stłuczka na skrzyzowaniu - kto ma racje?

31.10.12, 22:03
Witam,

Jestem nowa na forum i potrzebuje porady doswiadczonych kierowcow, ktorzy z wlasnego lub znajomych doswiadczenia maja wiedze w temacie i moga cos poradzic. Dwa dni temu mialam stluczke na skrzyzowaniu. Sytuacja: jezdnia dwukierunkowa trojpasmowa, akurat trwaja roboty na jezdni, bo klada nawierzchnie, czynny tylko jeden pas prawy! Przy skrzyzowaniu ustawione wyraznie tablice ze strzalkami nakazujacymi poruszanie sie tylko pasem prawym. Swiatlo zielone dla kierowcy, wiec wjezdzam na skrzyzowanie, a tu nagle facet mnie wyprzedza Bmw NA SKRZYZOWANIU i wpycha sie na chama przede mnie, miedzy moj samochod a samochod jadacy przede mna. Miejsca oczywiscie jest malo, trabie na niego i zaczynam hamowac. W tym samym czasie widze ze na skrzyzowanie zaczynaja wchodzic piesi (domyslam sie ze w miedzyczasie musialo zapalic sie swiatlo zolte i czerwone a zielona dla pieszych). Skutkiem tego palant ktory mnie na sile wyprzedza, zeby nie potracic pieszego przyhamowuje nagle (mysle ze tego nie przewidzial), a ja mimo iz hamuje, mam za mala droge do calkowitego wyhamowania pojazdu i uderzam w jego tyl. Moj samochod znacznie bardziej ucierpial niz jego. Facet wyskakuje z samochodu i zaczyna krzyczec dla czego na niego trabilam i dlaczego nie zachowalam odleglosci. Tak mnie wku...l ze mu odpoiwiedzialam jakim prawem sie wpie... przede mnie na skrzyzowaniu. Widze od razu ze to jakis kutafon. On wzywa policje, ja tez. Przyjezdzaja dwa radiowozy. W mojej obronie zglasza sie dwoch swiadkow. Poicjant po ogledzinach probuje mu wreczyc mandat, ale ten go nie przyjmuje i juz dzisiaj wiem ze sprawa trafi do sadu. Jestem pewna, ze ja bledu nie popelnilam, ale facet wyglada na wyjatkowe chamidlo, wiem ze nie bedzie latwo mimo, iz czuje wewnetrznie ze to on zawinil. Nie pisalabym tego na forum zeby sie radzic, ale przejrzalam linki ze stluczkami innych ludzi w necie i mina mi zrzedla: wiekszosc stluczek jak sie okazuje jest niestety rozpatrywana na niekorzysc osob, ktore uderzyly w tyl drugiego samochodu bez wzgledu kto byl winien sytuacji. Do sadu nie boje sie isc, powojujemy sobie troche. Pytanie jednak ktore chcialam zadac brzmi: czy mam szanse wygrac te sprawe, bo mimo iz wewnetrznie czuje, ze mam racje a ten palant spowodowal wypadek, mam tez swiadomosc w jakim kraju zyjemy. Nie odpuszcze sprawy, jestem gotowa nawet pisac skarge do Strasburga, ale rzecz jasna wolalabym zeby sie to zakonczylo jak najszybciej wyrokiem osadzajacym jego jako winowajce calego zajscia. Czy mam na to realne szanse w naszym kraju? Z gory dziekuje za wszelkie madre, praktyczne porady. Pozdrawiam.
    • to.niemozliwe Re: stłuczka na skrzyzowaniu - kto ma racje? 01.11.12, 03:27
      Jak masz swiadkow i policja orzekla, ze wina w postepowaniu upominawczym jest jego, to jakiego rodzaju nowe argumenty lub swiadkow on mialby przedstawic, ze nie wyprzedzal na skrzyzowaniu i ze nie wymusil pierwszenstwa na Tobie?
      Gdyby wjechal juz na skrzyzowanie przed Toba, to bylaby Twoja wina, ze nie zachowalas bezpiecznej odleglosci i nie wyhamowalas.
      Co z tego, ze nerwus? Dostanie grzywne, to sie wyspokoi.:-D
      Widocznie wymuszal pierwszenstwo juz wczesniej, tylko mu ustepowali, bo nie kazdy ma czas potem jezdzic do blacharza, zalatwiac papierki i czekac dwie godziny na policje...
      Gdzie diabel nie moze, tam posle Babe. ;-)
      • buena_xena Re: stłuczka na skrzyzowaniu - kto ma racje? 02.11.12, 09:15
        Tez mi sie wydawalo to takie proste, ale moze takie nie byc. Zobaczymy. Tak naprawde policja nic nie orzekla, probowala mu wreczyc mandat, ktorego on nie przyjal, co sugeruje wg. mnie, ze wina byla jego. Swiadkowie zeznali na moja korzysc, ale czy przyjda na sprawe? Tego nie wiem. Z zycia wiem, ze ludzie sie z roznych powodow wzdrygaja przed pojsciem do sadu zeby zeznawac, bo sie boja - wiadomo w jakim kraju zyjemy. Pytalam policjanta na koniec jak sprawa wyglada kto jest winien - odpowiadal wymijajaco, ze sad rozsadzi, bo ten dupek nie przyjal mandatu. Wydalo mi sie to dziwne, ze sie policjant nie okreslil - bylam jednak dociekliwa i nie dalam odporu, zeby wydal swoja opinie - przyznal ze wg. niego on byl winien. Niby wiec wszystko ok, ale to sie jeszcze okaze. Jestem pewna jednak ze gosc ma znajomosci w policji, bo pierwsze co zrobil po stluczce to wyskoczyl z samochodu i zaczal od razu gadac, ze on wzywa policje, myslal ze sie wystrasze pewnie, a ja mu na to " wzywaj, bo jak nie ty to ja zaraz wezwe, i sie stad nie rusze dopoki policja nie przyjedzie"! Potem obserwowalam cala akcje, lazil kolo policjantow, oczka sobie puszczali, rece podawali, w kolko gdzies wydzwanial. Policja nawet nie przesluchala mojej mamy, ktora jechala ze mna i byla swiadkiem zajscia, co budzi moje podejrzenia. Nie boje sie. Uwazam ze to on zawinil. Chetnie pojde do sadu zeznawac. Pozdro.
    • kontik_71 Re: stłuczka na skrzyzowaniu - kto ma racje? 01.11.12, 09:41
      Czegos tu nie rozumiem. Policjant probowal wreczyc mandat burakowi a nie Tobie, wiec dlaczego Ty mialabys sie z nim sadzic? To policja bedzie strona a nie Ty. Ty bedziesz z pewnoscia swiadkiem, ale nic ponadto. Policja ustalila winnego.
      • karkochas Re: stłuczka na skrzyzowaniu - kto ma racje? 01.11.12, 11:32
        Mądrze prawi. To nie postępowanie cywilne, gdzie strony stają przeciwko sobie. Wyluzuj.
        • buena_xena Re: stłuczka na skrzyzowaniu - kto ma racje? 02.11.12, 09:20
          To prawda, doczytalam to i owo z forum prawnego i racja jest, ze nie ja (chyba) bede strona w sprawie jesli on bedzie oskarzonym. Moja rola bedzie sie ograniczala jedynie do udzialu w sprawie jako swiadek, co mnie troche niepokoi, bo jesli facet wezmie adwokata, a jestem tego pewna, to adwokat bedzie zadawal pytania w taki sposob, zeby udowodnic jego niewinnosc. Bedzie tu chodzilo o niuanse. Obawiam sie troche, ze moge nie miec mozliwosci przedstawienia swojej wersji zdarzen, i calosc rozprawy moze stowrzyc wrazenie ze nie jest to wina faceta. No ale to sie zobaczy. Wyluzowalam :)
          • kontik_71 Re: stłuczka na skrzyzowaniu - kto ma racje? 02.11.12, 09:25
            Z cala pewnoscia nie bedziezs strona, bo to nie jest ani sprawa cywilna, ani Ty nie wreczalas sprawcy mandatu. To, ze on bedzie mial adwokata to niewiele zmienia. Oskarzyciel przeciez tez tam bedzie i jego zadaniem jest takie przesluchiwanie Ciebie aby drugiej stronie nie bylo latwo :)
            • buena_xena Re: stłuczka na skrzyzowaniu - kto ma racje? 02.11.12, 09:34
              Dzieki za porade i otuche :) Pozdrawiam
    • szymi_mispanda jestes melepetka? zgadlem? 01.11.12, 11:47
      z punktu widzenia bmw to ta opowiesc wyglada tak:

      jade sobie fura i dojezdzam do skrzyzowania, dwa pasy zamkniete wszyscy jednym - trafiam na jakas ciote co spowalnia ruch
      10 fur by przejechalo zanim ta lebiega ruszy , jedziemy zmienia sie na zolte

      mysle ku... debilko spie...j do garow, przez ciebie nie zdazymy ku... nie widzisz ze sie swiatlo zmienia?

      wjezdzamy na skrzyzowanie do drugiego brzegu dlaeko patrze ze juz mamy czerwone, no to daje ognia zeby melepete wyprzedzic.
      patrze piesi wlezli no to sie zatrzymuje a tu jeb czuje z tylu

      nie dosc ze ciota jezdzic nie umie to jeszcze zanim zauwazyla ze hamuje to juz bylo za pozno hehe
      • buena_xena Re: jestes melepetka? zgadlem? 02.11.12, 09:38
        Z mojego puntku widzenia wyglada na to, ze jestes JEB.NIETY tak samo jak ten gostek, ktory kolizje spowodowal. Widac, ze na drzewie wciaz siedzisz, wiec siedz tam dalej ale oszczedz mi i sobie tych glupich szowinistycznych gadek.
        • szymi_mispanda Kazda twoja wypowiedz dowodzi ze jestes melepeta.. 02.11.12, 09:52
          i nie powinnas wogle sie zblizac do samochodu tylko jezdzic autobusem.

          Najidiotyczniejsza jest ta gdzie pie...sz ze jakby mial miejsce to byscie sie zderzyli na czolowce hehehe, drugie w kolejnosci jest ze niby wjechalas z kolumna na zielonym tylko wolno wszyscy jechali i dlatego z drugiej strony piesi przed was weszli.

          Wez mi ciemna kretynko pokaz taki skrzyzowanie gdzie tak sa swiatla ustawione hehe.

        • pejotpe4 Re: jestes melepetka? zgadlem? 02.11.12, 10:21
          Najlepszym sposobem na trolla jest kompletne ignorowanie go (polecam opcję ignorowania w ustawieniach konta - wtedy nawet nie widzisz wypowiedzi trolla, więc ignorowanie przychodzi w sposób naturalny)...
          • buena_xena Re: jestes melepetka? zgadlem? 02.11.12, 13:04
            Dzieki, rzadko bywam na forum, cenna wskazowka! :)
    • bimota Re: stłuczka na skrzyzowaniu - kto ma racje? 01.11.12, 11:47
      Spoko, idz do Strasburga... ;)

      A sadzic sie trza, by bylo wiadomo z czyjego ubezpieczenia...
    • pejotpe4 Re: stłuczka na skrzyzowaniu - kto ma racje? 01.11.12, 18:50
      To, co opisujesz, to typowe zajechanie drogi i facet z dużym prawdopodobieństwem zostanie uznany za winnego spowodowania kolizji (no, chyba, że ma dobrych znajomych w sądownictwie).

      Natomiast chciałbym zwrócić uwagę na jeden fakt: na skrzyżowaniu z sygnalizacją świetlną MOŻNA WYPRZEDZAĆ!

      Zastanawia mnie tylko jedno: piszesz, że gość Cię nagle wyprzedził i jednocześnie na skrzyżowanie weszli piesi? Coś mi tu nie pasuje, bo powinien zostać zachowany bezpieczny margines między zmianą świateł dla pojazdów i pieszych na prostym odcinku drogi, więc albo wjechaliście na "ciemnopomarańczowymmożnajechać", albo się wyjątkowo wolno turlaliście przez to skrzyżowanie...
      • buena_xena Re: stłuczka na skrzyzowaniu - kto ma racje? 02.11.12, 09:02
        Dobrze dedukujesz. Swiatlo bylo zielone ale nie jechalismy szybko, ze wzgledu na roboty na drodze. Caly korowod samochodow jechal wolno, ale nie na tyle wolno zeby moc zahamowac jak jakis palant zza mnie wyjechal i sie wcisnac chcial przede mnie, bo mi odcinek na wyhamowanie pojazdu zabral wlasnie wjezdzajac przede mnie, zwlaszcza jak nagle zahamowal. Tak jak pisze: swiatlo zolte musialo sie sie zapalic doslownie po chwili gdy wjechalam na skrzyzowanie, mozliwe ze on juz wjezdzal za mna na zoltym. Zreszta stluczenia mojego samochodu wyraznie wskazuja ze facet sie wciskal na chama z lewego boku mnie wyprzedzajac, bo mam lewy przod zniszczony jak w niego uderzylam, on ledwie rysy na prawym tylnym zderzaku. Gdyby bylo miejsce na jego wcisniecie sie przede mnie - slady po stluczeniu pokazywalyby raczej uderzenie jak przy "czolowce" (logicznie rozumujac). Pozdrawiam.
      • buena_xena Re: stłuczka na skrzyzowaniu - kto ma racje? 02.11.12, 09:30
        aaa i jeszcze jedno: przewertowalam cale prawo ruchu drogowego i wyraznie tam stoi, ze NIE WOLNO WYPRZEDZAC NA SKRZYZOWANIU! Skad twoja wiedza, ze na skrzyzowaniu z sygnalizacja swietlna wyprzedzac jednak mozna, bo chcialabym doczytac. Mozesz podac jakies zrodlo? Dzieki z gory.
        • pejotpe4 Re: stłuczka na skrzyzowaniu - kto ma racje? 02.11.12, 10:19
          Niektórzy na forum (nie piszę o Tobie), uważają, że cały PoRD jest do de, znaczy nielogiczny, więc nie warto się do niego stosować. Fakt - ma pewne wady (ale znacznie mniej, niż się "niektórym" wydaje), ale ogólnie, w porównaniu np. z KC jest bardzo spójny (chociaż jak dla mnie wypadało by naprostować kilka nieścisłości).

          Dobra, oto podstawa prawna z aktualnego tekstu jednolitego PoRD:

          "Art. 24. p. 7. Zabrania się wyprzedzania pojazdu silnikowego jadącego po jezdni:
          1) przy dojeżdżaniu do wierzchołka wzniesienia;
          2) na zakręcie oznaczonym znakami ostrzegawczymi;
          3) na skrzyżowaniu, z wyjątkiem skrzyżowania o ruchu okrężnym lub na którym ruch jest kierowany."

          Zwracam uwagę na podpunkt 3: "na którym ruch jest kierowany" - dotyczy to zarówno machającego odnóżami pana policjanta (czy jakiejkolwiek innej uprawnionej do kierowania ruchem osoby), jak i sygnalizacji świetlnej.

          Nie zmienia to faktu, że pacan, który Cię wyprzedzał, złamał przy tym kilka innych zapisów z art. 24. Jakiś czas temu znajomy miał kolizję z gościem, który w podobny sposób nie zachował ostrożności przy zmianie pasa - facet wyzwał znajomego od gnojków i małolatów (znajomy ma prawo PJ ponad 15 lat) po czym stwierdził, że to jego wina. Na szczęście (dla znajomego) patrol akurat stał 100 metrów dalej i potwierdził wersję kolegi o chamskim zajechaniu drogi i wystawił mandat sprawcy... Ponieważ taka sytuacja (z patrolem w pobliżu) należy do rzadkości, to jednak wolę jeździć z kamerką przed lusterkiem wstecznym - koszt nieduży, a dowód przy rozwiązywaniu problemu kto jest sprawcą kolizji może być całkiem dobry...
          • bimota Re: stłuczka na skrzyzowaniu - kto ma racje? 02.11.12, 11:25
            Niby mozna, ale w poblizu przejscia nie mozna...

            Ciekawe jak ta laska wertowala kodeks, ze tego nie doczytala... Chyba jakas wersje dla blondynek... ;)
            • buena_xena Re: stłuczka na skrzyzowaniu - kto ma racje? 02.11.12, 13:54
              bimota powinienes sie nazywac NIEMOTA, bo tylko niemota i glupek sie podpina pod czyjes posty zgrywajac specjaliste, a jak widac w glowie siano i wiedza zadna.
              • szymi_mispanda ty powinnas siem nazywac błona_z_sera hehe 02.11.12, 14:20
            • pejotpe4 Re: stłuczka na skrzyzowaniu - kto ma racje? 02.11.12, 16:38
              > Niby mozna, ale w poblizu przejscia nie mozna...

              Doprawdy? Sprawdź Art. 27 p. 1.4.

              Przejście na świetle czerwonym dla pieszych formalnie nie istnieje: przechodzący na czerwonym świetle praktycznie zawsze będą sprawcami wypadku (poza sytuacją, gdy kierowcy też mieli czerwone - wtedy będą współwinni).
              • bimota Re: stłuczka na skrzyzowaniu - kto ma racje? 02.11.12, 16:55
                Ani 27.1.4 (bo takiego nie ma), ani 27.1, ale faktycznie - 26.3.1, jesli kierowane to mozna.

                przechodząc
                > y na czerwonym świetle praktycznie zawsze będą sprawcami wypadku (poza sytuacją
                > , gdy kierowcy też mieli czerwone - wtedy będą współwinni).

                A to ciekawe...

                1. Moze byc jednoczesnie czerwone dla obu ?
                2. W innych sytuacjach, gdze np. jadacy droga z pierwszenstwem jechac nie powienien, wielu mimo to uznaje jego pierwszenstwo i wine przypisuje wjezdzajacemu z podporzadkowanej.

                A jak obaj maja "zielone" to mozna wyprzedzac... Fajnie... :)
                • pejotpe4 Re: stłuczka na skrzyzowaniu - kto ma racje? 02.11.12, 17:04
                  prawo.legeo.pl/prawo/ustawa-z-dnia-20-czerwca-1997-r-prawo-o-ruchu-drogowym/art-27/?on=19.10.2012
                  Jest, tylko akurat dotyczy przejazdu dla rowerów zamiast przejść dla pieszych (moja wina - przyznaję się :D)

                  > 1. Moze byc jednoczesnie czerwone dla obu ?
                  Tak - na skrzyżowaniach, szczególnie tych bezkolizyjnych, gdzie trzeba "wyłączyć" przejście pieszym, by umożliwić bezkolizyjny skręt (inaczej to piesi by mieli pierwszeństwo przed skręcającym pojazdem).

                  > 2. W innych sytuacjach, gdze np. jadacy droga z pierwszenstwem jechac nie powie
                  > nien, wielu mimo to uznaje jego pierwszenstwo i wine przypisuje wjezdzajacemu z
                  > podporzadkowanej.
                  Z tym różnie bywa (szczególnie w sądzie), ale PoRD przewiduje, że pojazd z drogi podporządkowanej powinien ustąpić pojazdom na drodze z pierwszeństwem i nie precyzuje, z którego kierunku nadjeżdżają i czy nie jadą pod prąd...

                  > A jak obaj maja "zielone" to mozna wyprzedzac... Fajnie... :)
                  To znaczy kto: piesi i pojazdy? To chyba tylko przy skręcie, bo w innym przypadku byłby to poważny błąd organizatora richu.
                  • bimota Re: stłuczka na skrzyzowaniu - kto ma racje? 02.11.12, 18:58
                    ale PoRD przewiduje, że pojazd z drog
                    > i podporządkowanej powinien ustąpić pojazdom na drodze z pierwszeństwem i nie p
                    > recyzuje, z którego kierunku nadjeżdżają i czy nie jadą pod prąd...

                    Podobnie przewiduje, ze pieszy ma pierwszenstwo na pasach i nie precyzuje, czy w zaleznosci od tego na jakim swietle wejdzie.

                    > To znaczy kto: piesi i pojazdy? To chyba tylko przy skręcie, bo w innym przypad
                    > ku byłby to poważny błąd organizatora richu.

                    Przeciez przyklad masz w tym watku... :)
          • buena_xena Re: stłuczka na skrzyzowaniu - kto ma racje? 02.11.12, 13:40
            Sluchaj, ja sie zgodze ze na skrzyzowaniu mozna wyprzedzic warunkowo, ale nie w tej sytuacji jak moja. Zgodnie z art. 9 PoRD dopuszcza się wyprzedzanie w miejscu, o którym mowa w ust. 7 pkt 3, pojazdu sygnalizującego zamiar skręcenia, pod warunkiem że kierujący nie wjeżdża na część jezdni przeznaczoną do ruchu w kierunku przeciwnym. Art 10. uszczegoławia konkretnie wyprzedzanie z prawej strony. Uwazam, ze w mojej sytuacji gosc nie mial prawa mnie wyprzedzac, bo nie zaistniala zadna z sytuacji na skrzyzowaniu, ktora zakladaja obydwa artykuly. Gdyby bylo inaczej mysle, ze policjant mialby duzo wieksza watpliwosc z wreczeniem mandatu, a mi tego nie zaproponowal tylko jemu.

            W Polsce jezdzi sie tragicznie nie tylko ze wzgledu na drogi. Chamstwo jest takie ze az trzeszczy! Zreszta to chamstwo widac nawet tutaj - ci co najmniej maja do powiedzenia i znaja sie na niczym najbardziej chca blysnac - tylko niestety blyszcza ale glupota. Twoj znajomy mial szczescie w nieszczesciu, ze patrol stal i wszystko widzial. Obylo sie bez jeszcze wiekszych nerwow. Tez zastanawiam sie nad kamerka!!!! Juz wertuje allegro. Zawsze to wiekszy dowod niz same slowa. Oby tylko nie byla potrzebna, ale zabezpieczyc sie warto! :) Pozdrawiam.

            -
            "La sinceridad - enemiga del ganador"... Heroes Del Silencio
            • bimota Re: stłuczka na skrzyzowaniu - kto ma racje? 02.11.12, 14:40
              Ha, ha... Koniecznie tak zeznaj i nie zapomnij postraszyc ich Strasburgiem. :)
              • szymi_mispanda jeszcze ta oferma kamere kupi i popsuje od razu he 02.11.12, 14:45
            • pejotpe4 Re: stłuczka na skrzyzowaniu - kto ma racje? 02.11.12, 16:31
              W Polsce jeździ się z oczami dookoła głowy (coś jak kosmici): dzisiaj blondzia usiłowała mi przerysować lewy bok zmieniając pas i przekraczając ciągłą linię - ponieważ od lat jeżdżę po Polsce, a nie dajmy na to po Niemczech, nie dałem się zmasakrować... Tylko to nie był wyjątek, a normalna jazda po Wrocławiu - średnio raz na 200 przejechanych km muszę spierdzielać ze swojego pasa, by uniknąć kolizji z jakimś bęcwałem, który nie patrzy, gdzie jedzie...
              • buena_xena Re: stłuczka na skrzyzowaniu - kto ma racje? 02.11.12, 18:36
                Tak, tez zauwazam, ze ludzie u nas jezdza albo za wolno albo zdecydowanie za szybko. W obu przypadkach stwarzaja zagrozenie na drodze niestety.
    • qqbek Do Strasburga... 02.11.12, 16:12
      ...do trybunału praw człowieka!

      Przecież prawem każdego jest blokować ruch na skrzyżowaniach ślamazarną jazdą.
      Prawem każdego jest wjechać 10km/h na godzinę na skrzyżowanie i z tą prędkością je pokonywać (tempo sugeruje nam sam opis sytuacji - separatory na skrzyżowaniach są bowiem w zabudowanym tak poustawiane, żeby mógł skrzyżowanie opuścić niespiesznie jadący rowerzysta, który wjechał na zielonym), bo 200/500/1000m dalej są roboty drogowe.... a ci za mną niech sobie stoją kolejną zmianę, choćby ich legion był.

      Nie widziałem sytuacji, więc nie mogę się wypowiedzieć z całą pewnością, ale:
      1. wyprzedził Ciebie, Ty zaczęłaś hamować i dopiero potem on depnął po heblach... a mimo tego wjechałaś mu w kuper... coś tu zdecydowanie nie gra. Przede wszystkim miał miejsce przed Tobą, dość miejsca, by wyprzedzić... czyli Ci przed Tobą opuścili skrzyżowanie znacznie dynamiczniej niż Ty. Były roboty powiadasz - a były związane z nimi ograniczenia prędkości (jeżeli tak, to do jakiej prędkości?) bo Twoim obowiązkiem jest poruszać się z prędkością nieutrudniającą jazdy innym (tak, tak, jest o tym w "kodeksie drogowym"). A wyprzedzić, na skrzyżowaniu o ruchu kierowanym, wolno, co Tobie wyraźnie już tutaj napisano. Wolno nawet z prawej strony (jeżeli jest więcej niż jeden pas w terenie zabudowanym), o ile oznakowanie poziome i pionowe tego nie zabrania.

      2. masz świadków... to dobrze... ciekawe, czy świadkowie mają choć prawo jazdy to, że Ty je otrzymałaś zakrawa bowiem na cud.

      3. wybacz formę i treść, ale musiałem wczoraj ponad 200km za takimi "dobrymi kieroffcamy" jak Ty się wczoraj wytłuc i też, jak ten gość z BMW, kilka razy wyprzedzałem "na styk" (tyle, że bez hamowania). Z klaksonu też użytek zrobiłem... bo inaczej, z takimi "niedzielnymi keroffcamy" się czasami nie da.
      • pejotpe4 Re: Do Strasburga... 02.11.12, 16:57
        3. wybacz formę i treść, ale musiałem wczoraj ponad 200km za takimi "dobrymi ki
        > eroffcamy" jak Ty się wczoraj wytłuc i też, jak ten gość z BMW, kilka razy wypr
        > zedzałem "na styk" (tyle, że bez hamowania). Z klaksonu też użytek zrobiłem...
        > bo inaczej, z takimi "niedzielnymi keroffcamy" się czasami nie da.

        W zeszłą sobotę wracałem od rodziców trzy godziny (100km) - kierownicę przekazałem żonie, bo by mnie chyba szlag trafił - pacany jechały 30km/h (bo po co zmieniać opony na śniegowe? Przecież Polska to kraj tropikalny...) i nie dało się ich wyprzedzić po kilkanaście km z rzędu (remont na DK8). Tymczasem żona (a jest dosyć ostrożnym kierowcą, zwłaszcza z dwójką dzieci w aucie) jak mogła, to jechała te 80km/h (bo do tej prędkości nie było problemów z przyczepnością w lepkim śniegu - lodu nie stwierdziłem).

        Co do jazdy: pierwszego listopada nigdzie się nie wybieram, bo nienawidzę stać w korkach, a groby odwiedzam kilka razy do roku - ale w innym terminie: wtedy jest cisza, spokój, można sobie pomyśleć, a nie zrobić "przelot" by pokazać się rodzinie...
      • buena_xena Re: Do Strasburga... 02.11.12, 18:29
        hehe smiesza mnie naprawde posty samcow, ktorzy z gory zakladaja ze kazda samica jezdzi zle, slimaczy sie, nie ma pojecia o jezdzie. Drodzy samcy to ewidentnie wasz problem, nie moj. Nie wypada mi sie samej chwalic, ale jezdze dynamicznie, na kursie instruktor musial mnie hamowac, bo jezdzilam za szybko. Prawko zrobilam za pierwszym podejsciem. Sama widzialam jak ludzie pokonywali plac manewrowy i jak jezdzili po miescie. Nieskormnie powiem, ze ja nie mialam z tym zadnych problemow. Moj brat, ktory urodzil sie za kolkiem byl w szoku jak poszedl ze mna na prawko, bo tez mu sie wydawalo, ze siostra bedzie popitalac lewdo ledwo a tu taka niespodzianka. Na pewno sa i takie panie i panowie, ktorzy jezdza ode mnie jeszcze lepiej, sa tez tacy, kortrzy jezdza zdecydowanie gorzej - ale nie w tym rzecz. Za kolkiem czuje dobrze, i choc zdarza mi sie wdepnac w gaz, tam gdzie warunki na to pozwalaja - staram sie za wszelka cene na drodze MYSLEC i jezdzic ostroznie, bo o nieszczescie latwo. To tyle tytulem wstepu dla wszystkich, ktorzy z gory zalozyli, ze jakas sluma wjechala facetowi (ciekawe, ze nikt nie zalozyl ze to facet jest dupkiem!!! ta chora szownisityczna mentalnosc polskich facecikow a potem sie uzalaja na emigracji ze zadna kobita nawet na nich nie spojrzy - z takim prymitywnym podejsciem wcale sie nie dziwie, a polki innych wzorcow nie znaja wiec prymitywow toleruja) w tyl i jeszcze smie tu udowadniac, ze to jego wina a nie jej. Otoz to byla i jest jego wina. Mam nadzieje, ze sad to potwierdzi. Nie kazdy facet potrafi jezdzic dobrze - mimo ze fura niczego sobie - nie zwalnia go to jednak z myslenia. Jakims jednak dziwnym trafem w naszym kraju dzieje sie tak, ze czesto im lepsza fura, tym wiekszy dupek za kolkiem. Sa wyjatki, ale to naprawde wyjatki. Podobnie na forum wsrod komentujacych - widze, ze mysli tutaj raczej niewielu, ale cenie kazda uwage - byle z kultura. Jak jej nie ma - nie mam oporow, zeby odpowiedziec chamstwem zgodnie z zasada klase mam dla ludzi z klasa a chamem jestem dla chamow, bo inaczej nie dotrze.

        A teraz do rzeczy: faktycznie nie widziales sytuacji, wiec po co te smetne wywody i cynizm? Nie rozumiem. Nie masz pojecia jak jezdze, zacznij myslec z otwarta glowa a nie lecisz stereotypami. W kodeksie nigdzie nie znalazlam, ze mozna na skrzyzowaniu wyprzedzac Z LEWEJ (jesli znajdziesz podaj zrodlo) nie biorac pod uwage ze ktos inny skreca na tymze skrzyzowaniu etc. Ja nie skrecalam. O stronie prawej juz byla dyskusja wiec szkoda twojego piora. No i na koniec, twoje 200 km/h moze robi wrazenie na dupkach podobnych do ciebie. Dla mnie to czysty idiotyzm i zagrozenie dla innych i to ja sie bardzo dziwie jakim cudem ktos ci wydal prawo jazdy i to ze je masz wlasnie zakrawa na cud. Wybacz forme i tresc, ale przepisy wyraznie mowia z jaka predkoscia mozna jezdzic na polskich drogach. Wiec jak chcesz zaszpanowac to wymysl cos innego, co bedzie godne pochwaly, bo na razie nie masz sie czym chwalic a probujesz mnie pouczac.
        • szymi_mispanda nie chcial dojsc za szybko, troche przyjemnosci za 02.11.12, 18:37
          to prawko w koncu mu sie nalezalo

          "na kursie instruktor musial mnie hamowac, bo jezdzilam za szybko"
        • qqbek Re: Do Strasburga... 02.11.12, 20:30
          buena_xena napisała:

          > hehe smiesza mnie naprawde posty samcow, ktorzy z gory zakladaja ze kazda samic
          > a jezdzi zle, slimaczy sie, nie ma pojecia o jezdzie.

          E tam od razu każda.
          Moja ślubna jeździ jak szatan.
          Czasami i ja się boję.

          > Drodzy samcy to ewidentni
          > e wasz problem, nie moj.

          Oj, odkąd wjechałaś komuś w zad, to bardziej Twój, niż nasz.

          > Nie wypada mi sie samej chwalic, ale jezdze dynamiczni
          > e, na kursie instruktor musial mnie hamowac, bo jezdzilam za szybko.

          Ooo - i tuż po kursie jeszcze taka mądra :)
          Ja nie wiem, czy mój instruktor to jeszcze w ogóle żyje.
          Kurs robiłem na Maluchu jeszcze :)

          > Prawko zro
          > bilam za pierwszym podejsciem.

          A ja za drugim.
          Za to od tamtej pory ze 400.000km bez stłuczki z własnej winy przejechałem. Ty będziesz miała problem z pierwszymi 40.000 :)

          > Sama widzialam jak ludzie pokonywali plac manewr
          > owy i jak jezdzili po miescie. Nieskormnie powiem, ze ja nie mialam z tym zadny
          > ch problemow. Moj brat, ktory urodzil sie za kolkiem byl w szoku jak poszedl ze
          > mna na prawko, bo tez mu sie wydawalo, ze siostra bedzie popitalac lewdo ledwo
          > a tu taka niespodzianka.

          Każda sroczka własne piórka chwali.

