diesel czy benzyna: redakcja odpowiada

04.12.12, 01:49
moto.pl/MotoPL/56,88389,12958160,Piec_aut_i_piec_dylematow___benzyna_czy_diesel_.html

Artykuł jest co prawda na takim poziomie, jakby dla redakcji pisał go forumowy misiaczek, ale co tam. Ciekawsza jest dyskusja pod artykułem. Jak zwykle gadanie o zwrocie kosztów i takich tam. A to nie aż takie proste. Takie ćwiczenie: proponuję znaleźć auto miejskie, koniecznie z automatem (bo auto miejskie musi mieć automatyczną skrzynię biegów), o możliwie najniższym zużyciu paliwa i jednocześnie możliwie tanie. Aha, żeby móc porównywać zużycie paliwa między dieslem i benzyną, zrobimy tak, jak mój fiskus i weźmiemy pod uwagę emisję dwutlenku węgla, a nie tylko cenę przy pompie.

Jeśli nie brać pod uwagę hybryd, to wynikiem ćwiczenia jak dla mnie jest Polo TDI z DSG. Mimo wszystko. Bo w tym segmencie benzyniaków z sensownym automatem po prostu nie ma.
    • to.niemozliwe Re: diesel czy benzyna: redakcja odpowiada 04.12.12, 04:02
      Cwiczenie dobre, tylko ja bym wprowadzil inne niz emisja CO2 warunki - miejski klasa B, automat, najnizsze koszty uzytkowania / 100 km z utrata wartosci w okresie 5 lat, przebieg 100000 km w okresie 60 m-cy. Standardowy poziom dostepnosci serwisu i czesci zamiennych (zadne egzotyczne wynalazki). Nie mowimy co sie podoba, co szpanerskie. Czysta ekonomia. Wasze typy?
      • do.ki Re: diesel czy benzyna: redakcja odpowiada 04.12.12, 06:36
        > tylko ja bym wprowadzil inne niz emisja CO2 warunki

        Tak się składa, że tu u mnie emisja CO2 ma decydujące znacznie dla kosztów użytkowania: od niej zależy podatek rejestracyjny i drogowy, ale także to jaki odsetek kosztów będzie można wpuścić w podatki.

        > przebieg 100000 km w okresie 60 m-cy

        To za dużo! 50000-60000 będzie bardziej realistyczne. Nie zamierzam rozwozić pizzy.
        • to.niemozliwe Re: diesel czy benzyna: redakcja odpowiada 04.12.12, 09:23
          > Tak się składa, że tu u mnie emisja CO2 ma decydujące znacznie dla kosztów uży
          > tkowania
          Tylko, ze to nie jest reprezentatywne dla Polski.
          > To za dużo! 50000-60000 będzie bardziej realistyczne.
          Proponujesz średnio 9167 km rocznie, czyli 25 km dziennie. Przy takim uzytkowaniu, w mieście, to ja bym się zastanawiał, czy w ogóle mieć samochód, czy nie lepiej transport publiczny i okazyjnie taksówki.
          Mysle, że 20 000 km rocznie, jest dla samochodu miejskiego bardzej realistyczne (zakupy, wypady za miasto, itp.). Zresztą - weźmy te 100 000 km dla równego rachunku :-)
          • misiaczek1281 jestem za benzynówką... 04.12.12, 11:15
            Jeśli chodzi o tytułowe kryterium "diesel czy benzyna" odpowiedź wydaje się oczywista...do miasta tylko benzyna...bo w nowoczesnym Dieslu w mieście szybko zapcha się filtr DPF...a jak padnie turbo i dwumasa to koszty rosną do 7-8 tys.zł....
            Myślę że dla przeciętnego Kowalskiego najważniejszym kryterium będzie cena a to wyklucza samochody nowe które szybko tracą na wartości...niewspółmiernie szybko do stopnia zużycia...
            Najrozsądniejszym wyborem wydaje się prosta benzynówka o małej pojemności 1,2-1,4 i mocy 80KM. Do miasta wystarczy.
            Tym bardziej że ceny ropy są na podobnym poziomie jak ceny benzyny...skończyły się czasy tańszej ropy...Poza tym Diesel jest droższy w zakupie o ok. 10 tys.zł...więc dwa lata jazdy mamy gratis...;-)
            Poza tym wiele zależy od tego kto będzie kierowcą...wiek, stan portfela, sposób bycia ... osoba młoda jest żądna wrażeń, lubi poszaleć więc woli samochody o większej mocy...być może dla niej jest TSI...ale osoba dojrzała woli mniej wystrzałowy samochód lecz bardziej kładzie nacisk na niezawodność...i cenę...
            • qqbek Misiu. 04.12.12, 12:10
              Też jestem za benzyną.
              Ale 1,2-1,4 bez turbiny?
              Daruj, niektórzy tutaj jeżdżą też gdzieś dalej niż do warzywniaka po kapustę.
              Te twoje 75 kucyków z 1,4 to zdecydowanie za mało na trasę. Zwłaszcza, że wózek masz ważący ponad tonę a i tyłek pewnie niewąski (o pardon, "dojrzały" he he he).
              A niezawodność VW to sobie między bajki włóż, przynajmniej w wypadku samochodów produkowanych po 2000 roku. Było sobie Toyotę Yaris 1,0 kupić zamiast tego Polo, jak chciałeś niezawodności... nie dość, że tańsza, niezawodna i mniej pali, to jeszcze mocy więcej i dynamiczniejsza sporo.

