalne jest, że jeśli ktoś dużo jeździ, to zapłaci więcej od kogoś, kto jeździ mało - bo z samej statystyki wynika, że im więcej się jeździ, tym większe prawdopodobieństwo wypadku.
          Jura
    • i.am.girl Re: niedzielni kierowcy / duza czesc kobiet - KAR 07.08.12, 15:43
      To nie wiecie, że to już Amerykany wpisały na listę chorób leczonych psychiatrycznie? :) Jak zatrąbisz albo się zdenerwujesz na innego kierowcę więcej niż 3 razy do roku, to masz psychozę drogową. Powinieneś się leczyć :) Tyle że niedzielnych kierowców nie wpisali.
      Taka ciekawostka :)
      • qqbek Jestem chory! 07.08.12, 15:56
        i.am.girl napisała:

        > To nie wiecie, że to już Amerykany wpisały na listę chorób leczonych psychiatry
        > cznie? :) Jak zatrąbisz albo się zdenerwujesz na innego kierowcę więcej niż 3 r
        > azy do roku, to masz psychozę drogową. Powinieneś się leczyć :) Tyle że niedzie
        > lnych kierowców nie wpisali.
        > Taka ciekawostka :)

        Ja jak raz na dzień klaksonu nie użyję, to czuję niedosyt i niespełnienie ;)
        Mieszkałem dwa lata w Anglii i tam klaksonu (przez cały okres pobytu) użyłem może 3 razy.
        Ale tam mają policję zajmującą się głównie usuwaniem niedorajd i niepotrafiących jeździć z ulic a nie staniem po krzakach z suszarkami (inna sprawa, że "fotopstryczków" to tam w ch..j i ciut ciut stoi).
        W Stanach może i aut dużo, ale i natężenie ruchu poza centrami wielkich miast zupełnie niepolskie. W Polsce kilka "melepet" po drodze potrafi skutecznie utrudnić życie nawet na długiej trasie (opisywałem kiedyś tutaj swoją historię spod Sandomierza, gdzie przez 50km jechałem za/przed idiotą w VW Sharanie, by w końcu zjechać na kawę i poczekać aż niedzielny kretyn pojedzie sobie dalej).
        • i.am.girl Re: Jestem chory! 07.08.12, 22:35
          Tak, wiem, opisywałeś też kiedyś pana, który tak jechał a Ty zadzwoniłeś po policję i dali mu mandat jeśli dobrze pamiętam. Pisałeś w wątku, w którym kłóciłeś się ze mną, bo chciałam nauczyć pirata jeździć. Kłaniam się jeśli pamiętasz :D
          Ten temat w każdym razie na szczęście wyczerpany i nie będziemy drzeć kotów :)
          Wracając do Ciebie, kwalifikujesz się do psychoterapii i leków ;)
          Niedzielni kierowcy to tragedia, zwykle są to starsi panowie, 60 - 70+, i kobiety. Ja staram się nie denerwować, chyba, że to blondynka, to już sobie nie dam ;) ale wiesz, że nie mamy co narzekać, są tacy co mają gorzej:
          • jureek Re: Jestem chory! 08.08.12, 09:46
            i.am.girl napisała:

            > Niedzielni kierowcy to tragedia, zwykle są to starsi panowie, 60 - 70+, i kobie
            > ty.

            Z mojego punktu widzenia większa tragedia jest z takimi, z powodu których muszę ostro hamować lub uciekać z jezdni, żeby uniknąć czołówki, bo wyprzedzają na pałę. Na ogół są to młodsi panowie, kobiet prawie wcale.
            Jura
          • qqbek Re: Jestem chory! 08.08.12, 13:29
            i.am.girl napisała:

            > Tak, wiem, opisywałeś też kiedyś pana, który tak jechał a Ty zadzwoniłeś po pol
            > icję i dali mu mandat jeśli dobrze pamiętam. Pisałeś w wątku, w którym kłóciłeś
            > się ze mną, bo chciałam nauczyć pirata jeździć. Kłaniam się jeśli pamiętasz :D

            Pamiętam spór.
            Dotyczył trasy z Puław do Bochotnicy (pod Kazimierzem Dolnym n/Wisłą). Wtedy rzeczywiście zadzwoniłem na Policję, bo blokowano drogę i skończyło się mandatem dla zawalidrogi (ale na tamtej trasie właściwie nie da się wyprzedzić przez kilkanaście kilometrów).
            W opisywanym wczoraj przypadku chodziło o inną niebezpieczną zawalidrogę, której po prostu "odpuściłem".
            Otóż jechałem z Sandomierza do Lublina, skracając sobie drogę przez Zawichost (droga wojewódzka nr 777)- jeszcze w Sandomierzu wyprzedził mnie VW Sharan, którego ku swojemu zaskoczeniu wyprzedziłem potem jakiś kilometr za końcem zabudowanego. No i zaczęło się powtarzać (tam zabudowany - on wyprzedza mnie - po przejściach, podwójnych ciągłych, na skrzyżowaniach; wyjazd poza zabudowany - ja wyprzedzam jego - przepisowo, odczekując, ostrożnie)... po 9 czy 10 takiej zamianie zjechałem po prostu na stację benzynową na kawę, stwierdziłem, że głupek jeszcze przeze mnie (melepetę jadącą tylko 60 w zabudowanym a chcącą jechać 90 z drobnym hakiem poza zabudowanym) w końcu kogoś zabije.

