Gość: 130rapid
IP: *.pila.cvx.ppp.tpnet.pl
07.07.04, 20:07
W poniedziałek około trzeciej po południu w wypadku zginęła moja znajoma.
Nie sympatia, ale kumplowaliśmy się od ponad 20 lat, ja, jej siostra i moje
siostry. W ostatnich latach widywaliśmy się rzadziej, każdy miał pracy po
uszy, nie było czasu na wizyty…
Według policji Kasia była jedynym sprawcą wypadku. Jechała wąską lokalną
drogą wojewódzką przez las. Omijając pieszą na zakręcie zjechała na lewą
stronę drogi i zderzyła się czołowo z ciężarówką.
Potem akcja ratunkowa, helikopter, zmarła w szpitalu nie odzyskawszy
przytomności. Może i tak dla niej lepiej... Miała uszkodzony szyjny odcinek
kręgosłupa z bezwładem kończyn i zmasakrowane narządy wewnętrzne…
We wtorek pojechałem obejrzeć miejsce wypadku. Od paru lat pracuję jako
reporter. Naoglądałem się skutków różnych wypadków. Miejsca takich kolizji są
dla mnie jak otwarta książka. Podrapana jezdnia, przeorana trawa, plamy
oleju, czarne ślady hamowania, odłamki pojazdów, skopane pobocza mówią mi
wszystko.
To łagodny, niezbyt długi zakręt w lesie. Bez problemów można byłoby
przemknąć nim 100 km/h. Tyle że pobocza totalnie zarośnięte. Widoczność
marna. Przebieg wypadku według świadków, według policji i według tego, co
odczytałem ze śladów, dokładnie potwierdza, że do tragedii doprowadziła słaba
widoczność.
Osobówka wchodzi w zakręt w prawo.
Dość szybko, ponad 80 km/h.
Tak jeżdżą tu wszyscy, to łagodny zakręt.
Kasia zna tę trasę prawie na pamięć.
Niespodziewanie dostrzega kobietę idącą po jej stronie jezdni, po wewnętrznej
stronie łuku.
Dostrzega ją bardzo późno.
Wcześniej pieszą zasłaniały krzaki na poboczu.
„Niespodzianka” wywołuje odruch bezwarunkowy, jak u każdego kierowcy - ominąć
przechodnia!
Manewr udaje się, lecz zaskoczenie sprawia, iż jest niepotrzebnie zamaszysty.
(Dość łatwo gwałtownie zmienić pas ruchu, ale wyzwolona wtedy energia
odśrodkowa sprawia, że powrót na dawny tor jazdy nigdy nie jest równie
sprawny).
Wóz Kasi zjeżdża na przeciwny pas.
Drugie zaskoczenie i wielki pech.
W oczach rośnie przód ciężarówki z piaskiem jadącej z naprzeciwka.
Jej kierowca jest równie zaskoczony jak Kasia.
Zabraknie czasu na obronne manewry, hamowanie, strach…
Szacunkowa prędkość sumaryczna: minimum 140 km/h.
Stosunek wagi pojazdów: 1 do 20.
Zderzenie jest potężne…
Odpalająca poduszka gazowa nie pomoże. Zaszkodzi.
Fatalny błąd Kasi: nie zapięła pasów bezpieczeństwa.
Strzęp jej samochodu odbija się od ciężarówki.
Przelatuje kilkanaście metrów wstecz, znacząc ten ostatni „lot” olejem
bryzgającym z roztrzaskanego silnika.
Gwałtowny piruet, wrak nieruchomieje w rowie.
Uderzona ciężarówka zjeżdża na pobocze, po drugiej stronie szosy, taranując
krzaki.
Zatrzymuje się niespełna 20 metrów od punktu zderzenia, znaczonego głębokimi
szramami w asfalcie, wydrapanymi przez gnące się blachy…
Od chwili dostrzeżenia pieszej do momentu zderzenia nie upływają nawet 2
sekundy.
W tym tygodniu robimy akcję z przyjaciółmi. Nasze ręce, domowe kosy spalinowe
i piły pójdą w ruch. Doprowadzimy do ładu ten odcinek zarośniętego pobocza,
który był pośrednią (ale moim zdaniem decydującą) przyczyną tego wypadku.
Zaproszę na miejsce dziennikarzy lokalnych gazet, powtórzę im to co
przeczytaliście. A potem szczerze powiemy im co myślimy o stylu pracy
Wielkopolskiego Zarządu Dróg Wojewódzkich Rejon Dróg w Szamotułach (od 15 lat
nie robi nic, poza bieżącym utrzymaniem dróg). Zapowiadam, że nie będzie to
jedyne miejsce, którym się zajmę.
Mam pecha kręcić dwie trzecie przebiegu po drogach utrzymywanych przez WZDW
Szamotuły. Nie zamierzam przeprowadzać się w najbliższym czasie, więc dla
dobra mojego i znajomych, w miarę swoich możliwości technicznych, poprawię te
drogi we własnym zakresie, tam gdzie będę uważać to za stosowne. Bez pytania
kogokolwiek o pozwolenie.
Znam mniej więcej koszty odkrzaczenia poboczy. I obliczyłem.
Dla rejonu dróg WZDW w Szamotułach życie Kasi było warte 30 zł. Słownie:
trzydzieści złotych.
Ktoś powinien rzucić ten śmieszny rachunek w twarz dyrektora RD WZDW
Szamotuły. Dyrektora, który od lat nie pracuje, lecz urzęduje.
Jutro pogrzeb Kasi. Miała 30 lat. Kilka miesięcy temu wyszła za mąż.