m-nick
24.10.12, 11:13
Kilka dni temu miałem następującą sytuację: popołudniowy korek, w lusterku widzę jak audi q7 pcha się do przodu na trzeciego. Na światłach ulica rozwidla się na ok. 100 m na dwa pasy. Ja jestem po prawo, audi po lewo. Pas audi kończy się za 50 m. Ruszamy w korku, audi równolegle ze mną. Jego pas się kończy, więc bez migacza zaczyna zjeżdżać na mój pas, przy czym jesteśmy "lusterko w lusterko", blisko samochodu poprzedzającego. Nie odpuszczałem, ale dla bezpieczeństwa przybliżyłem się do prawej krawędzi. W tym momencie on był jakieś pół swojej maski dalej niż ja. Ponieważ robiło się wąsko i blisko, zatrąbiłem. Był bardzo blisko, więc w końcu odpuściłem.
Czy jakbym utrzymał swoją linię jazdy i doszłoby do przytarcia, to czy ja zachowałem się prawidłowo? Czy mógł jakoś udowadniać moją winę?
Mam w miarę nowe auto, więc może i szkoda, ale akurat na drzwiach kierowcy mam jedną większą rysę, więc akurat by się polakierowało...