            > Ten temat w każdym razie na szczęście wyczerpany i nie będziemy drzeć kotów :)

            Zgadzam się.
            Zdania nie zmienię, co podkreślałem - następnym razem też będę dzwonił.

            > Wracając do Ciebie, kwalifikujesz się do psychoterapii i leków ;)

            Poproszę o leczenie wodnym, 40% roztworem etanolu gdzieś w zaciszu mojego wygodnego fotela "terapeutycznego".
            Czy biorąc pod uwagę mój stan dostanę refundowaną, ryczałtową receptę choć na 12-letnią Ballentine's, czy też do "apteki" muszę udać się po zakupy z pełną odpłatnością?

            > Niedzielni kierowcy to tragedia, zwykle są to starsi panowie, 60 - 70+, i kobie
            > ty. Ja staram się nie denerwować, chyba, że to blondynka, to już sobie nie dam
            > ;) ale wiesz, że nie mamy co narzekać, są tacy co mają gorzej:

            Też racja.
      • ulubiony19 Re: niedzielni kierowcy / duza czesc kobiet - KAR 08.08.12, 21:38
        i.am.girl napisała:

        > To nie wiecie, że to już Amerykany wpisały na listę chorób leczonych psychiatry
        > cznie? :) Jak zatrąbisz albo się zdenerwujesz na innego kierowcę więcej niż 3 r
        > azy do roku, to masz psychozę drogową. Powinieneś się leczyć :) Tyle że niedzie
        > lnych kierowców nie wpisali.
        > Taka ciekawostka :)

        No ba!

        Nawet Marge z The Simpsons musiała brać udział w terapii dla wkurbionych kierowców.

    • silje78 Re: niedzielni kierowcy / duza czesc kobiet - KAR 09.08.12, 10:38
      raz w "uwaga pirat" widziałam jak ktosia ukarali 500zł mandatem za blokowanie lewego pasa.
      zgadzam się z większością powyższego. jakoś ostatnio mam pecha, kilka razy na mazurskich (wąskich, krętych) drogach trafiłam na łachudrę, który sobie jechał 60-ką (znaczy się różne łachudry to były). nijak go wyprzedzić, zakręt za zakrętem, spory ruch z naprzeciwka, a ten sobie jedzie, choć równie dobrze mógłby wysiąć, linka na plecy i pociągnąć.
      co do ruszania ze świateł to najśmieszniejsi są ci co stoją sprzęgle, gotowi do startu, podjeżdżają (na pasie równoległym na przyład), jak górka to się cofają. zielone, a oni stoją...
      na zmiany w podejściu władzy bym nie liczyła, u nas najczęściej kara się za prędkość (nie mówię, że nie powinno tak być), ale czasami jak widzę manewry niektórych osobników to w głowie pojawia się pytanie "gdzie jest policja" ? a policja w tvn turbo łapie za prędkość :/
    • mareklacki Re: niedzielni kierowcy / duza czesc kobiet - KAR 12.08.12, 00:25
      Przepisy są, ale policja ich nie egzekwuje. Policji jest za mało. Policja, która jest woli pojechać sobie radiowozem na łąkę i zjeść trzecie śniadanie.
    • cacum Cwaniacy pędzący za karetką 16.08.12, 09:26
      Idioci, którzy biorą się za wyprzedanie od razu po tym jak auta, które zrobiły miejsce dla pojazdu uprzywilejowanego, wracają na swój pas ruchu
      Ludzie w czapkach (młodzi nie staruszki) - uciekam jak najdalej.
    • gerv.azy Re: niedzielni kierowcy / duza czesc kobiet - KAR 17.08.12, 11:15
      Nie wiem jak to wygląda płciowo bo np. jak jadę gdzieś z ciotką i wujkiem to się modlę, żeby prowadziła ciotka - bo wujaszek jest tak przekonany o swoim mistrzostwie, że np. ścina zakręty po chodniku - i twierdzi, że chodnika nie było widać, tak głupio położony. O rozpędzaniu się środkowym albo lewym pasem nawet nie ma co wspominać, prawie każde wjechanie wuja na szybszą trasę kończy się piskiem hamulców aut za nami i pewnie przekleństwami.
      A policja chyba ma prawo dać mandat za jazdę nie dostosowaną do warunków czyli jak ktoś cięgnie 40 po autostradzie - chyba pod to podpada :)
    • w.s3 Re: niedzielni kierowcy / duza czesc kobiet - KAR 17.08.12, 15:31
      Jazda ze światłami przeciwmgielnymi jak tylko spadną pierwsze krople deszczu jest nagminna. Jechałem w kolumnie za głupkiem z włączonym światłem przeciwmgielnym (lekki deszczyk) i nie było możliwości go wyprzedzić. Myślałem, że mi oczy wypali. Jak zjechał na stację benzynową nie darowałem i powiedziałem co myślę o takim kierowcy,miał jakieś 30-35 lat. Był bardzo zdziwiony bo chciał być dobrze widoczny i on zawsze tak jeździ.
    • nty Re: niedzielni kierowcy / duza czesc kobiet - KAR 14.02.14, 14:23
      Ważne ,że jadę bezpiecznie, stosownie do warunków, nie cierpię tych wszystkich kurierów, co się wpychają, zmuszają do hamowania, wiszą na zderzaku i możecie mi naskoczyć. Jak widzę takiego w lustrze to specjalnie jadę 50 jak w kodeksie, a oni mnie wtedy na podwójnej ciągłej, na zakazie a nawet na przejściu.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja