Gość: Staszek
IP: *.ipt.aol.com
30.06.04, 19:34
Dzisiaj rano musialem jechac troche szybciej niz normalnie, poniewaz zaspalem
i nadrabialem stracony czas.Wyprzedzalem kogo sie tylko dalo,
lekarzy,wojskowych,kominiarzy,pielegniarki,pracownikow panstwowych i
pracownikow sektora prywatnego - wszystko odbywalo sie bez specjalnych
zaklocen, az do momentu gdy probowalem wyprzedzic Golfa ktory byl prowadzony
przez osobe duchowna.Nie dawal sie wyprzedzac przez kilka kilometrow,zjezdzal
zlosliwie na lewa strone drogi, przyspieszal w momencie gdy probowalem go
wyprzedzic,itp.W koncu udalo mi sie go wyprzedzic.W momencie wyprzedzania
zauwazylem ,ze ksiadz dziwnie gestykulowal i cos mowil patrzac na zamanian w
niebo i w moim kierunku.On rzucal we mnie klatwa, smiac mi sie chcialo i
pojechalem dalej, az tu nagle huk i obloki pary wodnej spod maski mojego
samochodu zmusily mnie do zatrzymania na poboczu.
"Silnik do kapitalnego remontu" taka jest opinia mojego znajomego z serwisu.
Naprawa jest bardzo kosztowna i nie wiem czy ie mozna zaskarzyc ksiedza o
rzucanie klatwa bez pozwolenia Kurii.
Co zrobic w takim przypadku ?