              Mam dwa benzyniaki po 100 koni z hakiem i wyprzedzanie na trasie niemalże zawsze wiąże się z redukcją i daniem "po garach". Każdy waży mniej więcej tyle, co wypierdziane Polo z misiaczkiem w środku. Tak więc nie pisz, że 75 koni wystarczy. Bo normalnemu użytkownikowi wystarczyłoby, ale w aucie ważącym 750kg a nie tonę ze sporym hakiem.

              Co do "klekota" - kupiłbym sobie, gdybym robił rocznie taki przebieg jednym autem, jaki dziś robią u mnie w domu oba łącznie (czyli 25-30 tysięcy- odkąd żona na wychowawczym jest drugie autko jeździ właściwie tylko na zakupy i w odwiedziny do rodziny). Jako, że przejeżdżam nie więcej niż 20-25 tysięcy jednym autem, to bardziej opłaca mi się benzyna.
              Skoro Ty robisz 300km miesięcznie (niecałe 4.000km rocznie) to bardziej opłaca się Tobie hulajnoga, ale do tego wniosku jeszcze widzę nie doszedłeś.
              • misiaczek1281 Re: Misiu. 04.12.12, 13:09
                qqbek napisał:

                > Też jestem za benzyną.
                > Ale 1,2-1,4 bez turbiny?
                > Daruj, niektórzy tutaj jeżdżą też gdzieś dalej niż do warzywniaka po kapustę.
                > Te twoje 75 kucyków z 1,4 to zdecydowanie za mało na trasę. Zwłaszcza, że wózek
                > masz ważący ponad tonę a i tyłek pewnie niewąski (o pardon, "dojrzały" he h
                > e he
                ).

                1. Rozumiem złośliwy nieco ton twojej wypowiedzi bo mi zazdrościsz pozycji na forum i oryginalnych poglądów...cóż....to jednak dla mnie powód do dumy że ktoś mi czegoś zazdrości i wzbudzam emocje...o to mi chodzi żeby je wzbudzać kumasz misiu?:)

                2. Napisałem wyraźnie że DO MIASTA wystarczy skromna niewysilona benzynka 1,4 bez turbo...turbo oznacza większe spalanie i większe koszty napraw (oryginalna sprężarka kosztuje nawet 5 tys.zł)...
                Wyobraź sobie że są ludzie którzy praktycznie nie wyjeżdżają z miasta oprócz wypadu raz - dwa razy w roku latem nad morze lub jeziorko.....więc w du-pi.e mam twoje turbo które nie jest mi do niczego potrzebne bo nie mam ostrego stylu jazdy tylko spokojny i wyprzedzam raz w tygodniu furmankę z węglem !!! bo w mieście nie ma miejsca na wyprzedzanie a moje zdrowie cenię sobie bardziej niż niebezpieczne wyprzedzanie !!! Jak chce sobie podnieść adrenalinę to znam lepsze sposoby niż szaleństwa na drodze...
                Poza tym jeżdżę niewiele 8-10 tys.km rocznie ale samochód jest mi potrzebny także do pracy więc twoje żałosne odzywki żebym sobie przy takich małych przebiegach kupił hulajnogę kwituję śmiechem.....bo widzisz miśku....w hulajnodze jakby zimniej i bardziej wieje ;-) hehe
                • hannl Re: Misiu. 04.12.12, 15:50
                  misiaczek1281 napisał:

                  > 1. Rozumiem złośliwy nieco ton twojej wypowiedzi bo mi zazdrościsz pozycji
                  > na forum i oryginalnych poglądów..


                  Tylko za ta riposte dostajesz ode mnie dzisiaj 5 (piec) gwiazdek.

                  *****
                  • misiaczek1281 Re: Misiu. 04.12.12, 21:30
                    hannl napisał:

                    > misiaczek1281 napisał:
                    >
                    > > 1. Rozumiem złośliwy nieco ton twojej wypowiedzi bo mi zazdrościsz po
                    > zycji
                    > > na forum i oryginalnych poglądów..

                    >
                    > Tylko za ta riposte dostajesz ode mnie dzisiaj 5 (piec) gwiazdek.
                    >
                    > *****

                    Dzięki ;-) Gdyby twoje gwiazdki można było wymieniać na stówki to byłbym bogaty ;-)
              • dr.buzz Re: Misiu. 05.12.12, 08:00
                Jak narazie miszczem recall jest toyota, ktora byla BYC MOZE niezawodna do 2000 roku :D
                • qqbek Re: Misiu. 05.12.12, 13:52
                  dr.buzz napisał:

                  > Jak narazie miszczem recall jest toyota, ktora byla BYC MOZE niezawodna do 2000
                  > roku :D

                  Eee- to hamerykany mylą gaz z hamulcem a potem Toyota niepotrzebnie coś wymienia ;)
                  Są u mnie w rodzinie dwa Toi-Toie, wyprodukowane po 2000 roku (Yaris I z 2004 i Corolka X z 2008) i żaden nie chce się, póki co, psuć.
                  • dr.buzz Re: Misiu. 05.12.12, 16:23
                    oj, chyba nie tylko amerykany winne

                    tvp.info/informacje/biznes/toyota-wzywa-wlascicieli-7-mln-aut-do-serwisow/8765753
                    www.v10.pl/Toyota,wzywa,do,serwisu,2,8,mln,aut,z,calego,swiata,Powod,Pompa,wody,i,uklad,kierowniczy,89677.html
                    :D
            • do.ki Re: jestem za benzynówką... 04.12.12, 12:11
              DPF nie zapycha sie od razu, jak od czasu do czasu wyskoczysz za miasto, to problemu nie będzie. Koło dwumasowe spokojnie wytrzyma 100000 km, czyli cały założony okres eksploatacji auta.
              Ale jeśli benzynka to co? Pamiętaj, w samochodzie miejskim automat jest nieodzowny.
              • misiaczek1281 Re: jestem za benzynówką... 04.12.12, 13:17
                do.ki napisał:

                > DPF nie zapycha sie od razu, jak od czasu do czasu wyskoczysz za miasto, to pro
                > blemu nie będzie. Koło dwumasowe spokojnie wytrzyma 100000 km, czyli cały założ
                > ony okres eksploatacji auta.
                > Ale jeśli benzynka to co? Pamiętaj, w samochodzie miejskim automat jest nieodzo
                > wny.

                Automat w mieście? niekoniecznie...90% kierowców ma ręczne skrzynie i żyją ...awaryjność jest mniejsza i koszt napraw również w przypadku skrzyni ręcznej;-)
                To kwestia przyzwyczajenia ;-) Człowiek pewne rzeczy robi odruchowo...;-)
                Koło dwumasowe może wytrzyma te 100 000 km, ale jeśli kupujesz auto używanego Diesla który przejechał 100 000 km to trzeba się szykować na naprawy (DPF, Dwumasa i Turbo;-)
                Bo kto powiedział że auto musi być nowe? Nie musi...
                • qqbek Re: jestem za benzynówką... 04.12.12, 13:26
                  misiaczek1281 napisał:

                  > Automat w mieście? niekoniecznie...90% kierowców ma ręczne skrzynie i żyją .
                  > ..awaryjność jest mniejsza i koszt napraw również w przypadku skrzyni ręcznej;-
                  > )

                  A miliard dwieście milionów Chińczyków pociekłaby ślina na myśl o misce ryżu okraszonej skwarkami z tłustego psa.
                  Co nie oznacza, że mi też.
                  Te 90% po prostu nie jeździło w mieście z automatyczną skrzynią biegów. Gdybym miał kupować samochód tylko do miasta, to tylko z automatem.
                  Przy jeździe tylko w mieście szybciej posypie się Tobie ręczna skrzynia i sprzęgło, niż automat. Skrzynie automatyczne są dużo trwalsze w takich warunkach eksploatacji - ale Ty, rzecz jasna, w to akurat w życiu nie uwierzysz.

                  > To kwestia przyzwyczajenia ;-) Człowiek pewne rzeczy robi odruchowo...;-)

                  Wczoraj pół godziny stałem w korku. Przyzwyczajenie przyzwyczajeniem, ale kontuzjowana kiedyś lewa stopa bolała od ciągłego wciskania sprzęgła i odruchy nie miały tu nic do rzeczy.

                  > Koło dwumasowe może wytrzyma te 100 000 km, ale jeśli kupujesz auto używanego D
                  > iesla który przejechał 100 000 km to trzeba się szykować na naprawy (DPF, Dwuma
                  > sa i Turbo;-)

                  To trzeba kupić nowy samochód. Albo ze sprawdzonego źródła. Nie każdy kupuje w komisie.

                  > Bo kto powiedział że auto musi być nowe? Nie musi...
                  Nikt misiu, a już na pewno nie Ty.
                  • koza_oddam Re: jestem za benzynówką... 04.12.12, 15:20
                    Problemy w mieście ze skrzynią manualną biorą się z brzydkiego zwyczaju trzymania nogi na sprzęgle, lub notorycznej jeździe na pół-sprzęgle. Jak ktoś nie potrafi jeździć, to faktycznie, musi być jak przeciętny Amerykanin - za tępy na manuala i tępy w ogóle, nie ogarnia prostej koordynacji ruchowej polegającej na wciśnięciu sprzęgła, zmianie biegu i puszczeniu pedału. No a potem szok że sprzęgło wytrzymało 50tys, a forumowi specjaliści utwierdzają, że przecież do miasta tylko automat.
                    • qqbek Automat. 04.12.12, 15:40
                      koza_oddam napisał:

                      > Problemy w mieście ze skrzynią manualną biorą się z brzydkiego zwyczaju trzyman
                      > ia nogi na sprzęgle, lub notorycznej jeździe na pół-sprzęgle. Jak ktoś nie potr
                      > afi jeździć, to faktycznie, musi być jak przeciętny Amerykanin - za tępy na man
                      > uala i tępy w ogóle, nie ogarnia prostej koordynacji ruchowej polegającej na wc
                      > iśnięciu sprzęgła, zmianie biegu i puszczeniu pedału. No a potem szok że sprzęg
                      > ło wytrzymało 50tys, a forumowi specjaliści utwierdzają, że przecież do miasta
                      > tylko automat.

                      Automat jest po prostu wygodniejszy.
                      Sprzęgła jeszcze w żadnym samochodzie wymieniać nie musiałem.
                      Ale jeździłem, w przeciwieństwie do 95% forumowych "specjalizdów od wyższości Bożego Narodzenia nad Wielkanocą" (tfu - skrzyń ręcznych nad automatycznymi), samochodami z obydwoma typami skrzyń i gdybym miał się którymś ze swoich aut poruszać wyłącznie w mieście, to bez wahania kupiłbym do miasta auto z automatyczną skrzynią biegów.

                      Jak ktoś miastem nazywa 10 czy 20-tysięczne Bździnowo Górne na Podlasiu czy też Pcim Dolny na Szkieletczyźnie, to może i mu ręczna skrzynia nie będzie przeszkadzać. W zakorkowanych dużych miastach jest nieocenioną wprost pomocą.

                      Na trasie i przy dystrybutorze ta zaleta staje się wadą, dlatego obydwa samochody mam ze skrzyniami ręcznymi. Ale wygląda mi coś na to, że kolejny samochód dla żony będzie już z automatem, bo po prostu coraz wolniej się w miastach jeździ (a u mnie na wsi zupełnie tragicznie ostatnio) i coraz częściej stoi miast jechać.
                      • misiaczek1281 Re: Automat. 04.12.12, 18:38
                        qqbek napisał:

                        > Jak ktoś miastem nazywa 10 czy 20-tysięczne Bździnowo Górne na Podlasiu czy też
                        > Pcim Dolny na Szkieletczyźnie, to może i mu ręczna skrzynia nie będzie przeszk
                        > adzać. W zakorkowanych dużych miastach jest nieocenioną wprost pomocą.

                        Lepiej mieszkać w Pcimiu Dolnym 30 km od najbliższego miasta i nie stać codziennie 60 minut w korku niż uważać się za wielkie panisko , mieszkać w Warszawie i stać codziennie godzinę w korku w aucie z manualną skrzynią biegów i chwalić się tym na forum ;-) Współczuję ;-)
                        • qqbek A mieszkaj sobie i na Antarktydzie... 05.12.12, 12:50
                          ...ale cholera, przestań w końcu pie...ć o rzeczach, o których nie masz najmniejszego pojęcia.
                          W dupie byłeś, gó... widziałeś.

                          To, że masz Polo i jesteś z tego powodu szczęśliwy to już wiemy.
                          Teraz przyjmij do wiadomości, że:
                          1. niektórzy wolą kupić samochód nowy, nawet jeśli "przepłacą" za to, bo lubią mieć spokój związany z gwarancją i komfort związany z tym, że są pierwszymi, którzy pierdzą w jego tapicerkę (o takim detalu jak 100% pewność co do przeszłości auta nie wspomnę),
                          2. niektórym bardziej opłaca się jeździć samochodem z silnikiem Diesla,
                          3. nie każdy jest samotnym misiaczkiem po 30-tce a rodziny jadącej na wakacje do Polo nie wciśniesz, tak więc niektórzy, nawet do prywatnego użytku, potrzebują większych samochodów.
                          • misiaczek1281 Re: A mieszkaj sobie i na Antarktydzie... 05.12.12, 13:19
                            qqbek napisał:

                            > ...ale cholera, przestań w końcu pie...ć o rzeczach, o których nie masz najmnie
                            > jszego pojęcia.
                            > W dupie byłeś, gó... widziałeś.
                            >
                            > To, że masz Polo i jesteś z tego powodu szczęśliwy to już wiemy.
                            > Teraz przyjmij do wiadomości, że:
                            > 1. niektórzy wolą kupić samochód nowy, nawet jeśli "przepłacą" za to, bo lubią
                            > mieć spokój związany z gwarancją i komfort związany z tym, że są pierwszymi, kt
                            > órzy pierdzą w jego tapicerkę (o takim detalu jak 100% pewność co do przeszłośc
                            > i auta nie wspomnę),
                            > 2. niektórym bardziej opłaca się jeździć samochodem z silnikiem Diesla,
                            > 3. nie każdy jest samotnym misiaczkiem po 30-tce a rodziny jadącej na wakacje d
                            > o Polo nie wciśniesz, tak więc niektórzy, nawet do prywatnego użytku, potrzebuj
                            > ą większych samochodów.

                            Ja ci nie zabraniam pisania i przeklinania więc dlaczego ty mi zabraniasz wyrażania mojego zdania? Bo to moje zdanie ci się nie podoba? Wolność słowa mamy Qubusiu....;-)
                            Mam pojęcie o rzeczach o których piszę... Nigdzie nie napisałem że "najlepsze na świecie jest używane Polo i tylko takie auta trzeba kupować". Potrzebujesz większego samochodu to kupuj większy...masz pieniądze na nowe auto to kupuj nowego Diesla...Tylko później nie płacz że ci turbina padła a potem dwumasa i nie dość że utopiłeś 50 tys.zł to musisz utopić w naprawy kolejne 10 tys.zł ;-) Spokój związany z gwarancją to bajka dla grzecznych dzieci hehe ;-) Gwarancja obejmuje tylko wybrane części i wady fabryczne i produkcyjne a nie coś co uległo naturalnemu zużyciu ;-) Komfort związany z tym że pierwsi pierdzą w tapicerkę? A jeśli ktoś kupił auto i nie pierdział? To drugi właściciel ma zaszczyt bo pierdzi jako pierwszy? Jeśli autko ma 5 lat i jest zadbane to żadnych śladów pierdzenia, robienia kupy w samochodzie nie ma a tapicerka jest w idealnym stanie ! a w kieszeni zostaje aż 25 tys.zł Hehe

                            ....niektórym opłaca się jeździć z silnikiem Diesla? Jeśli ktoś ma firmę i robi 70 tys.km rocznie to owszem...ale prywatnie się nie opłaca hehe ;-)
                            • qqbek Znaczy się - nie dotarło. n/t 05.12.12, 13:47
                              • misiaczek1281 Re: Znaczy się - nie dotarło. n/t 05.12.12, 13:54
                                dotarło ... ;-) pozdr.
                  • killer-tom Re: jestem za benzynówką... 05.12.12, 14:35
                    qqbek napisał:

                    > Wczoraj pół godziny stałem w korku. Przyzwyczajenie przyzwyczajeniem, ale kontu
                    > zjowana kiedyś lewa stopa bolała od ciągłego wciskania sprzęgła i odruchy nie m
                    > iały tu nic do rzeczy.

                    Widzisz, ilu ludzi, tyle opinii.
                    Ja poruszam się po mieście zarówno klasycznym automatem jak i manualem.
                    I wiem że następny samochód to będzie na 100% manual.
                    Najbardziej w mieście z automatem wkurza mnie to ciągłe trzymanie hamulca na światłach i w korku, i prawie mnie ostatnio bolała lewa noga od ciągłego przestawiania jej z gazu na hamulec i odwrotnie :)
                    Tak tylko wyrażam swoją opinię i mogę tylko żałować że obecnie w samochodach luksusowych nie można już dostać skrzyni "ręcznej".

