buena_xena
31.10.12, 22:03
Witam,
Jestem nowa na forum i potrzebuje porady doswiadczonych kierowcow, ktorzy z wlasnego lub znajomych doswiadczenia maja wiedze w temacie i moga cos poradzic. Dwa dni temu mialam stluczke na skrzyzowaniu. Sytuacja: jezdnia dwukierunkowa trojpasmowa, akurat trwaja roboty na jezdni, bo klada nawierzchnie, czynny tylko jeden pas prawy! Przy skrzyzowaniu ustawione wyraznie tablice ze strzalkami nakazujacymi poruszanie sie tylko pasem prawym. Swiatlo zielone dla kierowcy, wiec wjezdzam na skrzyzowanie, a tu nagle facet mnie wyprzedza Bmw NA SKRZYZOWANIU i wpycha sie na chama przede mnie, miedzy moj samochod a samochod jadacy przede mna. Miejsca oczywiscie jest malo, trabie na niego i zaczynam hamowac. W tym samym czasie widze ze na skrzyzowanie zaczynaja wchodzic piesi (domyslam sie ze w miedzyczasie musialo zapalic sie swiatlo zolte i czerwone a zielona dla pieszych). Skutkiem tego palant ktory mnie na sile wyprzedza, zeby nie potracic pieszego przyhamowuje nagle (mysle ze tego nie przewidzial), a ja mimo iz hamuje, mam za mala droge do calkowitego wyhamowania pojazdu i uderzam w jego tyl. Moj samochod znacznie bardziej ucierpial niz jego. Facet wyskakuje z samochodu i zaczyna krzyczec dla czego na niego trabilam i dlaczego nie zachowalam odleglosci. Tak mnie wku...l ze mu odpoiwiedzialam jakim prawem sie wpie... przede mnie na skrzyzowaniu. Widze od razu ze to jakis kutafon. On wzywa policje, ja tez. Przyjezdzaja dwa radiowozy. W mojej obronie zglasza sie dwoch swiadkow. Poicjant po ogledzinach probuje mu wreczyc mandat, ale ten go nie przyjmuje i juz dzisiaj wiem ze sprawa trafi do sadu. Jestem pewna, ze ja bledu nie popelnilam, ale facet wyglada na wyjatkowe chamidlo, wiem ze nie bedzie latwo mimo, iz czuje wewnetrznie ze to on zawinil. Nie pisalabym tego na forum zeby sie radzic, ale przejrzalam linki ze stluczkami innych ludzi w necie i mina mi zrzedla: wiekszosc stluczek jak sie okazuje jest niestety rozpatrywana na niekorzysc osob, ktore uderzyly w tyl drugiego samochodu bez wzgledu kto byl winien sytuacji. Do sadu nie boje sie isc, powojujemy sobie troche. Pytanie jednak ktore chcialam zadac brzmi: czy mam szanse wygrac te sprawe, bo mimo iz wewnetrznie czuje, ze mam racje a ten palant spowodowal wypadek, mam tez swiadomosc w jakim kraju zyjemy. Nie odpuszcze sprawy, jestem gotowa nawet pisac skarge do Strasburga, ale rzecz jasna wolalabym zeby sie to zakonczylo jak najszybciej wyrokiem osadzajacym jego jako winowajce calego zajscia. Czy mam na to realne szanse w naszym kraju? Z gory dziekuje za wszelkie madre, praktyczne porady. Pozdrawiam.