          > Na pewno sa i takie panie i panowie, ktorzy jezdza od
          > e mnie jeszcze lepiej, sa tez tacy, kortrzy jezdza zdecydowanie gorzej - ale ni
          > e w tym rzecz. Za kolkiem czuje dobrze, i choc zdarza mi sie wdepnac w gaz, tam
          > gdzie warunki na to pozwalaja - staram sie za wszelka cene na drodze MYSLEC i
          > jezdzic ostroznie, bo o nieszczescie latwo. To tyle tytulem wstepu dla wszystki
          > ch, ktorzy z gory zalozyli, ze jakas sluma wjechala facetowi (ciekawe, ze nikt
          > nie zalozyl ze to facet jest dupkiem!!! ta chora szownisityczna mentalnosc pols
          > kich facecikow a potem sie uzalaja na emigracji ze zadna kobita nawet na nich n
          > ie spojrzy - z takim prymitywnym podejsciem wcale sie nie dziwie, a polki innyc
          > h wzorcow nie znaja wiec prymitywow toleruja) w tyl i jeszcze smie tu udowadnia
          > c, ze to jego wina a nie jej.

          Nie oceniam faceta, oceniam Ciebie i Twoje zacietrzewienie.
          Przegrasz zapewne sprawę z kretesem, więc trochę sobie pojechałem po Tobie i Twojej naiwności.
          Nie przeczę, że tamten zachował się jak cham.
          Twierdzę jedynie, że sprawę znamy jedynie z Twojego, subiektywnego, opisu, a opis ten, doświadczonemu kierowcy, wydaje się zawierać pewne nieścisłości (np. jakim cudem, skoro jechałaś dobrze i dynamicznie, było przed Tobą tyle miejsca, że nie dość, że zmieścił się w nie ten z BMW, to jeszcze piesi postanowili wyjść przed to BMW na pasy?)

          > Otoz to byla i jest jego wina.

          Odmówiłaś przyjęcia mandatu.
          Sprawą zajmie się sąd.
          Sąd będzie miał na pierwszej rozprawie notatkę funkcjonariuszy wraz z ich wnioskiem o ukranie. W postępowaniu uproszczonym zostaniesz uznana za winną. Jeżeli zechcesz apelować, to dopiero wtedy dojdzie do rozprawy. Na rozprawie facet będzie miał swoich świadków i swojego prawnika, ty będziesz miała swoich świadków i swojego prawnika... a policjanci raczej zdania nie zmienią.

          > Mam nadzieje, ze s
          > ad to potwierdzi.

          W wyżej wymienionych okolicznościach to wielce wątpliwe.

          > Nie kazdy facet potrafi jezdzic dobrze - mimo ze fura niczego
          > sobie - nie zwalnia go to jednak z myslenia. Jakims jednak dziwnym trafem w na
          > szym kraju dzieje sie tak, ze czesto im lepsza fura, tym wiekszy dupek za kolki
          > em. Sa wyjatki, ale to naprawde wyjatki.

          Eee tam - jak się ma małe autko, to się tak pisze, żeby sobie humor poprawić, jak się widzi bryki po 100-200 tysięcy sztuka.

          > Podobnie na forum wsrod komentujacych
          > - widze, ze mysli tutaj raczej niewielu, ale cenie kazda uwage - byle z kultur
          > a. Jak jej nie ma - nie mam oporow, zeby odpowiedziec chamstwem zgodnie z zasad
          > a klase mam dla ludzi z klasa a chamem jestem dla chamow, bo inaczej nie dotrze
          > .

          Dziękuję za zaliczenie mnie do chamów.
          Mówię bez ogródek - mam dość takich głupich pip jak ty na drogach u siebie na wsi, tak więc jednej więcej na forum mogłem rzeczowo i bez owijania w bawełnę odpowiedzieć.

          > A teraz do rzeczy: faktycznie nie widziales sytuacji, wiec po co te smetne wywo
          > dy i cynizm? Nie rozumiem.

          Może chcę Ciebie uchronić przed popełnieniem kolejnego takiego błędu?

          > Nie masz pojecia jak jezdze, zacznij myslec z otwart
          > a glowa a nie lecisz stereotypami.

          Nie lecę stereotypami.
          Jak mi ślubna 3 lata temu samochód skasowała, to nie tłumaczyła, że "ta latarnia nagle na nią napadła", tylko "widzisz, ślisko było, ciut za szybko, lód złapałam, próbowałam jeszcze ciągnąć oponkami, ale jak widać nie wiele dało". Twoja wersja wydarzeń wygląda zaś mniej więcej: "ten burak z BMW na mnie, niewinną napadł".

          > W kodeksie nigdzie nie znalazlam, ze mozna n
          > a skrzyzowaniu wyprzedzac Z LEWEJ (jesli znajdziesz podaj zrodlo) nie biorac po
          > d uwage ze ktos inny skreca na tymze skrzyzowaniu etc.

          Ktoś już tutaj podawał Tobie brzmienie artykułu 24 Prawa o Ruchu Drogowym.
          Art. 24 punkt 7 ustęp 3 pozwala na wyprzedzanie na skrzyżowaniach o ruchu kierowanym. Skrzyżowanie ze światłami jest skrzyżowaniem o ruchu kierowanym.

          O tym, że wyprzedzać masz z lewej strony mówi art. 24, punkt 3 wyżej wspomnianej ustawy.

          O tym zaś, że wolno było mu (gdyby zechciał) wyprzedzić nawet z prawej, art. 24 punkt 10 ustęp 2.

          Jesteś świeżo po kursie a już przepisów zapomniałaś.

          > Ja nie skrecalam. O stro
          > nie prawej juz byla dyskusja wiec szkoda twojego piora.


          > No i na koniec, twoje 2
          > 00 km/h moze robi wrazenie na dupkach podobnych do ciebie.

          Jakie 200km/h?
          Słucham?
          Ostatnio 200km/h to jechałem ze dwa lata temu na autostradzie pod Dreznem w Niemczech.
          Pisałem, że 200km musiałem wczoraj za podobnymi Tobie, "wolnymi i bezpiecznymi" cierpieć.

          > Dla mnie to czysty i
          > diotyzm i zagrozenie dla innych i to ja sie bardzo dziwie jakim cudem ktos ci w
          > ydal prawo jazdy i to ze je masz wlasnie zakrawa na cud.

          Jak się dowiem kto Tobie dał świadectwo ukończenia podstawówki z taką umiejętnością czytania ze zrozumieniem, to zaśmieję mu się w twarz, pokazując mu mój poprzedni post i ten wycinek, dotyczący 200km/h, z Twojego postu, stanowiący ponoć "odpowiedź" na mój post :)

          > Wybacz forme i tresc,
          > ale przepisy wyraznie mowia z jaka predkoscia mozna jezdzic na polskich drogach
          > .

          A czy ja złamałem wczoraj jakiekolwiek przepisy?
          Czytaj dziecino ze zrozumieniem.
          Jechałem 10km 55km/h szeroką, krajową "17" poza terenem zabudowanym. Bo wolno to bezpiecznie dla niektórych.

          > Wiec jak chcesz zaszpanowac to wymysl cos innego, co bedzie godne pochwaly, b
          > o na razie nie masz sie czym chwalic a probujesz mnie pouczac.

          Godne pochwały?
          Ostatnie punkty karne (za 70km/h w "gęsto zabudowanym polami i łąkami" dostałem 8 lat temu) od tamtej pory nie mam ani jednego punktu na koncie. Jeżdżę przepisowo (lub jeżeli już przekraczam dozwoloną prędkość, to nie na tyle, by stać się "opłacalnym celem" dla misia z suszareczką). Ty właśnie zapracowałaś na 6 punktów karnych i próbujesz mnie strofować.

          Tupet, paniusiu, to masz... gorzej ze zdrowym rozsądkiem i znajomością przepisów.
    • buena_xena Re: stłuczka na skrzyzowaniu - kto ma racje? 02.11.12, 19:38
      Poniewaz widze, ze dyskusje czesto podejmuja osoby niepowazne, ktore nic konstruktywnego do mojej sytuacji nie wnosza, zdecydowalam zakonczyc ja ze swej strony. Bardzo dziekuje za cenny glos: to.niemozliwe, kontik_71 i pejotpe4 - to jedyne osoby, ktore podjely dyskusje na poziomie bez osobistych wycieczek. Pozdrawiam. A reszta? Reszta niech sie wali....
      • szymi_mispanda chooj w sniadanie i krzyz na droge hehe 02.11.12, 22:51
      • piotr33k2 Re: stłuczka na skrzyzowaniu - kto ma racje? 03.11.12, 13:35
        buena_xena napisała:

        > Poniewaz widze, ze dyskusje czesto podejmuja osoby niepowazne, ktore nic konstr
        > uktywnego do mojej sytuacji nie wnosza, zdecydowalam zakonczyc ja ze swej stron
        > y. Bardzo dziekuje za cenny glos: to.niemozliwe, kontik_71 i pejotpe4 - to jedy
        > ne osoby, ktore podjely dyskusje na poziomie bez osobistych wycieczek. Pozdrawi
        > am. A reszta? Reszta niech sie wali....
        >
        nie przejmuja sie , nie ty jesteś winna co potwierdziła policja i z tego w sadzie musi byc notatka a to dla niego jest najważniejsze a nie wyimaginowani swiadkowie sprawcy ,i ten burak zamiast zwyklego mandatu zaplaci w sadzie z piec razy wiecej i tyle bedzie jego cwaniactwa ,moze to go nauczy troche kultury na jezdni .
        • kontik_71 Re: stłuczka na skrzyzowaniu - kto ma racje? 03.11.12, 15:53
          Obawiam sie, ze nie nauczy. To jet taki swoisty "gatunek" kretynow, ktorzy wydaja sie miec tylko resztki mozgu. Bez wzgledu na to co sad zdecyduje to on i tak bedzi eprzekonany o tym, ze jest niewinny i mial pelne prawo sie tak a nie inaczej zachowac. Bo przeciez tylko mistrzowie kierownicy maja prawo poruszac sie po drogach, prawda?
        • pejotpe4 Re: stłuczka na skrzyzowaniu - kto ma racje? 03.11.12, 18:34
          Koszty sądowe to jakieś 70-80PLN, więc za dużo się nie nauczy - za to spędzi trochę czasu na rozprawie...
    • maxlife125 Re: stłuczka na skrzyzowaniu - kto ma racje? 08.11.12, 12:44
      Trzymam kciuki, bo mimo, że dowody masz po swojej stronie, sprawa może się paprać. Gość najwyraźniej zna funkcjonowanie prawa w naszym kraju.

      A chętnych do poczytania o mandatach zapraszam tutaj:
      Ratunku! Przyjąłem mandat karny.
    • gosia1-2345 Re: stłuczka na skrzyzowaniu - kto ma racje? 12.11.12, 08:07
      Witaj , w tym co opisałaś to wina jest tego kierowcy z BMW , to on nie powinien się wpychać przed ciebie , tym bardziej ze policja dała mu mandat . Czy policja sporządziła protokuł ? . Ja miałam wypadek w lipcu i sprawca przyznał się do winy , ale ubezpieczalnia sprawcy odmuwiła mi wypłaty odszkodowania i sprawa tez trafiła do sądu , jezeli będziesz miała jakieś problemy to ja mam dobrego mecenasa ktory zajmuje się takimi sprawami , moj mail perlam200@interia.pl , tu więcej ci napisze
Inne wątki na temat:
Pełna wersja