                    Pozdro :)
                    • killer-tom Re: jestem za benzynówką... 05.12.12, 14:37
                      errata: "Najbardziej w mieście z automatem wkurza mnie to ciągłe trzymanie hamulca na św
                      > iatłach i w korku, i prawie mnie ostatnio bolała lewa noga od ciągłego przestaw
                      > iania jej z gazu na hamulec i odwrotnie :)"

                      oczywiście chodziło mi o prawą nogę, a raczej stopę :)
                    • do.ki Re: jestem za benzynówką... 05.12.12, 21:51
                      Obecnie w samochodach nawet nie luksusowych, ale już "premium" i z automatem, można dostać elektroniczny patent, który sam będzie trzymal auto na hamulcu, bez potrzeby deptania na pedał.
    • piotr33k2 Re: diesel czy benzyna: redakcja odpowiada 04.12.12, 22:15
      obecne diesle to juz samochod dla zamozniejszych , cena wyjsciowa, drogi serwis, wieksza awaryjnosć, bardzo drogie remonty itd itp. i nie zmieni tego fakt że pali litr czy półtora mniej niz benzynowy ,zreszta te róznice w spalaniu sie powoli zmniejszaja a ceny ropy sa nawet wieksze niz benzyny .ogólnie dla przecietnego kowalskiego diesel sie po prostu już nie oplaca pod kazdym wzgledem a uzywany to juz za duze ryzyko bo można sie pogrązyc finansowo na amen . kazdy kto ma jako takie pojecie o obecnej motoryzacji o tym wie i żadne glupkowate rankingo-porady neptyków dziennikarzy tego nie zmienia .
      • misiaczek1281 Re: diesel czy benzyna: redakcja odpowiada 04.12.12, 22:29
        piotr33k2 napisał:

        > obecne diesle to juz samochod dla zamozniejszych , cena wyjsciowa, drogi serwi
        > s, wieksza awaryjnosć, bardzo drogie remonty itd itp. i nie zmieni tego fakt ż
        > e pali litr czy półtora mniej niz benzynowy ,zreszta te róznice w spalaniu sie
        > powoli zmniejszaja a ceny ropy sa nawet wieksze niz benzyny .ogólnie dla prz
        > ecietnego kowalskiego diesel sie po prostu już nie oplaca pod kazdym wzgledem
        > a uzywany to juz za duze ryzyko bo można sie pogrązyc finansowo na amen . kazdy
        > kto ma jako takie pojecie o obecnej motoryzacji o tym wie i żadne glupkowate
        > rankingo-porady neptyków dziennikarzy tego nie zmienia .

        100% racji. Diesel był modny 10 lat temu gdy ropa była 80 groszy tańsza od benzyny albo ktoś miał "możliwości" ...dziś Diesel jest droższy w zakupie od benzynowca o 10 tys.zł a ta kwota to paliwo gratis na 2-3 lata jazdy ;-) Nie wiem co ci ludzie widzą w Dieslach? Żadnych oszczędności, są głośne, kopcą, wytrąca się parafina i trudniej w mrozy odpalić, a jak się posypie dwumasa, turbo i DPF to 10 tys.zł w plecy ;-) Może "KLE KLE" to "muzyka" dla uszu? Muzyka relaksacyjna którą ci ludzie kochają...? a może posiadanie Diesla to powód do dumy? Okazja by pochwalić się kolegom: "Zobacz stary jakiegom se sprowadził Dyzelka w TDI-ku od Niemca" ;-) Hehe
      • do.ki Re: diesel czy benzyna: redakcja odpowiada 05.12.12, 06:40
        Awaryjność nowych samochodów jest niepotrzebnie demonizowana. Tak naprawdę to ta awaryjność jest tak niska, że staje się zaniedbywalna, tzn trzeba o niej myśleć w kategoriach pecha, a nie przewidywalnego zjawiska. Jeśli się nie zgadzasz, to może przyjmiesz zakład, że DPF i koło dwumasowe w moim dieselku nie padną w ciągu 5 lat eksploatacji?
        • misiaczek1281 Re: diesel czy benzyna: redakcja odpowiada 05.12.12, 12:43
          do.ki napisał:

          > Awaryjność nowych samochodów jest niepotrzebnie demonizowana. Tak naprawdę to t
          > a awaryjność jest tak niska, że staje się zaniedbywalna, tzn trzeba o niej myśl
          > eć w kategoriach pecha, a nie przewidywalnego zjawiska. Jeśli się nie zgadzasz,
          > to może przyjmiesz zakład, że DPF i koło dwumasowe w moim dieselku nie padną w
          > ciągu 5 lat eksploatacji?

          Nawet jeśli w nowym aucie nie padnie nic to i tak nie warto...ewentualne naprawy używanego to 3-4 tys.zł...a dopłata do nowego to aż 20-25 tys.zł....
      • kompressor Re: diesel czy benzyna: redakcja odpowiada 05.12.12, 13:41
        piotr33k2 napisał:

        > obecne diesle to juz samochod dla zamozniejszych , cena wyjsciowa, drogi serwi
        > s, wieksza awaryjnosć, bardzo drogie remonty itd itp. i nie zmieni tego fakt ż
        > e pali litr czy półtora mniej niz benzynowy ,zreszta te róznice w spalaniu sie
        > powoli zmniejszaja a ceny ropy sa nawet wieksze niz benzyny .ogólnie dla prz
        > ecietnego kowalskiego diesel sie po prostu już nie oplaca pod kazdym wzgledem
        > a uzywany to juz za duze ryzyko bo można sie pogrązyc finansowo na amen . kazdy
        > kto ma jako takie pojecie o obecnej motoryzacji o tym wie i żadne glupkowate
        > rankingo-porady neptyków dziennikarzy tego nie zmienia .


        Ceny paliw sie zrownaly, fakt ale rownoczesnie mocno wzrosly.
        Tak wiec ta "mala" roznica w spalaniu (~1.5l/100km) przeklada sie na wciaz spora roznice w kosztach (~8zł/100km taniej)
        Łatwo sobie policzyc jakiego to rzedu oszczednosci moze sie spodziewac w przypadku przewidywanych przebiegow... a zatem czy ryzyko zakupu potencjalnie drozszego w naprawie diesla jest mu oplacalne.

        Trudno jednak dojsc do innych wnioskow niz - kupno nowego duzo drozszego auta z dieslem ma sens tylko w przypadku duzych przebiegow (> 30-40tys/rok)
        Przy uzywanym, biorac pod uwage ze roznice w cenie pomiedzy benz. a dieslem sa minimalne, moim zdaniem mozna zaryzkowac kupno diesla nawet jezdzac te typowe 12-15tys/rok.
        Przy odrobinie szczescia i umiejetnosci nie bedzie drogich napraw turbiny/dwumasy/filtra czastek, a wiec jakies tam oszczednosci uda sie zrobic. W przeciwnym wypadku wyjdziemy na zero, wiec nie jest tak zle.
        Przy malych przebiegach (zwlaszcza miejskich) wspolczesny diesel nie ma racji bytu, chyba ze jakies rodzynki typu SDI w malym autku (polo, ibiza, fabia itp)


        • do.ki Re: diesel czy benzyna: redakcja odpowiada 05.12.12, 14:10
          Koncentrowanie sie na kosztach zakupu paliwa to blad w rozumowaniu w kontekscie tej dyskusji, bo to nie koszty paliwa sa najwazniejsze, zwlaszcza przy stosunkowo niewielkich przebiegach. Tu role graja raczej podatki i ubezpieczenie, a te gdzieniegdzie juz zaleza od rodzaju paliwa, mocy, emisji, ba, nawet rocznego przebiegu auta. W ten sposob caly ten rachunek robi sie skomplikowany.
        • piotr33k2 Re: diesel czy benzyna: redakcja odpowiada 05.12.12, 14:50
          kompressor napisał:
          > Przy uzywanym, biorac pod uwage ze roznice w cenie pomiedzy benz. a dieslem sa
          > minimalne, moim zdaniem mozna zaryzkowac kupno diesla nawet jezdzac te typowe 1
          > 2-15tys/rok.
          > Przy odrobinie szczescia i umiejetnosci nie bedzie drogich napraw turbiny/dwuma
          > sy/filtra czastek, a wiec jakies tam oszczednosci uda sie zrobic. W przeciwnym
          > wypadku wyjdziemy na zero, wiec nie jest tak zle.
          > "przy odrobinie szczęscia", wez mnie nie rozmieszaj , he he,jeżeli chodzi o nowe samochody
          > diesla z przebiegami do 100 tys to zgoda ,potem to już naprawde duze ryzyko zeby sie nie pograzyc finansowo , dam ci rade zapytaj sie jakiegos znajomego co ma warsztat samochodowy co sądzi o kupowaniu obecnych uzywanych samochodów dielsa ze sporymi przebiegami ,juz nawet nie mówie o remoncie ukladzie wtryskowym i pompach paliwa nowej generacji ale wystarczy ze pojdzie jakis pieprzony sterownik z tym zwiazany to juz jesteś w plecy jakies dwa koła ,bo jeszcze najpierw komputer idt itp.
          >
          • do.ki Re: diesel czy benzyna: redakcja odpowiada 05.12.12, 21:53
            > > diesla z przebiegami do 100 tys to zgoda ,potem to już naprawde duze ryzy
            > ko zeby sie nie pograzyc finansowo

            Jeżeli naprawa samochodu może pogrążyć cię finansowo, to nie powinieneś w ogóle mieć samochodu.
            • misiaczek1281 Re: diesel czy benzyna: redakcja odpowiada 05.12.12, 22:43
              do.ki napisał:

              > > > diesla z przebiegami do 100 tys to zgoda ,potem to już naprawde duz
              > e ryzy
              > > ko zeby sie nie pograzyc finansowo
              >
              > Jeżeli naprawa samochodu może pogrążyć cię finansowo, to nie powinieneś w ogóle
              > mieć samochodu.

              Jeżeli naprawa samochodu może pogrążyć cię finansowo, to nie powinieneś w ogóle
              mieć NOWEGO i DROGIEGO samochodu ...lepiej kupić zadbany używany taniej o 25 tys.zł niż nowy...wtedy masz zaoszczędzone 25 tys.zł i stać Cię na każdą naprawę :-)
              • do.ki Re: diesel czy benzyna: redakcja odpowiada 06.12.12, 06:33
                Odkąd skończyłem studia, kupuję sobie wyłącznie nowe samochody. Naprawa żadnego z nich nie mogła mnie pogrążyć finansowo z tej prostej przyczyny, że nie musiałem wydać grosza na naprawy. Z jednym wyjątkiem: Renault Scenic wyszarpnął mi z kieszeni trochę ponad 4000 zł. Nie jest to kwota powalająca na kolana, prawda?
                • octavian-33 Misiaczkowi debilowi nic nie wytłumaczysz. 06.12.12, 12:38
                  Żadne argumenty do niego nie docierają. Jego argumenty to: kleklekle, buchachacha, hehehe itd.
                  Pozdrawiam
                  • bemeta bravo octavian 06.12.12, 17:06
                    Jako posiadacz 330 cd, moge potwierdzic ze jest tanszy w ekspoatacji niz astra 1.4 malzonkki (silnik tez na lancuch) spalania podobne moj 204 konie fabryczne, jest zaczipowana, jak dobrze przycisne to do 7 l dojdzie, astra bierze 7 przy 120.... buuhhahahahhahh
                    klel kle kle kle.....
                    ale co bedziesz dzieciakowi tlumaczyl co w nagrode za tróje na klasowce moze 15 minut w necie posiedziecz?
                    buhahahhahhhhbhhhhaahhahahahhahhbhhhahhahah itd itp
                    w jebbbanej astrze zepsulo sie prawie wszystko, przebieg 70 tys rocznik 2005, bejce zawsze chodza jak szwajcarskie zegarki..... a nieprawda... w zestawie harman kardon (to kosztuje wiecej niz wypierdziane polo) padl jakis tweeter.... zrobi sie na nastepnym przegladzie,,,,,
                    lubie czytac tego gupola, jak niewiele do szczescia potrzeba..... a ja gupek chcialem sobie kupic motorowke,,,,,, buhahhahahahhha
                    wypierdziane polo forever
                    pozdrawiam normalnych...
                    P.S:
                    misiek chchesz zdjecie z plazy z dzisaj?
                    • octavian-33 Re: bravo octavian 06.12.12, 18:03
                      Jak tak dobrej fury nie mam, ale na diesla nie narzekam. Mój ma tylko 105 km, ale na nasze drogi wystarcza. Jego argumenty: dwumasa, turbo, filtr mają różne ceny - od 5 do 8-9 tys. za sztukę. Chyba do tirów.
                      Pozdrawiam.
                    • qqbek Re: bravo octavian 06.12.12, 19:45
                      Hehehe... u mnie podobny zestaw i podobne spostrzeżenia.

                      Samochody starsze dużo i klekota brak.

                      Za to obydwa 1,6 (E36 i Astra G) i spostrzeżenia te same.

                      Też mam głośniki H&K i też mi coś zaczęło pierdzieć w prawych drzwiach (zapewne tweeter). Co prawda Astra sprawuje się lepiej niż u Ciebie (tzn. przebieg prawie 140 i jeszcze nic bardzo poważnego nie było robione), ale nienawidzę tego samochodu z całego serca, bo psuje się w nim co i rusz jakaś wkur..iająca duperela (ostatnio przełącznik kierunkowskazów i świateł - pierdoła, przez której małżonce mało w bok ktoś nie wjechał - bo mrugały długie na pół sekundy, jak się kierunek w lewo włączało - skończyło się na tym, że gość wyjeżdżając z podporządkowanej myślał, że ślubna go puszcza... a ona wcale nie miała takiego zamiaru).

                      Klima GM kontra klima BMW - siła dmuchania zimnym to jak porównywać dmuchnięcie astmatyka tuż po papierosku z wydechem mistrza freedivingu.

                      I wiele różnych pierduł... nawet dźwięk zamykania drzwi mnie w Astrze wkurza... brzmi jak w tanim Polo. W nastoletnim BMW zaś jest przyjemne, niskie "plop".
                      • dr.buzz Re: bravo octavian 14.12.12, 09:39
                        jak masz HK to stawiam na wzmacniacz koncowy (zasniedziale koncowki, brak styku)...

                  • misiaczek1281 Re: Misiaczkowi debilowi nic nie wytłumaczysz. 06.12.12, 17:41
                    octavian-33 napisał:

                    > Żadne argumenty do niego nie docierają. Jego argumenty to: kleklekle, buchachac
                    > ha, hehehe itd.
                    > Pozdrawiam

                    Nieprawda...podałem kilka argumentów przeciwko Dieslowi (droższy w zakupie, drogi w naprawach - DPF,Turbo i dwumasa, głośny,) ... ale ty nie widzisz argumentów i nie potrafisz podać swoich argumentów bo ich nie masz...ty widzisz tylko "KLE KLE" i wyzywasz od debili ;-)
                    • frequentflyer Re: Misiaczkowi nie opłaca sie tłumaczyć 06.12.12, 19:15
                      misiu, niczym rzecznik partii (wiadomo której) przemilczasz uporczywie niewygodne fakty, jak np ten że turbo, dwumasa, o wtryskach nie wspominając, występują też w coraz liczniejszych benzyniakach, więc powinieneś po prostu zohydzać wszelkie mocne turbodoładowane silniki zamiast w ignorancji swej skupiać cały wysiłek na dieslach.
                      Ja póki nie będzie autostrad będe wybierał turbodiesla żeby wyprzedzić zawalidrogę w wypierdzianym polo w kilka sekund zamiast czekać pięć czy siedem kilometrów na następną okazję, bo akurat się zaczęła ciągła linia, zakręty, ruch z przeciwka i szykany do "uspokajania" ruchu jak między Płońskiem a Toruniem. Podobne osiągi jak w studwudziestokonnym turbodieslu miałbym w studwudziestokonnym turbobenzyniaku ale słuchać silnika w okolicach 6000 rpm nie mam ochoty, więc że cenię sobie ciszę - jestem skazany na diesla, który zmuszony do podobnej pracy zadowala się 3500 obr. i nic mnie nie obchodzi czy to się "opłaca" czy nie. Może by jeszcze w PKP zlikwidować w ogóle pierwszą klasę, bo w zasadzie nie opłaca się nikomu, bez względu na roczny przebieg tym środkiem lokomocji? i nakazać żeby wszystkie linie lotnicze były jak ryanair bo komfort się przecież "nie opłaca"?
                      A przy jakich przebiegach opłacają się alufelgi czy biksenony - skoro wszystko podobno musi się opłacać albo nie warto sobie tym głowy zawracać?
                      Pytanie o opłacalność mógłbym zrozumieć, gdyby oszczędność okupiona była dyskomfortem, np koniecznością poświęcenia co rano pół godziny na przygotowanie auta do pracy (jak w parowozie), ale skoro mam lepszą dynamikę, mniejsze spalanie i większy zasięg w samochodzie który może jest trochę głośniejszy pod światłami ale i trochę cichszy na szosie, to z czego ja mam się tłumaczyć?
                      • misiaczek1281 Re: Misiaczkowi nie opłaca sie tłumaczyć 06.12.12, 19:46
                        frequentflyer napisał:

                        > Ja póki nie będzie autostrad będe wybierał turbodiesla żeby wyprzedzić zawalidr
                        > ogę w wypierdzianym polo w kilka sekund zamiast czekać pięć czy siedem kilometr
                        > ów na następną okazję, bo akurat się zaczęła ciągła linia, zakręty, ruch z prze
                        > ciwka i szykany do "uspokajania" ruchu jak między Płońskiem a Toruniem. Podobne
                        > osiągi jak w studwudziestokonnym turbodieslu miałbym w studwudziestokonnym tur
                        > bobenzyniaku ale słuchać silnika w okolicach 6000 rpm nie mam ochoty, więc że c
                        > enię sobie ciszę - jestem skazany na diesla, który zmuszony do podobnej pracy z
                        > adowala się 3500 obr. i nic mnie nie obchodzi czy to się "opłaca" czy nie.
                        > fortem, np koniecznością poświęcenia co rano pół godziny na przygotowanie auta
                        > do pracy (jak w parowozie), ale skoro mam lepszą dynamikę, mniejsze spalanie i
                        > większy zasięg w samochodzie który może jest trochę głośniejszy pod światłami
                        > ale i trochę cichszy na szosie, to z czego ja mam się tłumaczyć?

                        a propo ciszy to Diesel jest głośniejszy niż benzynówka...każde dziecko to wie ;-)
                        Po drugie beznynówką o mocy 100 KM ale bez turbo też można w miarę sprawnie wyprzedzać...a Polo wcale nie jest wypierdziane bo benzynówka...Diesle to dopiero wypierdziane bo przebiegi robią 2 razy większe hehe :)
                      • xvqqvx Re: Misiaczkowi nie opłaca sie tłumaczyć 07.12.12, 00:15
                        Gwoli scisłości ważna jest moc, a z benzyniaków np. wolę amerykańskie wolnossaki o dużej pojemności. :-)
                      • maritimeeng Re: Misiaczkowi nie opłaca sie tłumaczyć 10.12.12, 19:10
                        > Podobne
                        > osiągi jak w studwudziestokonnym turbodieslu miałbym w studwudziestokonnym tur
                        > bobenzyniaku ale słuchać silnika w okolicach 6000 rpm nie mam ochoty, więc że c
                        > enię sobie ciszę - jestem skazany na diesla,

                        Chyba nie miałeś okazji prowadzić turbobenzyny. U mnie max moment obrotowy zaczyna się od 1500 obr/min - w twoim studwudziestokonnym turbodizlu od 2000 obr/min i kończy się w okolicach 3300 obr/min.
                      • dr.buzz Re: Misiaczkowi nie opłaca sie tłumaczyć 14.12.12, 09:57
                        tylko ze benzyna ma inna cha-ke...dwumasa nie dostaje tak do zadzie jak w dyzlu...
                        osobiscie nie znam przypadkow padnietych dwumas w benzynach, a sa w nich stosowane od dawien dawna...
                        poza tym, nawet jesli by padla, to jest tansza niz odpowiednik w dyzlu...
            • piotr33k2 Re: diesel czy benzyna: redakcja odpowiada 09.12.12, 16:45
              do.ki napisał:


              >
              > Jeżeli naprawa samochodu może pogrążyć cię finansowo, to nie powinieneś w ogóle
              > mieć samochodu.
              no i powiedział co wiedział człowiek po studiach co to zawsze tylko ma kupione nowe samochody a 4 tys na naprawy to dla niego żadna suma , he he.
    • trypel muszę się podzielić 11.12.12, 12:02
      chociaz tylko częściowo w temacie.

      W tym przypadku diesel nie miałby sensu. Chociaż bez automatu.
      Przez tydzień na urlopie mielismy wypozyczonego yarisa 1.3 99 KM benzyna.
      Golas jak to z wypozyczalni wczasowej. Ale piszę bo jestem zaskoczony że dość ostro traktowany yaris, przez tydzień po zrobieniu 1050 km, jezdzony w warunkach dość specyficznych - różnica wysokosci 0-2000 m npm codziennie, trasy po 10-20 km w warunkach 100 zakrętów na 1 km i góra dół spalił mniej niż 60 litrów. Czyli poniżej 6l/100.
      Mimo że pierwsze co zrobiłem po wejsciu to wyłaczenie systemu start/stop.
      Szacunek. Nie jezdziłem nigdy yarisem ale miejsca z przodu wiecej niz w bmw3 (jakos tak nie moge sie odczepic od negatywnych wrażeń na temat bmw :D) w górach sobie też ładnie radził (z rzadka II, z reguły na III dawał radę), bagaznik dla 2 osób starczał a i na tych nielicznych hajłejach też do 140 sie jakos rozpędzał bez stresu :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja