Wypadek śmiertelny - co dalej?

10.07.04, 09:36
Witam.

Mam prośbę do osób które spowodowały śmiertelny wypadek - podpowiedzcie co
dalej robić. Mój znajomy potrącił śmiertelnie kobietę, wyskoczyła sprzed
innego auta i weszła pod koła jego samochodu. Był trzeźwy, kobieta
przechodziła w miejscu niedozwolonym, kolega jechał chyba za szybko ale
śladów ostrego hamowania nie było - zatrzymał się jakieś 20 m od miejsca
zdarzenia. Była Policja, był prokurator....i cisza. Nie mam pojęcia jak jemu
pomóc, a chłopak gaśnie w oczach. Podpowiedzcie co się dzieje później
Dziękuję
    • Gość: Krzysiek Re: Wypadek śmiertelny - co dalej? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 10.07.04, 10:00
      Kazdy normalny czlowiek reaguje w ten sposob na silna sytuacje stresowa. Musisz
      go jak najszybciej namowic do skorzystania z pomocy psychologicznej lub/i
      psychiatrycznej. Takie rzeczy moga sie potem ciagnac cale zycie.
      • Gość: mooj Re: Wypadek śmiertelny - co dalej? IP: *.spray.net.pl 10.07.04, 10:07
        kiedyś (lata 70.) PZMot mial kontakty na psychologów..tan jakoś to
        wspólorganizował..pewnie się zmieniło ale może jeszcze ktos akurat pracuje kto
        pamięta gdzie i jak
        • miranda2 Re: Wypadek śmiertelny - co dalej? 10.07.04, 10:25
          Dziękuję za odpowiedzi ale mi raczej chodzi o dalsze postępowanie karne.
    • mejson.e5 Re: Wypadek śmiertelny - co dalej? 10.07.04, 10:39
      Jeśli był tam teren zabudowany, to chłopak będzie miał kłopoty - przekroczył dozwoloną prędkość.
      Przy hamowaniu ponad 20 m na pewno jechał ponad 60/h.
      Jeśli nie było tam ograniczenia prędkości to sprawa może być umorzona.
      A jeśli było?
      Cóż - pozostaje dobry adwokat, jesli chłopak ma przyjaciół, to pomożecie mu adwokata znaleźć (opłacić?).
      Bo wątpię, by wtedy skończyło to się bez sądu.

      Pozdrawiam,

      Mejson
    • Gość: Krzysiek Re: Wypadek śmiertelny - co dalej? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 10.07.04, 12:19
      Jesli nie byly to pasy, to raczej nic mu nie zarzuca. Nie wiem czy sa w stanie
      stwierdzic z jaka predkoscia jechal. Przy 60km/h pieszy praktycznie nie ma
      szans na przezycie. Zakladajac ze mial dobry samochod, zobaczyl kobiete 20
      metrow przed sobia i zaczal hamowac, daje to droge hamowania 20+20 = 40metrow.
      na takim dystansie chamuja dobre samochody ze 100km/h. Ale pewnie wyskoczyla mu
      blizej przed maska, bo tak probowalby ja ominac, chyba ze ma fatalny reflex.
      Wiesz, mozna gdybac, trzeba by bylo zobaczyc protokol, bez tego ani rusz.
    • Gość: Rocco musi z tym zyc, pewnie po czasie sie nauczy.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.04, 14:31
    • wichura Re: Wypadek śmiertelny - co dalej? 12.07.04, 09:47
      1. ma szczęście, że kobieta nie żyje - łatwo udowodnić jej winę. Sprawa
      zakończy sie umorzeniem, choć pomoc adwokata może być potrzebna,
      2. niech szybko wsiada w samochód i jeździ nim. Musi normalnie żyć, takie
      rzeczy się zdarzają.
    • edek40 Re: Wypadek śmiertelny - co dalej? 12.07.04, 13:19
      Kiedys na szosie potracilem (na szczescie tylko mocno poturbowalem) pijanego w trzy d... faceta. Po 2 godzinach przyjechalo pogotowie i policja. Pogotowie oswiadczylo, ze pijanego nie zabieraja... Policja zas byla bardzo mila. M.in. wyjasnili mi, ze pomiar dlugosci drogi hamowania jest w zasadzie lichym dowodem. Nie ma mozliwosci dokladnego ustalenia predkosci z jaka jechal samochod, bo zbyt wiele czynnikow wplywa na wynik pomiaru (oczywiscie predkosc, masa samochodu wraz z ladunkiem, rodzaj nawierzchni, stan opon i amortyzatorow, typ samochodu - wszak kazdy hamuje inaczej, nawet stopien nagrzania hamulcow). W moim przypadku chodzilo o tzw. wtargniecie na jezdnie. Swiadkiem byl kierowca ciezarowki, ktory prawie wpakowal mi sie w zadek gdy probowalem hamowac oraz okolicznosc pojawienia sie sladow hamowania mniej wiecej tam, gdzie lezalo szklo z lamp - gosc wpakowal mi sie doslownie przez maske. Policja poinformowala mnie, ze zarzut spowodowania wypadku zostanie postawiony temu gazolikowi i moge byc ciagany do sadu tylko jako swiadek.

      W przypadku Twojego znajomego do sprawy w sadzie raczej dojdzie i zdecydowanie potrzebny bedzie adwokat. Chocby tylko po to, aby nie uchybic procedurom. Konsultacja prawna przyda sie chyba rowniez teraz, zanim dojdzie do czegos. Adwokat moze doradzic szukania (np. ogloszeniami w prasie) swiadkow zdarzenia. Moze rowniez pomoc w ustaleniu jakimi drogami chodzi nasze pokrecone prawo.

      Taka rada juz byla. Jezeli nie zabrano mu prawa jazdy to powinien jak najszybciej przelamac sie i zaczac jezdzic. Jak z moim kacem walczylem kilka lat, caly czas jezdzac. Do dzis (12 lat od wypadku) szczegolnie w nocy bardzo uwaznie lustruje pobocza.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja